W krainie przodków

Nowe Spodnie opowie teraz, jak uciekając razem z Danny’m i Antonem z Supermarketu wpadli na trop bandy krzywych ludzi, którzy porwali Skorpiona i innych ludzi, a potem tym tropem doszli do wielkiej maszyny Molocha, z której brzucha uratowali Jessikę McQuinn i wysadzili maszynę w powietrze.

Najpierw Nowe Spodnie, Danny i Anton płynęli na łodce razem z eks-Królową-Boginią Edith i było im bardzo zimno, a Anton leżał tylko i rzygał, bo się zatruł wodą z jeziora. Ale kiedy dopłynęli do brzegu zrobiło się zaraz gorąco, bo okazało się, że przewoźnicy na łódce to krzywi ludzie od Hegemona z Lincoln, którzy chcieli porwać Edith i zabić resztę i zastawili razem z kilkoma innymi na brzegu zasadzkę. Nowe Spodnie i Danny walczyli bardzo dzielnie, ale pewnie by zginęli, gdyby nie nadeszła niespodziewana pomoc, w postaci dwóch łowców mutantów i Grega. Greg to był człowiek z bandy Skorpiona, którego Nowe Spodnie, Danny i Anton poznali w kryjówce bandy w kościele koło Omaha. Greg był wtedy nieprzytomny, ale Nowe Spodnie opatrywał go i zapamiętał dobrze, a teraz poznał.

Najpierw jeden z łowców mutantów, imieniem Tim, pobiegł z bardzo głośnym grzmiącym kijem za uciekającymi krzywymi ludźmi. Ale wtedy ten drugi, Tom, zobaczył, że Edith też jest trochę krzywa, to znaczy, że ma duże i świecące oczy i chciał ją zabić. Nowe Spodnie zakrył Edith własnym ciałem, ale Tom i tak chciał strzelać i w końcu Danny musiał go zabić. Danny i Nowe Spodnie byli nieszczęśliwi, że Tom zginął, bo wybawił ich razem z bratem Timem i Gregiem z pułapki krzywych ludzi Hegemona, ale jeszcze bardziej nieszczęśliwy był Greg, któremu Tim i Tom obiecali pomóc odbić Skorpiona i jego przyjaciółkę, Jessikę McQuinn. Kiedy jednak Nowe Spodnie, Danny i Anton, który się już wtedy obudził po zatruciu wodą, usłyszeli, że krzywi ludzie Hegemona porwali Skorpiona i Jessikę i idą z nimi do Lincoln, obiecali iść z Gregiem za nimi i odbić Skorpiona i innych.

Potem wrócił Tim i trzeba było z nim coś zrobić. Najpierw Nowe Spodnie wymyślił, żeby wrzucić ciało Toma do jeziora i powiedzieć, że to mackowata bestia go porwała, co nie było tak całkiem nieprawdą, bo wcześniej porwała już ciało jednego z zabitych krzywych ludzi. Ale kiedy Tim wrócił, Greg nie umiał mu skłamać, Tim chciał zabić Danny’ego, żeby się zemścić za śmierć Toma, no i w końcu Danny musiał jego też zastrzelić. Danny i Nowe Spodnie bardzo tego żałowali, ale powiedzieli Gregowi, że to przez jego długi język i trochę im ulżyło.

Potem zrobili ognisko, żeby wysuszyć ubrania zamoczone w jeziorze, Anton przesłuchał jednego z krzywych ludzi, którego Danny wziął żywcem, a Nowe Spodnie ubrał się w suche rzeczy zabitego Tima i poszedł śladami krzywych ludzi do ich niedalekiej kryjówki, o której mówił jeniec. Tam znalazł zabitego Talika, sługę Edith, który miał przygotować jej ucieczkę i kryjówkę dla niej. Widać było, że krzywi ludzie wcześniej torturowali Talika, pewnie żeby się dowiedzieć o Edith i dlatego udało im się przygotować taką dobrą zasadzkę. Kiedy Tim, Tom i Greg zaatakowali krzywych ludzi, jeden z nich, który cały czas siedział w ukryciu, wrócił do kryjówki, zabił Talika, pozbierał trochę zapasów i poszedł na Zachód, w kierunku Lincoln.

