King Arthur Pendragon

Rycerze występują chyba w każdym systemie fantasy, nawet w tych pseudo-sf, jak ‚Gasnące Słońca’. Włóczą się w ciężkich zbrojach po gościńcach w towarzystwie podejrzanych typów, w karczmach siadają z nimi przy jednym stole i jedyne co ich wyróżnia, to wymalowane na tarczach fantazyjne herby.

W Pendragonie jest inaczej. Tu możesz grać prawdziwym rycerzem i tylko nim. Masz swego lorda – suzerena, herb, rodzinę, a czasem włości i tytuły, masz osobnego konia do walki, a osobnego pod wierzch, no i z reguły kilka do noszenia juków. Masz też giermka, który nie tylko gotuje dla Ciebie, dba o Twoje konie, pomaga Ci zakładać zbroję, co trwa czasem i kilka godzin, ale także bierze z Ciebie przykład, bo największym jego marzeniem jest zostać pewnego pięknego dnia pasowanym na rycerza…

Świat Pendragona różni się mocno od typowego świata fantasy. Rzadko, o ile w ogóle popasać będziesz w karczmie, bowiem święte prawo gościnności każe każdym drzwiom otworzyć się przed Tobą. Ale uważaj kogo prosisz o gościnę – Twój wróg może zaprosić Cię pod swój dach i gościć Cię aż umrzesz ze starości, hańbę bowiem przynosi okazanie pogardy dla okazanej gościnności, a dla rycerza nie ma rzeczy straszniejszej niż hańba.

Nie ma zaś rzeczy cenniejszej niż Chwała. Tak, nie chwała, a właśnie Chwała. Rycerzowi nie uchodzi uchylać się od przygód, które los mu zsyła, a nagrodą nie są pieniądze, jak w typowym fantasy, ale sława która opromienia jego imię. Tylko jeśli upadniesz naprawdę nisko i jako rycerz-najemnik będziesz musiał wynajmować swój miecz za pieniądze poznać możesz co znaczy głod i chłód – w innym przypadku Twój pan zadba o wszystkie Twoje potrzeby najlepiej jak potrafi.

W Pendragonie nie ma dziwek i burdeli, tak popularnych w fantasy. Są damy. No i oczywiście służące, wiejskie dziewki, zakonnice, ale o tych prawdziwy rycerz nie mówi i nie myśli… przynajmniej nie myśli głośno… och, są damy i już ! (:) Z damami się romansuje, czasem flirtuje, a kiedy osiągnie się odpowiedni wiek, zdobędzie Chwałę można się z którąś ożenić. Właściwie trzeba, nie godzi się wszak by sławny ród zaginął, a wypracowana Chwała, zdobyte ziemie i tytułu przeszły na kogoś innego.

W Pendragonie są czary. Nie magia, ale czary. W lasach mieszkają elfy, brownie i driady, rzucona klątwa przynosi pecha, a nie zadaje 3k10+6 obrażeń, na czartowki pomiot najlepsze jest odkute na zimno żelazo. W wielkim kufrze Twego dziada, na samym dnie spoczywa czarodziejski flakon z cudowną wodą, która ma moc uleczyć nawet ranę zadaną mieczem ! Ludzie powiadają, że syn Twego sąsiada nigdy się nie pokazuje, bo jego matka spotkała raz w lesie olbrzyma i młody pan ma postać wielką, ale szpetną.

Tak, dobrze myślisz – nie ma tu złodziei, magów, kapłanów, bardów i całej tej menażerii, co nie znaczy że jest przez to ubogo. Przecież tworzysz człowieka, od Ciebie zależy czy będzie głęboko wierzący, czy sprytny, czy będzie miał piękny głos, czy szerokie bary. Czy będą mu ulegać damy, czy będzie opojem, czy leniem, czy – o zgrozo – tchórzem. W rzadkich wypadkach podobno można być czarownikiem, ale to już inna historia.

No i oczywiście jest też w ‚Pendragonie’ Król Artur i jego dzielni rycerze. To sam szczyt piramidy, na którą wspina się mozozlnie każdy szlachetnie urodzony. Dokonują czynów o których my – drobne robaczki – możemy tylko marzyć. Ale jeśli jesteś dzielni, nieustraszony, wytrwały, pobożny, szarmancki wobec dam, biegły we władaniu kopią i mieczem, a także w jeździe konnej może pewnego dnia, na gościńcu któryś z nich rozpozna Twój herb i wykrzyknie „Czyś Ty Panie nie jest przypadkiem sławny Sir Jakiśtam ?”…

Tyle nudzenia, za cienki jestem, żeby opisać wszystko tak jak to powinno zostać opisane, mam nadzieję, że nasz znakomity Mistrz, Tomasz F Misiorek znajdzie chwilę, by zrobić to odpowiednio. Wspomnę tylko że pod wpływem tej gry przeczytałem kilka wersji „Legend Arturiańskich”, a także „Pieśń o Nibelungach”, „Pieśń o Rolandzie” i chyba coś jeszcze. I zawsze będę tęsknił do mrocznych lasów Mitycznej Brytanii.

Marek Meres

Comments are closed.