Pamiętniki/notatki czarodzieja, część 4

Pamiętniki/notatki czarodzieja, część 4
20.12.2522

Dokonując ekstrakcji węzłowej, przestawiając i podmieniając stosowne słowa złamałem szyfr. Zapis brzmiał:
„Nie ujawniać! Czekać i obserwować! Tożsamość oszusta nieznana więc co najmniej dwóch musi zachować życie! Reszta zgodnie z planem. Spotkanie w wyznaczonym czasie. Wcześniej nie! Zająć się wścibskim kapralem. Zachować szczególną ostrożność!”
Zawód. Spodziewałem się wyjaśnienia sprawy naszych talizmanów, może baronowej a otrzymałem trywialną bandycką wiadomość. Dalsze przeszukiwanie laboratorium pozwoliło mi ustalić, iż Clem to czarodziej mojego kolegium. Miał nawet substancje 85 oraz 53, a wiadomo jak o nie trudno. Jednakże był czarnym czarodziejem skoro odnalazłem liczne ślady spaczenia, a w księdze „Invokandia” wiele informacji o demonach w tym czary typu: „Przyzwanie Pomniejszego Demona”. W międzyczasie Robin ustalił, ze tajne wiadomości były wysyłane za pomocą gołębi, proponował nawet abyśmy spreparowali jakąś. Jednakże zbyt słabo znaliśmy naszych wrogów – niepotrzebnie mogliśmy pokazać, że znamy ich tajny szyfr – lepiej było pozostawić sobie ten atut na przyszłość. Gołębie postanowiliśmy zlikwidować, aby w przyszłości nikt z ich bandy nie mógł się nimi już posłużyć. Był też odnaleziony znakowo-cyfrowy sejf, ale nie udało mi się go otworzyć, próbując odgadnąć proste kombinację. Pod okiem kaprala nie chciałem go niszczyć powiewami eteru, aby za wszelką cenę dostać się do środka. Czyn taki był zbyt niebezpieczny w aspekcie przyszłego śledztwa. Nastał świt. Postanowiliśmy zdać relacje radzie miejskiej. Zabraliśmy truchło Wodnika i przeszliśmy z nim przez miasteczko wzbudzając sensację. Rajcy wysłuchali nas. Postanowiono odnaleźć i złapać Clem’a Holtzeaker, a do siedziby spółki Jotunn i Clem wysłać Straż Miejską. Obrady dalej trwały bez nas (został tylko kapral Lars), a my postanowiliśmy pójść spać do naszej karczmy Alte Siege. Po drodze tłumek gapiów – dla tych ludzi byliśmy bohaterami.
Popołudniu pod karczmą ruch – przybyło tuzin imperialnych żołnierzy, poborca podatkowy (który najwyraźniej dowodzi) i dwóch krasnoludów. Krasnoludy to znajomi Gutruma – Gottri Sorenssen szukający w okolicy swego zaginionego brata i jego ochroniarz Hogan. Gutrum opowiedział im trochę co wiemy. Żołnierze i poborca idą z misją do innej doliny, tutaj przejazdem. Mając wsparcie 2 nowych krasnoludów chcemy zachęcić żołnierzy, aby razem z nam wyruszyli przeciw mutantom – bez rezultatów – mają swoje sprawy. Chcąc jednak wykorzystać ich siłę – opowiadamy Poborcy o przekrętach podatkowych w mieście i pokazujemy dowód – zapisy czarodzieja Gerta (m.in. zamordowany skryba Klaus i zaniżanie podatków). Zainteresował się – postanawia przeprowadzić śledztwo w ratuszu.
