Operacja „PROSPEKTr”

Witam Państwa w kolejnym odcinku „Tajemnic naszego wieku”. W dzisiejszym odcinku wyruszymy wraz z agentami Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego do tajemniczego Egiptu, by odkryć przyczyny porwania Anny Zacharskiej, córki generała Jana Zacharskiego, bliskiego współpracownika marszałka Rydza-Śmigłego i przyjaciela prezydenta Ignacego Mościckiego. Gwoli wyjaśnienia dla tych z Państwa, którzy nie oglądali nas w zeszłym tygodniu: Anna Zacharska była przetrzymywana przez nazistów z organizacji „Achnenerbe” w zamku Schloss Teger w Bawarii, skąd mieli odbić ją agenci „Dwójki”. Zostali jednak uprzedzeni przez Rosjan z komórki „MW” (mysliejnnoje wnuszenje, czyli mentalna sugestia) NKWD i zdołali odbić porwaną kobietę dopiero w Monachium i to jedynie dzięki przejściu na polską stronę agentki radzieckiej. Koniec końców, Anna Zacharska znalazła się w Polsce, ale zmarła kilka godzin później, oficjalnie na nowotwór. Prawda jest jednak nieco inna, o czym właśnie postaramy się dziś Państwa przekonać.

Nagła śmierć Zacharskiej wymusiła na dowództwie Oddziały II SG równie szybkie podjęcie akcji, mającej wyjaśnić przyczyny tej śmierci i okoliczności porwania. Postanowiono wysłać tych samych agentów, których zadaniem było odbicie kobiety z rąk nazistów i tak oto zaledwie kilkanaście godzin po powrocie z Monachium, znana nam już czwórka agentów jest znów w znanym sobie DC-2, za sterami którego zasiada, znany im również z poprzedniej misji, pilot Alojz Kolano. Po wylądowaniu w Kairze i przejęciu przez tamtejszego rezydenta, inspektora lokalnej policji Fallaha, agenci rozlokowują się w hotelu.

Tu poznają Adama Zacharskiego, brata zmarłej Anny, który okazuje się także być bratem bliźniakiem Mariana Zacharskiego, zdrajcy, którego agent Ucho zlikwidował podczas akcji na m/s „Batory”. W pierwszej chwili dochodzi zresztą do bijatyki, zszokowani agenci atakują Adama, przekonani, że mają przed sobą „zmartwychwstałego” Mariana. Na szczęście nieporozumienie zostaje wyjaśnione, Adam okazuje się być kompletnym przeciwieństwem swego brata, chorążym II Pułku Ułanów z Korpusu Ochrony Pogranicza, oddanym sprawie kraju. Teraz jednak jest na urlopie i na własną rękę próbuje wyjaśnić okoliczności porwania i śmierci swej siostry.

Agenci nie ufają Adamowi całkowicie, podejrzewając, że naprowadził ich na jego ślad jakiś obcy agent, przebrany za hotelowego kelnera. Tak istotnie było, ale celem tego agenta było przeszukanie pokoju Polaków, co się jednakże nie udało, bo na spotkanie z Zacharskim udała się jedynie dwójka z nich. Tymczasem, mimo ograniczonego zaufania do chorążego ułanów, agenci postanawiają zabrać go z sobą nazajutrz do wykopalisk w Edfu, gdzie ostatnio pracowała Anna.

Prócz dość niejasnych okoliczności poznania Zacharskiego w hotelu mają miejsce inne zagadkowe przypadki. Najpierw ze stolika spada samoistnie szklanka, potem z balkonu w pokoju Adama Zacharskiego spada kieliszek. Ocierając się nieustannie o sprawy paranormalne agenci podejrzewają siły nadprzyrodzone, konkretnie ducha Anny Zacharskiej i organizują seans spirytystyczny, który jednak niczego nie wyjaśnia. Prawdziwa przyczyna spadających szklanek i kieliszków stanie się jasna nieco później, ale o tym opowiem Państwu za chwilę.

