Strażnicy dróg

Maj 2002

Krótka 2-przygodowa mini-kampania zagrana postaciami Imperialnych Strażników Dróg – stąd nazwa.

Mistrz Gry:
  • Tomasz ‚Funky’ Kowalski
Wystąpili:
  • Sierżant Gliwitz
  • Hans Blaum
  • Johann Lipstick
  • Ferenc Janicke
  • Heinz Handke

A oto co się wydarzyło:

Nuln, 23 Jahrudnga, 2503 roku

Ściśle tajne !

Do J.E. księcia Alberta von Stronnberg, tajnego radcy J.C.M. Karla Frantza I

Od pułkownika Johanna Dornera, dowódcy straży drogowej  w Nuln.


Czyniąc zadość żądaniu Waszej Ekscelencji przesyłam poprawiony, szczegółowy raport o zamachu na życie Wielkiego Teogonisty, planowanym przez sektę wyznawców Tzeentcha znaną nam jako „Bractwo purpurowej chusty”, a udaremnionym przez podległych mi ludzi.

Patrol strażników składał się z pięciu ludzi, pod dowództwem kaprala Krisa Gliwitz, tymczasowo awansowanego do rangi sierżanta, w związku z kłopotami natury gastrycznej sierżanta Mölle. Prócz tymczasowego dowódcy w patrolu było czterech patrolowych: Hans Blaum, Johann Lipstick, Ferenc Janicke i Heinz Handke. Ich zadaniem było patrolowanie dróg w rejonie zamku Ildurf, majątku Hoch i miasteczka Heffen i sprawdzenie doniesień o kryjącej się w okolicznych lasach uzbrojonej grupy ludzi.

Pierwszego dnia patrol zatrzymał przemycających zwłoki chłopów ze wsi Kesseldorf. W wyniku przesłuchania ustalono, że punkt kontaktowy przemytników znajduje się w zajeździe „Piernik babuni” przy trakcie z Nuln do Heffen. Patrol próbował następnie przechwycić odbiorcę zwłok, ale ten nie pojawił się. Wszystkie patrole w tamtym rejonie otrzymały odpowiednie rozkazy.

Przedstawię teraz Waszej Ekscelencji wiarygodną rekonstrukcję zamachu z uwzględnieniem roli, jaką podległy mi patrol straży odegrał w jego udaremnieniu.

Pierwszym etapem zamachu było pozbycie się państwa Hoch, tak by ich córka Katherina i jej służka, a w istocie przełożona, mogły zniszczyć święte zwłoki Wielkiego Teogonisty Theodora Hocha, mające moc powstrzymywania sług Chaosu. Sekta Tzeencha wykorzystała wyjazd barona Hoch do Nuln po córkę, aby urządzić zasadzkę na trakcie poza granicami ochronnej strefy oddziaływania świętych szczątków. Około trzydziestu mutantów, zwierzoludzi i wyznawców Chaosu napadło na eskortowaną przez sześciu zbrojnych karetę na odcinku traktu pomiędzy zajazdem „Piernik babuni”, a majątkiem Hoch. Dwie grupy po około dziesięciu członków sekty miały za zadanie zablokowanie przejazdu traktem w obie strony od zasadzki. Atak udał się, zabici zostali baron i jego syn, oraz całą eskorta. Córka barona Katherina, będąca członkinią kultu i jej służąca Juliette Guirien upozorowały własne zhańbienie, aby uprawdopodobnić wersję o napadzie uzbrojonej bandy dokonanym w celach rabunkowych.

Taką też wersję przyjął patrol straży, który drugiego dnia służby przybył na miejsce zasadzki. Wobec dużej różnicy sił sierżant Gliwitz zarządził odeskortowanie ocalałych kobiet do dworku i wezwanie stacjonujących tam posiłków. W dworku było jednak jedynie tuzin zbrojnych, których lokalny rządca Otto Weiss nie zgodził się wyprawić w pogoń za bandytami, żeby nie osłabiać obrony majątku wobec groźby ataku. Dowódca patrolu podjął zatem decyzję o wyruszeniu tropem bandy bez wsparcia z majątku. Następnego dnia patrol przez cały szedł strumieniem Bas po śladach bandytów, na nocleg zatrzymując się powtórnie w zajeździe „Piernik babuni”. Trop wiódł ciągle strumieniem do jeziora Bas, nad brzegami którego znaleziono trupa zabitego przez mutantów i ubranego jak bandyta w celu dalszego uwiarygodnienia wersji o bandzie zbrojnych rabusiów. Za jeziorem banda mutantów, zwierzoludzi i wyznawców Chaosu rozdzieliła się, wyznawcy wrócili do swoich wsi, a mutanci i zwierzoludzie zapadli w lasy. Patrol nie był w stanie znaleźć indywidualnych tropów i wobec pojawiających się wątpliwości następnego dnia sierżant zarządził wymarsz do zamku Ildurf. Niczego jednak nie odkryto i piątego dnia służby oddział powrócił znowu do Hoch.

