Pomarańcze w papierowym zamku

Droga Moshi, siostro moja.

List ten pisze z Kyuden Doro Owari – Pałacu Końca Drogi. Byłem poważnie ranny, ale nic się  martw – z każdym dniem dochodzę do siebie i nic mi już nie grozi. Poniżej opiszę Ci co zdarzyło się przez ostatnie 3 tygodnie, od mojego poprzedniego listu.

Tuż przed wyjazdem naszej drużyny Czarnych Modrzewi ze stolicy Otosan-uchi w kierunku Ziemi Feniksa, kiedy właściwie już wszystko mieliśmy przygotowane, nagle dostaliśmy zaproszenie od obecnie nam panującego – regenta Otomo No-kinami,  Cesarskiego stryja. Sam Cesarz był złożony niemocą i ranami. Syna Niebios nie można leczyć metodami Shugenja, jak mnie czy Ciebie, więc jego naturalny powrót do zdrowia może potrwać długie miesiące. Oczywiście natychmiast stawiliśmy się na wezwanie regenta. Ten starszy człowiek zupełnie nie przypomina Cesarza, jego twarz i zachowanie nie wyrażają żadnych emocji, mówi wolno i przemyślanie. Na audiencji powiedział nam o potrzebie utrzymania czystości Cesarstwa i zamknięciu złym siłom dostępu do Otosan-uchi raz na zawsze. Był to dla nas wielki zaszczyt, że Regent przyjął nas osobiście.

Kiedy wychodziliśmy spotkaliśmy w pałacowym korytarzu Otomo Miyashiko – kuzynkę Regenta i żonę Otomo Kannosuke, cesarskiego Ministra Poezji. Miała do nas prośbę o przekazanie pliku listów jej dawnej i  serdecznej przyjaciółce Kakita Temeshiko. Pani Temeshiko była od 3 lat żoną Pana Isawa Yamashita – dowódcy Kyuden Doro Owari, gdzie się udawaliśmy. To ten sam samuraj za którego niegdyś miałaś wyjść za mąż, syn Pana Isawa Hotsu. Funkcja Pana Pałacu Końca Drogi jest przyznawana, a nie dziedziczna i parę lat temu zaszczytnie otrzymał ją potężny Shugenja Feniksów – właśnie Isawa Yamashita.  Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Pani Kakita została parę lat temu zmuszona do wyjazdu ze stolicy, zamążpójścia  i zamieszkania w Pałacu Końca Drogi – ponoć była zbyt nachalna uczuciowo względem Cesarza i zbyt ambitna… Oczywiście nie odmówiliśmy prośbie kuzynki Regenta, a listy zabrał pan Ikari.

Ponad tydzień podróżowaliśmy konno przez ziemie Kakita. W wolnym czasie ćwiczyłem techniki walki i czytałem zwoje otrzymane na mą prośbę od naszego Daymio (chciałem więcej dowiedzieć się o takich sprawach jak Skaza czy Oni). Podczas podróży szczególnie podobała mi się trasa wzdłuż plaż, kiedy mogłem podziwiać morskie widoki. Poza tym było nudnawo – kolejne porządne gospody czy zaproszenia od wymuskanych samurajów Kakita.