Nowe Spodnie i reszta mogli teraz iść na Zachód, śladami tego ostatniego krzywego człowieka, który pewnie poszedł jak najkrótszą drogą, żeby dołączyć do drugiej grupy, która prowadziła porwanego Skorpiona i Jessikę i jeszcze kilku innych ludzi. Mogli też iść na Północ, do tajnej kryjówki, którą Talik miał przygotować dla Edith. Tam miała być terenówka i dużo bogactwa, z którego Edith chciała zapłacić swoim wybawcom za uratowanie z Supermarketu. Mogli jeszcze wrócić się tą samą drogą, którą przyszli Tim, Tom i Greg, na Północny Wschód, do miejsca gdzie tropy krzywych ludzi rozdzielały się i potem iść śladami większej grupy, ale wszyscy zgodzili się, że to by było najgłupsze, bo trzeba by się wrócić i stracić dużo czasu.

Nowe Spodnie i Greg chcieli iść na Zachód, świeżym tropem ostatniego ocalałego krzywego człowieka, ale Anton, Danny i Edith woleli na Północ, po terenówkę i skarby. No i w końcu poszli wszyscy na Północ, ale kryjówkę znaleźli otwartę i spustoszoną przez krzywych ludzi. Nie było to wcale dziwne, bo przecież kiedy torturowali Talika, pewnie powiedział im też o tej kryjówce. Przy kryjówce spotkali jednak starego, wędrownego handlarza, imieniem Dziadek Konstantin, który podróżował ze swoją małą bestią, podobną do osiołka i trochę do Wielkiej Stopy Nowych Spodni. Był z nimi też żółty człowiek imieniem Park z Chicago, który głosił chwałę jakiegoś trzylatka, który za dziesięć lat wyłączy Molocha i wszystkie jego maszyny, ale nie wiadomo gdzie jest, jak się nazywa i jak wygląda. Nowym Spodniom podobało się to, co mówił Park z Chicago i obiecał dać mu znać, jeśli spotka jakiegoś niezwykłego trzylatka. Dziadek Konstantin tymczasem oddał Edith pozbieraną do bukłaków wodę żelaznych koni z terenówki, jedyne co pozostało po splądrowaniu przez krzywych ludzi, którą sobie chciał wcześniej zabrać. Potem jednak Edith sprzedała mu tę wodę z powrotem za trochę konserw i wody.

Skoro kryjówka okazała się pusta, Edith, a za nią i Danny i Anton, chcieli bardzo gonić krzywych ludzi, żeby odebrać im zrabowane z kryjówki skarby. Poszli na skróty na Południowy Zachód i po pół dnia drogi znaleźli wielki trop dużej grupy krzywych ludzi, o półtorej dnia drogi wcześniejszy. Krzywi ludzie szli wolno, szukając po drodze wody i polując, więc było całkiem możliwe, że uda się ich dogonić, zanim dojdą do Lincoln. Nowe Spodnie i kompania ruszyli teraz tym wielkim tropem i po dwóch dniach doszli do opuszczonej wioski bladych twarzy, w środku której leżała na plecach wielka Maszyna Molocha.

Wcześniej Dziadek Konstantin opowiadał im historie, które usłyszał na Północy, o Maszynie Molocha wielkiej jak góra, która niszczyła całe wioski i której odważni wojownicy nie mogli w żaden sposób dać rady. I teraz właśnie taka wielka Maszyna, pewnie nawet ta sama, leżała bez ruchu na plecach w samym środku wioski bladych twarzy. Była wysoka na dziesięciu, albo i więcej ludzi, jeszcze szersza, a długa jak całe Holton! Żelazna skrzynia wystawała wysoko spomiędzy zrujnowanych chat bladych twarzy, u góry widać było wielkie koła i taśmy, na których Maszyna jeździła, ale nic się nie ruszało, było cicho i spokojnie. Oglądając wszystko przez długie oczy, Nowe Spodnie i inni domyślili się dlaczego Maszyna została ranna, a może i zabita. Wymarła wioska bladych twarzy leżała w dolinie, a stok jednego z otaczających ją wysokich wzórz był osunięty, jakby ziemia zapadła się i zsunęła w dolinę pod ciężarem Maszyny. Maszyna musiała wtedy przewrócić się na plecy, albo i koziołkować w dół po stromym zboczu, aż zatrzymała się dopiero na dnie doliny, w środku wymarłej wioski.