W międzyczasie mojej rozmowy z poborcą Robin i Wiktor gdzieś wyszli. Szukamy ich w okolicach karczmy bez rezultatu. Czujemy niepokój – mieliśmy się nie rozdzielać. Wrogowie czyhają choćby na jednego z nas i jego talizman. Nie ma kogo spytać. Dopiero wypatrzone ślady na śniegu prowadzą mnie i Gutruma ponownie w kierunku siedziby Spółki Jotunn i Clem. Z tyłu budynku odnajdujemy nieprzytomnego i rannego Wiktora. Cucimy go. Walczył z dwoma nieznajomymi. Ma wciąż talizman (schował go zapobiegawczo wcześniej w portki). Słyszymy hałasy wewnątrz budynku i fujarkę. Robin! Udaje się wejść od frontu. Strażnicy miejscy szukają po piętrach dwóch napastników, a jak się okazuje Robin o włos uniknął śmierci. Z jego opowieści wynika, iż zauważył gołębia z obrączką jak leci do siedzimy spółki i dlatego obaj z Wiktorem popędzili za nim. Jakiś kruk próbował dorwać gołębia, ale bez powodzenia, a gołąb dotarł do klatek. Robin przekonał pilnujących strażników miejskich aby go wpuścili do wnętrza budynku i tam przechwycił gołębi list. W międzyczasie Wiktor zobaczył z tyłu budynku podejrzanego nieznajomego i potem wdał się w przegraną walkę. Uniknął śmierci pewnie tylko dzięki temu, że napastnikom bardzo śpieszyło się wejść do środka Spółki po gołębią wiadomość. Robin schodząc w góry natknął się na czarodzieja Cluma, który uderzył w niego czarem, oraz drugiego napastnika, który chciał go złapać. Tylko dzięki łasce Bogów i swojej zwinności umknął. Obaj napastnicy niestety potem uciekli z budynku. Mieliśmy jednak wiadomość, a oni nie. Odszyfrowałem ją:
„Znalazłem jednookiego, nazywają go Wicht. Tej nocy sztygar, ten niezrzeszony, zabierze mnie do niego w 13 chodniku. Kietil będzie mnie ochraniał.”
Wiadomość z pewnością pochodziła od krasnoluda Jotuna i jego kopalni. Kietila kojarzyliśmy – strażnik miejski, który próbował otruć Gerta i zwiał (już wiadomo gdzie). Jednooki to pewnie ten od porwania Yorika.
Idziemy do znajomego medyka. Zszywa Wiktora. Rany nie okazały się aż tak groźne. Postanawiamy rano wyruszyć do kopalni. Robimy zakupy i zapasy na drogę. Idziemy do Świątyni Sigmara. Zdajemy zaległą relację odnośnie wiedźmy Zigi. Stary Kapłan nie kwapi się do czynów. Po raz kolejny jego bierność jest podejrzana. Jednak podejmuje decyzję, iż wiedźmę można zlikwidować w majestacie prawa. Dobre i to. Wracamy do karczmy. W naszym pokoju uczę się od Gutruma walki wręcz, a w zamian uczę go czytać. Barykadujemy drzwi, warty. Idziemy spać.