Po przejechaniu granicy z ziemiami Feniksa zrobiło się bardziej dziko, a że cały czas zmierzaliśmy na północ, z każdym dniem robiło się trochę zimniej i połacie śniegu były czymś powszednim. Gospody były też mniejsze i mniej okazałe – widać klan Feniksa podobnie jak i my, nie lubi bez sensu marnotrawić środków na zbytki (w odróżnieniu od Kakita) . Od Daymio Feniksów otrzymaliśmy przewodnika Pana Asako Desade, który bardzo nam gratulował zwycięstwa w Turnieju w imieniu Daymio i swoim. Obiecał doprowadzić nas do Kyuden Doro Owari. Nader chętnie opowiadał o różnych rzeczach, a szczególnie jak wypił trochę sake. Dowiedzieliśmy się na przykład, że zwykli samurajowie Feniksa również nie wiedzą czemu konkretnie służy Pałac Końca Drogi –w istocie jest to pilnie strzeżony zamek, w bardzo odludnym i niedostępnym miejscu. Asako mówił, że chodzą głosy Pani Kakita nie czuję się tam dobrze tęskniąc za stolicą. Dowiedzieliśmy się też, że o 3 dni wyprzedza nas inna drużyna Gromów – Pomarańcze. Najwyraźniej sprawniej od nas jeżdżą konno i też udają się do tego samego miejsca. Poza tym osobiście dowiedziałem się, że Pan Isawa Yamashita nigdy wcześniej nie miał żony, a jego ojciec Hotsu już nie żyje. Nie miałem więc co liczyć na bliższe relacje z Panem Yamashita ze względu na przyjaźń naszych ojców.

Po prawie 2 tygodniach podróżny, gdy jechaliśmy przez las, doszło do zdarzenia, które trochę urozmaiciło nam ostatnie dni.  Z daleka natrafiliśmy na napaść czterech uzbrojonych leśnych dzikusów na samuraja klanu Żurawia, który niezbyt honorowo i tchórzliwie prosił ich na kolanach o zmiłowanie, gdy chcieli od niego żywności. Gdy posłaliśmy im kilka strzał i raniliśmy dwóch z nich, bandyci szybko uciekli w las. Napadniętym okazał się Yasuki Tamagotchi, ten sam którego człowiek – Seibei sprzedał nam nieszczęsne pomarańczowe kaczki. Więc w istocie 10 koku zarobił na nas Tamagotchi. Samuraj ten nie był bushi, a był kupcem, ale i tak jego zachowanie wszystkim nam wydawało się niesmaczne – tak poniżać się przed bandytami. Utwierdziłem się za to w przekonaniu, że Żurawie dbają tylko o zewnętrzność, a nie o sedno człowieka i takie przymioty jak odwaga. Na szczęście mój towarzysz z drużyny Gromów Pan Dajdoji Ikari zdawał się ptasim wyjątkiem.

Tamagotchi  bardzo nam dziękował i nawet obiecał naszym rodzinom prezenty za uratowanie go. Wraz z dwójką sług wracał akurat do Stolicy z Pałacu Końca Drogi. Chwalił się przed nami, że dużo zarobił, sprzedając różne towary właśnie Panu Yamashita i jego małżonce Temeshiko. Dowiedzieliśmy się też, że pałacowy dziedziniec został zamieniony w ogród, aby umilić Pani Temeshiko pobyt wśród ponurych murów, dzięki czemu Yasuki od czasu do czasu mógł zarobić podróżując w te strony. Nasze zwycięstwo w Turnieju i sytuacja w stolicy nie była mu obca dzięki systemowi Cesarskich kurierów.

Obawiając się dalszej podróżny przez las Tamagotchi skorzystał z naszej ochrony i pojechaliśmy razem dalej do stanicy Feniksów najbliższej Pałacowi Końca Drogi (czyli kupiec w istocie zawrócił w obawie przed leśnymi bandytami). Stanica była ulokowana u stóp gór i musieliśmy w niej zostawić swoje konie i część dobytku, ponieważ dalej podróżować można było tylko pieszo. Konie drużyny pomarańczy wciąż czekały na swych właścicieli, więc mieliśmy pewność, że są aktualnie w pałacu. Niestety od dowódcy stanicy dowiedzieliśmy się, że podczas jakiejś wcześniejszej napaści leśnych bandytów, dwóch z nich straciło życie! Uspokoiłem się trochę wraz z wiadomością, iż Krab – Pan Hida Sonuko przeżył. Miałem okazję poznać go trochę w czasie podróży do stolicy i w czasie turnieju. Przeżył także Pan Shiba Go-karo: zwycięzca w kategorii Go na Turnieju 7-miu Gromów, który w świetnej finałowej walce pokonał naszego Pana Mirumoto. Innych członków Pomarańczy osobiście nie znałem.