Tymczasem rano następnego dnia agenci, wraz ze świeżo poznanym bratem zmarłej Anny, wylatują na pokładzie DC-2 prowadzonego przez Alojza Kolano do odległego o prawie 1000 km Edfu. Tam poznają prowadzącego wykopaliska profesora Kazimierza Michałowskiego i jego asystenta Bronisława Sarnę, który był przyjacielem Anny jeszcze z czasów gimnazjum. Od tej dwójki dowiadują się przyczyny opuszczenia przez Zacharską ekspedycji niecały miesiąc wcześniej. Przyczyną tą był Holender, Rudd van Molen, który zaraził młodą kobietę pomysłem odnalezienia grobowca legendarnego faraona Neftu i jego żony. Warto w tym miejscu wyjaśnić, że sam faraon Neftu był swego rodzaju mitem, ignorowanym w środowiskach egiptologów jako wymysł okultysty i mistyka Aleistera Crowleya, więc sam pomysł traktowania jego grobowca jako faktycznie istniejącego przez Annę Zacharską budził oburzenie profesora Michałowskiego. Profesor twierdzi więc, że przystojny Holender po prostu zauroczył młodą kobietę i Neftu nie miał z jej odejściem nic wspólnego.

Zupełnie innego zdania jest Bronisław Sarna, nazwany przez agentów poufale „Bronkiem”. Twierdzi on, że van Molen zainteresował się Anną jako wybitną specjalistą od języków martwych, gdyż dysponował opisem dotarcia do grobu Neftu, tyle, że napisanym w dziwnym języku, przypominającym nieco egipskie hieroglify, choć jednak zdecydowanie od nich różnym. Zdaniem „Bronka” Anna odnalazła w tym zapisie jakiś sens i rzeczywiście uwierzyła w istnienie legendarnego faraona i jego grobowca. Sam van Molen nie miał tu nic do rzeczy.

Na poparcie swoich słów Bronek demonstruje polskim agentom list od Anny, napisany przez nią dwa tygodnie po opuszczeniu Edfu, ale otrzymany dopiero dwa dni temu, wskutek pomyłki na poczcie w Kairze. W liście kobieta pisze, że odcyfrowała tajemnicze pismo, w czym pomogła jej znajomość pisma Majów, oraz że „odkryli Mastabę Hetefrez”, podaje jej współrzędne i twierdzi, że grobowiec Neftu musi być gdzieś w pobliżu. Wspomina także, że nie ufa już Ruddowi, czyli van Molenowi i dlatego przesyła swe notatki zaufanemu przyjacielowi. Do listu jest dołączony notes zawierający te właśnie notatki, w głównej mierze tłumaczenia tajemniczych hieroglifów.

To jednak nie koniec rewelacji Bronka. Jakiś tydzień temu jego namiot został dosłownie przewrócony do góry nogami, jakby ktoś w wielkim pośpiechu usiłował coś w nim znaleźć. Młody archeolog podejrzewa, że tajemniczy włamywacz szukał właśnie notesu Anny, który wtedy błąkał się gdzieś pomiędzy Kairem a Edfu. Tak więc bałagan na egipskiej poczcie niespodzianie okazał się zbawienny dla śledztwa, a jak się przekonamy za chwilę, być może także dla wszystkich przeciwników faszyzmu. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Polskim agentom wyłania się już pewien obraz całości: Anna wyjeżdża z van Molenem miesiąc temu z Edfu na poszukiwania legendarnego grobowca faraona Neftu i jego żony. W ciągu dwóch tygodni udaje jej się odcyfrować tajemnicze zapiski i odnaleźć zaginioną mastabę, czyli specjalny rodzaj staroegipskiego grobowca, w którym właściwa komora grobowa ukryta jest pod ziemią i połączona z nadziemną częścią pionowym szybem, zasypywanym i maskowanym po pogrzebie. Prawdopodobnie van Molenowi i jej udaje się znaleźć także ową zamaskowaną komorę grobową, a w niej jakieś mistyczne „źródło mocy”, o którym wspominał Crowley, uznawany za twórcę mitu o faraonie Neftu. Wskazuje na to stan Anny, jej hipnotyzerskie popisy podczas ucieczki z Monachium, zainteresowanie nią komórek specjalnych tak niemieckiego jak i radzieckiego wywiadu, oraz w końcu okoliczności jej tajemniczej śmierci, spowodowanej przez „nowotwór”. Najprawdopodobniej Anna została w owym grobowcu „opętana” przez owe „źródło mocy”. Agenci „Achnenerbe” dowiedzieli się o tym i kobieta zostaje porwana w Kairze dwa tygodnie po opuszczeniu obozu ekspedycji profesora Michałowskiego. Lokalna policja gubi ślad, zaś Zacharska trafia wkrótce potem do zamku Schloss Teger. Dalszy ciąg tej historii znają już Państwo z poprzedniego odcinka.

