Tropem zwiadowców, duchy i stonogi

Epizod trzeci przygód naszego posse zaczął się od wizyty u pułkownika Jamesa Biddle, dowódcy czarnego regimentu kawalerii, z którym posse podróżowało. Na spotkaniu poznano jakże światowego Williama „Buffalo Bill” Cody,  ale sednem okazała się prośba pułkownika.  Dwóch jego ludzi wyruszyło na zwiad i nie powróciło, a pułkownik poprosił posse, by wzięli udział w poszukiwaniach. Nie wiadomo było, gdzie dokładnie zwiadowcy zaginęli, choć znano ogólny kierunek ich wyprawy.

Razem  z małym oddziałem wojska posse wyruszyło konno na prerię, po ładnych kilku godzinach dojeżdżając do obozu łowców bizonów. Obóz znajdował się tuż przy granicy z terenami Indian i otaczały go martwe bizony w różnym stadium rozkładu. Wstępne przepytywania miejscowych nic nie wniosły i postanowiono zostać w obozie dłużej, w oczekiwaniu na innych łowców będących w terenie. W miejscowej pasmanterii uraczono się stekami z bizonów i wypito sporo whisky. Collin zdołał wkraść się w łaski pięknej blond Cinderelli (żony miejscowego golibrody) i bardzo miło spędził noc. W międzyczasie pozostali zdołali się dowiedzieć, iż obu zwiadowców widziano w okolicach starego i opuszczonego Fortu Phantom. Nikt dokładnie nie znał powodów, iż wojsko opuściło fort. Jednak nawet Indianie nie chcieli się w tamte rejony zapuszczać i miejsce miało bardzo złą sławę.

Posse wyruszyło w rejon fortu. Niestety wszelkie potencjalne ślady do tropienia zmył niedawny deszcz. Dojeżdżając do gór posse natrafiło na spalony wóz osadniczy, rodzinne nagrobki oraz ducha kobiety. Duch prosił, aby sprowadzono do rodziny ich siostrę – Hayden Waterman. Bohaterowie nie mogli odmówić takiej prośbie i obiecali zrobić co się da. Już wcześniej wiedzieli od Łowców Bizonów o tej rodzinnej tragedii z przed kilku lat. Wiedzieli też, że córka Hayden uciekła z młodym bandytą niejakim Scoggins’em tuż przed tragedią. Powody spalenia wozu i śmierci rodziny były jednak niejasne. Duch wyraźnie kierował posse w kierunku opuszczonego fortu.

Noc była dla posse bardzo burzliwa. Obozowisko wśród skał było dość bezpieczne, ale pierwsza niespodzianka była od strony Irlandczyka Reda i pełni księżyca. Już wieczorem Red wyprosił na Collinie pożyczenie lassa, następnie razem z Jeremy’m oddzielili się na noc od reszt posse i prosił o intymność. Ciekawość Colina i Arsene jednak zwyciężyła. Zobaczyli oni, że w nocy, podczas pełni Red zmienia się w wielką, straszliwą i wściekłą bestię – pół człowieka, pół wilka. Na szczęście był związany i pilnowany przez Jeremy’ego – nikomu w nocy nic się nie stało. Rankiem już normalny Red tłumaczył się, że jest naznaczony piętnem wilkołaka, ale próbuje się z tego wyleczyć i nie chce nikogo krzywdzić.  Jakby tego było mało zaatakował posse oszalały zwiadowca-kawalerzysta. Toczył pianę z ust i najwyraźniej chciał swą szablą zabić wszystkich. Położył go dopiero strzał w głowę. Tak oto posse zabiło tego, którego obiecało szukać.  O jego towarzyszu nic jednak nie było wiadomo.

Dotarcie do opuszczonego fortu namnożyło tylko początkowo zagadek. Wszędzie kości ludzkie (obgryzione do czysta) i żywego ducha. Posse zaczęło przeszukiwać fort i wtedy natknęło się na pierwszego dziwnego stwora. Olbrzymia stonoga najwyraźniej próbowała ugryźć każdego człowieka jakiego napotkała. Trudno ją było zabić z uwagi na jej niewiarygodną szybkość i zwinność. Już później okazało się że w forcie podobnych stworów jest pełno, a wychodziły z różnych szczelin w skałach i murach. Ugryziony przez nie jeden z koni wpadł w morderczy szał i wkrótce posse zostało bez koni, gdy te rozbiegły się po okolicy. Szaleństwo zabitego zwiadowcy stało się więc jasne. Walcząc co chwila ze stonogami posse odnalazło w forcie szczątki Hayden, które zabrano. Odnalazło też notatki jednego z oficerów, z których wynikało, iż żołnierze w morderczym szale rzucali się na siebie. Nie udało się jednak rozpruć odnalezionego sejfu dowódcy. Podłożony przez Reda dynamit tylko podrzucił sejf zamiast go rozpruć.

Dwa konie udało się odnaleźć i uciec z przeklętego miejsca. Szczątki dziewczyny zawieziono do spalonego wozu, aby spoczęła z rodziną. Tam jednak objawił się nagle straszliwy i wielki demon ojca rodziny – unoszący się nad ziemią Jebediah Waterman. Był bardzo wkurzony na swą nieżywą córkę i bohaterów. Ciskał z rąk płomieniami i trudno go było zabić. Dopiero później posse dowiedziało się od reszty duchów, iż przyczyną całego rodzinnego nieszczęścia był właśnie Jebediah. Za życia znęcał się okrutnie nad żoną i córkami, a gdy jedna chciała uciec od niego, wpadł we wściekłość. Jej chłopak i jego banda stanęli w jej obronie, no i wóz oraz rodzina spłonęli.

Szczątki dziewczyny pochowano obok innych rodzinnych grobów, a posse powróciło do obozu Łowców Głów, a potem do regimentu kawalerii. Drugiego zwiadowcy nigdy nie udało się odnaleźć, ale najpewniej również padł ofiarą olbrzymich stonóg z fortu. Regiment ruszył w dalszą drogę ku Deadwood, wojsko jednak obiecało wkrótce zająć się sprawą opuszczonego fortu.

About Funky

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Różności

Comments are closed.