Operacja „Sobowtór”

Dziś w „Tajemnicach naszego wieku” przeniesiemy się do roku 1938 i spróbujemy zrekonstruować pewne tajemnicze, a nawet można by powiedzieć, niesamowite wydarzenia, które wydarzyły się wtedy na pokładzie polskiego transatlantyka m/s „Batory”. „Batory” był statkiem nowoczesnym, zbudowanym w roku 1936, mogącym zabrać około 760 pasażerów i 1200 ton ładunku w ośmio-dziewięciodniowy rejs z Gdyni, przez Kopenhagę, do Nowego Jorku i Halifaxu. Pasażerowie podróżowali w skromnych kajutach klasy III, lub nieco lepszych tzw „klasy turystycznej”, luksusowych kabin klasy pierwszej nie było.

Jak już powiedziałem, jest rok 1938, czerwiec. Napięcie w polsko-niemieckich stosunkach dyplomotycznych narasta, widmo wojny staje się coraz wyraźniejsze, choć nic jeszcze nie jest przesądzone. Dla większości pasażerów m/s „Batory” ten rejs jest po prostu podróżą przez Atlantyk. Ale nie dla wszystkich. Na pokładzie są bowiem także czterej agenci polskiego wywiadu, legendarnego II Oddziału SG, którzy są w tej podróży jak najbardziej służbowo. Tak się składa, że jest to ta sama czwórka, która była bohaterami operacji „Bruk”, kulisy której odsłanialiśmy w naszym programie nieco ponad rok temu: Leopold Kowalski, pseudonim „Lelski”, Bronisław Kruczkowski, pseudonim „Słowik”, Leonidas Ratajski, były kasiarz znany jako „Krochmal”, obecnie na usługach wywiadu jako „Grek”, oraz Stanisław Ćwok, niegdyś warszawski „Apasz” znany jako „Ucho” i pod tym samym pseudonimem zarejestrowany w aktach Oddziału II. Zadaniem agentów jest przechwycenie supertajnego agenta niemieckiej Abwehry o pseudonimie „Shatten”, czyli „Cień”. Według informacji wywiadu ma się on skontaktować z podróżującym także na pokładzie „Batorego” Igo Symem, polskim aktorem o sympatiach nazistowskich, aby przekazać mu szczegółowe instukcje na temat planowanej akcji „Ungluck”, czyli „Pech”. Polski kontrwywiad nie ma niestety żadnych informacji o tej akcji, poza samym kryptonimem i hasłami jakimi mają się posługiwać „Shatten” i Sym, ale podejrzewa, że chodzi o akt sabotażu, mający doprowadzić do poważnego uszkodzenia, lub nawet zatopienia „Batorego”. Podejrzenie bardzo prawdopodobne, bowiem na transatlantyku dochodziło poprzednio do licznych niewyjaśnionych wybuchów pożarów i awarii, a katastrofa statku byłały poważnym ciosem dla prestiżu Polski na arenie międzynarodowej. Czterej agenci „dwójki” mają za zadanie nie dopuścić do tego.

Plan akcji ułożony w centrali jest następujący: Igo Sym zostaje uśpiony i ukryty, a jego miejsce zajmuje „Grek”, odpowiednio ucharakteryzowany. „Shatten” kontaktuje się z przebranym za Syma „Grekiem” i wyjawia mu szczegóły operacji „Ungluck”. Pozostali agenci „dwójki” wkraczają do akcji, neutralizują „Shattena” i ewentualnych jego pomocników, uniemożliwiając sabotaż. W idealnym przypadku Igo Sym po obudzeniu się z narkotycznego snu nie będzie niczego świadom, co umożliwi jego ponowne wykorzystanie w przyszłości, gdyby Niemcy chcieli się nim ponownie posłużyć. W razie potrzeby agenci mogą liczyć na wsparcie krążącego w pobliżu polskiego okrętu podwodnego „Orzeł”, mogą także w krytycznej sytuacji nawiązać kontakt z centralą za pośrednictwem pokładowej radiostacji. Całej operacji zostaje nadany kryptonim „Sobowtór”.

