Spektr

Witam Państwa w kolejnym odcinku „Tajemnic naszego wieku”. Dziś kontynuujemy naszą wyprawę do lat 30-tych, do przedwojennej Warszawy i podążymy śladami zagadkowego porwania znanego podróżnika i kolekcjonera, Wiktora Czerskiego. Tydzień temu byliśmy świadkami wydarzeń, które poprzedzały to porwanie, wydarzeń pozornie niezwiązanych, poza osobą samego Czerskiego. A jednak, jak przekonamy się już za chwilę, to właśnie przeprowadzana przez polski kontrwywiad akcja „Bruk” pozwoliła domyśleć się prawdziwych przyczyn porwania Czerskiego. Wbrew oczekiwaniom organizatorów i wykonawców miała też dalszy ciąg.

Do inspekcji gruzowiska, pozostałego po wysadzenia rezydencji Czerskiego, kontrwywiad skierował w pierwszej kolejności agentów biorących udział w akcji „Bruk”, a więc „Lelskiego”, „Słowika” i świeżo zaprzysiężonego „Ucho”. Oprócz ciał ochroniarzy bogacza, jego dziwnych towarzyszek i chińskiego kierowcy-bodygarda znaleziono ciało jednego z napastników, zidentyfikowanego jako członka zdemaskowanej wcześniej przez „Lelskiego” w mieszkaniu na ulicy Wesołej 13 komórki NKWD do spraw parapsychicznych. A więc atak na rezydencję Czerskiego i jego prawdopodobne porwanie zorganizowała i wykonała najprawdopodobniej ta właśnie komórka! Jednak największym zaskoczeniem było odnalezienie w piwnicy pod lekko uszkodzoną częścią rezydencji całego i zdrowego kasiarza „Krochmala”.

Zeznał on, że został pojmany na Pradze przez bandziorów „Małego Benka”, który biciem próbował wydobyć z niego miejsce pobytu jego kolegów, a potem „sprzedał” Czerskiemu, który wykazał nagłe zainteresowanie osobą kasiarza i jego kompanów. Czerski nie bił „Krochmala”, ale próbował hipnozą osiągnąć to, co nie udało się Benkowi. Czy udało mu się, czy nie, tego już się nie dowiemy, bowiem następnej nocy nastąpił napad i porwanie.

Ujawnione przez „Krochmala” powiązania Czerskiego z królem podziemia „Małym Benkiem” spowodowały wzięcie tego ostatniego pod obserwację, która po niedługim czasie przyniosła efekty: namierzono melinę Benka znajdującą się w jednym z jego sklepów mięsnych na Pradze, w której najprawdopodobniej przebywali radzieccy agenci wraz z uprowadzonym Czerskim. Nie zwlekając, pułkownik Gniewomir „Rybak” Karski zarządził akcję likwidacji meliny i przejęcia Czerskiego.

Znów wzięli w niej udział uczestnicy niedawnej akcji „Bruk”, wraz z samym „Rybakiem” i dwoma innymi agentami, których pseudonimów nie udało się niestety ustalić. Synchroniczny atak z dwóch stron zakończył się całkowitą likwdacją meliny i „Małego Benka”, zastrzelonego z bezpośredniej odległości przez „Ucho” z obrzyna. Niestety, radzieccy agenci, wraz z Czerskim, zbiegli podziemnym kanałem. Szczęście jednak uśmiechnęło się do polskiego kontrwywiadu: jeden z ludzi Benka, nieświadom likwidacji meliny, zadzwonił z meldunkiem, że kupił bilety dla Rosjan na ekspress odchodzący za piętnaście minut do Leningradu z Dworca Głównego. Agenci „Lelski”, „Słowik”, „Ucho” i „Krochmal” otrzymali rozkaz przechwycenia wrogich agentów i odbicia więźnia.

