Pogardzana Ewangelia o Maji

28/11/4999 Statek „Muśnięcie”, na orbicie księżyca Jowisza, Europy

Bliższe podejście ujawniło trzeci statek w ruinach hangaru. Stan lepszy od dwóch pozostałych. Wylądowaliśmy i wraz z Zakiem przebiliśmy się do wnętrza. Pozyskaliśmy trzy uszkodzone skafandry z pełnymi butlami i trochę drobiazgów. Na lądowisku kilka zwęglonych trupów. Biegli do statków. Znalazłem nadtopiony złoty pierścień na palcu jednego z nich. Pamiątka z Europy.

W międzyczasie Sholdan i Lunar uruchomili windę wgłąb bazy, podłączywszy zasilanie z reaktora naszego statku. Z podwodnej bazy wyjechało nią sześciu ocalałych. Po rozbrojeniu zostali odprowadzeni na statek, gdzie ojciec Thurzo poprowadził przesłuchanie. Jedyna z całej szóstki kobieta załamała się pierwsza i wyznała prawdę. Podwodna baza została mocno uszkodzona wskutek nagłego trzęsienia ziemi, urządzenia popsuły się, większość ludzi zginęła, ale ocalało piętnaście osób. Zapasów powietrza było jednak za mało dla wszystkich. Jej mąż, szlachcic, obiecał dużą sumę pieniędzy szefowi bazy i razem wymordowali resztę, by przeżyć dłużej. W ten sposób doczekali ratunku z naszych rąk.

Szóstka ocalałych to: kawaler Diego Reneste Fremin, jego żona Nicolette, ochroniarz Jimi, dowódca Pozyskiwaczy z bazy Tom Everett i 2 jego ludzi: Chris i Peter. Ojciec Thurzo surowo potępił ich czyn, ale nie skazał ich na natychmiastową śmierć. Zostaną osądzeni przez sąd jeśli uda się dotrzeć do zamieszkanych rejonów. Na razie zostali wprowadzeni w głęboki sen przez brata Igora, co pozwoli ograniczyć zużycie tlenu do minimum. Nasze zapasy powietrza skurczyły się w ten sposób do 5-6 dni. Za to zapasy jedzenia i wody uzupełniliśmy do maksimum z zapasów podwodnej bazy. Brat Igor przypomniał sobie sposób uzyskiwania tlenu z wody, ale proces jest powolny i energochłonny.

Szef bazy Tom Everett, zanim został uśpiony, udzielił nam wskazówek jak dotrzeć do pozostałych baz Pozyskiwaczy na Jowiszu. Podzielił się też wieściami: po śmierci Cesarza władzę na Byzantium Secundus sprawuje Rada Dziesięciu. Wojna pomiędzy rodem Hawkwood i sprzymierzonymi z nimi Hazatami, a Kościołem i wspierającym go rodem Li Halan już trwa. Pozostałe rody i Gildia nie opowiedziały się po żadnej ze stron.

Lunar bierze kurs na najbliższą bazę Pozyskiwaczy.

28/11/4999 Statek „Muśnięcie”, niedaleko Jowisza, w drodze na Świętą Terrę

Po wskazanej przez Toma Everetta bazie rekreacyjnej w atmosferze Jowisza nie pozostał ślad. Natomiast baza paliwowa ocalała w dość dobrym stanie. Kula z ceramstali średnicy około 200 metrów wyglądała na połataną w paru miejscach, co oznaczało ocalałych. Ramiona do pozyskiwania paliwa zostały zniszczone i zostały z nich tylko kikuty. Na jednym z pirsów leżał zniszczony frachtowiec, na drugim uszkodzona fregata. Od fregaty wgłąb bazy biegł gruby kabel zasilający. Lunar ustalił, że energię dostarczano nim z reaktora statku wgłąb bazy. Z wnętrza bazy jakiś nadajnik krótkiego zasięgu wysyłał sygnał S.O.S. Wylądowaliśmy obok fregaty.

Po wyjściu ze statku wpadliśmy w zasadzkę. Obie burtowe barbety fregaty obróciły się w naszą stronę, a w skrzekotkach rozległo się wołanie o wsparcie. Odpaliłem skafander i wleciałem na kadłub fregaty, by wyjść poza zasięg dział burtowych. Zak poleciał za mną. Ze śluzy bazy wypadło pięciu ludzi w skafandrach kosmicznych z miotaczami płomieni. Głosy w słuchawkach potwierdziły: byli to Avestianie, przekonani, że atakują „zdradzieckich Decadosów”.

Lunar zdołał wycofać się z powrotem do „Muśnięcia”, osłaniany własnym ciałem przez ojca Thurzo. Sholdan uniósł ręce do góry w geście poddania. Mimo tego był niecelnie ostrzeliwany przez jedno z dział burtowych fregaty. Prawdopodobnie jedynie na postrach. Zak ostrzelał skutecznie jednego z Avestian na podeście, ale ja nie otwierałem ognia posłuszny poleceniom ojca Thurzo. Nasz Inkwizytor, instruowany przez Sholdana, przestroił skrzekotkę na częstotliwość atakujących Avestian i nawiązał kontakt.