Uwagi:
– Dlaczego Clem uważa, że jeden z nas jest oszustem? (zapis tajnej wiadomości). Skąd czerpie wiedzę? Czyżby jeden z naszych talizmanów był inny lub jeden z nas był pod jakimś względem inny?
– Ozdobna fajka, którą specjalnie daliśmy zaginionemu krasnoludowi Harginowi należała do zaginionego brata Gottri Sorenssen’a! Czyż to nie wyraźny znak od Bogów? Jeśli tak jest w istocie – jeszcze się na fajkę natkniemy.
– Dowiedzieć się co dało śledztwo Poborcy w Ratuszu.
– Robin przypomniał sobie, ze to dzięki krukowi odkrył tajną postać na dachu, noc wcześniej. Potem był gołąb – drugi raz więc pojawił się kruk, który ma podobne jak my cele. Czary?
– Po drugiej gołębiej wiadomości wychodzi na to, że mamy do czynienia z dwoma tutejszymi organizacjami przestępczymi: ekipa Cluma (Wodnik, Jotunn, Kietil) oraz ekipa jednookiego (Ci co porwali Yorika)

21.12.2522

Znów ten sam sen. Ponownie wieża od wewnątrz. Tym razem jednak na końcu snu widzę elfa, który wyprowadza z komnaty pięknej młodej kobiety (baronowej?) dziecko, które nie chce z nim iść. Nudy. Inni też śnili. Wiktor np. że kruk to wampir. Bardziej ciekawe. Gutrum udaje, ze nie śni. Pewnie z jakiś powodów wstydzi się opowiadać swoje sny, ale zaskakuje mnie czynem – oddaje mi magiczną monetę. Już jej nie chce. Chyba go przeraziła tak bardzo, że dojrzał do pozbycia się jej. Szukamy dwóch krasnoludów, znajomych Gutruma, aby szli z nami do kopalni. Jednak miejscowy sierżant wplątał ich w jakieś śledztwo – nie mogą z nami iść. Idzie za to kapral Lars, aby oficjalnie pochwycić Clema. Na poczet tego zadania przyjmuje nas nawet do pomocy jako strażników miejskich. Poborca podatkowy jest w trakcie śledztwa i na tą chwilę nic nie udaje się dowiedzieć.
Wyruszamy. Idziemy idealne prosto po zamarzniętym jeziorze ciągnąc sanie z dobytkiem i jedzeniem. Dużo łatwiejsza droga niż traktem przez góry. Już po 3 godzinach ruiny zamku wyglądają jakby były bardzo blisko. Cięgnie mnie tam, a szczególnie do magicznej wieży. Gutrum chce od razu do kopalni, bardzo uparty. Nie ma nawet południa więc przekonujemy go w końcu (inni też są ciekawi) i skręcamy w stronę ruin. Pustkowie, brak drzew i bardzo mało roślinności. W końcu doszliśmy do starego, już nie istniejącego zwodzonego mostu. W dole przepaść. 5 metrów otchłani w której widać mgłę. Ciągnie się w lewo i prawo. Dalej skaliste ściany górskie. Nie da się obejść. Po drugiej stronie brama otwarta, mury zamkowe, zburzone baszty, spróchniałe deski, puste okna. Czuć jakieś zło bijące od tego opuszczonego, zrujnowanego miejsca. Nie mamy z czego zrobić mostu, aby przejść nad przepaścią. Robin, ani nikt inni nie kwapi się, aby rzucić kotwiczkę i przejść pierwszy po linie. Gutrum znów ostro marudzi, aby zawracać i iść do kopalni, a reszta boi się iść pierwsza. Widać jak ogarnia ich jakieś zwątpienie. Tak oto ja – czarodziej wiedziony ciekawością zgłaszam się do przejścia. Dziwi mnie strach towarzyszy. Może to jakaś moc tego miejsca? Miejscowa destabilizacja fluktualna powiewów eteru wpływająca na umysły istot żywych i zmniejszanie jąder? Nic magicznego jednak nie wyczuwam. Robin zarzuca kotwiczkę wysoko o kratę po drugiej stronie, ubezpieczam się druga liną, którą trzyma Gutrum i przeskakuję szczęśliwie na linie nad przepaścią. Wchodzę samotnie przez bramę głębiej, jakby coś mnie przyzywało. Dziwny stos na środku dziedzińca – spalone meble, deski ale i ciała – widać dużo kości. Na wewnętrznych murach zamkowych kajdany i inne elementy do torturowania. Mroczna przeszłość. Poza tym cisza i spokój. Rozglądam się za deskami na prowizoryczny most lub drabiną, aby moi towarzysze do mnie dołączyli W końcu Robin dołącza do mnie, też pokonał przepaść na linie. Znajdujemy drabinę, którą utwardzam powiewami eteru. Mamy mostek. Gdy jako ostatni przechodzi Gutrum jakiś skrzydlaty stwór opada z góry, atakując go. Pół ptak, pół