Tymczasem kultyści przygotowywali się do następnego etapu zamachu. Następnej nocy po zabiciu barona Hoch Juliette Guirien spotkała się w lesie na północ od majątku z dowodzącym bandą mutantem i posłańcem od nieznanego nam głównego organizatora zamachu, który przywiózł tajne instrukcje. Katherina Hoch miała struć swoją matkę, panią Gabrielę, która była jedyną osobą władną przeszkodzić jej w otwarciu grobowca Theodora Hocha i spaleniu jego szczątków. Później wraz ze swą przełożoną miały czekać na sygnał o przyjeździe Wielkiego Teogonisty, aby w nocy przed jego przybyciem dokonać spalenia świętych kości, co umożliwiłoby grupie wyznawców Tzeentcha zajęcie miejsca mieszkańców majątku. Gdyby to się udało przybyły Wielki Teogonista, nieświadom zagrożenia i przekonany o działaniu ochronnej aury zostałby osaczony i skrycie zamordowany, co wstrząsnęłoby fundamentami Imperium !

Zrządzeniem losu tej nocy w pobliżu miejsca tajnego spotkania dwoje wieśniaków urządziło sobie miejsce schadzki. Byli świadkami całej rozmowy, ale na swoje nieszczęście zdradzili swą obecność i zostali zabici przez zamachowców. Jednak zrządzeniem chyba samego Sigmara inny wieśniak, niejaki Jurgen ze wsi Stukass z zazdrości i ciekawości śledził kochanków i także był świadkiem spotkania kultystów. Miał jednak więcej rozumu i nie został odkryty, a choć nie znał tożsamości zamaskowanej Guirien, wiedział że odeszła w stronę dworku. Odnalazł także resztki listu, który został przywieziony przez posłańca i nie dopalił się na mokrej ściółce. Wstrzymał się też roztropnie z przekazaniem swej wiedzy komukolwiek do czasu powrotu patrolu strażników dróg z zamku Ildurf, to jest trzy dni.

Trzeba przyznać, że zaginięcie dwójki zakochanych została przez patrol straży wzięte za ucieczkę kochanków i zignorowane wobec konieczności tropienia bandy, która napadła na karetę. Po powrocie z zamku Ildurf strażnicy spali w zajeździe „U Otta”, w pobliżu dworku Hoch. Była to czwarta noc po napadzie i tej nocy zostali odwiedzeni przez Jurgena, który powiadomił ich o wszystkim co widział i przekazał znaleziony fragment tajnej instrukcji. Strażnicy natychmiast wprowadzili warty wokół dworku, ale nikt już się z niego nie wymykał. Rozmowa Jurgena ze strażnikami została podsłuchana przez kultystę pełniący w zajeździe funkcję stajennego, który zatruł prowiant strażników i skrycie zabił wieśniaka.

Następnego dnia sierżant wraz z patrolowymi Lipstick i Handke złożył wizytę w dworku, gdzie zdał sprawę z poszukiwań sprawców napadu Katherinie Hoch. Otrzymał nagrodę w wysokości 30 zk, powiadomiono go też, że banda była widziana już za rzeką Stirr, wobec czego dalsze przebywanie strażników w tej okolicy wydaje się być bezcelowe. Jednak czujność moich ludzi nie została uśpiona i nie poniechali oni swych obowiązków mimo dyskretnych zaleceń kultystki. Ich niepokój wzbudziła niespodziewana choroba Gabrieli Hoch, która oficjalnie zaniemogła po tragicznej śmierci męża, a w istocie była podtruwana przez córkę według planu kultystów. Pytany w tej sprawie Klaus Midbruer,  nadworny zielarz państwa Hoch, nie potrafił wyjaśnić przyczyn słabości pani, ani znaleźć lekarstwa na nią, zaś Katherina z oczywistych przyczyn zwlekała z posłaniem po medyka do Nuln.