Avestianami z fregaty dowodził Ksiądz Roberto. Na dowód naszej przynależności do Kościoła zażądał dowodu: demonstracji znajomości Ewangelii Omega. Wydaje mi się, że ojciec Thurzo nie zna niektórych jej fragmentów zbyt dobrze, gdyż nie wiedział, że Maja Pogardzana została ocalona na Devecie przez Świętego Longinusa i Świętą Teodorę Rebeliantkę. Oczywiście znałem odpowiedź i udzieliłem jej ojcu Roberto. Ostrzał ustał. Zostaliśmy zaproszeni do wnętrza bazy, by udzielić wyjaśnień.

Ojciec Thurzo wydaje się mieć lekko krytyczny stosunek do swych braci w Avestii. Ostrzegł nas, że mogą zechcieć zagarnąć nasz statek. Przygotowaliśmy się do walki. Inżynier Sholdan objawił ukrywany dotąd talent do przebieranek. Najpierw przywdział habit Ortodoksji i przedstawił się jako ksiądz Euzebiusz Kromka. Zbesztany przez ojca Thurzo przedzierzgnął się z kolei w skromnego szlachcica. Oba te przebrania miał w swoich rzeczach przez cały czas. Fakt ten wskazuje, że obawiał się ujawniania swojej prawdziwej tożsamości w pewnych okolicznościach, lub że jest zawodowym oszustem. Przypominam o niepokoju, jaki objawił w zamku Markoni wobec przybycia Sędziego z obstawą. Teraz najwyraźniej nie chciał wystąpić jako Inżynier Sholdan wobec nieznanych Avestian. Twierdził, że Inżynier mógłby zirytować Avestian, ale być może jest przez członków tego Zakonu poszukiwany za jakieś przeszłe zbrodnie. W końcu jednak wystąpił jedynie w bieliźnie, bo do bazy musieliśmy i tak pójść w skafandrach.

Ojciec Roberto był bardzo zirytowany przedłużającym się oczekiwaniem. Przebieranki Sholdana trwały istotnie dość długo. Rezydował w centrum bazy, ogrzewanym częściowo z reaktora fregaty, a częściowo ze stosów płonących mebli. Powietrza w bazie było sporo, nie brakowało też jedzenia i wody. Ale fregata została mocno uszkodzona i Avestianie zostali uwięzieni w bazie Pozyskiwaczy. Być może zlikwidowali resztki ocalałych, bo natknęliśmy się na spalone ciało w jednym z korytarzy, ale nie poruszaliśmy tego tematu z ojcem Roberto. Przybycie naszego statku uznali za dar Wszechstwórcy. Zamierzali obsadzić go własną załogą i wyruszyć po pomoc dla reszty pozostawionych w bazie. Wśród tych ostatnich mieliśmy się znaleźć także i my, z wyjątkiem naszego pokładowego Avestianina. Na uwagę zasługuje fakt, że sam ojciec Thurzo nie odniósł się do tej propozycji przychylnie.

Do rozstrzygnięcia zbrojnego nie doszło. Ksiądz Roberto uznał nasze racje i uszanował Świętą Misję. Poprosił tylko o zabranie drugiego Inkwizytora, Diakona Uwe z fregaty, oraz przysłanie pomocy najszybciej jak zdołamy. Uzupełnił też nasze zapasy powietrza zapasamy zgromadzonymi na fregacie. Ostatni brakujący element – zapasy paliwa – uzupełniliśmy po odnalezieniu zbiorników w bazie Pozyskiwaczy. Rozstanie z Avestianami nastąpiło w pełnej zgodzie i przy wzajemnym poszanowaniu. Jestem pełen podziwu dla poświęcenia braci Avestian i gorąco się modlę o ich ocalenie.

Rozmowa z ojcem Roberto w bazie wyjaśniła też częściowo tajemnicę zagłady układu Świętej Terry. 17/11/4999 fregata Avestian odebrała dramatyczny przekaz ze stacji orbitalnej „Święty Horacy”: nastąpił nagły i silny wybuch na Słońcu, zarządzono natychmiastową ewakuację. Ale większość statków nie miał szans prztrwania. Avestianom udało się uniknąć zniszczenia dzięki schowaniu się za Jowiszem. Z trudem doprowadzili ciężko uszkodzoną fregatę na lądowisko przy bazie.

Lunar miał więc rację. Bezpośrednią przyczyną zagłady Świętej Terry i zniszczenia niemal wszystkiego co było w układzie była katastrofa naturalna. Ale nie wiemy czy wybuch na Słońcu był przypadkowy. Dowiedziałem się od księdza Roberto, że 13/11/4999 na Świętą Terrę zmierzał niszczyciel cesarski „Lodowy Czerw”. Wydaje się niemożliwe, by był on w stanie spowodować wybuch na Słońcu, zdolny zniszczyć cały układ gwiezdny. A jednak mam przeczucie, że zagłada serca Kościoła, Świętej Terry, nie jest przypadkiem. Upewniłem się także, że fala uderzeniowa i termiczna potrzebowała 28 godzin by dotrzeć do Wrót. Zatem wybuchy na pokładzie „Prawdy Proroka” nie były spowodowane przypadkowymi awariami wywołanymi eksplozją na Słońcu.