Dlaczego jednak nieznany sprawca próbował odnaleźć notes Anny wysłany Bronkowi? Czyżby tajemnicze pismo miało jeszcze inne zastosowanie i bądź to Holender van Molen, bądź członkowie „Achnenerbe”, bądź agenci komórki „MW” NKWD próbowali je przejąć? Na razie polscy agenci postanawiają dotrzeć do mastaby Hetefrez, kierując się współrzędnymi podanymi przez Annę Zacharską w notesie. Miejsce leży na terenie memfickiej nekropolii, około 20 km od Kairu. Za namową Lelskiego i Ucho do drużyny dołącza także młody archeolog Bronek.

Wylatują z Edfu z powrotem do Kairu późnym popołudniem. Jest już ciemno, w samolocie wszyscy drzemią, z wyjątkiem być może pilotów, kiedy do ucha Ucha dochodzi nagle dziwne, przypominające wyładowania elektryczne, trzeszczenie, a potem przytłumione, ale z pewnością wyraźnie niemieckie „scheiße”! Agent wyrwany w jednej chwili z drzemki zrywa się i rzuca w kierunku tyłu samolotu, skąd dobiegły go zagadkowe odgłosy, gdy nagle tylne drzwi do kabiny otwierają się, do środka wdziera się huk silników i świst pędzącego powietrza, po czym w panującym w kabinie półmroku Ucho dostrzega przy drzwiach słaby zarys ludzkiej postaci, obramowanej delikatną siateczką małych błyskawic. Widmo porywa leżący pod ścianą spadochron, po czym wyskakuje w noc! Agent doskakuje do drzwi, widzi jak w ciemnościach czasza spadochronu otwiera się, ale pod nią nie widzi żadnego skoczka. Ucho błyskawicznie wydobywa pistolet i strzela w przestrzeń pod spadochronem, gdzie powinien znajdować się człowiek. Wydaje mu się, że z ciemności dobiega bolesny krzyk i widzi niewyraźny wykwit krwi, gdy kula przebija niewidzialne ciało. Potem spadochron wraz z niewidzialnym skoczkiem zostaje daleko w tyle za samolotem.

Teraz budzą się pozostali, w jednej chwili szok ustępuje miejsca zrozumieniu: „Schatten”, legendarny niemiecki agent, właśnie omal nie wpadł im w ręce. W jednej chwili wyjaśnia się jego tajemnicze zniknięcie na „Batorym”, spadająca szklanka w hotelu, a potem kieliszek z balkonu Adama Zacharskiego. Niemiecki agent cały czas był przy nich, wie o wszystkich planach, a przy tym dysponuje niewiarygodną technologią, pozwalającą być niewidzialnym dla ludzkich oczu. Słowik nakazuje pilotowi zawrócić samolot, po czym razem z Krochmalem skaczą w ślad za dawno już niewidocznym spadochronem Niemca. Niestety, mimo odnalezienia samego spadochronu i śladów krwi, nie udaje im się przechwycić „Schattena”. Słowik i Krochmal wracają nad ranem do hotelu, skąd po kilku godzinach wyruszają wraz z innymi w kierunku ruin Memfis i mastaby Hetefrez, wyposażeni w łopaty, kilofy, liny i latarnie.