W dworku strażnicy próbowali się także dowiedzieć kto wychodził nocą za palisadę w nocy po napadzie na karetę, ale bez rezultatu. Przypadkiem jednak dowiedzieli się, że zeszłej nocy jeden ze strażników widział świecące w ciemności oczy wpatrujące się w dworek z cieniu lasu. Sprawdzając teren odkryli trop niedźwiedzia, wiodący w kierunku bagien. Domyślili się, że był to prawdopodobnie mutant który kiedyś był Dietrichem Kruegerem, zarządcą majątku Hoch, obecnie mieszkający na bagnach. Wcześniej już strażnicy spotkali się z plotkami, że ów mutant służy pomocą okolicznej ludności lecząc choroby i jest przez nią niemal lubiany. Zgubiwszy jednak ślad i nie chcąc zapuszczać się samotnie na nieznane bagniska zawrócili.

Patrol wyruszył potem traktem do Studir, przy którym miało miejsce spotkanie kultystów cztery dni temu, po drodze wstępując do Stukas po Jurgena. Ponieważ jednak chłopak już nie żył, nie pojawił się w swojej wsi, co zaniepokoiło strażników. Wypytując chłopów trafili na tropiciela i myśliwego Hermanna Lebe, którego skłonili by poprowadził ich na bagna do kryjówki mutanta Dietricha Kruegera.

Były zarządca majątku Hoch w noc po napadzie na karetę wałęsał się po lesie i natknął się na postać która wracała do dworku z tajnego spotkania kultystów. Idąc jej tropem doszedł aż do palisady, na którą postać wspięła się po linie. Od tej nocy w postaci niedźwiedzia podchodził pod dworek i wypatrywał, czy ktoś nie zechce się stamtąd wymknąć. Mimo skażenia Chaosem i widomego piętna w postaci niedźwiedziej łapy Dietrich Krueger pozostał w dużej części sobą i mimo upływu dziesięciu lat nadal był lojalny wobec swych niegdysiejszych panów. Jako zarządca znał też rodową tajemnicę świętych szczątków Wielkiego Teogonisty Theodora Hocha i postanowił dla dobra Imperium podzielić się nią ze strażnikami, którzy go odwiedzili.

Znając tajemnicę chroniącej dworek Hoch i jego okolice aury, oraz podejrzewając działanie jakiegoś kultu pragnącego zniszczyć święte szczątki patrol wrócił do zajazdu u Otta celem wykrycia i schwytania mieszkającego prawdopodobnie w dworku kultysty. Sierżant podzielił swoich ludzi na dwie warty, mające czuwać pod dworkiem. Podczas drugiej warty kultysta pełniący w zajeździe rolę stajennego dokonał częściowo udanego zamachu na śpiących w stodole zajazdu sierżanta i dwóch patrolowych. Hans Blaum został uduszony podczas snu, ale na szczęście pozostali obudzili się zanim było za późno. Kultysta zdołał jednak uniknąć wykrycia i udać śpiącego, ponieważ sierżant podejrzewał o dokonanie morderstwa kogoś z zewnątrz. Nie wszczął alarmu i wraz z ocalałym patrolowym Janicke zawiadomili pełniących wartę pozostałych strażników.

Po powrocie stwierdzili brak ciała Hansa Blauma, które zostało tymczasem ukryte w gnojoku za zajazdem. Tropienie śladów niczego nie dało, ale dzięki podejrzliwości patrolowego Handke wykryto zwłoki ukryte w gnoju. Podejrzenia patrolowego padły na stajennego i sierżant kazał go skrępować i przesłuchać, ale rano wobec braku dowodów zmienił zdanie i uwolnił. Stajenny udał się do Studir na zakupy, a patrol wobec nowej fali podejrzeń za nim. Znowu jednak niczego podejrzanego nie wykryto i choć Handke śledził go w drodze powrotnej aż do zajazdu nie było powodu by go aresztować.

Tymczasem kultystki w dworku Hoch otrzymały wiadomość, że Wielki Teogonista Gothar Mondrek opuścił Wurthbad i następnego dnia rano przybędzie do Hoch, by osobiście zbadać ochronny wpływ czcigodnych szczątków swego wielkiego poprzednika i przy okazji osadzić w dworku nowego kapłana na miejsce zmarłego przed miesiącem Olafa Laube. Pod pozorem przygotowań na przywitanie dostojnego gościa Katherina rozkazała zamknąć bramy dworku przed strażnikami dróg, sama zaś ze swoją przełożoną Guirien rozpoczęły przygotowania do realizacji drugiej części planu – zniszczenia szczątków Theodora Hocha. Planowały uśpić całą załogę dworku i nocą spalić szkielet Wielkiego Teogonisty, a prochy rozsypać. W tym celu już przed południem Katherina wysłała swego sługę do podziemi z zadaniem otwarcia grobowca. W tym samym czasie grupa kultystów dobrana tak, by dla przybyłego z zewnątrz gościa wyglądać jak normalni mieszkańcy dworku wyruszyła pod osłoną lasów w kierunku majątku. Mieli oni za zadanie nocą przeniknąć do uśpionego dworku i wymordowawszy jego mieszkańców zająć ich miejsce. W ten sposób powstałaby pułapka, w którą wpadłby Wielki Teogonista Gothar Mondrek.