naga kobieta. Harpia! Całkiem podobna jak w księdze potworów Mistrza Ortolfusa z Aldorfu. Gutrum uderzony spada w dół, ale na linie trzymają go moi towarzysze. Do harpii dołącza druga. Skrzeczą coś o jakiejś większej szkaradzie, która wkrótce nadejdzie. Zmieniam powiewy eteru w strzały i przepalam jedną z nich – spada w przepaść, drugą ranię. Ranna harpia nurkuje w panice we mgle za swą siostrą (sama tak o niej skrzeczy), znikają nam z oczu. Spokój. Wciągamy do nas Gutruma na linie. Badamy ruiny. Nic ciekawego. Robin dostaje napadu szaleństwa – w kupie kości szuka kości swych rodziców. Przypomina swój sen, że stąd go zabrano właśnie od rodziców. Musimy go obezwładnić. Robin mówi też, że znał obie harpie-siostry jako dziewczynki z tego zamku. Hmm… ciekawe. Widmowa wieża, nic ciekawego, poza tym, że środek trochę przypomina mój sen. Część przejść piwnicznych została celowo zamurowana lub mocno zasypana. Co ukryto i dlaczego? Zbieram kilka faktów i dociera do mnie, że wszyscy mogliśmy się tu urodzić. Jesteśmy w podobnym wieku trzydziestu kilku lat. Zgadza się to z zagładą zamku. Poza tym nasze sny. Czy rola naszych talizmanów jest magiczna i pozwala na przywołanie baronowej albo jakoś się z nią wiąże? Sięgam do powiewów eteru i badam przeszłość mego talizmanu. Wizja, że wykuły go krasnoludy pod ziemią. To w miarę pasuje. Słyszymy hałas na zewnątrz. Pozostała harpia zniszczyła ciskanymi z góry kamieniami resztkę mostu i teraz przepaść jest jeszcze szersza – dobre 7 metrów. Nasza drabina jest już za krótka, a chcemy już wracać i iść do kopalni. Szukamy materiałów aby ją przedłużyć. To trwa, a zbliża się wieczór. Gutrum ze znalezionych desek i gwoździ przedłuża sprawnie drabinę. Utwardzam ją powiewami eteru i przechodzę pierwszy nad przepaścią. Gdy jestem już prawie na drugiej stronie słyszę krzyki towarzyszy. Harpia z góry ciska we mnie wielkim kamieniem. Na czworaka pędem docieram na drugą stronę. Moi towarzysze strzelają do niej. Drabina uderzona głazem spada w dół, a Gutrum w ostatniej chwili łapie ją i przytrzymuje. Jednak po chwili puszcza i robi się blady. Drabina spada. Gutrum mówi o jakimś potworze-pajaku, ale nic nie widzimy w dole, pewnie przez mgłę. Jestem sam po drugiej stronie. Odsuwam się znacznie od brzegu przepaści. Wypatruję harpii i potwora. Zaczynam obawiać się o swe życie. Niestety po tej stronie nie ma niczego do zrobienia mostu. Nie mogę pomóc towarzyszom. Wpadam jednak na pomysł, przeciągnięcia liny między wysokimi blankami nad bramą a moją pozycją – mogliby wtedy zjechać na linie w dół. Realizujemy. Rzucają mi linę, zaczepiam ją o solidny korzeń i zjeżdża z góry najlżejszy Robin. Potem trzymamy we dwóch i jedzie Lars, następnie Wiktor. Gdy szykujemy się wszyscy z liną chcąc utrzymać Gutruma, z mgły w dole błyskawicznie wynurza się gigantyczny, ohydny, czarny pająk i skacze w górę po zamkowym murze. Rzuca się na samotnego Gutruma chcącego już zjeżdżać w dół. Krasnolud w ostatniej chwili cofa się na blanki. Wyciąga swój topór i staje, jak się wydaje, do nierównej samotnej walki. Ścierają się, ale pająk nie trafia, a Gutrum dwoma potężnymi ciosami przebija pajęczy korpus i potwór targany śmiertelnymi konwulsjami spada w dół, we mgłę! Krasnolud jak bohater, prężąc dumnie pierś, zjeżdża do nas. Ten pokaz krasnoludzkiej siły i umiejętności chyba na każdym z nas zrobił wielkie wrażenie. Możemy w końcu opuścić to miejsce i ruszać do kopalni.
Uwagi
– Magiczna projekcja zamkowej wieży w karczmie Alte Siege powoduje nasze sny. Mam już pewność. Może to faktycznie wspomnienia z dzieciństwa? Czy sny byłby silniejsze i bardziej szczegółowe gdybyśmy spali w prawdziwej, zrujnowanej wieży?
– Czy obie harpie i gigantyczny pająk zostały umieszczone lub pozostawione w ruinach celowo, aby odstraszać?

About Marek Meres

www.spinq.pl
Warhammer, WH: Purpurowe złoto ,

Comments are closed.