Memficka nekropolia, na terenie której leży odnaleziona mastaba, jest popularna wśród turystów, ale celem wycieczek są wielkie piramidy, więc okolica wokół mastaby Hetefrez jest odludna. Po godzinie poszukiwań agenci znajdują samą mastabę – niewielki otwór wybity niedawno w przypominającej skałę murowanej ścianie, za którą jest krótki korytarzyk, prowadzący do małej sali z posągiem egipskiej kobiety, zapewne żony faraona, na twarz której pada smuga światła z wybitego w przeciwległej ścianie otworu. Z korytarzyka wykopany szyb prowadzi do leżącej pod główną salą komory grobowej. Znajdujący się tu sarkofag jest otwarty i pusty, jeśli nie liczyć kilku pełzających skorpionów, wyłażących jak się zdaje ze szczeliny w podłodze komory grobowej. Słowik zamierza rozbić kilofem podłogę, aby zobaczyć, co kryje się pod nią, ale zniechęcony przez pozostałych wizjami komory pełnej skorpionów rezygnuje.

Rozwiązanie przynosi analiza napisu w nadziemnej komnacie mastaby, wykutego z skale wokół posągu żony faraona. Znaki pochodzą z owego tajemniczego języka, opisanego przez Crowleya, który jednak dzięki notesowi Anny Zacharskiej nie stanowi dla agentów, a zwłaszcza towarzyszącego im archeologa Bronka, żadnej tajemnicy. Idąc śladem spojrzenia kamiennej królowej natrafiają na „wielkiego Nubijczyka”, którym okazuje się być wielki czarny, bazaltowy głaz. Stąd trafiają na pionową ścianę skalną, która przy bliższych oględzinach okazuje się być bardzo zręcznie wymurowaną. Rozbiwszy ją, agenci wraz z towarzyszącym im Bronkiem wchodzą do prastarego grobowca faraona, zostawiając na straży Adama Zacharskiego, z jego nieodłączną ułańską szablą.

W pierwszym korytarzyku uderza ich nozdrza intensywny zapach nafty. W połowie drogi stoją dwa posągi, jeden z głową szakala, drugi człowieka o zielonkawej cerze. Oba posągi wyciągają przed siebie otwartą dłoń, jakby mówiły „Stój! Ani kroku dalej!”. Napisane nad nimi tajemniczymi hieroglifami zdanie po przetłumaczeniu brzmi: „tylko z przyzwoleniem Ozyrysa unikniesz ognistego oddechu Węża Apepa”. Rozpoznawszy w zielonoskórej postaci Ozyrysa agent Słowik podchodzi i opuszcza jego wyciągniętą naprzód rękę. Rozlega się zgrzyt jakby ukrytego mechanizmu. Po pokrytych naftą kamiennych płytach najpierw Słowik, a potem reszta dochodzi po kilkunastu krokach do otwartej paszczy wielkiego węża, ale przekracza ją bez szwanku.

Idąc dalej natrafiają na pochylnię, z sufitu zaś zwieszają się ceramiczne „wymiona”. Zdaniem Krochmala jest to kolejna pułapka: nastąpienie na ruchome kamienne płyty w podłodze korytarza uwalnia ciężki kamienny blok, który zsuwając się po pochylni tłucze ceramiczne „wymiona”, z których na nieszczęsnych złodziei sypie się piach i grzebie ich żywcem. Przy pomocy łopaty Krochmal blokuje luźny blok i cała grupa znów rusza dalej.