W stanicy doszło do drobnego incydentu kiedy nasz Żuraw, Pan Ikari brzydko obraził naszego przewodnika Pana Asako Desade w temacie biedy klanu Feniksa. Doszło do honorowego pojedynku iaijutsu do pierwszej krwi, który Pan Ikari wygrał i lekko ranił Asako.

Rankiem wyruszyliśmy w góry i po całodziennej wspinaczce dotarliśmy do Pałacu Końca Drogi, a raczej małego, ale solidnego zamku jak się na miejscu okazało. Zamek rzeczywiście stał na końcu drogi, wśród przepaści i górskich ścian. Ciężko było sobie wyobrazić kto mógłby chcieć go zdobywać i w jakim celu. Obsadę dolnego zamku stanowiło 20 samurajów Feniksa, których dowódca wpuścił nas do górnego zamku po pokazaniu mu dokumentu od Szmaragdowego Czempiona.  Na górnym zamku dziwni, milczący strażnicy w ciężkich hełmach i rękawicach wskazali nam pomieszczenie audiencyjne, gdzie po około pół godzinie zostaliśmy dość chłodno przyjęci przez Pana Zamku – Isawa Yamashita. Nawet nie zapytał o nasze imiona i dostrzegłem, że nasz przyjazd raczej nie był mu na rękę i coś ukrywał. Wskazano nam pokój i poczęstowano kolacją. Co zaskakujące w tak małym zamku Drużyny Pomarańczy nigdzie nie było widać i na wszelki wypadek postanowiliśmy wartować w nocy, nie wiedząc czego się spodziewać. Dostrzegliśmy za to wiele papierowych orgiami, którymi zachwycał się Pan Ikari. Najwyrażniej Pani Kakita, zabijała w ten sposób czas. Musiała być bardzo znudzona.

Rankiem okazało się, że noc minęła spokojnie, ale kilku z moich towarzyszy miało dziwne sny i po części dotyczące tego samego. Ingerencja duchów, przodków, czy jakaś magia tego miejsca? Nie wiedzieliśmy. Z tego co zrozumiałem sny dotyczyły mrozu, trucizny w herbacie i ogólnego niebezpieczeństwa związanego z zamkiem. Ja miałem sen dotyczący naszej rodziny i zamku, a mróz też w nim występował… Na wszelki więc wypadek herbaty do śniadania nie piłem, a raczyłem się sake.

Po śniadaniu mieliśmy okazję w całej okazałości zobaczyć Kyuden Doro Owari oraz piękny ogród stworzony z zamkowego dziedzińca. Mostki, stawik, rośliny, kwiaty i ptaki – wszystko to przykryło normalne zamkowe miejsce do potrzebnych samurajom codziennych ćwiczeń, zbiórki, wprowadzenia zbrojnych posiłków czy przechowywania zapasów. Jako bushi byłem bardzo tym zdumiony, lecz wpływ Pani Temeshiko na swego męża musiał być ogromny. Przechadzając się po ogrodzie zauważyłem przez moment Panią tego zamku – pokazała się na tarasie swoich pokoi i przez moment zza wachlarza spojrzała na mnie. Wiedz siostro, że jej uroda i zmysłowość były niewyobrażalne. Przez moment zupełnie zapomniałem po co znalazłem się w zamku, a nawet kim jestem. Poczułem, że mógłbym oddać wszystko za intymne spotkanie z nią…

Nasz przewodnik, Pan Asako Desade wspomniał też, że w zamku powinien być wyznaczony rok do roku przez Daymio klanu Feniksów Sędzia, ale nikogo takiego nie spotkaliśmy.

O dalszej części zdarzeń i informacji zasadniczo nie powinienem pisać, bo wiele z tego jest tajemnicą Cesarstwa. Czynię to tylko ze względu na wcześniejsze obietnice, które dałem, wierząc w Twą dyskrecję i honor [i dyskrecję ew. czytelników]. Oczywistym jest, że temu kto nie dochowa tajemnicy grozi śmierć z ręki kogokolwiek szanującego Cesarstwo.

