Operacja „Sokół” – zeznania Ucho

Hanka nieżyje!!! Ona zejszła. Jebane hokus pokusy namieszały jej we głowie i teraz ona nie żyje a ja znowu jestem sam. Która teraz będzie chciała apasza, z famą konfidenta, na posługach wywiadu i z połową ucha? Która pytam?

Ale nie o tym miałem mówić. Zmienił się adiutant naszego szefa, Majora Ziółkowskiego. Nowym został Chłystek, tak z nazwiska jak i postury. Porucznik o nim mówiono. Niedługo zlecono nam misję uwolnienia córki generała Zacharskiego z rąk Niemców, którzy niecne eskperymenta na niej przeprowadzaly. Anna Zacharska miała być trzymana w celi obok agenta NKWD, w Bawarskim Zameczku nieopodal miejscowości Schloss Teger, co był siedzibą i kwaterą główną Achten Erbe – niemieckiej organizacji badającej świetlistą przeszłość niemieckiego imperium. Badania Pararanoramalne.

Mieliśmy, w raz z grupą komandosów z KOP’u, skoczyć ze spadochronami w strojach rosyjskich, spotkać się z kontaktem w zamku – Kapitanem Rysiem i omówić szczegóły na miejscu. Krótki kurs skoków, porucznik rozdzielił spadochrony i w drogę.

Nasz pilot – Alojzy Kolano, Ślązak, a jak wszyscy wiedzą im ufać nie można bo zawsze coś spierdolą, też coś kręcił podczas lotu, ale dotarliśmy do miejsca docelowego. Ja wiedziałem, że całe zło płynie rzekami z południa, bo jak naszemu telegrafiście spadochron się nie otworzył i osiągnął, przy lądowaniu, kształt placka od razu pomyślałem o Ślązaku. Ślązak tez był zdrajcą podczas misji na Batorym.

Jednak to porucznik spadochrony wydawał, a sokole oko Słowika wyłowiło ślady przecięcia linek wyzwalaczy, zatem nasza uwaga skupiła się wtedy na nim. Jak sukinsyna spotkam, będzie miał okazję skosztować swoich jajec ugotowanych na miękko.

Prócz tego incydentu sprawa szła sprawnie. Na miejscu czekał Ryś. Plan wyglądał prosto i czytelnie. On zaprószy wieczorem ogień w drugim skrzydle zamku, my obezwładniwszy dyspozytora przejmujemy najpierw wóz straży i ruszamy na odsiecz walczącym z ogniem Niemcom. Po dotarciu do celu zabijamy tylu ilu się da, odbijamy zakładnika i agenta NKWD – w końcu może mieć ważne informacje z drugiej strony porywamy motorówki, które kierujemy do lasu, stamtąd na tory i do Monachium, gdzie czeka na nas ekstrakcja. Z reguły dawano nam wolną rękę co zawsze skutkowało efektami. Dlatego tak, Lelski, jak i Słowik średnio zapatrywali się na oddanie się całkowicie pod rozkazy świeżo poznanego kapitana w stroju Gestapo. Mnie i Krochalowi też średnio to pasowało, ale że wojskowymi nie jesteśmy, jak to przyjaciele ze wschodu mawiają Wsio Rawno. Że mogliśmy improwizować ruszyliśmy na przeszpiegi by opracować alternatywny plan. Wyszło na to, że rozdzielimy się. Część ruszy zgodnie z ustaleniami zamkową bramą, a cześć bokiem by uwolnić łódki i dobić się do boku do miejsca gdzie przechowują więźniów i weźmiemy strażników w ogień krzyżowy. Plan dobry, wiec czas na realizację. Docieramy do remizy. W stróżówce jest dyspozytor. Cały czas wyje czajnik na ogniu. Wchodzę do garażu. Nie ma nowego wozu. W plecach dyspozytora polski nóż. Słowik podmienia go na rosyjski odpowiednik. Mamy już pewność, że ktoś zdradził. Rozlega się telefon. W zamku płonie – 2 godziny przed czasem. Wzywają straż, ale nie, bo już widzą, że straż jedzie. Wsiadamy do starego wozu. Słowik z Kapralem KOP’u odpalają rzęcha, Krochmal zaczyna kręcić syreną i ruszamy w pogoń za NKWD.