Wszyscy poszli do wioski i okazało się że nie jest ona całkiem wymarła. Najpierw Anton złapał jakiegoś chudego obszarpańca, imieniem Harry, który był całkiem głupi, ale zaprowadził ich do swojego wodza, Igora, który był trochę mądrzejszy i miał dwie brudne, głupie i brzydkie squaw. Wszyscy żyli w podziemiach zburzonych chat, raz tu, raz tam, żeby nikt ich nie mógł łatwo znaleźć. Harry mówił, że wcześniej był jeszcze Bob, ale krzywi ludzie złapali go i zjedli, bo nie był dość ostrożny. Nowe Spodnie dowiedzieli się od Igora, Harry’ego i dwóch squaw, że krzywych ludzi jest milion i mają więźniów, ale mniej niż milion. Dwójkę z tych więźniów, małe dziecko i czarnowłosą squaw, krzywi ludzie złożyli w ofierze Maszynie, którą uważali za swojego boga i Maszyna pożarła ich, otwierając wielką, żelazną paszczę.

Ta czarnowłosa squaw to mogła być Jessica i Greg powiedział, że Skorpion na pewno będzie chciał ją wyciągnąć z brzucha Maszyny, po tym jak już go uratują z niewoli krzywych ludzi. Nowe Spodnie powiedział, że żelazny pysk maszyny można otworzyć żelaznym łomem, ale inni go wyśmiali, nawet głupi Igor. Wtedy jedna z brudnych sqaw Igora, ta głupsza, powiedziała coś o Złomiarzach. Okazało się, że do wioski co jakiś czas przyjeżdżają jacyś bandyci, którzy zbierają różne części maszyn, nie tylko Molocha i to są właśnie Złomiarze, a ich wódz nazywa się Pordzewiały Bill. Igor ich znał i chyba dostawał od nich różne rzeczy w zamian za pomoc, bał się też, że tamci go zabiją, jak się dowiedzą, że powiedział o nich obcym. Ale Danny i Anton zagrozili, że go zabiją zaraz, jeśli wszystkiego nie powie i Igor zdecydował, że woli pożyć jeszcze trochę.

Kilka dni po tym jak wielka Maszyna zwaliła się z góry i krótko po tym, jak przestała dawać znaki życia, Złomiarze przyjechali i zeszli podziemnym kanałem pod nią, żeby wejść do niej od spodu, to znaczy normalnie od góry Maszyny, tyle że teraz ta góra była na spodzie. W „garażu” zostawili dwa żelazne konie na których przyjechali i dwóch ludzi, którzy ich pilnowali. Potem przyszli krzywi ludzie i zamieszkali w dwóch chatach najbliżej ledwo żywej Maszyny. Pechowo dla Złomiarzy, wyjście z podziemnego kanału było akurat w jednej z tych chat. Więc krzywi ludzie oddawali cześć Maszynie i składali jej ofiary, większość Złomiarzy została uwięziona w podziemnym kanale, albo może w środku Maszyny, a dwójka strażników siedziała cicho, żeby ich krzywi ludzie nie znaleźli i nie zabili.

Nowe Spodnie, Danny, Anton i Greg najpierw chcieli uwolnić Skorpiona i innych więźniów. Igor powiedział im w której chacie ich trzymają. Plan był taki, żeby iść po cichu do tej chaty pod osłoną burzy piaskowej, która zbliżała się do wioski. Na wypadek, gdyby nie udało się podejść cicho, Nowe Spodnie założył prostą pułapkę i zostawili przy niej Edith z grzmiącym kijem i całym dobytkiem wszystkich, bo nie ufali Igorowi i jego grupie. Potem we czwórkę, ledwo widząc się nawzajem w tumanach wirującego piachu, wśród wycia wichru poszli mniej więcej w kierunku chaty z więźniami.