Jednak podejrzenia dowództwa II Oddziału SG co do charakteru operacji „Ungluck” były nietrafione. Prawdziwym celem nazistów była pewna młoda kobieta, Adrianna Dora, podróżująca na pokładzie „Batorego”. Przyczyną, dla której Niemcy się nią interesowali, był niesamowity pech, który dotykał wszystkich, którzy się z panną Dorą zetknęli w bliższy sposób. Seria niefortunnych zdarzeń z udziałem pechowców zazwyczaj kończyła się śmiercią, więc panna Adrianna była prawdziwą „femme fatale”. Jak zapewne Państwo pamiętają, w SS istniała specjalna komórka „Ahnenerbe”, zajmująca się oficjalnie badaniem spuścizny duchowej Niemiec, a w rzeczywistości zjawiskami paranormalnymi i okultyzmem. Łatwo sobie wyobrazić, jakie spustoszenie może uczynić tak silny i ukierunkowany odpowiednio „atak pecha”. Stąd też „Ahnenerbe” zamierzała już wcześniej porwać Adriannę Dorę i albo wykorzystać w charakterze broni, albo odkryć sposób na „zaklęcie pecha”. Dziewczyna wiedziała jednak o tym i zamierza uciec, wraz ze swym niechcianym darem poza zasięg nazistów, do Ameryki. W tej podróży towarzyszą jej dwaj Grecy, członkowie tajnego bractwa Stigmy, sprawującego opiekę nad „(Pan)Dorą”.

Tymczasem agenci polskiego kontrwywiadu nic o tym nie wiedzą, ale przypadek, z może lepiej powiedzieć: przeznaczenie, styka ich z panną Dorą już na początku podróży. Podczas odbijania od brzegu kobieta potyka się i wpada w ramiona dwóch mężczyzn: Leonidasa „Greka” Ratajskiego, mającego później grać rolę Syma, oraz nieznanego z nazwiska pasażera imieniem Irek. Na „ratunek” swojej podopiecznej rusza jeden z greckich strażników z bractwa Stigmy, udając zazdrosnego kochanka, ale jest już za późno – obaj dżentelmani zostają dotknięci pechem po zetknięciu się z ciałem Adrianny. Odtąd będą ich prześladowć coraz to groźniejsze wypadki, a strażnicy z bractwa Stigmy postanowią ich zlikwidować, by pech nie przyniósł zguby całemu statkowi.

Tymczasem jednak nieświadomi niczego agenci przystępują do realizacji planu centrali. Uśpienie Igo Syma okazuje się łatwiejsze niż przypuszczano, ponieważ aktor ma zwyczaj zaglądania do kieliszka, co skwapliwie wykorzystuje agent „Ucho”, przynosząc mu w prezencie zaprawione narkotykiem brandy. Do kompanii dołącza wkrótce „sąsiad tak znamienitej persony”, agent Lelski, Sym pada wpół słowa i zostaje odtąd poddany systematycznej „kuracji” zaprawioną narkotykiem brandy, dzięki czemu prześpi najbliższe trzy dni w swojej kajucie umożliwiając ucharakteryzowanemu „Grekowi” nieskrępowane działanie.

Z agentami nawiązuje także kontakt Jan Strzembosz, pierwszy oficer „Batorego”, który współpracuje z polskim kontrwywiadem i ma pomagać w operacji „Sobowtór”. Niestety Strzembosz postanowił na własną rękę wprowadzić w tajniki wywiadowczej służby pomocniczej jednego z młodszych członków załogi, niejakiego Zacharskiego, co jak się okaże niedługo, nie było szczęśliwym wyborem. Żeby wyjaśnić jego rolę, musimy jednak wprowadzić na scenę jeszcze jednego aktora.