Do zamku docieramy po 15 minutach. Spora część płonie a na dziedzińcu leżą trupy. Część zeskakuje z ogniowozu na moście przed wjazdem i rusza bokiem. Tam ta grupa się rozdziela. Część wchodzi do zamku z boku, część pędzi na przystań, gdzie słychać oddalającą się motorówkę. Słowik, ja i żołnierze wbiegamy do pomieszczenia prowadzącego do schodów do cel. Pomieszczenie jest puste. Wbiegamy po schodach w momencie, w którym Lelski rzuca pod nogi strażnika przy molo granat. W tle słychać już zbliżającą się kolumnę SS. Po przepychance na schodach z udającym trupa Niemcem, ja fotografuję zgromadzone w pomieszczeniu dokumenty, a Słowik sprawdza cele. Z przeciwnej strony wychodzi ciężko poraniony Kapitan Ryś. W trakcie rozmowy staje się jasne, że postępując dokładnie wg naszego planu, Rosjanie zabili agenta NKWD i uprowadzili córkę generała podrzucając polską broń. Podmieniamy ją.

Na przystani problemu nie ma. Lelski przygotował dla nas drogę odwrotu, motorówki są gotowe. My, wraz z kapitanem do jednej, nieco później żołnierze do drugiej, bo osłaniają nasz odwrót. Postrzelenie jednego jeszcze bardziej ich opóźnia, co czyni z nich jeszcze łatwiejsze cele dla nadlatujących niemieckich myśliwców. Z brzegu wyrusza mała łódka z dwoma cywilami i reflektorem. Jeżeli dopłynie staniemy się naprawdę łatwym celem, a słychać już charakterystyczny dźwięk pikujących sztukasów. Na szczęście jeden z żołnierzy zestrzelił reflektor odganiając nadgorliwych cywilów. Nie pomogło to im jednak obronić się przed myśliwcami. Ich pierwszy atak był nieskuteczny, lecz w kolejnym wzięli się na metodę i miast bomb użyli karabinów. W drugim nalocie zdjęli łódź naszych żołnierzy, kolejny skończył się ich porażką. Serią z pepeszy udało mi się trafić w kabinę i na tyle ranić pilota by stracił panowanie nad maszyną i rozbił ją w pobliskich lasach. Dotarliśmy do brzegu, zdani na siebie. Rany Kapitana były na tyle poważne, że mimo doraźnej pomocy jakiej udzielił mu Słowik, zmarł w delirium. Rysiek znowu nie żyje.

Plan ekstrakcji obejmował dotarcie z więźniem do torów kolejowych, gdzie w pewnym miejscu pociągi zwalniają. Podróż pociągiem do Monachium, gdzie skontaktować się mieliśmy z żydowskim jubilerem Izaakiem Meyer, mającym jeden ze sklepów przy ulicy Dworcowej (Bahnhof Strasse). Po podaniu ustalonego hasła miał dać nam dostęp do bezpiecznego miejsca i radiostacji. Obecność Rosjan zmieniła jednak sytuację. Oni mieli zakładnika. Lelski, wraz ze mną wyruszyliśmy sprawdzić w którym miejscu Rosjanie przybili do brzegu, Słowik zajął się pogrzebem kapitana, a Krochmal pozostał przy torach obserwując sytuację. Prócz zbliżającej się pogoni nie dostrzegliśmy nic. Krochmal jednak usłyszał w oddali szczekanie psa. Nie był to jeden z psów z nagonki. W pobliżu była farma – pytam się, kto zawinił, że nie mieliśmy tej informacji, a Rosjanie tak. Nim dotarliśmy na miejsce, agenci NKWD zdążyli zabić psa, gospodarza i jego żonę i odjechać w dal samochodem jaki tam stał. Sucze syny zostawiły też kilka groszy by obarczyć winą Polaków – znowu kopia naszego planu. Oczywiście podmieniliśmy monety na rosyjskie. Od dalszego przeczesywania pomieszczeń gospodarstwa odciągnął nas dźwięk zbliżającego się pociągu. By nasza misja miała jakiekolwiek szanse zakończenia się powodzeniem musieliśmy ruszać.

