Na spalonej ziemi

14/11/4999 Statek „Muśnięcie”, w drodze z Artemidy do Wrót

Zaokrętowaliśmy się dziś rano. „Muśnięcie” jest nietypowym statkiem klasy eskortowiec. Ma słabe uzbrojenie, jedną trzyosobową kapsułę ratunkową i osiem skafandrów kosmicznych, w tym dwa zbrojone. Ściany zdobione są wyuzdanymi scenami seksualnymi lub krajobrazami z różnych światów. Na burcie ma płaskorzeźbę z herbem Decadosów. Statek jest ciemny i nieco spłaszczony, ma też unikalny system maskujący, o jakim nie słyszał ani nasz pilot ani inżynier. Prawdopodobnie skrywa wiele sekretów.

Na pokładzie statku poznaliśmy człowieka biskupa: brata Igora, oraz człowieka barona: Kurta Wagnera. Brat Igor jest medykiem, do dyspozycji ma zaawansowany technicznie medlab. Jest młody i dość nieśmiały, nie nadaje się na przywódcę. Zauważyłem krwawe łzy na jego policzkach, może to być stygmat, lub efekt jakiejś rzadkiej choroby. Kurt jest starszym żołnierzem, walczył w Wojnach o Tron, nie jest gadatliwy i wydaje się pobożny. Ma plenipotencje do korzystania z konta barona na innych planetach i do reprezentowania go wobec lokalnych władz. Jednak także i on nie jest typem przywódcy. Rolę tę pełni tymczasowo pilot, Lunar Gunn.

Przed wylotem z planety lądowaliśmy w stolicy, Borgo. Lunar, wykorzystując lokalne kontakty, zdobył coś, co pozwala śledzić statek „Drozd” vel „Wiatr Marzeń”, który mamy odnaleźć. Nie rozumiem niestety technicznego żargonu, ale mówiono coś o „sygnaturze”.

W Borgo inżynier Sholdan Gregson odwiedził Zakon Inżynierów. Towarzyszył mu ojciec Thurzo. Okazało się, że jest on diakonem i ma Pieczęć Inkwizytora, nie mogę więc dłużej tytułować go „bratem”. Sholdan wydawał się zadowolony po powrocie, Avestianin zaś wzburzony. Dowiedziałem się, że przyczyną był Cyberanta, spotkany w Zakonie. Zak Solo podczas postoju przeszukał statek i znalazł ukryte działo pulsacyjne EMP, powszechnie nazywane „Chochlik”. To cenne znalezisko, gdybyśmy musieli walczyć z innymi statkami.

Start był niezwykle ostry, Lunar najwyraźniej chciał się popisać. Po wyjściu na orbitę na mostek wszedł golem. Wyglądał jak młody mężczyzna, skąpo odziany. W opinii wszystkich jest to model rozrywkowy, służący zaspokajaniu wymyślnych żądz cielesnych dawnych ludzi. Obecność tej abominacji na pokładzie podczas Świętej Misji wzburzyła mnie, ale ojciec Thurzo zareagował dużo gwałtowniej. Musiałem interweniować, by nie wywołał pożaru na mostku. Był urażony, ale później zdobyłem na powrót jego sympatię i zaufanie pomagając mu szukać zaginionego golema.

Pojawienie się ożywionej mechanicznej kukły wywołało dyskusję, w której brałem ograniczony udział. Ojciec Avestianin obstawał przy wyrzuceniu tego czegoś przez śluzę, co wcześniej zaproponowałem zamiast spalenia. Sholdan sprzeciwiał się, twierdząc, że to część statku i jako taka należy do biskupa Yasuhito. Wychowanek tego ostatniego, młody brat Igor, potwierdzał. Lunar skupiał się na pilotowaniu, ale trzymał stronę inżyniera. Ja wspierałem oczywiście ojca Thurzo, ale biernie. W tym czasie abominacja opuściła mostek, a za nią zniknął także Zak. Podejrzewam, że wydał on golemowi dyspozycję ukrycia się w dobrze zamaskowanej skrytce.