Na dworcu nie wypatrzyli żadnego z Rosjan i dopiero po odjeździe pociągu, w wagonie restauracyjnym doszło do rozpoznania i aresztowania porucznik Nadieżdy Woronowej. Agenci zdecydowali się zdekonspirować i działać oficjalnie, co pozwoliło zyskać wsparcie służb kolejowych i przychylność pasażerów, ale prawdopodobnie ostrzegło drugiego agenta radzieckiego, przebywającego w przedziale z uprowadzonym Czerskim. Z niewyjaśnionych do dziś przyczyn doszło tam to szamotaniny i postrzelenia przez agenta „Miszę” Czerskiego, niestety ze skutkiem śmiertelnym. Chwilę poźniej „Misza” sam zostaje postrzelony w rękę i obezwładniony. Śmierć Czerskiego była oczywiście okolicznością wysoce niepomyślną, ale reakcja porucznik Woronowej zaskoczyła wszystkich obecnych. Kobieta wydawała się autentycznie przerażona, choć starała się zachować zimną krew. Jej zdaniem Czerski był czarownikiem praktykującym voodoo, a ze swej podróży na Haiti przywiózł ducha tamtejszego wielkiego szamana, czyli houngana Chawwanaye, którego uwięził w swoim własnym ciele i wykorzystywał do praktyk magicznych. Po śmierci Czerskiego ów duch, czy „spektr”, jak z rosyjska nazywała go Woronowa, uwolnił się i z pewnością zagnieździł w ciele jednego z pasażerów. Posiadał przy tym potężną magiczną moc, która nie była teraz kontrolowana mocą czarownika. Zdaniem pani porucznik to właśnie duch szamana był odpowiedzialny za powstanie na Haiti, ledwo stłumione przez wojska USA.

Po krótkiej naradzie agenci postanowili „na wszelki wypadek” zastosować się do jej rady i odizolować ludzi obecnych podczas aresztowania Woronowej i zastrzelenia Czerskiego od reszty pasażerów, aby umożliwić późniejszą identyfikację ewentualnego „opętanego”. Pasażerom zabroniono opuszczania swoich przedziałów i przechodzenia do innych wagonów. „Słowik” z niejakim zażenowaniem przyznał się, że pochylając się nad Czerskim w chwili jego śmierci zauważył jakby małą, zieloną chmurkę, która wydobyła się z jego ust i szybko pomknęła w powietrzu, jakby porwana podmuchem wiatru. Generalnie jednak uznano obawy Nadieżdy Woronowej za urojenia, lub próbę odwrócenia uwagi i przede wszystkim fachowo skrępowano obydwu radzieckich agentów w ich przedziale. Za pomocą pokładowej radiostacji nawiązano kontakt z policją w Ostrołęce, prosząc o konwój dla schwytanych szpiegów.

Zanim jednak pociąg przybył na dworzec w Ostrołęce zaszły nieprzewidziane wydarzenia. Oto zupełnym przypadkiem tym samym ekspresem do Leningradu uciekają z łupem dwaj bandyci, „Glaca” i „Szujski”, którzy kilka dni wcześniej obrabowali w Bydgoszczy tamtejsze Zakłady Włókiennicze. Mylnie interpretując akcję kontrwywiadu jako obławę na nich nie wytrzymują nerwowo i rzucają się do ucieczki. Sterroryzowawszy pistoletem stojącego na korytarzu „Słowika” i zatrzywawszy pociąg za pomocą hamulca bezpieczeństwa uciekają w ciągnący się wzdłuż torów las. W pościg rzucają się „Ucho” i „Słowik”, pozostawiając w pociągu „Lelskiego” i „Krochmala”.