Otrzymaliśmy ponownie  zaproszenie od Pan Isawa Yamashita. W sali audiencyjnej pojawiła się też jego piękna żona Temeshiko i jej dwie dwórki. Nie było za to Sędziego (a ze słów Pana Asako wynikała, ze powinien być). Wszystkich strzegli  milczący i dziwni strażnicy. Tym razem audiencja wyglądała lepiej. Isawa poinformował nas o tym, że będzie chciał nam pomóc, pogratulował zwycięstwa w Turnieju, mieliśmy też okazję się przedstawić. Moje nazwisko nie wywołało w nim żadnej reakcji, więc ostatecznie straciłem nadzieję, na prywatne rozmowy i lepsze stosunki między nami. Pan Yamashita wyjawił nam wielką tajemnicę Cesarstwa: jego zamek czyli Kyuden Doro Owari stoi na straży wiedzy z przed powołania Cesarstwa, z przed zstąpienia Hantei, czyli z przed ponad 210 lat. Na zamku w tajnej bibliotece są zgromadzone wszelkie księgi i zwoje Cesarstwa o tym co działo się wcześniej, o wierze która była wcześniej i magii natury. Lodowa Kraina i jej Bóg, który porwał Wybrankę Cesarza również są księgach biblioteki opisani… Isawa obiecał, że zajrzy dla nas do tych ksiąg, jednak ma z tym obecnie problem – jego Karo pod postacią złego ducha zagradza mu niestety drogę. Niedawno Karo samowolnie złamał Cesarskie zakazy i chciał wejść do strzeżonej przez duchy i magię biblioteki – a potężna magia zamieniła go w rodzaj ducha – papierowego złego golema. Niestety Pan Yamashita nie jest w stanie go pokonać (nawet swoimi mocami shugenja), możemy tego dokonać tylko my, naszymi mieczami. Jego ludzie też nie mają wstępu do pomieszczenia, gdzie jest  golem. Dziwne i niepokojące nam się to wszystko zdawało, ale skoro prosił o to Władca Zamku i  była to jedyna droga, aby dostać się do biblioteki i naszego celu, obiecaliśmy swą pomoc.

Jeśli chodzi o Sędziego, dowiedzieliśmy się, że jest nim kobieta, ale obecnie jest bardzo chora, przebywa pod dobrą opieką i nie należy jej przeszkadzać. Odnośnie Drużyny Pomarańczy zostaliśmy poinformowani, że nie ma ich na zamku i są gdzie indziej. Nie dowiedzieliśmy się gdzie konkretnie i kolejna sprawa wydała nam się dziwna, bo pamiętaliśmy o ich koniach i dobytku w stanicy, a jednocześnie otaczały nas wysokie górskie ściany i głębokie przepaście. Czyżby polegli w starciu z duchem – papierowych Golemem? Albo zostali uwięzieni lub zabici przez Pana Isawa? Cokolwiek działo się na tym zamku musieliśmy to wyjaśnić.

A czasie audiencji widać było jak wielki wpływ na Pana Isawa Yamashita ma jego piękna żona. Dostrzegliśmy też jak wprawnie prowadzi konwersację, czuć było lata doświadczeń w stolicy, blisko Cesarza. Niejednokrotnie wyglądało na to, iż to ona podejmuje poważniejsze decyzje na Zamku. Czyżby zakochany Wielki Shugenja był tylko lalką w jej ambitnych rękach?

Yamashita zaproponował również stworzenie dla nas amuletów, abyśmy mogli wejść do tajemnej biblioteki, ale amulety te musiały zawierać naszą krew, co budziło nasze wewnętrzne i skryte obawy, więc nikt z nas nie poprosił o podobny amulet. Wykorzystywanie krwi nieodparcie kojarzyło nam się z ciemnymi i złymi praktykami Maho- tsukai.