Dojazd do Monachium nie obył się bez przeszkód. Pozbywszy się wcześniej strojów rosyjskich komandosów, w strojach robotników dotarliśmy na dworzec główny. Nagłe zatrzymanie się pociągu i widok jadących ciężarówką SSmanów, poprzedzonych przez limuzynę z oficerami. Czyżby już wieści dotarły, że zaatakowaliśmy ich tajną bazę? Na peronie zapędzono nas, wraz z pozostałymi oczekującymi pod mur i czekaliśmy. Chwile później na peron wjechał pociąg pancerny, z którego wysiadł sam Heinrich Himmler. To nie była obława na nas. To powitanie jego…

W mieście nastroje są napięte. Nazistowska propaganda twierdzi, że niemieckiego pracownika konsulatu w Paryżu postrzelił żyd i leży on w ciężkim stanie w szpitalu. Do sklepu Izaaka dotarliśmy bez większych problemów, tyle, że rzucaliśmy się w oczy, w końcu wchodzimy w niemieckim mieście do sklepu żyda, o czym świadczyła duża Gwiazda Dawida na witrynie. Wprowadzeni od tyłu przede wszystkim poprosiliśmy o radiostację by nadać komunikat o przebiegu akcji. Odpowiedź przyszła szybko. „Akcja dalej w toku. Skontaktowała się Sowa” adres skrzynki kontaktowej. Mimo, że i Lelski i Słowik biegle mówili po niemiecku, to Krochmal wyruszył po jej treść, ponieważ to on mając obycie wśród warszawskich oprychów, był najlepiej wstanie naśladować cechy robotników za jakich mieliśmy uchodzić. Napotkał jednak blokadę. Szeregi młodzieży Hitlera blokowały drogę trzymając kwiaty. Sam Wielki wódz miał przejeżdżać tą drogą. Biały mercedes wtoczył się na ulicę, a tłum oszalał. Wódź był groźny i niedostępny, niósł wokół siebie aurę władzy.

Wiadomość podawała nam namiary na kryjówkę rosyjskiego komando, które uprowadziło naszą obywatelkę. Sugerowała również, że atak na zamek przeżyło 4. Krochmal dokonał swoich cudów, rozbroił granat-pułapkę i drzwi stanęły otworem. Mimo ostatniego szkolenia cały czas zapominam, jak się walczy nożami, gdy ma się po jedynym w ręku i efekt jest tego taki, że nie zabiłem od razu pierwszych dwóch siedzących w pierwszym pomieszczeniu. Kretyni nie mieli tłumików i kanonada rozniosła się po całym domu. Chwilę później ocierając noże o ich ubrania, zauważyłem drzwi do drugiego pomieszczenia. Słowik mnie krył. Pchnąłem je lekko. Rozległa się kanonada z pepeszy rozpruwająca je w drobny mak. Przede mną jeden, przeładowuje pistolet maszynowy, z prawej drugi zaczyna mierzyć z wisa. Słowik jest od niego szybszy i Rosjanin, strzela i chybia. Ja rzucam nożem. Rusek dostaje lecz niegroźnie. Strzał Słowika też nie wiele na nim robi. Lelski zabija Iwana – głównodowodzącego, z pepeszą. Nie mogąc dłużej patrzeć na naszą przepychankę Lelski dobija również ruska, z którym walczymy my. Wtedy ostatni gracz wchodzi do gry. Ujawnia się Sowa, Nadjeżda Woronowa. Wybiegam na korytarz, bo słyszę Krochmala, który został na czatach, otwieram drzwi, przede mną przelatuje kula z pistoletu Krochmala i rozbija okno w końcu korytarza. Widząc, że jest otoczona, poddaje się. Sugeruje również, że w kieszeni faceta z pepeszą jest ważny notes, który warto zabezpieczyć. Słowik i Krochmal zabierają uwolnioną z rąk Ruskich Annę Zacharską, a ja i Lelski idziemy sprawdzić, czy relacja rzekomego podwójnego agenta ma sens. Siedzimy w jednej z monachijskich kawiarni. Nadjeżda jest nadal równie tajemnicza co podczas naszego pierwszego spotkania w pociągu, po porwaniu antykwariusza-łubudu, czy wódku, czy jakoś tak. Lelski ją przyciska, a ona daje znowu nam tylko jakieś zdawkowe mambo jumbo, że niby Anna jest opętana, że Niemcy coś jej wszczepili i że ona cały czas jest pod narkozą i ma zasłonięte oczy i usta by nie mogła namieszczać komukolwiek w głowie.