Jest noc, gęsty las. Bandyci, pozbawieni latarki potykają się w ciemnościach, wpadają w grzęzawiska, zwalniają. Biegnący ich tropem agenci z wolna skracają dystans. W końcu „Glaca” wpada po pas w błoto, zatrzymuje się i postanawia bronić. Wymiana ognia ze „Słowikiem” nie przynosi rozstrzygnięcia, ale korzystając z ciemności „Ucho” podkrada się z drugiej strony i w odpowiedniej chwili atakuje nożem, zabijając bandziora. Drugi z uciekających, „Szujski”, oddaliwszy się nieco traci kontakt z kompanem, słyszy strzały, a po chwili ciszę. Straciwszy pewność siebie, a może orientację w lesie wraca i wpada w pułapkę. On także ginie od noża agenta „Ucho”.

Teraz następuje dość kompromitujący epizod: obaj agenci, jeśli wierzyć dość niejasnym relacjom, nie mogą dojść do porozumienia na temat przejętego łupu, zrabowanego przez denatów w Bydgoskich Zakładach Włókienniczych. „Słowik” chce go zwrócić prawowitym właścicielom, a „Ucho” zawłaszczyć. Dochodzi do pogróżek, bójkim a nawet wymiany strzałów, na szczęście niecelnych. Potem „Ucho” wraca samotnie do pociągu. „Słowik” podąża jego śladem nieco później, skrupulatnie zbierając rozrzucone podczas kłótni bandyckie łupy.

Tu zastają kompletny chaos. Podczas pogoni za „Glacą” i „Szujskim” sytuacja wymknęła się pozostałym w pociągu „Lelskiemu” i „Krochmalowi” spod kontroli. Z pociągu ucieka jedna z pasażerek, która w momencie śmierci Czerskiego zajmowałą sąsiedni przedział. Pomaga jej konduktor, który na widok chcącego zatrzymać uciekinierkę „Krochmala”, dobywa strażackiej siekiery i atakuje kasiarza! „Krochmal” strzela, raniąc konduktora, po czym rzuca się w pogoń za znikającą w lesie kobietą. Ich śladem rusza przybyły właśnie „Ucho”.

„Słowik”, który dociera do pociągu nieco później, próbuje najpierw zorientować się w sytuacji. Widząc panujący chaos nawiązuje za pośrednictwem radiostacji kontakt bezpośrednio z centralą kontrwywiadu w Warszawie, meldując o sytuacji. Otrzymuje rozkaz dostarczenia schwytanych wrogich agentów do Białegostoku, gdzie znajduje się Posterunek 6 Ekspozytury nr 3 Oddziału II SG w Poznaniu.

Tymczasem „Lelski”, pozostawiony samotnie na straży pojmanych agentów radzieckich, słysząc strzały i nie wiedząc co się dzieje, podejmuje decyzję o opuszczeniu posterunku. Krępuje możliwie najsolidniej dwójkę agentów, zamyka drzwi do przedziału konduktorskim kluczem i udaje się na rekonesans w kierunku lokomotywy, skąd dochodziły odgłosy strzałów „Krochmala”.

Tymczasem sam „Krochmal” zostaje znaleziony w lesie przez „Ucho”, pogrążony w głębokiej hipnozie, ze zdobycznym rosyjskim rewolwerem Nagant w zwisającej bezwładnie dłoni, nad młodą pasażerką leżącą na ziemi. Kobieta ma przestrzeloną nogę, ale żyje i jest przytomna. „Ucho” najpierw knebluje kobietę swoją apaszką, po czym przystępuje do cucenia kasiarza. Wyrwany z hipnozy „Krochmal” twierdzi, że został „zaczarowany” przez uciekającą pasażerkę, ale na szczęście zdążył ją postrzelić w nogę, czym uniemożliwił jej ucieczkę. Jest przekonany, że Nadieżda Woronowa mówiła prawdę i duch houngana przejął ciało młodej kobiety, zahipnotyzował konduktora, a następnie próbował tego samego z „Krochmalem”. Obaj mężczyźni biorą ranną i nadal zakneblowaną kobietę i niosą z powrotem do pociągu.