Oprócz Igo Syma na pokładzie „Batorego” podróżuje jeszcze jedna sławna osobistość: Ian Van Horn, holenderski milioner i podróżnik, skrycie zafascynowany i parający się okultyzmem, którego na pokład transatlantyka przyciągnęła także Adrianna Dora i jej mistyczna zdolność obdarzania nieszczęściem. Wśród kilkuosobowej świty milionera jest niejaka Hanka, dawna miłość warszawskiego „Apasza” Staszka Ćwoka, obecnie agenta „Ucho”, jednego z czwórki przydzielonych do operacji „Sobowtór”. „Ucho” zauważa, że wzrok jego dawnej ukochanej jest wciąż nieobecny, jakby Hanka nie była sobą. Dawny „Apasz” bierze w nim górę nad agentem polskiego kontrwywiadu i „Ucho” poprzysięga sobie zabić Van Horna.

Natomiast Van Horn postanawia pozbyć się polskich agentów, o których wie od Zacharskiego, prowadzącego podwójną grę na własny rachunek, po prostu dla pieniędzy. Przekazuje temuż Zacharskiemu polecenie sprzedania im historyjki o rzekomym tropie sprawców jednej z domniemanych prób podpalenia „Batorego”, prowadzącym do Kopenhagi. Informacje na temat pochodzenia paczki, będącej przyczyną pożaru mają być podobno w posiadaniu właściciela jednej z kopenhaskich tawern, niejakiego Olsena. Historyjka jest mocno naciągana, a Zacharski ubarwia ją dodatkowo, twierdząc, że w sprawę wplątany może być sam Strzembosz i nalegając na zachowanie absolutnej tajemnicy. Agenci podejrzewają pułapkę, ale w końcu postanawiają jednak sprawdzić rewelacje Zacharskiego, żeby upewnić się co do jego roli.

„Batory” płynie więc do Kopenhagi, skąd ma wyruszyć dalej, przez Atlantyk do Ameryki. Igo Sym leży w swej kabinie pogrążony w głębokim narkotycznym śnie, przebrany za niego „Grek” Ratajski przechadza się po pokładach klasy turystycznej rozdając autografy i popijając brandy. „Ucho” rozmyśla nad planem włamania do kabiny Van Horna i zabicia go, a Van Horn planuje porwanie Adrianny Dory. Tymczasem przenoszona przez nią klątwa zaczyna działać: Ratajski zostaje co prawda tylko trafiony mewim guanem, ale drugi nieszczęśnik, ów Irek, potyka się na rozlanym oleju i łamie nogę. „Lelski” i „Słowik” dyskretnie obstawiają „Greka”, przy okazji starając się dowiedzieć czegoś o tawernie Olsena, ale bez skutku.

Wieczorem pierwszego dnia rejsu z przebranym za Igo Syma „Grekiem” kontaktuje się „Shatten”. Przekazuje mu instrukcje: Sym (za którego „Shatten” uważa „Greka”) ma zdobyc zaufanie panny Adrianny Dory, która jest ponoć jego skrytą wielbicielką, co pozwoli na jej uprowadzenie ze statku na pokład U-boota. Polscy agenci wiedzą już teraz to, co jest celem nazistów, choć nie wiedzą jeszcze dlaczego. Czuwający w pobliżu „Greka” „Słowik” śledzi tajemniczego „Shattena”, ale zostaje wyprowadzony w pole, gdy nazista znika nagle w niewyjaśniony sposób. Dopiero następnego dnia, po przejrzeniu planów statku, „Słowik” dochodzi do wniosku, że Niemiec musiał skryć się w ciasnym szybie wentylacyjnym, co było wyczynem prawdziwie cyrkowym.

Tymczasem jeszcze pierwszej nocy rejsu bracia Stigmy postanawiają pozbyć się z pokładu dotkniętych klątwą pecha. Irek leży w ambulatorium z nogą w łupkach, więc jest poza ich zasięgiem, ale „Grek” przebrany za Igo Syma przechadza się po opustoszałym pokładzie widokowym. Jeden z Greków atakuje „Greka” nożem, ale czuwający „Lelski” włącza się do akcji i obezwładnia napastnika, raniąc go poważnie w twarz kolbą pistoletu. Po krótkiej naradzie z udziałem I oficera Strzembosza, zapada decyzja by agresywnego Greka osadzić w pokładowym areszcie i pod pretekstem przesłuchania jego „brata” rozejrzeć się w kabinie panny Dory. Jednak kabina zajmowana przez femme fatale i jej drugiego ochroniarza okazuje się pusta.