Dowiedzieliśmy się też, że normalnie wejścia do tajnej biblioteki Cesarskiej strzeże 3 samurajów posiadających specjalne amulety za pomocą których można tam wejść: Pan Zamku, Sędzia i Karo. Sędzia była chora i niedostępna, a Karo zdradził i został duchem. Aby wejść do tajnych zbiorów Pan Isawa musiał dysponować wszystkimi trzema amuletami. Poza tym mógł wejść do biblioteki tylko na polecenie, takie jak nasze, na mocy pisma Szmaragdowego Czempiona.

Kiedy wszyscy poczyniliśmy stosowne przygotowania, Pan Isawa poprowadził nas na piętro, do swojej prywatnej dużej biblioteki gdzie grasował duch. Za nią było wejście do Cesarskiej tajnej biblioteki. Wszedłem pierwszy przez drzwi z kataną w ręku, jednak początkowo niczego dziwnego nie zauważyłem, oprócz oczywiście wielu regałów i półek ze zwojami. Nie wiedziałem czym w istocie jest duch i jakie naprawdę ma zamiary, bo jakoś do końca Panu Isawa nie wierzyłem i wietrzyłem podstęp. Może duch był jednym z byłych towarzyszy z drużyny pomarańczy? Krzyknąłem więc, że chcemy z czcigodnym duchem porozmawiać. Nagle jednak usłyszałem świst powietrza, zobaczyłem lecący mały przedmiot i pomimo mojej ciężkiej zbroi poczułem uderzenie metalu w bark. Otrzymałem lekką ranę za sprawą metalowej gwiazdki. Dzięki atakowi zobaczyłem jednak golema – istotę bardzo szybką w ruchach, unoszącą się w powietrzu, o twarzy w ciemnej masce, a ciele z papieru. Nie było już mowy o rozmowach. Kiedy podbiegłem, aby go ciąć, uciekł szybko za jeden z regałów. Od drugiej strony regału pobiegł Pan Dajdoji Ikari. Pan Soshi Izumo mamrotał jakieś zaklęcie, a pan Mirumoto Suzo go osłaniał. Pan Isawa został w drzwiach pomieszczenia.

Razem z Panem Ikari biegaliśmy wokół regałów, jednak nie mogliśmy szybkiego golema dogonić. Dopiero pojawienie się latającego Pan Suzo (za sprawą wspaniałych czarów Pana Izumo) zmieniło sytuację, bo mając szersze pole widzenia, mógł nas właściwie kierować. Sprawę zakończył Pan Ikari szybkim cięciem katany, moje cięcie okazało się o mgnienie oka spóźnione. Stwór rozpadł się w pocięty papier, a gdy zsunęła się maska zobaczyliśmy dziwny amulet, który zabrał Isawa. Nie miałem pewności, ale wydawało mi się, że w środku widzę kroplę krwi… Moje zaniepokojenie ponownie wzrosło.

Isawa Yamashita był z nas bardzo zadowolony. Za sprawą gwiazdek Ja i Pan Suzo odnieśliśmy lekkie rany, które na szybko zabandażował nam Pan Soshi. Kiedy jednak Yamashita zaproponował, abyśmy oddali zakrwawione kimona do prania, poczuliśmy ponownie jeszcze większe ukłucie niepokoju! Shugenja ponownie chciał naszej krwi!