Nie mogąc przekonać adwersarzy do swoich racji Inkwizytor odwołał się do prawa i pokazał Pieczęć. To zakończyło dyskusję, ale spowodowało jedynie ukrycie konfliktu. Golem zniknął i nie udało się go znaleźć. Sam ojciec Thurzo i ja braliśmy pełny udział w poszukiwaniach. Co do pozostałych nie mogę mieć pewności. Brat Igor, Kurt i Sholdan brali w nich także udział, ale nie wiem, czy naprawdę pragnęli znaleźć abominację. Brat Igor posługuje się techniką w celach medycznych, ale możliwe jest, że narodziła się w nim grzeszna fascynacja, która kazała mu traktować golema jako arcydzieło techniki, a nie obrazę Wszechstwórcy. Co do Zaka Solo, jestem prawie pewien, że miał on jakiś udział w ukryciu kukły. Oceniając całe zajście: nie ważę się krytykować ojca Thurzo, ale podział w załodze już na początku Misji może być zgubny dla jej przebiegu.

17/11/4999 Statek „Muśnięcie”, w drodze z Artemidy do Wrót

Dziś nadeszły zakodowane wiadomości od biskupa Yasuhito Endo z Artemidy:

  • Al-Malik zaprzeczył wynajęciu Ukarów do ataku na zamek barona Markoni Li Halan.
  • Zniknął mechaniczny ptak barona wysłany do szpitala z rannymi w zamachu kobietami.
  • Naszym śladem wyruszyły trzy statki Pośredników. Możliwe że nie naszym śladem a po prostu w kierunku Wrót. Eskortowiec wyleciał dzień po nas, a fregata i szturmowiec dwa dni później..

Szyfr zrozumiały tylko dla brata Igora.

Poszukiwania golema trwają z przerwami cały czas. Jak na razie nie przyniosły rezultatu. Wyraźnie zaznaczył się podział między ojcemThurzo, mną, bratem Igorem i Kurtem, którzy bierzemy w nich udział, a Zakiem, Sholdanem i Lunarem, którzy niemal otwarcie je ignorują.

20/11/4999 Statek „Muśnięcie”, niedaleko Wrót na Świętą Terrę

U Wrót czekał dziwny obcy statek. Nikt z nas nigdy takiego nie widział. Miał ponad sto metrów długości, kształtem przypominał spłaszczony stożek, urozmaicony różnymi wypustkami. Nie przypominał organicznych statków Symbiontów. Próbował otworzyć Gwiezdne Wrota, ale bez powodzenia. Dzięki maskowaniu „Muśnięcie” pozostało niezauważone.

Po kilku godzinach przybył statek Gildii Pośredników, który Lunar wykrył na magicznej lampie kilka dni temu. Zaproponowałem włączenie się do walki po stronie Pośredników, gdyby zaatakowali obcy statek, ale Lunar zaprotestował i protest zyskał poparcie reszty. Uważam, że to błąd: nie znamy możliwości obcych, ale mamy obowiązek bronić Świętej Terry przed nieznanym niebezpieczeństwem. Ci obcy mogą przecież być stokroć niebezpieczniejsi od Symbiontów. Do walki jednak nie doszło, Pośrednicy także próbowali otworzyć Wrota i także bezskutecznie.

Po kolejnych kilku godzinach pojawił się wrzecionowaty statek Vau, z charakterystyczną jaskrawozieloną ognistą kulą w szczypcowatych ramionach. Wyszedł z Wrót na Świętą Terrę, ale Lunar twierdzi że nie przyleciał stamtąd. Vau muszą mieć jakiś nieznany ludzkości klucz. Próbowali ponownie otworzyć Wrota i podobnie jak tajemniczy obcy i Pośrednicy – bez rezultatu. Nie widać żadnego kontaktu między ich statkiem a dziwnym statkiem obcych. Czuję dziwny niepokój. Zapewne to ci obcy. Mimo oczywistych różnic w jakiś sposób przywodzą na myśl Symbiontów. A może to Wrota, ignorujące próby kontaktu?

20/11/4999 Statek „Muśnięcie”, niedaleko Wrót w układzie Świętej Terry

Po kilku godzinach Vau otworzyli w końcu Wrota na Świętą Terrę. „Muśnięcie” z włączonym maskowaniem przeszło przez nie śladem pozostałych trzech statków. Podczas przejścia doznaliśmy wszyscy ekstazy, a potem ogromnego bólu. Ekstaza mogła byc legendarną Sathrą, choć nie wypowiedzieliśmy tego słowa, o ile mi wiadomo. Podczas tego doznania każdy z nas miał wizję.

