Obcy i do tego Predator

20/01/5000 nieznane ruiny na kontynencie numer 4, planeta Apshai

Przed wyruszeniem w podróż przekazaliśmy z ojcem Thurzo najważniejsze informacje o „Triskel” i zagrożeniu dla Znanych Światów księdzu Kodo Sakuma i odebraliśmy przyrzeczenie wysłania dwóch niezależnych kurierów do jego zwierzchników. To na wypadek gdybyśmy nie wrócili z „4”.

Lot trwał około 10 godzin. Ojciec Thurzo, Sholdan i ja lecieliśmy z Lunarem mechanicznym ptakiem, a Zak samodzielnie na ścigaczu. Niedaleko miejsca docelowego zostaliśmy zaatakowani kulami plazmy wystrzelonymi z ziemi, spomiędzy drzew. Lunar uniknął pierwszej, ale druga uszkodziła mechanicznego ptaka. Nasz pilot wykonał awaryjne lądowanie nader sprawnie. Sholdan i ojciec Thurzo odnieśli lekkie obrażenia. Zak uniknął wystrzelonej w niego kuli i zachował pełną zdolność manewrową.

W lesie zostaliśmy natychmiast zaatakowani przez niezwykle agresywną miejscową faunę. Najpierw ocaliłem Lunara przed porwaniem przez wielkiego latającego gada, potem musieliśmy zastrzelić drapieżnego kota, około 300 kg mięśni, w końcu wykonaliśmy odwrót przed atakiem stada zielonych pająków, zakamuflowanych wśród liści. Kierując się wskazówkami Zaka dotarliśmy wszyscy do nieznanych ruin.

Ruiny istotnie przypominają nieco klasztory, mają spiczaste wieże i niskie wejścia. Widocznie ich budowniczowie byli niższego wzrostu niż ludzie. W środku nie ma schodów, a jedynie pochylnie. Być może obcy nie mieli nóg, ale na przykład koła, lub może przylgi, jak ślimaki. Kompleks budynków stoi na środku wielkiej polany, otoczonej niskim, około metrowym murkiem. Polanę otacza dziwna moc: ani drapieżne zwierzęta, ani nawet drzewa z lasu nie przekraczają murku i nie wkraczają na teren ruin.

Przed wejściem do ruin dokonaliśmy rozpoznania terenu. Znaleźliśmy studnię z prymitywnym kołowrotem wykonanym z suchej gałęzi i liny uplecionej z pnączy. Prócz tego także ognisko, a w nim kości. Najpewniej ludzkie, lub bardzo podobne. Tajemnica wyjaśniła się, gdy weszliśmy do największego „klasztoru”, by zanocować.

W sali na piętrze zastaliśmy dwóch wynędzniałych ludzi, przykrytych habitem z godłem Ortodoksji. Każdy z nich miał po jednym bucie z tej samej pary. Na stosie rupieci znaleźliśmy Ewangelię Omega z imieniem właściciela: Kalus Tarison. Ojciec Thurzo natychmiast przesłuchał obu delikwentów i odkrył ponurą prawdę.

Ludzie ci byli braćmi, wynajętymi do pomocy przy wykopaliskach przez Pozyskiwaczy. Po wylądowaniu ich ekipa została zaatakowana przez „szklanego demona”, który zabił wszystkich uzbrojonych i stawiających opór. Przeżyła jedynie czwórka, która natychmiast po ataku uciekła i dotarła do tajemniczych ruin. Z tej czwórki jedynie dwójka braci dożyła dnia dzisiejszego. „Szklany demon” nie wchodzi na teren ruin, choć czasem krąży wokół polany. Natomiast co jakiś czas pojawiają się „metalowi ludzie”, przed którymi rozbitkowie kryją się w ruinach.

Kilka dni temu do ruin dotarł ciężko ranny ksiądz Ortodoksji. Bredził w „magilnie o ratowaniu Cesarstwa, jakieś cudownej misce, naczyniu dla kamiennych filozofów, z której jak kto się wody napije to przekona tłumy”. Po dwóch dniach ksiądz rzekomo zmarł, a wygłodzeni bracia zjedli go po kawałku. Stąd kości w wygasłym ognisku.

Ksiądz był prawdopodobnie towarzyszem da Souzy. Fakt, że dotarł ciężko ranny i sam, nie wróży dobrze rycerzowi, ale nie tracimy nadziei. Ojciec Thurzo nie ukarał dwójki nędzarzy śmiercią za kanibalizm, ale wygłosił do nich długie kazanie i udzielił rozgrzeszenia pod warunkiem, że zmienią swoje nędzne życie i odpokutują za zjedzenie księdza. Ustaliliśmy warty, żeby nie stać się kolejnym posiłkiem świeżo nawróconych ojcowych owieczek.

