Łowcy bestii vs łowcy niewolników

Ostatnim razem Nowe Spodnie opowiedział, jak razem z Bratem Jeremiaszem, Dannym Finito, Davidem Winterem i Bruce’m Brownem bronił wioski Dunlap przed bandą Aniołów Piekieł. Tym razem opowie, jak razem zwiedzili tajną bazę Posterunku, walczyli z łowcami niewolników i Szarą Bestią i jak Nowe Spodnie omal nie oswoił Doktora Franka Kazminskiego plackiem z Malvern.

Nowe Spodnie, Danny i Anton chcieli pojechać z Bruce’m Brownem Czerwoną Chustą do jego wioski na Południu, żeby porozmawiać z jego kompanami o Pułkowniku Danie Spencerze z Holton i tajemniczym Hegemonie. Ale zanim zdążyli wyjechać, do Dunlap wrócił na swoim Mechanicznym Ptaku czarownik Toster i wynajął ich za sto gambli na głowę do nowej misji. Toster chciał, żeby Nowe Spodnie i kompani poszli do tajnej podziemnej bazy Posterunku w górach i sprawdzili co tam się stało. Sam wcześniej poleciał tam swoim Mechanicznym Ptakiem, ale kiedy zobaczył trupy ludzi i martwego Żelaznego Konia zaraz przy wejściu wystraszył się się i uciekł z powrotem do Dunlap.

Tajna baza Posterunku miała trzy poziomy podziemi. Dwa pierwsze były całkiem puste i tylko na trzecim mieszkali Profesor Tom Bishop i Doktor Frank Kazminski, którzy robili coś z Biologią, żeby walczyć z Molochem. Okazało się, że Toster też jest z Posterunku i że wcześniej bywał w tej bazie, ale sam mógł wejść tylko na dwa pierwsze poziomy, a na trzeci musiał go zaprosić Profesor. Toster dał Danny’emu białą kartę, która miała im pomóc dostać się na drugi poziom bazy, a Nowym Spodniom żelazną blaszkę, żeby Profesor ich poznał i zaprosił na trzeci poziom. Nowe Spodnie i przyjaciele podziękowali za dary, ale wzięli też ze sobą linę i żelazny łom, na wszelki wypadek. Wyruszyli we czwórkę, z Czerwoną Chustą Bruce’m Brownem, ale bez jego psa Lessie.

Do bazy dotarli bez żadnych trudności, bo Toster opisał im dokładnie drogę i narysował bazę na ich mapie, którą im wcześniej dał David Winter. Normalnie pewnie by nie zauważyli wejścia, bo było zamaskowane i wyglądało prawie jak skała. To znaczy tak by wyglądało normalnie, ale nie wyglądało, bo ktoś wysadził wejście i drzwi udające skałę wisiały na jednym zawiasie, odsłaniając wielką dziurę do wnętrza góry. Za wejściem był korytarzyk, a potem wielka izba, w której stał wielki Żelazny Koń, zwany przez Danny’ego Busem. Żelazny Koń był martwy, bo coś z wielką siłą rozbiło mu cały przód, wkoło było dużo drobinek szkła, trochę krwi i trzy ciała martwych ludzi. Wszystkie były zadźgane wąskimi ostrzami, jakby nożami, ale były też pogryzione, a ślady zębów wyglądały na ludzkie. Dwa trupy wyglądały na silnych mężczyzn, ubranych w mocne kurtki, ze skórzanymi pasami z kaburami na grzmiące kije. Trzeci trup leżał przy Busie i był chudą squaw, ze śladami pęt na rękach i nogach. W środku Busa i obok niego Nowe Spodnie znalazł sporo przeciętych sznurów, którymi łowcy niewolników pętali zwykle swe ofiary. A więc w Busie jechało wielu niewolników, którzy zerwali pęta, zabili nożami swych panów i pogryźli ich ciała? Ale sami nie mogli zgnieść przodu wielkiego Żelaznego Konia. To musiało zrobić Coś, co mieszkało we wnętrzu góry. Nowe Spodnie, Danny, Anton i Bruce znaleźli też kilka grzmiących kijów, które się do niczego nie nadawały, bo to Coś pogniotło je i poskręcało, jakby to były suche patyki. Wszyscy nabrali respektu przed Czymś Co Mieszka We Wnętrzu Góry, ale nie przestraszyli się jak Toster i postanowili iść dalej.