Obiecaliśmy się przebrać, ale w istocie chcieliśmy zyskać na czasie. Ponownie zapytaliśmy się o drużynę pomarańczy. Tym razem z większym naciskiem. Dowiedzieliśmy się, że Isawa Yamashita otworzył im magicznie bramę do Lodowej Krainy, gdzie weszli w celu odzyskania wybranki Cesarza. Brama zamknęła się za nimi. Shugenja zapytał czy my też chcemy otwarcia takiej bramy? Odmówiliśmy, bo najpierw chcieliśmy się czegoś więcej dowiedzieć. Poza tym, w myślach bardzo się zdziwiłem, bo skoro można otworzyć taką bramę czemu nikt w stolicy tego nie proponował i czemu Pan Isawa nie proponuje przeprowadzenia przez bramę Cesarskich wojsk? Po prostu przestaliśmy już wierzyć Panu Isawa Yamashita…

Pan Mirumoto i Pan Soshi oddali się medytacjom w ogrodzie, ale czułem, że moje emocje zaczynają brać górę.  Isawa Yamashita właśnie miał 3 amulety, dzięki którym mógł w dowolnej chwili sam wejść do zbiorów zakazanej wiedzy bez żadnej kontroli! Prawdopodobnie on lub jego żona byli maho-tsukai, który zabił Sędziego i drużynę Pomarańczy! Niestety nie miałem pewności, ale coś musiałem z tym zrobić. Udałem się do jednego z milczących strażników, aby dowiedzieć się kto na wysokim zamku jest dowódcą straży. Chciałem przekazać informacje o 3 amuletach i podzielić się wątpliwościami. Wszyscy przecież nie mogli być w zmowie z maho-tsukai.

Zapytałem jednego z dziwnych strażników, o jego dowódcę. I znów milczenie, tylko jakieś niewyraźne gesty chyba wskazujące na Isawa. Przyjrzałem się mu bliżej: ciężki hełm zakrywający głowę, grube rękawice, a poza tym normalne kimono. Co chciał ukryć? Czyżby był to również jakiś golem? Nagle zauważyłem jednego ze służących niosącego cztery tacki z jedzeniem. Dał je strażnikowi, a ten wyszedł z nimi w głąb pomieszczeń Isawa. Znów wszystko bez słowa.

Wciąż w mojej ciężkiej zbroi, bardzo wzburzony pobiegłem przez ogród, w kierunku bramy na niższy zamek. Tam byli zwykli ludzie – samurajowie Feniksa! Widziałem zdziwione spojrzenia moich towarzyszy i Pani Temeshiko na tarasie, nie w głowie mi była jednak etykieta i dostojne zachowanie. Przepuszczono mnie na dolny zamek i miałem okazję rozmawiać z dowódcą dwudziestki Feniksów. Jednak, na Fortuny, on nic nie wiedział o prawdziwej roli Zamku! Nie był wtajemniczony. Nie sposób mu więc było niczego wyjaśnić. Przyznał tylko, że strażnicy Pana Isawa zawsze byli dziwni, co tylko dodatkowo komplikowało sytuację, w poszukiwaniu sojuszników wśród żywych Feniksów. A przecież służyli oni pod rozkazami Isawa Yamashita. Nie było więc sposobu, abym przekonał ich do jakiegoś działania, bez niezbitych dowodów.

Napisałem więc list do Daymio klanu Feniksa, opisując w nim sytuację i moje podejrzenia. Chciałem mieć pewność, że nawet jeśli zginiemy, Daymio dowie się o tym co tu się dzieje i zrobi porządek. Poprosiłem dowódcę straży o przesłanie tego listu następnego dnia, o ile wcześniej osobiście go nie zabiorę.

Z odrobinę lżejszym sercem powróciłem na górny zamek. Pan Suzo poinformował nas, iż duchy powiedziały mu, że Isawa to maho-tsukai. Czy świadectwo duchów przekazane słowami Skorpiona, może wystarczyć? Wątpiłem. Postanowiłem dodatkowo wypytać Heiminów. Najpierw rozmawiałem z dość tępawym sługą, od którego zdołałem się tylko dowiedzieć, że codziennie nosił 4 dodatkowe tacki jedzenia i oddawał milczącym strażnikom. Czyżby dla 4 samurajów z drużyny Pomarańczy? Musieli by być przetrzymywani na piętrze – dokąd dostęp miał tylko Isawa. Od ogrodnika dowiedziałem się, że dziwne sny to częsta przypadłość tego miejsca oraz, że Pani Sędzi on sam również dawno nie widział. Leży chora na piętrze. Samurajów z pomarańczowymi opaskami widział 3 dni wcześniej i potem już nie, nie wdział też aby opuszczali zamek. A tacki z jedzeniem głupawy sługa nosi od 2 dni…

