Chłodne powitanie w gorącej Kastylii

Po szczęśliwym wydostaniu się z Cadavery, przyszła pora na szczęśliwe wydostanie się z samego Vodacce. Pieniądze otrzymane od Giovanniego Villanovy za klejnot z duszą jego kochanki, pozwoliły kardynałowi na nabycie dwóch okrętów i zwerbowanie załóg – jedną z nich była dzielna załoga kapitana Alonso Valery, który z niejednej bezludnej wyspy chleb już jadł. I tak na dwóch okrętach wszyscy wyruszyli do Castille. Przed San Cristobal, statki zacumowały przy Ławicy, miejscu, gdzie było dość głęboko, by cumowały pełnomorskie statki, a rybackie wioski dostarczały prowiantu i odpoczynku. I tam właśnie zaczęła się kolejna przygoda – nocą na „Pinatę” czyli statek, na którym znajdowała się większość bohaterów przypłynął kardynał Gabriel Moreno, który powiedział, że ledwo udało mu się uciec z łap inkwizycji, którą sprowadził de la Soska! Co gorsza, kuzynka Vivienne cały czas w tych łapach tkwi, podobnie jak większość załogi „Pinaty”, która to załoga pozostała lojalna wobec kapitana Valery (oraz pośrednio, bohaterów). Na te słowa bohaterowie unieśli się słusznym gniewem i przeprowadzili wyprawę ratunkową, w toku której zdobyli tawernę „Pod Czerwonym Węgorzem”, w której znajdowała się czasowa kwatera sług inkwizycji, odbili jeńców i żałowali tylko, że de la Soska oddalił się w z grubsza niewiadomym kierunku. Umówili się z kardynałem, że gdy dotrą do San Cristobal, będą czekać na kontakt od niego w winiarni „La Belle Epoque” prowadzonej przez Montenczyka.

I tak oto otworzył się w historii bohaterów nowy rozdział, czyli Kastylia i jej stolica, San Cristobal. Niestety, nastroje w San Cristobal okazały się gęste, wszędzie kręcili się Przyjaciele Inkwizycji, rozgłaszając nowe prawa, według których każdy podejrzany o herezję lub czarnoksięstwo miał stać się obiektem kościelnego śledztwa, a trzeba wiedzieć, że aby podpaść pod tą definicję, wystarczyło być z pochodzenia Monteńczykiem. Na szczęście bohaterowie nie byli w obcym mieście zupełnie sami. Przewodnikiem i nowym członkiem drużyny został polecony przez ich patrona Kastylijczyk do Pablo „Jalapeno” de la Vega, jak się okazało, chwilowo znajdujący się w niełasce władz szlachcic z wyższej półki i autor poczytnych w stolicy Kastylii pamfletów. Don Paprika (jak kazał się tytułować) rozpoczął oprowadzanie gości po stołecznych przybytkach wszelkich uciech i częstowanie ich lokalnym jadłem i napitkiem. W czasie tych wycieczek, wpierw Narcisse zwarł się (i przegrał!) w pojedynku z kastylijskim weteranem imieniem Juarez Neruda, a następnie cała grupa (łącznie z senorem Nerudą) wzbudziła niezdrowe zainteresowanie Przyjaciół Inkwizycji i nocą musiała się salwować ucieczką po kastylijskich dachach (na szczęście były to opały bohaterom już od czasów awantury w Lindbergu nieobce). Należy przy tym wspomnieć pewien drobny, acz jak się okazało istotny fakt – Neruda wspominał, jak to w okopach na froncie montenskim, napotkał obłąkanego Monteńczyka, który ponoć szukał własnego syna, muszkietera i opłakiwał jego utratę. Opowieść ta wyraźnie wzbudziła nerwowe zaciekawienie Narcisse’a.

Ucieczka w noc przed ludźmi wicekardynała Othona Cesare Melgara kierującego inkwizycją w San Cristobal otrzeźwiła rozbawionych bohaterów i przypomniała im o celach ich pobytu. Natychmiast udali się do La Belle Epoque, tylko by zastać winiarnię zamkniętą na cztery spusty i opieczętowaną przez władze. Na szczęście na ten widok nie zrobili w tył zwrot – okazało się, że w przybytku ukrywa się Dominique Duvalle, córka Henriego Duvalla, właściciela, zabranego dwa tygodnie temu przez Sanctum Officium. Bohaterowie dowiedzieli się także, że zwyczajowy obrońca Montenczyków w mieście hrabia Agamenon Santiago de Olivares del Aldana kilka tygodni wcześniej wyjechał do swoich włości, nie ma z nim żadnego kontaktu, a inkwizycja zachowuje się, jakby miał już nie wrócić.

Dominique okazała się charakterną panną, takoż piękną jak i śmiałą, co jak łatwo się domyślić, bardzo się bohaterom spodobało i zaraz zaczęli myśleć, jak tu jej pomóc. Ponieważ najlepszą pomocą wydało się wydostanie jej ojca z kazamatów, postanowili zdobyć na to środki sprzedając pozostałe w piwniczce monteńskie wino. Zanim to nastąpiło, trzeba było wreszcie udać się na spoczynek i ten z pozoru błahy fakt zaowocował kłopotami Narcisse’a. Otóż, śnił mu się szaleniec w łachmanach o którym opowiadał don Neruda, szaleniec ten miał twarz ojczyma Narcisse’a i wypowiedział słowa „będziesz zgubiony, jeśli nie spojrzysz w oczy Śmierci i nie przebijesz jej serca”. Tak oto Narcisse obudził się zlany zimnym potem, ale zamiast zastanawiać się nad tymi słowami, musiał wraz z innymi ładować skrzynki wina na wóz, bo don Paprika znalazł dobrego kupca, Pere Zaragozę, który był gotów za monteńskie wino od ręki wyłożyć 2/3 jego rynkowej wartości (doskonała propozycja, jak na ciężkie czasy, w których przyszło trunek sprzedawać). Niestety okazało się, że oferta Zaragozy miała jeden haczyk – zamiast płacić za wino, wolał on zapłacić czeredzie zbirów, mających odebrać ładunek od sprzedającej. Bohaterowie jednak nie dali sobie w kaszę dmuchać i w obliczu takiej zdrady, chwacko sięgnęli po żelazo (i co jeszcze tam kto miał). Po zażartej, acz niezbyt długiej walce, Pepe Zaragoza na kolanach błagał o litość, jego zbiry się rozpierzchły, a wino udało się sprzedać kapitanowi statku płynącemu na północ. Sam Pepe w ramach pokuty, musiał goło przebiec przez główną ulicę miasta, mając na szyi tablicę, na której zapewniał o swoim afekcie wobec Monteńczyków.

Złoto w kabzie poprawiło humory całej drużynie, ale nie rozwiązało jej problemów. Cały czas ojciec Dominique tkwił w więzieniu, hrabiego Olivaresa nie było nigdzie widać, podobnie jak wysłannika od kardynała Moreno. Narcisse natomiast zachodził w głowę nad słowami postaci ze snu i dwa do dwóch dodał dopiero, gdy ujrzał na plakacie, iż podczas nadchodzącej korridy, jako piąty na arenę wybiegnie czarny byk o imieniu Muerte…

About Tomasz F Misiorek

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
7th Sea Tajemnica rodu de Harlay

Comments are closed.