Teraz mijają boczną komorę pełną skarbów, ale na razie mijają ją, spodziewając się pułapki i szukając przede wszystkim sarkofagu faraona i ukrytego w nim, jak to określił Crowley, „źródła wielkiej mocy”. W końcu docierają do ukrytej głęboko pod ziemią komory grobowej. Pod ścianami stoi dwanaście mumii, które Lelski i Ucho kładą na ziemi, obawiając się, że są to strażnicy faraona i mając nadzieję, że ułożenie ich twarzą do ziemi zneutralizuje ich moc(?). Na środku komory stoi wielki sarkofag, na wieku którego wyryto osiem koncentrycznych kręgów z otworami, otaczającymi małe koło z symbolem, który wedle notesu Anny Zacharskiej oznacza boga słońca, Ra. Obok stoi misa, a w niej osiem identycznych kamiennych kulek, pasujących do ośmiu otworów na okręgach. Wszystko to wygląda jak model Układu Słonecznego, w którym otwory symbolizują osiem planet krążących po orbitach wokół „boga Ra”, czyli Słońca.

Może się wydać dziwne, że nie tylko agenci II SG, ale nawet towarzyszący im archeolog nie są zszokowani faktem, że w egipskim grobowcu z okresu Starego Państwa znajdują model Układu Słonecznego, ale traktują go jako kolejną zagadkę-pułapkę, stojącą im na drodze do wnętrza sarkofagu. Ponieważ kulki wydają się identyczne, tak pod względem koloru, wagi, jak i materiału, identyczne także wydają się otwory, więc pierwsza koncepcja wrzucenia „planet na odpowiednie orbity” odpada. Lelski wrzuca więc pierwszą lepszą kulkę w trzeci otwór od Słońca, oznaczający Ziemię. Rozlega się seria stuknięć, odgłos toczenia się kulki w kamiennych rowkach wewnątrz sarkofagu, a potem zapada cisza.

Nie mogąc wymyślić nic więcej agenci próbują więc otworzyć sarkofag. Okazuje się, że pomysł Lelskiego był strzałem w dziesiątkę: ciężka płyta nie stawia oporu większego, niż wynikałoby to z jej masy i po chwili ukazuje się spod niej wnętrze sarkofagu. Nie ma w nim jednak mumii, a jedynie przezroczyste jajo, w środku którego migocze słabo zielonkawy ognik. Podobny ognik wypłynął niegdyś z ust zabitego Czerskiego, ostrzegała przed nim Nadieżda Woronowna i jej zdaniem była to dusza haitańskiego houngana Chawwanaye. W świetle nowych faktów okazuje się jednak, że prawdopodobnie także Chawwanaye był jedynie „nosicielem” tego zielonkawego ognika, którego prawdziwa natura była stara jak początki egipskiej cywilizacji, a może i starsza. Na gładkiej powierzchni jaja wyryto także delikatnie symbol, który agenci widzieli wcześniej na słojach, znalezionych w sejfie Czerskiego, symbol Papa Legby, haitańskiego przewodnika dusz.

Prócz migoczącego słabo przezroczystego jaja na dnie sarkofagu znajduje się napis, oznaczający według notatnika Anny Zacharskiej „na zawsze razem”. Ponieważ bliższe oględziny jaja ukazują, że składa się ono z dwóch, ściśle do siebie przylegających, połówek, agenci odbierają to jako ostrzeżenie, by tych połówek nie rozdzielać. Lelski zawija je więc mocno w koc i chowa do plecaka. Podczas zrzucania wieka sarkofag nieco się przesunął i ukazała się pod nim szczelina, prowadząca do leżącego jeszcze niżej pomieszczenia, ale że z owej szczeliny zaczynają zaraz wypełzać skorpiony, agenci uznają, że jest to kolejna pułapka, uruchamiana być może przez wrzucenie kulki w niewłaściwy otwór i ignorują.

Podczas powrotu Ucho, Krochmal i Słowik wstępują jeszcze do skarbca faraona, z którego zabierają tyle drogich kamieni ile są w stanie udźwignąć i tak objuczeni dochodzą z powrotem do wyjścia z mastaby. Tu czeka ich jednak srogie rozczarowanie – zamiast Adama Zacharskiego oczekuje na nich komitet powitalny złożony z trzech SS-manów z pistoletami maszynowymi i sześciu wynajętych Arabów, dzierżących w dłoniach prastare karabiny. Sam Zacharski leży bezwładnie na pace ciężarówki, nie wiadomo czy jedynie nieprzytomny, czy też martwy. Jednocześnie zza pleców idącego jako ostatni Krochmala dobiega dyskretne, ale stanowcze: „schnell!” – to niewidzialny „Schatten” raz jeszcze zakradł się śladem polskich agentów do grobowca i odcina im teraz drogę ucieczki.