Miałem już pewność, że gdzieś tu więzieni są samuraje Pomarańczy! Powiedziałem mojej drużynie, że czas na działanie, czas pozabijać nieludzkich strażników, maho-tsukai i siłą wedrzeć się do pomieszczeń na piętrze! Mój zapał ostudził Pan Mirumoto. Słusznie zauważył, że jeśli pierwsi zaatakujemy, to będziemy mieć przeciwko sobie całą załogę zamku, a nie wiadomo czy znajdziemy dowody. Poradził abyśmy wymusili rozmowę z Panią Sędzią. Może jej wcale nie ma i to będzie dowód? Poprosiliśmy więc o ponowną audiencję. Musiałem ściągnąć zbroję i przebrać się w czyste kimono, aby nie urazić wszystkich samurajów na audiencji. Aby słudzy Isawa i maho-tsukai nie dostali mej krwi wymoczyłem zakrwawiony fragment brudnego kimono w sake. Pan Mirumoto w swoim brudnym kimonie oderwał zakrwawiony fragment i schował go przy sobie. Kimona wzięto od razu do prania, ale już bez naszej krwi.

Podczas audiencji na mocy danych nam uprawnień od Szmaragdowego Czempiona zażądaliśmy rozmowy z Sędzią. Isawa ugiął się. Wziął  swoich strażników i poszliśmy na piętro. Nic nie wskazywało, aby gdzieś byli ukryci więźniowie, ale było tam trochę zamkniętych pomieszczeń.  W małym pokoju leżała starsza chora kobieta. Do środka weszli Pan Soshi i Isawa. Skorpion próbował jej pomóc wyzdrowieć swoimi mocami shugenja, ale chyba się nie udało. Widziałem po twarzach moich towarzyszy, że ogarnęło ich zwątpienie. Soshi wyszedł z pokoju, a na jego miejsce ja wszedłem. Przy wymianie uprzejmości wydawała mi się naprawdę chora – kobieta ledwo co mówiła.  Pochyliłem się nad nią i zasłaniając swym ciałem przed Isawa rękę dotknąłem ją jadeitem (otrzymałem go od naszego Daymio) – nic się nie zdarzyło. Nie była raczej obarczona skazą cienia, nie była więc jakiś potworem z Krain Cienia. Pochyliłem się nad jej uchem i szeptem zapytałem, czy nie ma niebezpieczeństwa dla Cesarstwa, że Isawa ma teraz 3 amulety i może wejść w każdej chwili do tajnej biblioteki. A ona odpowiedziała „dziękuję”, co było bez sensu. Wstałem zawiedzony i wyminąłem się z Panem Mirumoto. Zauważyłem w kącie Isawa całego spoconego i jakby nieobecnego. I w tym momencie dotarła do mnie straszliwa prawda – maho-tsukai czarami sterował jakoś tą kobietą, a raczej lalką. Kto odpowiedziałby „dziękuję” na takie pytanie? Ze swojego kąta Isawa po prostu nie usłyszał co mówiłem… Przeklęty maho-tsukai!

Płynnym ruchem wyszarpnąłem katanę i ciąłem zaskoczonego maho-tsukai przez pierś. Trysnęła krew, a on sam poleciał w tył przez ścianę. Rzuciłem się za nim. Z tyłu usłyszałem odgłosy walki – to czterech strażników Isawa próbowało go bronić, ale natrafiło na moich towarzyszy. Maho-tsukai wciąż stał na nogach więc szybko ciąłem go ponownie. Tym razem upadł w kałuży krwi i zaczął się powoli czołgać. Nie zdołałem go dobić – otrzymałem w plecy dwa potężne cięcia i upadłem nieprzytomny.