Następnego dnia rano „Batory” przybywa zgodnie z rozkładem do Kopenhagi. „Lelski”, „Słowik” i „Ucho” schodzą na brzeg, by mimo mocnych podejrzeń sprawdzić jednak rewelacje Zacharskiego. Podejrzenia potwierdzają się: w tawernie czeka na nich zasadzka, ale celem Olsena i jego gangu jest jedynie zatrzymanie Polaków, by nie zdążyli wsiąść z powrotem na „Batorego” przed jego wyjściem w morze. Rozwiązanie siłowe jest mocno utrudnione: gang jest liczny i uzbrojony, a naprzeciw tawerny znajduje się komisariat policji, która z pewnością interweniowałaby, gdyby doszło do strzelaniny. Sytuację ratuje „Ucho”, z prywatnych funduszy płacąc Olsenowi i jego bandzie spory okup za odstąpienie od pierwotnego planu.

Agenci wracają na pokład na czas, ale Zacharski widząc ich, zaszywa się natychmiast w zakamarkach statku. Pierwszy oficer, poinformowany o prawdziwej roli swego pomocnika, rozpoczyna poszukiwania, ale mimo zaangażowania całej załogi Zacharski jakby się pod ziemię, czy raczej wodę zapadł. Tymczasem nasila się pech, prześladujący nieszczęsne ofiary dotyku Adrianny Dory. Najpierw „Grek” zostaje trafiony w ramię ciężkim aparatem fotograficznym, a poźniej nieszczęsny Irek dławi się na śmierć ością podczas śniadania. Agenci zaczynają domyślać się paranormalnych mocy panny Dory i prawdziwych powodów zainteresowania nazistów. „Grek” zaczyna czuć się szczególnie nieswojo. „Shatten” odzywa się ponownie, nakazując fałszywemu Symowi nawiązanie kontaktu z Adrianną Dorą i grożąc konsekwencjami w przypadku niepowodzenia, po czym ponownie znika bez śladu. Odnalezienie ukrywającej się kobiety i jej drugiego ochroniarza staje się zadaniem priorytetowym.

Na szczęście udaje się zlokalizować ich dość szybko. Ukrywają się w kabinie trzeciej klasy, w której prócz nich jest cała grupa niezamożnych pasażerów. „Słowik” i „Ucho” w przebraniu stewardów zanoszą pannie Dorze paramiłosny liścik od Igo Syma, czyli od „Greka”, który wczuł się w postać aktora niemal zupełnie. Czuwający na straży nosicielki klątwy brat Stigmy sprzeciwia się jednak spotkaniu, więc I oficer organizuje jego przesłuchanie, a wobec stawiania czynnego oporu – aresztowanie.

Nareszcie dochodzi do spotkania w cztery oczy „Greka” z panną Adrianną, przekonaną, że rozmawia ze swym wyśnionym filmowym amantem. Przyznając się do współpracy z polskim kontrwywiadem, ale nie zdradzając swej prawdziwej tożsamości agent bez trudu przekonuje kobietę, że najlepszym wyjściem z sytuacji będzie oddanie się pod opiekę polskiego kontrwywiadu. Wyznacza spotkanie o tej samej godzinie, którą wyznaczył „Shatten”, ale na przeciwnej burcie statku, mając nadzieję za jednym zamachem zlikwidować Niemców i przesadzić niebezpieczną kobietę na pokład op „Orzeł”, który zostaje wezwany na pomoc. Tymczasem panna Dora wraca do swej tymczasowej kajuty na dolnym pokładzie, ale ustalona zostaje stała obserwacja, na wypadek gdyby naziści próbowali przejąć „ładunek” wcześniej.