Niemcy doskonale wiedzą, jakiej zawartości spodziewać się po wnętrzu sarkofagu Neftu, pytają bowiem od razu o jajo, nie spuszczając oczywiście z celownika Lelskiego i Słowika, którzy jako pierwsi wyszli z podziemi. Idący za nimi Ucho i Krochmal są jeszcze w pierwszym, cuchnącym naftą korytarzyku, mając kilka kroków za plecami niewidocznego „Shattena”. Słowik zdejmuje powoli plecak, wysypując jego zawartość – oczom Niemców i Arabów ukazuje się migocząca kupka drogich kamieni. Niemcy zdają się nie zwracać jednak na to uwagi, powtarzając coraz gniewniej pytania o jajo. Jednak na Arabach widok robi piorunujące wrażenie: zaczynają kłócić się we własnym języku, wymachując rękoma i trzymaną w nich bronią.

Jednocześnie idący jako ostatni Krochmal mija akurat posągi Anubisa i Ozyrysa. „Schatten” trzyma się cały czas kilka kroków z tyłu, o te kilka kroków bliżej „ognistego oddechu Węża Apepa”. Krochmal decyduje się błyskawicznie, podnosi opuszczoną rękę Ozyrysa z powrotem w górę i z ostrzegawczym krzykiem rzuca się do przodu. Z tyłu bucha potężny płomień, rozlega się bolesny wrzask podpalonego „Schattena”, Ucho dopada wyjścia, ale Krochmal kryjąc się za posągami wydobywa broń i strzela w chmurę płomienia i dymu, chcąc dobić niemieckiego arcy-szpiega.

Na zewnątrz jeden z Arabów przypadkowo wypala z karabinu, rozpoczyna się strzelanina i walka wręcz. Dowódca niemiecki rani Lelskiego, ale obrywa od Ucho i tegoż Lelskiego, Słowik dopada do drugiego Niemca, do walki włącza się niespodziewanie Adam Zacharski, który był jednak jedynie nieprzytomny i swą szablą kładzie trzeciego faszystę. Arabowie wpadają w popłoch, część rzuca broń, część próbuje włączyć się do walki, ale widząc opór Polaków załamuje się i także ucieka, Niemcy padają, Krochmal wycofuje się w końcu z tunelu, wyparty przez kłęby tłustego dymu i czyni to w ostatniej chwili, gdyż osłabiony strop wali się, grzebiąc wejście do grobowca pod kupą gruzów.

Polacy zbierają porozrzucane drogocenne kamienie, które zasilą wkrótce Fundusz Obrony Narodowej, opatrują naprędce rannych, uruchamiają ciężarówkę i odjeżdżają z powrotem do Kairu wraz z drogocennym jajem. Jeszcze tego samego dnia, na pokładzie DC-10 pilotowanego przez Alojza Kolano wyruszają w drogę powrotną do Polski.

Co tak naprawdę kryje się we wnętrzu przezroczystego jaja, które spoczywało w sarkofagu legendarnego faraona Neftu przez kilka tysięcy lat? Skąd Egipcjanie znali już wtedy budowę Układu Słonecznego? Dlaczego pismo, w którym spisano inskrypcje w grobowcu Neftu i jego małżonki zawierało w sobie elementy egipskich hieroglifów i pisma Azteków? Jak symbol wyryty na jaju z grobowca przeniknął do wierzeń haitańskich i tamtejszych praktyk voo-doo? Czy klątwa Adrianny Dory jest w jakiś sposób związana z tymi wierzeniami? Odpowiedzi na te pytania postaram się odnaleźć, śledząc dalsze losy czwórki agentów Oddziału II SG, zapraszam więc do oglądania następnego odcinka naszego cyklu.

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Savage Worlds, SW Polska lata 30

Comments are closed.