Powróciwszy śladem podejrzanego stajennego i zastawszy bramy dworku zamknięte strażnicy zebrali się w zajeździe „U Otta”. Tu dowiedzieli się o niespodziewanej wizycie Wielkiego Teogonisty, która miała dojść do skutku następnego dnia. Siadłszy przy obiedzie podsumowali jeszcze raz wszystkie fakty, powtórnie wczytali się w treść fragmentu tajnego listu kultystów i odgadli zamysły kultystów. Słusznie podejrzewając, że Katherina spróbuje spalić zwłoki Theodora Hocha najbliższej nocy, postanowili temu zapobiec. Jednak wskutek zatrucia podanego im jedzenia przez kultystę-stajennego z akcji wyłączony został Ferenc Janicke, a sierżant Gliwitz został mocno osłabiony. Heinz Handke ruszył w pościg za trucicielem, ale w samotnej walce został ranny i musiał się wycofać. Kultysta został następnie ranny w starciu z osłabionym sierżantem, a potem dobity z kuszy przez patrolowego Lipstick.

Mimo strat (patrolowy Janicke był w stanie agonalnym i nie nadawał się do żadnej akcji, a sierżant Gliwitz i patrolowy Handke byli ranni), dzielni strażnicy postanowili stawić czoła kultystom. Skłonili opatrującego ich zielarza z dworku – Klausa Midbruera – aby uśpił strażników czuwających na palisadzie i zrzucił na zewnątrz linę, po której mogliby dostać się do środka. Następnie zamierzali wykraść ciało Theodora Hocha i ukryć je do czasu przybycia Wielkiego Teogonisty.

Plan zadziałał w stopniu wystarczającym. Zielarz uśpił strażników i zrzucił linę, ale sam padł ofiarą usypiającej trucizny którą kultystki zaprawiły jedzenie wszystkich domowników dworku. Kiedy więc trzej strażnicy wspięli się z zachowaniem wszelkich środków ostrożności na palisadę, ujrzeli leżących wszędzie mieszkańców majątku. Wtedy nadeszła Katherina Hoch niosąc dzban z oliwą swej przełożonej Juliette Guirien, której obie zamierzały użyć do spalenia świętych zwłok. Johann Lipstick celnym strzałem z kuszy zabił Katherinę, ale został raniony czarem rzuconym przez drugą kultystkę. Rana nie była jednak poważna i wszyscy trzej strażnicy przystąpili do osaczania czarownicy, która tymczasem schroniła się w dworku. Rzucała czary imitujące tajemnicze dźwięki, a później próbowała przybrać postać rannego sierżanta Groebe ze straży majątku, jednak czujni strażnicy nie dali się zwieść i zabili ja bez walki.

Tymczasem pod palisadę podeszła grupa ponad trzydziestu kultystów, którzy mieli podszyć się pod mieszkańców dworku Hoch. Kiedy zginęła czarownica pierwsi z nich zaczęli właśnie wspinać się na palisadę. Trzej strażnicy z pewnością nie poradziliby sobie z trzydziestką napastników, ale niespodzianie w sukurs przyszedł im sam święty zezwłok Wielkiego Teogonisty Hocha. Według zeznań strażników szkielet wyszedł z podziemi emanując ciepłym blaskiem z młotem w dłoniach, wyszedł na dziedziniec i jął likwidować zebranych tam kultystów. Strażnicy wspomagali go strzelając z kusz i wkrótce wszyscy wyznawcy Chaosu zostali zabici. Wtedy szkielet powrócił do swojego grobowca i tam znieruchomiał. Takim też zastali go Wielki Teogonista Mondrek i towarzyszący mu rycerze kiedy rankiem zjechali do dworku.

Dzięki staraniom uzdrowicieli ze świty Wielkiego Teogonisty wszyscy potruci mieszkańcy dworku, wliczając w to także panią Gabrielę Hoch, zostali uzdrowieni. Udało się uratować także patrolowego Janicke. Wszystkich biorących udział w udaremnieniu zamachu strażników na osobisty wniosek Wielkiego Teogonisty awansowano i wysłano na miesięczny urlop.

Zabezpieczony fragment listu organizatora zamachu z instrukcjami do Juliette Guirien przekazałem zgodnie z rozkazem, pozostaję uniżenie w gotowości


Johann Dorner

 

Marek Meres

Comments are closed.