21/01/5000 prastara baza I Republiki na kontynencie numer 4, planeta Apshai

Wczesnym rankiem zauważyłem wśród drzew „szklanego demona”. Stwór, czy może golem był człekokształtny, wysoki na 2.5, a szeroki na około półtora metra. Jego pancerz lśnił jakby istotnie był ze szkła, ale wydawał się elastyczny. Był uzbrojony w metrową rurę, z której wystrzeliwał kule plazmy do napastujących go drapieżników. Miał czerwone, świecące oczy i z pewnością nas dostrzegł, jednak nie reagował na próby kontaktu, podejmowane przez Sholdana. Nie atakował także inżyniera, kiedy ten nieuzbrojony próbował do niego dotrzeć, w czym przeszkodziły agresywne zwierzęta. Lunar uważa, że to Vau, ale dla mnie stwór wyglądał, a przede wszystkim zachowywał się jak automat, czyli golem bojowy.

Później w lesie rozległy się odgłosy strzałów. Obok dźwięku plazmowej rury Szklanego wychwyciłem dźwięki ciężkiego lasera. Chwilę później na polanę wtoczył się czarny, metalowy golem, poważnie uszkodzony. Brakowało mu ramienia z laserem, ale zachował drugie, uzbrojone w ciężkie ostrze. Wybełkotał: „cel misji – zabić Vau, jestem uszkodzony, przechodzę w tryb serwisowy”, po czym znieruchomiał.

Nasi technicy rzucili się zaraz serwisować uszkodzonego golema. Wyciągnęli z jego pamięci bardzo interesujące informacje: golem został zbudowany zaledwie wczoraj przez ludzką bazę. Jego cele to:

  1. Likwidować Vau
  2. Chronić bazę
  3. Chronić ludzi

Baza jest zlokalizowana około 2 km od polany z „klasztorami”, a kolejny kilometr dalej, w lesie, znajdują się dwa mechaniczne ptaki. Baza co 5 dni tworzy kolejnego golema.

Postanowiliśmy dostać się do owych ptaków. Technicy przeprogramowali golema, by uciekał przed Vau, co pozwoliło odciągnąć Szklanego od nas. Niebezpieczeństwo ze strony miejscowej, agresywnej fauny zostało zminimalizowane dzięki wykorzystaniu ścigacza Zaka: Lunar przewiózł nas kolejno lecąc między drzewami. Przelatując niedaleko bazy zauważył innego czarnego golema, który postrzelił ścigacz z lasera. Ochrona bazy ma jak widać priorytet przed ochroną ludzi.

Jeden z mechanicznych ptaków nosił oznaczenia cesarskie, a drugi Kajdaniarzy. Wokół leżało wiele rozwleczonych przez zwierzęta ciał. Przyczyną śmierci były jednak postrzały z różnej broni, także plazmowej. Jedno z ciał odziane było w strzępy syntjedwabiu z herbem da Souzy, który zapamiętałem z wizji w Labiryncie. Misja Rycerza Poszukującego dobiegła zatem końca. Jednak jego dzieło będzie kontynuowane. Znajdziemy Misę Proroka, po którą przybył na Apshai i obnażymy przez całymi Znanymi Światami ohydę „Triskel”. Ale po kolei.

Zbadawszy miejsce awaryjnego lądowania mechanicznych ptaków i tragicznej bitwy, wyruszyliśmy do nieodległej bazy. Według wizji ś.p. Kevina da Souzy musieliśmy „szukać pod ziemią rannego człowieka, który żył dawno temu i wciąż nie umarł”. U wejścia do bazy stoczyliśmy bitwę ze strzegącym jej golemem. Odnieśliśmy rany, ale zwyciężyliśmy. W podziemnej bazie czekała na nas nagroda.

W dziwnym sarkofagu leżało ciało człowieka w poszarpanym uniformie, z godłem przypominającym godło Gildii Przewoźników. Ciało było poranione i pokrwawione, ale przede wszystkim całe oszronione i zamarznięte na kość. Sarkofag był Hibernatorem i wciąż działał. Techniczni zajęli się hibernatorem i maszyną myślącą bazy. Człowiek odtajał i ożył. Zająłem się jego ranami i po chwili był gotowy do zeznań.

Nazywa się Simon Akira i był pilotem cesarza Władymira I! Podczas ostatniej misji jego statek doznał awarii i lądował w tej okolicy. Akira, poraniony przez dzikie zwierzęta dotarł do bazy i zahibernował się w oczekiwaniu na przybycie pomocy. Ta jednak nigdy nie nadeszła i pilot przeleżał w sarkofagu 450 lat. Owa ostatnia misja polegała na dostarczeniu na Madoc daru Vau dla ludzi – Świętej Misy Proroka Zebulona, odnalezionej na Apshai!