Szczęśliwie znaleźli chatę wśród szalejącej burzy i żaden z krzywych ludzi ich nie zauważył. Ale w środku było już dużo ciszej i wiatr nawiewał tylko trochę piachu. Antonowi z jego niezawodnym nożem i Danny’emu z kataną udało się po cichu zabić dwóch stażników, ale przy następnej dwójce doszło już do normalnej walki. Chociaż Nowe Spodnie i Greg wskoczyli przez okna z drugiej strony, strażnicy zdążyli podnieść alarm, zanim zginęli. Plan był taki, żeby teraz uciec i wciągnąć krzywych ludzi w pułapkę, ale zamiast tego Anton i Danny ruszyli do szturmu na resztę krzywych ludzi w chacie.

I okazało się na końcu, że bardzo dobrze zrobili. W następnym pokoju natknęli się od razu na wodza całej grupy krzywych ludzi, z trzecim okiem na czole, który trzymał grzmiący kij zabrany Skorpionowi. Oprócz niego w izbie było jeszcze czterech strażników, z których jeden też miał grzmiący kij. Wszyscy byli jednak za wolni, Danny rozwalił wodzowi czaszkę, zanim tamten zdążył warknąć, Anton rozpłatał gardło strażnikowi z grzmiącym kijem, pozostali padli chwilę później. Reszta krzywych ludzi wypadła z podziemi i z góry chaty schodami, ale Danny, Anton i Greg kosili ich stojąc w drzwiach izby, tak, że w końcu czterech, czy pięciu leżało zabitych, a reszta uciekła. Z zewnątrz, zza zabitych deskami okien doszedł zaniepokojony głos jakiegoś strażnika, że słyszał strzały, ale Nowe Spodnie, udając chrapliwy głos, odpowiedział mu, że strzelają dla zabawy i strażnik odszedł, uspokojony.

Uwolnionych więźniów było dziewięciu, w tym Skorpion, jakieś squaw i trójka dzieci. Wszyscy wrócili, cały czas pod osłoną burzy, do kryjówki Igora. Nowe Spodnie przyniósł Edith dwa worki ze skarbami, które krzywi ludzie ukradli z jej kryjówki, co ją bardzo ucieszyło. Kiedy wszyscy odpoczywali, Nowe Spodnie, Danny i Anton poszli na stronę i rozmawiali ze Skorpionem o tym co się dowiedzieli o Hegemonie i pułkowniku Spencerze. I jak poskładali wszystko co wiedzieli do kupy to wyszło im, że to nie pułkownik sprzedaje ludzi Hegemonowi, ale odwrotnie. To pułkownik Dan Spencer potrzebował dużo mięsa do sławnych puszek z Holton! Zapasy sprzed wielkiej wojny kończyły się już wcześniej, kiedy jeszcze Skorpion mieszkał w Holton, ale w wielkiej chacie była maszyna do robienia puszek, trzeba było tylko mięsa. I pułkownik Spencer wymyślił, skąd brać dużo mięsa – najłatwiej z ludzi! Mister Puszka nie chciał się na to zgodzić i pułkownik go zabił, ale musiał udawać przed innymi wodzami, że Mister Puszka wciąż żyje. Hegemon i jego krzywi ludzie zbierali ciała i łapali jeńców, których potem ludzie pułkownika przewozili wielką cysterną do Holton, a tam przerabiali ciała na konserwy. Trzeba było z tym coś zrobić, ale najpierw trzeba było zająć się uwolnieniem Jessiki z brzucha Maszyny.

Burza cichła już, trzeba było pomyśleć, co robić dalej. Najlepiej by było, gdyby reszta krzywych ludzi i Złomiarze pozabijali się nawzajem. Anton miał dobry plan, ale niestety nie udało się go wykonać. Za to udało się wziąć z zaskoczenia dwójkę strażników Złomiarzy w garażu i zdobyć dwa sprawne żelazne konie. Potem okazało się, że reszta krzywych ludzi uciekła, kiedy zobaczyli że ich wódz i połowa wojowników nie żyją. Więc Skorpion, Greg, Anton, Danny, a na końcu Nowe Spodnie weszli po prostu do podziemnego tunelu, gotowi na walkę ze Złomiarzami.