Wizje:

  • Moja: księżna Lucynda Dulcymea Hazat, na Stygmacie, tajna narada z przedstawicielami rodów szlacheckich. Padają słowa: „Kościół nie może się dowiedzieć, mogliby wycofać swoje siły, lub nawet doszłoby do walk”.
  • Ojca Thurzo: wysoki rangą Avestianin na pokładzie statku, w tle widać pancernik „Święta Terra”. Mówi do otaczających go braci Avestian: „zatrzymajcie wszystkich, musimy się dowiedzieć co się stało”.
  • Sholdana: tylko obraz dziwnego wisiorka. Inżynier narysował go potem. Taki sam widziałem na szyi czerwonoskórej Obunki, towarzyszącej Sędziemu Kordowi w Zamku Markoni. Możliwe są różne wyjaśnienia, od tego, że inżynier zapamiętał po prostu ten wisiorek, po takie, że Wszechstwórca zesłał mu tę wizję, by zwrócić na wisior lub Obunkę uwagę. Faktem jest, że mechaniczny ptak barona, którym przewożono kobiety do szpitala, zaginął.
  • Pozostali nie podzielili się swymi wizjami jak na razie.

Po ekstazie nastąpił atak intensywnego bólu. Dzięki przebytemu treningowi nie pozwoliłem mu nad sobą zapanować, ale pozostałym się to nie udało. Statek także doznał silnego szoku. Utracił zasilanie, wyłączyły się wszystkie systemy, w tym grawitacja. „Muśnięcie” zaczęło bezwładnie koziołkować, podobnie jak pozostałe trzy statki, których śladem przeszliśmy przez Wrota. Same Wrota od strony Św. Terry jarzyły się upiornym, jasnym blaskiem, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem podczas żadnego ze skoków. My także koziołkowaliśmy wewnątrz pozbawionego grawitacji i oświetlonego jedynie blaskiem gwiazd statku.

Rozpoznanie sytuacji zajęło około kwadransa. Wszystkie systemy statku były uszkodzone. Uszkodzony był także drugi reaktor. Spaliła się jakaś „cewka”. Na pokładzie nie było zapasowej. Techniczni członkowie załogi: Sholdan, Lunar i Igor zabrali się za naprawy. Zak asystował. Ojciec Thurzo, Kurt i ja, jako nieuczeni w technice wdzialiśmy skafandry i czekaliśmy.

Wobec braku zapasowej cewki do uszkodzonego reaktora numer 2, zaproponowałem wyprawę po nią na unoszący się w pustce nieopodal statek Pośredników. Ci wpadli jednak na ten sam pomysł. Od ich statku wyruszyła ku nam drużyna abordażowa w liczbie 8 ludzi.

Sholdan i Igor nie przerywali napraw, ale pozostali skupili się wokół głównej śluzy, z wyjątkiem Kurta, który obstawił małą śluzę awaryjną. Straciliśmy sporo czasu czekając, aż wszyscy przebiorą się w skafandry. Na szczęśćie atak Pośredników był źle skoordynowany. Po otwarciu drzwi śluzy zastaliśmy przy nich jedynie trzech napastników. Pozostali napływali stopniowo, w miarę jak likwidowaliśmy poprzednich. Zabiliśmy 4 i ciężko raniliśmy 2, w tym przywódcę w zbrojonym skafandrze. Ranni rozpoczęli odwrót, ale dogoniliśmy ich i dobili. Kurt zneutralizował dwóch atakujących śluzę awaryjną. Zdobyliśmy karabin laserowy, karabin szturmowy, pistolet i dwie sztuki broni białej. Po naszej stronie tylko ojciec Thurzo został ciężko ranny, a Zak lekko.

Spodziewając się słabego oporu na pokładzie statku Pośredników Kurt, Zak i ja kontratakowaliśmy. Zatrzymał nas ostrzał z działka laserowego Pośredników, które zostało najwyraźniej w międzyczasie naprawione. Zarządziłem odwrót, co okazało się szczęśliwą decyzją, ponieważ po kilku minutach statek Pośredników eksplodował.