Mamy teraz zapasy na 13-14 dni, postanowiliśmy więc zobaczyć z bliska Świętą Terrę.

28/11/4999 Statek „Muśnięcie”, niedaleko Świętej Terry, w drodze do Wrót

Nigdy wcześniej nie byłem na Świętej Terze i już chyba nigdy nie będę. Według czujników temperatura na powierzchni wynosi około 150 stopni. W niektórych miejscach na pewno jest wyższa, widać rozżarzone skały. W większości nic nie widać, wszystko zasnuwa para z odparowanych oceanów. Czujniki nie rejestrują oznak życia, ani żadnych transmisji. Planeta jest martwa.

4/12/4999 Statek „Muśnięcie”, niedaleko Wrót w układzie Świętej Terry

Nawiązaliśmy kontakt z flotą Kościoła niedaleko Wrót i wylądowaliśmy na pokładzie pancernika „Święta Terra” pod dowództwem Mistrza Fabiana Hanke. Pierwotnie Lunar i zdaje się Zak chcieli się ukryć wśród wraków zgniecionych przez Demona z Pustki około 6 j.a. od wrót. Ojciec Thurzo, brat Igor i ja przekonaliśmy ich, że to nierozsądne i niepotrzebne.

Przesłuchiwała nas kolejno trójka śledczych: biskup Ortodoksji Gustaw Azerto, osobisty przedstawiciel jego Eminencji, Eskatonik magister Regla Fernandez, teurg ze stygmatem długich uszu, oraz Inkwizytor-Avestianin ksiądz Emanuel Trisko, również teurg, ze stygmatem długich palców. Byłem całkowicie szczery, przekazałem też podejrzenia względem roli baroneta Luigi Markoni Li Halan w zniszczeniu krążownika „Prawda Proroka”.

Brat Igor jest teurgiem i to wyjątkowym: Wszechstwórca dał mu dar odkrywania nieznanych dotąd rytuałów. Wszyscy śledczy okazywali wielkie zainteresowanie jego osobą. Brat Igor skrywa jednak jakąś tajemnicę. Na statku biskup Yasuhito Endo ukrył coś, co ma nam pomóc w naszej Świętej Misji, ale zdaniem Igora rzecz ta nie może zostać odkryta. Po nawiązaniu kontaktu z flotą Kościoła ojciec Thurzo zapowiedział wezwanie posiłków do przeszukania „Muśnięcia” i odnalezienia zaginionego golema. Aby tedy zapobiec przypadkowemu odnalezieniu owej tajemniczej rzeczy brat Igor poprosił Zaka o oddanie golema. Tym razem stanęła za nim cała załoga. Zak jednak jest uparty. Wymógł na ojcu Thurzo obietnicę zachowania golema, który jest obecnie uszkodzony. Diakon zgodził się i golem został wyjęty z tajnej skrytki i zademonstrowany wszystkim. Rzeczywiście wydaje się niesprawny. Drzwi do tajnej skrytki i ich mechanizm otwierający są zamaskowane tak doskonale, że nie byłem w stanie ich otworzyć nawet wiedząc gdzie się dokładnie znajdują.

Po przesłuchaniach dostąpiliśmy wszyscy zaszczytu posłuchania u samego Syneculli, arcybiskupa Sigmunda Drual. Jego Eminencja zrobił na mnie wielkie wrażenie swym spokojem i pokorą. Mimo iż po spaleniu Świętej Terry stał się faktycznie głową Wszechświatowego Kościoła, nie okazywał nam, skromnym sługom, władczości i okazał wielkie zainteresowanie wszystkim co mówiliśmy. O biskupie Yasuhito Endo mówił z uznaniem, chwaląc jego nieprzeciętną intuicję i wizjonerski dar, choć ganiąc łagodnie zbytnie zamiłowanie do ryzyka, graniczące czasem z Pychą.

Na decyzję Jego Eminencji co do dalszego losu naszej Misji nie musieliśmy czekać długo. Choć posłuszni złożonemu baronowi Markoni Li Halan słowu nie wyjaśniliśmy jej szczegółów, arcybiskup uznał konieczność jej kontynuowania. Na jego polecenie uzupełniono nasze zapasy i wymieniono uszkodzoną cewkę w drugim reaktorze. Zak wykazał się nadzwyczajną arogancją i głupotą prosząc o naprawę uszkodzonego golema. O dziwo Jego Eminencja nie nakazał jednak natychmiastowego zniszczenia bluźnierczego tworu. Wyraził co prawdą swoją dezaprobatę dla obecności kukły na pokładzie statku lecącego w Świętej Misji, ale pozostawił decyzję załodze. Na pożegnanie pobłogosławił nas i nakazał otworzyć Wrota na Pantateuch. Ruszamy więc w dalszą drogą śladami złodzieja Diademu.

About Marek Meres

www.spinq.pl
Gasnące Słońca, W pogoni ,

Comments are closed.