Akira musiał awaryjnie lądować i na Madoc nie doleciał, ale Misa była na pokładzie innego statku: „Taberan”, pod dowództwem kawalera Antela Markoni Li Halan. Dar Vau miał być przez niego dostarczony arcybiskupowi Trontowi, prowadzącemu wtedy na tej wodnej planecie wykopaliska w ruinach Urów gdzieś na południowej półkuli. Czy Misa dotarła do arcybiskupa nie wiadomo, ale wizja ś.p. da Souzy mówiła, że jest w wodzie, czyli podwodne ruiny Urów wydają się właściwym miejscem.

W międzyczasie Sholdan wydobył z maszyny myślącej historię bazy. Została zrzucona na Apshai podczas wojny ludzkości z Vau w roku 2845 i działała automatycznie, produkując golemy bojowe. Jednak jej autonomiczność z pewnością nie wynosiła ponad 2000 lat. Według naszego inżyniera ktoś przerobił reaktor bazy tak, by działał po dziś dzień. Lunar wysnuł z tego faktu interesującą teorię: Vau przerobili ludzką bazę na poligon doświadczalny dla swoich wojowników. To wyjaśniałoby także bardzo agresywne zachowanie okolicznej fauny. Zwierzęta zostały „zaprogramowane” by atakowały humanoidy, a nie siebie nawzajem. Nie wiedzieliśmy też żadnych młodych osobników, jedynie dorosłe.

W takim razie „szklany demon” nie był golemem Vau jak sądziłem, ale jednym z wojowników, przechodzących swój „chrzest bojowy” w tym wysoce zabójczym środowisku. Nie reagował na nasze próby porozumienia, nie strzelał do Sholdana, choć wcześniej chciał nas zestrzelić, a według słów braci-kanibali wymordował całą wyprawę Pozyskiwaczy i prawie na pewno miał swój udział w zagładzie misji da Souzy i depczących mu po piętach Kajdaniarzy. Nie naruszył też „świętego” kręgu wokół „klasztoru”, nie czyniły tego także zwierzęta. Dziwne zachowanie, ale w końcu Vau są bardzo tajemniczy i całkowicie obcy. Może więc zachowanie „szklanego demona” było naturalne dla ich kultury, choć dla nas wydawało się niezrozumiałe?

Musimy pozostać w bazie kilka dni. Sholdan chce przeprogramować maszynę myślącą, żeby tworzyła golemy chroniące przede wszystkim ludzi. To pozwoli nam zyskać dodatkową siłę ognia w starciu z miejscową fauną i harcującym w pobliżu wojownikiem Vau. Lunar i Zak uważają, że dzięki częściom z mechanicznych ptaków da Souzy i Kajdaniarzy uda się naprawić naszego i uciec z tego niegościnnego miejsca.

24/01/5000 miasto Torguero na kontynencie Kynuth, planeta Apshai

Wróciliśmy szczęśliwie z „4”, przywożąc 480 letniego pilota Simona Akirę i dwójkę wynędzniałych nowochrzczeńców ojca Thurzo, przez których musieliśmy wymontować i wyrzucić luksusowe wyposażenie mechanicznego ptaka hrabiego Zajcewa. Ale luksus czyni miękkim i zepsutym, więc tym lepiej. Ojciec Thurzo oddał swe nowe owieczki do miejscowej Świątyni Avestii, gdzie będą czynić zadośćuczynienie za karygodne upodobanie do kotletów z księdza.

„Szpiedzy z Apshai” chętnie wymienili potrzebne nam informacje na sensacyjne wieści z kontynentu numer 4. Przesłuchiwanym przez ś.p. Inkwizytora Marcusa grzesznikiem był sam przywódca miejscowego sabatu psioników „Wolna przyszłość” – Alex Sorberg. Czarownikiem, który atakował sierżanta Mahoneya, a potem nawet samego ojca Thurzo, był jego dawny pomocnik – Dan Chiang, wymieniony zresztą w protokole z przesłuchania. Sorberg przez 6 lat przebywał ponoć na Ligheim, choć jak wiemy z protokołu, czas ten spędził w tajnej bazie „Triskel”. Za to Chiang nigdy nie opuszczał Apshai. Nie mamy jednak czasu by go tropić i ścigać. Czekają nas ważniejsze rzeczy.

Musimy odbić Valerię Li Halan z owej tajnej bazy. Jest ona ostatnim żyjącym członkiem wyprawy da Souzy. Choć wiemy już czego szukał Rycerz, domyślamy się też jak zamierzał to znalezisko wykorzystać i mamy wskazówki gdzie może się ono znajdować, potrzebujemy Valerii, by zyskać pewność. Potem razem wyruszymy na Madoc, szukać Świętej Misy Proroka Zebulona w podwodnych ruinach Urów.

About Marek Meres

www.spinq.pl
Gasnące Słońca, W pogoni ,

Comments are closed.