Z pokładu wciąż ciemnego i martwego „Muśnięcia” obserwowaliśmy następnie atak dziwnego statku obcych na Vau. Obcy odzyskali częściową sprawność bojową i bombardowali wciąż bezwładny statek Vau zupełnie bezkarnie. Od stożkowatego kadłuba obcego oderwały się małe stateczki, ale nie były to promy abordażowe, tylko coś w rodzaju myśliwców lub sond zwiadowczych. Po trwającym 20 minut intensywnym ostrzale statek Vau eksplodował. Statek obcych i dwie sondy skierowały się w kierunku resztek. Trzecia z obcych sond skierowała się ku naszemu statkowi, wciąż bezwładnemu i pozbawionemu mocy. Gdy znalazła się w bezpośredniej bliskości wystrzeliła coś w naszym kierunku.

Nasza sytuacja była beznadziejna. Statek wciąż nie odzyskał ani jednego z systemów. Silniki nie działały. Nie mogliśmy uciec i nie mogliśmy się bronić. Prawdopodobnie w konfrontacji z trzykrotnie większym statkiem obcych nasze szanse byłyby i tak minimalne. Zostaliśmy jednak ocaleni. A naszym wybawcą, bezpośrednim wybawcą, był Demon z Pustki.

Stożkowaty statek obcych krążył po pobojowisku, kiedy gwiazdy za nim przysłoniło coś czarniejszego niż kosmiczna pustka. Włoski na karku zjeżyły mi się i poczułem metafizyczny chłód kosmicznego Zła, czającego się od zawsze w pustce kosmosu, głodnego Światła i pełnego nienawiści do niego. Obcy też dostrzegli niebezpieczeństwo, dwie sondy błyskawicznie pomknęły ku statkowi-matce, który na pełnej mocy począł uciekać. Trzecia sonda porzuciła nadzorowanie naszego cichego i ciemnego statku i także pomknęła ku macierzystemu statkowi. Ale nie zdążyła. Chmura czerni napłynęła śladem uciekającego obcego i pochłonęła mały stateczek. Poczułem jakby iskra przeskoczyła po mych zjeżonych włosach. Demon nie zatrzymał się ani na chwilę i pomknął śladem uciekającego statku obcych. Po chwili już go nie było. Chłód minął i odzyskałem zdolność normalnego myślenia.

Nasuwa się bluźniercze skojarzenie, że to Wszechstwórca ocalił nasz statek i Misję, wysyłając Demona. Oczywiście staram się je odrzucić. Zło nie może być narzędziem Dobra. A jednak ocaleliśmy w nadzwyczajnych i niespotykanych okolicznościach. Odrzucam hipotezę, że była to zbiorowa halucynacja. Naprawdę wszyscy widzieliśmy Demona, choć niektórzy członkowie załogi wolą nazywać to coś „Krakenem z pustki”.

23/11/4999 Statek „Muśnięcie”, niedaleko Wrót, w drodze na Świętą Terrę

Trzy dni zajęło technicznym doprowadzenie statku do stanu używalności. Reaktor numer 2 cały czas jest nieczynny. Możemy albo korzystać z maskowania, albo z silników i tarcz. Ojciec Thurzo został zoperowany przez brata Igora i odzyskał fizyczne zdrowie. Psychicznie jest coraz bardziej zdeprymowany niemożnością znalezienia golema. Znalazł za to ukryty pokój zamieszkany przez wielką maszynę myślącą. Zdaniem wyznawców techniki jest ona głównym mózgiem statku.

Podjąłem na powrót Wyrzeczenie się Zła. Niestety skutki dla kondycji psychicznej są coraz poważniejsze, a poprawa nie następuje. Jednak nie poddam się, dopóki Misja nie będzie zagrożona.

Zak zainicjował poszukiwania wystrzelonego w nas przez sondę obcych pocisku. Znaleźliśmy plamę metalu rozpłaszczoną na pancerzu. Z pomocą palników udało się ją oddzielić od statku i wyrzucić w kosmos. Kiedy jednak wylądujemy na Świętej Terrze poproszę ojca Thurzo o oczyszczające przepalenie tego fragmentu pancerza.