Tą sprawę trzeba omówić z centralą. Dostajemy informacje, że mamy ja traktować jak każdego innego obywatela polskiego, który nie jest podejrzany o żadne przestępstwo. Z szacunkiem – podkreślacie.

Ekstracja została zaplanowana na godziny nocne. Na puste pole nieopodal miejscowości Furstenfeldbruck przyleci samolot, który zabierze nas do domu. Trwa dyskusja, o której mamy wyruszać, gdy w radiu rozległ się komunikat Goebbelsa. Zmarł pracownik niemieckiej ambasady zaatakowany przez żyda. Wódz zrozpaczony opuszcza Monachium by w samotności oddać się żałobie po wiernym słudze narodu niemieckiego. W związku z tym wszelkie akcje odwetowe wobec ludności żydowskiej nie spotkają się z reakcją służb porządkowych. Ludności daje się wolną rękę, by zaprowadziła sprawiedliwość… Polscy szpiedzy w sklepie żydowskim, z wyzwoloną z niemieckiej niewoli polką…

Miasto wrze. Ulica, na której znajduje się sklep Izaaka obudziła się. Żydzi wywlekani są na ulice, ich sklepy łupione. Wsiadamy do ciężarówki Meyerów. Moshe – syn Izaaka odciąga ojca próbującego ratować dziedzictwo rodziny. Wypadamy tylnymi uliczkami przepełnionymi, żądnych krwi żydowskiej, Niemcami. Wtem wpadamy wprost na grupę Hitler Jugent. Jeden z nich rozpoznaje ciężarówkę Meyerów i podjudza pozostałych, by ruszali w jej kierunku. Wdajemy się w walkę, Moshe jednego z nich dźga nożem, reszta wpada w szał. Problem o dziwo rozwiązuje Krochmal i jego granat. Wypadamy poza miasto.

Truchło Niemca dalej leży na wozie, co może bardzo utrudnić nam podróż jeżeli zatrzyma nas patrol. Czas się go pozbyć. Łapię go, a on mnie. Nie żartuję i nie jestem jeszcze pijany. Trup budzi się do życia i mnie łapie za gardło. Wbijam mu majchra w szyję i zarzynam, uścisk jednak nie ustępuje. Tnę ścięgna na ręku, w końcu ręka opadła bezwładnie. Obudziła się młoda Zacharska. Moshe atakuje mnie z mordem w oczach. Co mi żydek podskakiwać będzie? Jak go szturchłem to wyleciał za wóz. Stary Meyer zaczyna się drzeć, ale mocne słowo i stulił pysk. Lelski obezwładnia Annę, zakłada jej opaskę na oczy i usta. Ciężarówka zatrzymuje się Izaak biegnie szukać syna, Słowik wychodzi z szoferki i ogląda rzeź na pace. Z za zakrętu wyjeżdża patrol. Niemiec w stroju Hitler Jugent leży dalej na widoku. Na ratunek idzie Złotousty Krochmal i co robi. Zagaduje ich, ustawia się z tyłu i zabija obu żołnierzy. Nie wiem czy to trening czy co. Ale szacunek dla kasiarza rośnie. Docieramy do lotniska. Czekamy. Przylatuje polski samolot. Znowu za sterami Alojzy. Co on się tak czepia? W każdym razie reszta to już znacie. Annę Zacharską badano i analizowano, tak pod kątem psychiki jak i chorób na ciele. W końcu przeprowadzono operację, która się nie udała. Coś z niej wyciągnięto, ale nikt z nas nie wie co. Co dalej – pokarze czas.

Tomasz Wachla

About Tomasz Wachla

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Savage Worlds, SW Polska lata 30 ,

Comments are closed.