Okazało się jednak, że żadnej walki nie było. W tunelu chowały się przed krzywymi ludźmi trzy squaw, obwieszone całe złomem, które co prawda miały grzmiące kije, ale nie miały już wody i jedzenia i były bardzo słabe. Prawie z radością poddały się, kiedy Skorpion kazał im zabierać się z tunelu i razem ze związaną wcześniej dwójką uciekać z wioski jednym z żelaznych koni. Drugiego Danny wcześniej przeprowadził w inne miejsce i ukrył. Tak więc Złomiarze wynieśli się z wioski i droga wgłąb Maszyny była wolna.

Najpierw Nowe Spodnie i towarzysze zobaczyli w korytarzu ciała pięciu ludzi i dwóch małych maszyn. Widać Złomiarze musieli tu walczyć z broniącymi wstępu do dalszych części Maszyny strażnikami. Teraz Nowe Spodnie i pozostali wiedzieli już, dlaczego trzy squaw wycofały się z wnętrza Maszyny z powrotem do tunelu. Ale kiedy poszli dalej, nic ich już nie zaatakowało. Zobaczyli dużo różnych rzeczy, niektóre znali ze świata na zewnątrz, a innych nigdy nie widzieli, większość była potrzaskana od upadku Maszyny ze wzórza, ale niektórym chyba nic się nie stało. Danny i Anton co chwila nazywali jakąś rzecz, na przykład „pianino”, albo „książka”, ale dla Nowych Spodni wszystko było nowe i obce. Nowe Spodnie nie rozumiał też, po co w Maszynie było tyle rzeczy, których używali ludzie. Może zbierała ona to wszystko, żeby potem wymienić to z innymi Maszynami na gamble, tak jak Nowe Spodnie i kompani zabierali grzmiące kije, jedzenie i lekarstwa.

Potem Nowe Spodnie i kompani weszli do wielkiej sali w środku Maszyny i otwarli specjalnym guzikiem jakieś duże drzwi, z których wylazła na nich jeszcze jedna mała maszyna strażnicza, ale widać była już mocno ranna, bo ledwo chodziła i zaraz też padła od kul Skorpiona. W środku ciemnej izby coś błyszczało. To była wielka, szklana skrzynia, świecąca niebieskim światłem, a w środku była chyba woda, w której pływał jakiś oplątany kablami człowiek. Nie miał nóg, ani rąk i chyba spał, bo nie ruszał się, ale oddychał. Część twarzy miał zarośniętą gęstą, brązową pleśnią, która ciągnęła się od tej twarzy do szklanej ściany skrzyni i przez małe pęknięcie w szkle wyłaziła na zewnątrz. Całe ściany izby były porośnięte tą pleśnią, a małe kłaczki latały też w powietrzu, błyskając w niebieskim świetle. Powietrze pachniało dziwnie, ale znajomo i Nowe Spodnie poznał, że to był zapach Tornado. Całe ściany pokryte były Tornado, najgorszym i nalepszym narkotykiem na świecie.

Nowe Spodnie zamknął szybko drzwi do porośniętej Tornado izby i niebieskie światło znikło. Po drugiej stronie były podobne drzwi i izba, ale tu zamiast Tornado i świecącej niebiesko szklanej skrzyni, stało w ciemności kilka żelaznych skrzyń z małymi okienkami. W środku tych skrzyń byli złapani przez Maszynę, albo ofiarowani jej ludzie: Jessika, dziecko i kilka młodych sqaw w ciąży. Nowe Spodnie próbował otworzyć którąś z nich, przykładając tu i tam magiczną blaszkę Tostera, która miała moc otwierania podobnych żelaznych skrzyń w bazie Greystone, ale tym razem nic to nie dało. Skorpion próbował wyważać wieko nożem, albo żelaznym łomem, ale bez skutku. Widać te skrzynie musiała otworzyć sama Maszyna.

Nowe Spodnie przypomniał sobie, że szamani z plemienia Mokrych Nosów używali czasem Tornado, jeśli mogli go zdobyć, żeby przejść do krainy przodków. Kilku szamanów potrafiło przejść tam razem i zapytać przodów od odpowiedzi na pytania o dawno zapomniane tajemnice. Nowe Spodnie, Danny, Anton i Skorpion postanowili teraz też przejść do krainy przodków i znaleźć tam tego śpiącego człowieka bez rąk i nóg ze szklanej skrzyni. Może on będzie wiedział jak zmusić Maszynę, żeby otwarła żelazne skrzynie.