Naprawiwszy czujniki, Lunar wykrył z ich pomocą kilka nieczynnych statków nieopodal Wrót. Były to:

  • Krążownik „Prawda Proroka”, należący do Bractwa Wojennego
  • Fregata „Wrota Oczyszczenia”, nie ustaliliśmy do kogo konkretnie należała, nazwa sugeruję Avestian
  • Eskortowiec „Pegaz”, należący do Cesarza
  • Dziwnie ściśnięta bryła metalu o długości około 60 metrów i masie fregaty

Wszystkie statki noszą ślady intensywnego ostrzału, a krążownik wygląda jak rozerwany kilkoma eksplozjami wewnętrznymi. Ponadto wszystkie są jakby osmalone potężnym płomieniem i poczerniałe. Urządzenia techniczne wykryły silne promieniowanie.

Eskortowiec „Pegaz” nosi imponujący zestaw anten. Jego przeznaczeniem była prawdopodobnie komunikacja, albo może zwiad. Anteny nie zostały zniszczone ostrzałem, choć także zostały osmalone nieznanego pochodzenia płomieniem. Przyjmujemy, że sprasowana bryła metalu była kiedyś fregatą. Podejrzewam, że mogła zostać zmiażdżona przez Demona z Pustki.

Wyprawiliśmy się na pokład krążownika Bractwa. Nie stwierdziłem śladów pełnej gotowości bojowej. Prawdopodobnie do walki doszło niespodziewanie. W połączeniu ze śladami eksplozji wewnętrznych należy przyjąć, że najpierw doszło do sabotażu na pokładzie, a dopiero później do walki. W jej wyniku wszystkie trzy, a prawdopodobnie cztery statki zostały zniszczone, lub ciężko uszkodzone. Sholdan odnalazł i zabrał z pokładu „Prawdy Proroka” Dyski Pamięci. Obiecał dowiedzieć się z nich, co wydarzyło się na pokładzie. Odmówiłem w intencji poległych Braci krótką modlitwę.

Zak pozyskał ze zniszczonego statku jedzenia na 5 dni. Jest ono jednak napromieniowane. Nie znaleziono jednak cewki do reaktora numer 2. Także krótka inspekcja pozostałych statków zakończyła się fiaskiem. Wrota nadal jarzą się dziwnym blaskiem. Lunar obrał kurs na Świętą Terrę.

25/11/4999 Statek „Muśnięcie”, w układzie Świętej Terry, w drodze na Jowisza

W drodze na Świętą Terrę minęliśmy boję komunikacyjną. Była nieczynna, poczerniała i osmalona podobnie jak wraki statków koło Wrót. Po zbliżeniu sie do Świętej Terry w systemie optycznym wygląda ona na dziwnie ciemną i szaro-czarną. Nie widać żadnego ruchu, żadnych stacji orbitalnych ani statków. Nie byłem wcześniej w tym układzie, ale ci, którzy byli, twierdzą, że Święta Terra była zawsze pełna ruchu, pielgrzymek, handlarzy i pilnujących porzadku statków Kościoła. Teraz wygląda jak cmentarzysko.

Czy to możliwe, że zdarzyła się tu jakaś kosmiczna katastrofa, która spopieliła cały układ słoneczny? Lunar i Sholdan sugerują, że eksplozja gwiazdy miałaby taką siłę, ale słońce Świętej Terry zdaje się świecić normalnym blaskiem. Ja nie mogę o tym wyrokować, ale tak jest zdaniem Lunara.

Czujniki złapały sygnał S.O.S. z Jowisza. Prawdopodobnie z jednego z jego trzech księżyców. Wyruszamy w tamtym kierunku.

27/11/4999 Statek „Muśnięcie”, w układzie Świętej Terry, w drodze na Jowisza

Sholdan odczytał dyski pamięci z „Prawdy Proroka”:

  • 13/11/4999: wizyta eskortowca „Wiatr Marzeń”; przejście do Pantateuch
  • 16/11/4999: wizyta eskortowca „Markoni”; oficjalna wizyta kawalera Luigi Markoni Li Halan na krążowniku; przejście statku do Pantateuch
  • 17/11/4999 7:30: przylot statków z Suthec: eskortowiec „Pegaz” – RP Robert Richardson Hawkwood, oraz fregata „Ostrze” R.P. Diego Reneste Hazat
  • 17/11/4999 8:10: kontakt „Pegaza” z Wrotami, bardzo mocne sygnały do Wrót, żądanie wyjaśnień od krążownika, brak odzewu
  • 17/11/4999 8:14: mocny sygnał kodowany do krążownika, od strony „Pegaza”

Na tym zapis się urywa.