Tu wszyscy agenci spotykają się i szybko ustalają dalsze plany. „Lelski” i „Ucho” ruszają do wagonu bagażowego, zaraz za lokomotywą, a „Słowik” i „Krochmal” do przedziału, gdzie pozostawieni zostali radzieccy agenci. Tu jednak czeka ich zaskoczenie: przedział jest otwarty, sznury są przecięte, agenci zniknęli. „Krochmal” zostaje w przedziale ze skrępowaną i zakneblowaną kobietą, a „Słowik” rusza szukać zbiegów, choć szanse na znalezienie ich w ciemnościach nocy i gęstym lesie są żadne.

Tymczasem jednak radzieccy agenci nie opuścili wcale pociągu. Po uwolnieniu przez agenta NKWD, stanowiącego ukryte wsparcie przeniknęli do wagonu bagażowego, gdzie ukryta jest broń maszynowa i granaty. Ich celem był Czerski, a w zasadzie zamieszkujący ich zdaniem jego ciało duch houngana Chawwanaye. Wierzą, że po śmierci nosiciela duch szamana opuścił ciało i opętał młodą kobietę z sąsiedniego przedziału. Agenci z sekcji spraw nadprzyrodzonych nie mogą wrócić z pustymi rękoma, rozkazy dowództwa są wyraźne. Postanawiają przyczaić się i uderzyć na rozproszonych Polaków w najmniej spodziewanym momencie, by przejąć „opętaną”.

Ale oto ten sam agent NKWD, który uwolnił Woronową i „Miszę”, staje się przyczyną ich klęski. Przemykając się w ciemności po dachach wagonów, zostaje zauważony przez „Lelskiego” i „Ucho”, którzy rozpoczynają ostrzał, a następnie pościg. Rosjanin zostaje schwytany i zmuszony do zeznań, wyjawia miejsce ukrycia się porucznik Woronowej i jej podwładnego. Jest godzina 1:15 w nocy. Pociąg jest opóźniony o 130 minut. Rozpoczyna się ostatni akt nocnego pojedynku wywiadów.

„Ucho” atakuje przez wagon bagażony, ale zostaje przygwożdżony ogniem „Miszy” z pepeszy. „Lelski” przebiega po dachu wagonu i zachodzi Rosjanina z boku. „Słowik” nadbiega skulony wzdłuż boku wagonu. Wzięty w krzyżowy ogień „Lelskiego” i „Ucho” „Misza” zostaje pada ranny. Nadieżda Woronowa, ukryta dotąd w breku lokomotywy, zamierza rzucić granat, ale niepewna losu „Miszy”, rezygnuje. Słysząc skradającego się „Słowika” wychyla się i strzela, ale niecelnie. W odpowiedzi „Słowik” trafia Rosjankę w rękę, a ranną obezwładnia ostatecznie „Ucho”. Walka jest skończona.

Opóźniony o około 150 minut pociąg dociera ostatecznie do Białegostoku, gdzie pojmanych radzieckich agentów, oraz skrępowaną i zakneblowaną, rzekomo opętaną przez ducha houngana Chawwanaye, młodą pasażerkę przejmują agenci Posterunku 6 Ekspozytury 3.

Czy jest to już jednak finał „sprawy Czerskiego” i czy ekscentryczny warszawski kolekcjoner rzeczywiście uznany został przez wywiad radziecki za czarownika, więżącego w swym ciele ducha haitańskiego szamana? Czy też historyjka o opętaniu została wymyślona przez porucznik Woronową jako „zasłona dymna”, która okazała się nieprzenikniona dla polskich agentów? Za tydzień spróbujemy podążyć śladami uczestników operacji „Bruk” i zobaczymy jakie wnioski z akcji w ekspresie relacji Warszawa – Leningrad wyciągnęło dowództwo II Oddziału Sztabu Generalnego. Już teraz serdecznie Państwa zapraszam do towarzyszenia nam w tej pasjonującej podróży.

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
SW Polska lata 30 ,

Comments are closed.