Kiedy się ocknąłem klęczał przy mnie Pan Soshi, bandażując mnie i rzucając czary. Moim towarzyszom udało się zabić 4 strażników i dobić Maho-tsukai! Zwyciężyliśmy! Dajdoji Ikari był równie poraniony co ja, ale Mirumoto i Soshi wydawali się okazami zdrowia. Strażnicy okazali się papierowymi golemami z amuletami z krwi. Chora Pani Sędzia naprawdę była zwykłą lalką wielkości człowieka, a po prawdziwym człowieku nie został ślad. Wszystko było więc czarami i iluzją na nasze potrzeby. Niestety drużyny pomarańczy nie było na piętrze, co komplikowało naszą sytuację. Wciąż potrzebowaliśmy mocnego dowodu przeciwko Isawa i jego żonie!

Gdy wspólnymi siłami schodziliśmy na dół usłyszeliśmy krzyki Pani Temeshiko o zdradzie i wzywanie pomocy. Od strony dolnego zamku nadbiegali samurajowie Feniksa, aby rozsiekać nas na kawałki. Musieliśmy szybko dostarczyć dowody zdrady Isawa. Szczęśliwie Pan Soshi porozmawiał z kami góry, na której stał zamek i wskazał nam ukrytą klapę w podłodze w prywatnych pokojach Isawa. Długimi schodami weszliśmy do podziemnych pomieszczeń, gdzie w skalnym lochu odnaleźliśmy drużynę pomarańczy! Byli w klatce, ale żyli!

Kiedy nadbiegli samurajowie Feniksa, mieliśmy już wspaniałe dowody, które zapobiegły walce. Jeden z samurajów drużyny pomarańczy – Feniks, Shiba Go-karo wyjaśnił wszystkim niecne i czarne praktyki Isawa. Samurajowie pomarańczy mieli się stać kolejnymi papierowymi golemami za sprawą sztuki origami Pani Temeshiko i ciemnym czarom Isawa Yamashita. W zamieszaniu zdradziecka Temeshiko wraz z dwórkami i dwoma pozostałymi papierowymi strażnikami gdzieś przepadła i nie udało się jej nikomu znaleźć. Pan Ikari nie dostarczył jej listów i chyba już nie będzie miał na to okazji.

Wystosowano list do Daymio klanu Feniksa. Przez tydzień dochodziliśmy do zdrowia, a żadna nowa drużyna Gromów się nie pojawiła.  Nie udało się też znaleźć śladu po Pani Sędzi. Prawdopodobnie nie żyła. W końcu przyjechał daymio rodziny Isawa wraz z grupą shugenja i obstawą bushi. Zapieczętował pół zamku, zebrał nasze zeznania i zobowiązał nas do zachowania tajemnicy o tym co się wydarzyło i czego się dowiedzieliśmy (dla dobra Cesarstwa oczywiście). W podarku dostaliśmy ochronne amulety, trochę podobne do tych które widzieliśmy na papierowych golemach, a służące czemuś dobremu mam nadzieję.

Otrzymaliśmy nowe informacje, więc obecnie zastanawiamy się gdzie dalej się udać. Czy na ziemię Lwów i potem do pradawnej Wyroczni, ukrytej w mrokach Shinomen Mori, aby dowiedzieć się gdzie konkretnie leży Kraina Lodu.  Czy też po broń zdolną zabijać Bogów, która znajduje się na ziemiach Feniksów. Bo jak już wiemy, demon który porwał wybrankę Cesarza jest traktowany jak pradawny Bóg i zwykła broń nie zrobi mu krzywdy.

Wkrótce postaram się przysłać Ci kolejny list. Mam też prośbę, abyś po przeczytaniu zaczęła palić listy, które otrzymujesz ode mnie. Zbyt dużo w nich tajemnic Cesarstwa.

Kuni Ogawa

Tomek Funky Kowalski

About Funky

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
L5K Pierwsi Bohaterowie, Legenda Pięciu Kręgów ,

Comments are closed.