Sprawa jest jasna: cesarski statek „Pegaz” zablokował Wrota, żeby odciąć układ. Potem zdalnie odpalił ładunki wybuchowe umieszczone wcześniej na pokładzie krążownika Bractwa. Krążownik został zapewne ciężko uszkodzony, ale podjął walkę i wraz z fregatą „Wrota Oczyszczenia” stawił opór statkom cesarskim. Fregata „Ostrze” to zapewne sprasowana bryła metalu.

Pozostaje pytanie kto umieścił ładunki na pokładzie „Prawdy Proroka”. Im dłużej pozostawałyby na pokładzie tym większa szansa, że zostałyby wykryte. Baronet Luigi Markoni Li Halan wizytował krążownik zaledwie dzień przed zdradzieckim atakiem. Przypominam, że podsłuchany fragment rozmowy biskupa Yasuhito Endo i barona Giuseppe Markoni Li Halan mówił o „pokrzyżowaniu szyków” synowi barona. Na razie podzieliłem się podejrzeniami jedynie z ojcem Thurzo i Sholdanem. Muszę uważać na brata Igora i Kurta Wagnera. To wtyki biskupa i barona, a nie wiem jaka jest ich rola w tym co się stało.

Wojna między Cesarstwem i Kościołem jest faktem. Zabicie Cesarza jest wystarczającym powodem, ale jaki był powód zabicia Cesarza? Wierzę, że cesarski spowiednik działał w dobrej wierze. Co wskazuje, że Cesarz chciał upadku Kościoła. A może sprawa sięga głębiej? Ten obcy statek w kształcie stożka. Czemu chciał się dostać na Świętą Terrę? A jeśli Znane Światy zostały zaatakowane przez obcych groźniejszych niż Symbionci? Jeśli Cesarz i ten niby rycerz poszukujący, złodziej Diademu, nie są już ludźmi. Jeśli w ich ciałach mieszkają już obcy?

Wszystko to jednak jedynie domysły umysłu zmęczonego Wyrzeczeniem się Zła. Przeczytam te notatki, gdy odzyskam jasność myślenia.

Czy jednak zagłada układu Świętej Terry ma jakiś związek z wojną Cesarstwa z Kościołem. Statki pilnujące Wrót to jedna sprawa, ale wybuch zdolny zmieść wszystko w całym układzie gwiezdnym to zupełnie co innego. Nie wierzę, że wolą Wszechstwórcy było zniszczenie Świętej Terry, kolebki ludzkości i stolicy Kościoła. A więc potężna broń obcych. Widocznie Kościół jest dla nich zagrożeniem. A może Diadem? Pochodził ze Świętej Terry…

Zdecydowanie jestem zbyt zmęczony. Muszę ugiąć się raz jeszcze, przywrócić spokój umysłu i jasność myślenia. Muszę się w końcu wyspać, bez wspomnień i koszmarów przeszłości.

28/11/4999 Statek „Muśnięcie”, na orbicie księżyca Jowisza, Europy

Sygnał S.O.S. pochodził z Europy. Księżyc ten składa się z ciepłego morza pokrytego 20 km warstwą lodu. W morzu pływają różne dziwne stwory. Pozyskiwacze mają tu małą bazę. Bogacze z całych Znanych Światów przylatują tu, by na małych okrętach podwodnych popływać w podlodowym morzu i podziwiać egzotyczną faunę.

Zewnętrzne instalacje bazy wyglądają jak wszystko inne, co spotkaliśmy w układzie Świętej Terry. Poczerniałe i osmalone resztki. Wraki statków kosmicznych wtopione w lód. Sygnał dochodzi z boi komunikacyjnej leżącej nieopodal gejzeru wysokiego na kilkaset metrów. Prawdopodobnie boja została wyrzucona z podlodowej części bazy przez gejzer. Lunar podchodzi do lądowania na ruinach bazy. Znajdziemy wejście i zejdziemy te 20 km wgłąb Europy. Mam nadzieję, że dowiemy się więcej o katastrofie, która dotknęła Świętą Terrę.

About Marek Meres

www.spinq.pl
Gasnące Słońca, W pogoni ,

Comments are closed.