Wszyscy, oprócz Grega, który miał pilnować śpiących, oderwali sobie trochę tej brązowej pleśni i po chwili znaleźli się w krainie przodków sprzed wielkiej wojny i w ciałach innych ludzi. Nowe Spodnie był dość starą białą squaw, Danny jej mężem, a Anton chyba matką, bo był już tak stary, że ledwo mógł chodzić. Za to Skorpion był małym, trzyletnim chłopcem, który też ledwo mógł chodzić. Najpierw wszyscy zapomnieli po co przyszli, bo wokół było tyle do zobaczenie i zabrania. Nowe Spodnie w ciele starej squaw zabrał wszystkie lekarstwa, które mógł znaleźć, a wszyscy najedli się do syta z dużej białej skrzyni, w której świeciło się światło i było zimno. Potem jednak opamiętali się i zaczęli szukać człowieka bez rąk i nóg ze szklanej skrzyni.

Nowe Spodnie sam by go pewnie nie znalazł, bo zgubił się całkiem w pięknej krainie przodków, ale Anton i Danny byli widać całkiem niezłymi czarownikami, bo znaleźli jakiegoś chorego człowieka, który najpierw bełkotał tylko o jakichś kablach, ale potem okazało się, że zna Molocha i że to ten ze skrzyni. Moloch zrobił z niego niewolnika, woźnicę tej wielkiej Maszyny i kazał mu zabijać innych ludzi, niszczyć ich wioski i porywać squaw i dzieci dla Molocha. Człowiek ze skrzyni nie chciał już być niewolnikiem, prosił żeby go zabić i obiecał wypuścić z żelaznych skrzyń squaw i dzieci, które złapał i które mu ofiarowali krzywi ludzie. Na koniec ostrzegł Nowe Spodnie i kompanów, że kiedy zginie, Maszyna dowie się o tym i też umrze w wielkim wybuchu, który zmiecie całą wioskę z powierzchni ziemi, więc wszyscy ludzie z wioski muszą uciekać jak najdalej.

A potem nagle w krainie przodków rozbłysło wielkie światło i Nowe Spodnie i inni wiedzieli, że zaraz sen się skończy i wrócą do swojego zniszczonego i nędznego świata. To zawsze tak się kończyło, a potem przychodził wielki żal, że świat nie jest już taki kolorowy i piękny jak w krainie przodków. I wielu nie chciało potem żyć w tym złym i brzydkim świecie i marzyło tylko o tym, żeby znowu zażyć Tornado i wrócić do krainy przodków sprzed Wybuchu, chociaż wiedzieli, że potem znowu dopadnie ich jeszcze większy żal i znowu każe im szukać następnej działki Tornado.

Taki właśnie żal dopadł Nowe Spodnie po powrocie z krainy przodków. Przyjaciele musieli go prowadzić, zapłakanego jak dziecko, bo inaczej usiadłby pewnie gdzieś i zginął w wielkim wybuchu Maszyny. A tymczasem wszystkie żelazne skrzynie otwarły się i powypadały z nich ciężarne squaw, jakieś dziecko i Jessika McQuinn. Człowiek ze skrzyni dotrzymał swojego przyrzeczenia i teraz trzeba było dotrzymać drugiego. Anton przestrzelił szklaną skrzynię, tak, że pękła i ze środka wypadł człowiek bez rąk i nóg. Anton strzelił mu w brzuch, żeby nie umarł od razu i żeby Maszyna nie wybuchła za szybko. Potem Anton, Danny, Skorpion i Greg spakowali do zdobytego na Złomiarzach żelaznego konia Nowe Spodnie i Jessikę i kogo jeszcze się dało z uratowanych ludzi, a reszcie kazali uciekać jak najdzybciej z wioski. I dopiero, kiedy odjechali już spory kawał drogi od wioski powietrzem wstrząsnął wielki wybuch i na niebie wykwitł wielki kłąb dymu. Człowiek ze skrzyni umarł i przestał być niewolnikiem Maszyny, a ta umarła razem z nim.
Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Neuro - Puszka z niespodzianką, Neuroshima ,

Comments are closed.