Naziści niczego nie próbują, ale do akcji wkracza trzecia siła, z istnienia której polscy agenci nie zdawali sobie dotychczas właściwie sprawy, nie licząc prywatnej zemsty „Ucha”. Jak mówiłem Państwu wcześniej, holenderski milioner Ian Van Horn nie jest bowiem zwykłym pasażerem, a jego celem także jest tajemnicza „femme fatale”. Mając już spore doświadczenie w dziedzinie okultyzmu, zwłaszcza magii voo-doo, Van Horn zamierza być może na własną rękę zbadać złowrogi fenomen, a może pragnie przejąć „cenny ładunek”, by później sprzedać go z dużym zyskiem innym zainteresowanym. Jakie były jego prawdziwe motywy możemy się tylko domyślać, ale właśnie kiedy plan przejęcia Adrianny Dory przez polski kontrwywiad wchodzi w finałową fazę, Van Horn uderza.

Z pomocą swoich osobistych ochroniarzy i zdrajcy Zacharskiego opanowuje mostek statku i pokładowy areszt wraz z osadzonymi w nim braćmi Stigmy. Jednego ze swych goryli wysyła w towarzystwie sterroryzowanego drugiego oficera na dolny pokład, by przyprowadził Adriannę Dorę. Tu jednak czuwają polscy agenci, w tym przypadku agent „Słowik”. Goryl Van Horna zostaje zastrzelony podczas próby ucieczki, a uwolniony II oficer wyjaśnia całą sytuację mocno zaskoczonym polskim agentom. „Grek” zabiera roztrzęsioną kobietę do swojej kajuty i zostaje na straży, a pozostała trójka atakuje opanowany przez terrorystów mostek.

W strzelaninie, którą II oficer próbuje maskować, organizując jakiś pozorowany alarm, ginie Van Horn i zdrajca Zacharski, a drugi goryl zostaje ciężko ranny. Ku zdumieniu zwycięskich agentów atakuje ich także Hanka, dawna miłość „Ucha”, najwyraźniej zahipnotyzowana przez Van Horna. Ostatecznie jednak zostaje pobita przez swego amanta i pomagającego mu „Lelskiego”, mostek zostaje opanowany, a wszyscy zakładnicy uwolnieni.

„Shatten” nie pojawia się więcej, pozostając niestety niewykryty, ale Adrianna Dora wymyka się nazistom i na pokładzie ORP „Orzeł” wraca do Polski. Hanka wraca do zmysłów po znalezieniu w rzeczach Van Horna i rozbiciu tajemniczego słoja z pieczęcią Papa Legby. Pieczęć ta jest niemal identyczna ze znalezionymi niegdyś przez tych samych agentów w rezydencji znanego warszawskiego kolekcjonera i podróżnika Czerskiego. Przypomnę też Państwu, że w ruinach rezydencji Czerskiego znaleziono także pierścionek, który niegdyś „Apasz” „Ucho” podarował swej Hance. Czy to więc Czerski zahipnotyzował Hankę i przekazał, a może sprzedał Van Hornowi, czy może Van Horn „terminował” u Czerskiego, a czy może był kolejną jego inkarnacją, tego niestety możemy się tylko domyślać, wydaje się jednak, że jakiś związek między tymi dwoma istniał na pewno.

Po uwolnieniu z mocy pieczęci Papa Legby Hanka wraca na ulicę do swojego poprzedniego zajęcia. Jednak jej nowo nabyte umiejętności i wyrobione zabójcze instynkty nie dały o sobie zapomnieć. Kilka miesięcy później zostaje aresztowana za morderstwo – podczas wykonywania swojego zawodu udusiła klienta nogami w trakcie miłosnego uniesienia.

Panna Dora, co do której istnieje uzasadnione podejrzenie o jej pokrewieństwo z mitologiczną Pandorą, zamieszkuje gdzieś w Polsce (te informacje są ściśle tajne) pod baczną obserwacją „Dwójki”. I tylko różne drobne klęski, o których regularnie donosi prasa przypominają wtajemniczonym o jej istnieniu. W końcu pod koniec sierpnia następnego roku „Dwójka” mając dość z nią kłopotów, podejmuje decyzję o wywiezieniu jej za granicę. Czy jednak aby nie za późno?

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
SW Polska lata 30 ,

Comments are closed.