Wcześniej, jeszcze w wąwązie prowadzącym do ukrytej bazy, Nowe Spodnie znalazł ślady trzech Żelaznych Koni. Wyglądało na to, że wszystkie wjechały do wnętrza góry, ale tylko wielki Żelazny Koń, zwany Busem był dalej w wielkiej izbie. Brakowało dwóch pozostałych. Na podłodze wielkiej izby były jednak wydrapane w podłodze ślady, jakby coś ciężkiego było ciągnięte wgłąb góry. Nowe Spodnie i pozostali poszli tym śladem i doszli do dziury w ścianie, zablokowanej małym Żelaznym Koniem nazywanym Terenówką, wtłoczonym w miejsce drzwi , które leżały obok, wysadzone tak jak wcześniej drzwi udające skałę, prowadzące do tajnej bazy. Wszyscy pomyśleli, że łowcy niewolników przyjechali tu na swoich Żelaznych Koniach i zaczęli wysadzać jedne drzwi za drugimi, aż doszli do środka góry, a tam obudzili Coś, Co Mieszka We Wnętrzu Góry i to coś pozabijało ich i zabrało wgłąb góry, a ich Żelaznymi Końmi pozatykało zrobione przez nich dziury, żeby góra znowu została zamknięta.

Obok dziury po drzwiach zatkanej Terenówką, były drugie dzwi, niewysadzone i zamknięte. Danny wyciągnął kartę, którą mu dał Toster i po chwili drzwi się otwarły i pokazał się mały pokój, podobny do magicznego pokoju w wieży Tostera, nazywanego Windą. Ten jednak był ładniejszy, miał blade lampy w środku, a kiedy Nowe Spodnie i przyjaciele weszli do środka, ze ściany przemówił głos młodej squaw, który przywitał ich w „Bazie Greystone”. Nowe Spodnie odpowiedział na grzeczne powitanie tak samo miło, ale głos nic nie odpowiedział. Drzwi się zamknęły, pokój zadrżał tak jak tamten w wieży Tostera i po chwili, kiedy drzwi się znowu otworzyły, wszyscy wyszli w innym miejscu. Nowe Spodnie poznał po tym, że działały tu te same czary co w wieży Tostera i że mały pokój był Windą, przenoszącą na drugi poziom tajnej bazy.

Po wyjściu w innym miejscu z Windy, Nowe Spodnie i kompani zobaczyli obok dziurę w ścianie po wysadzonych drzwiach, tym razem nie zasłoniętą Terenówką, więc można było do niej zajrzeć. Za dziurą była studnia w ścianie, prowadząca trochę w dół i bardzo daleko do góry. Kiedyś w tej studni była żelazna drabinka, po której można było wspiąć się do góry, pewnie do znanej już Nowym Spodniom dziury zatkanej Terenówką na poziomie pierwszym, ale teraz drabinka leżała poskręcana na dole studni. Kto by się chciał wspiąć tędy, musiałby chwytać się palcami za dziury w ścianie po wyrwanej drabince, co było bardzo trudne. Wszyscy domyślili się, że Coś, Co Mieszka We Wnętrzu Góry wyrwało drabinkę, żeby nikt nie mógł wyjść studnią do góry. Na szczęście Danny miał cały czas białą kartę rozkazującą Windzie, więc Nowe Spodnie i reszta mogli wrócić kiedy chcieli.

Zamiast jednak wracać najpierw rozejrzeli się po poziomie drugim. Znaleźli znowu ciało niewolnika, podźgane nożami i pogryzione ludzkimi zębami, ale tak jak i te na górze nie było bardzo zjedzone, więc ci, którzy je pogryźli musieli być szaleni. Gdyby byli po prostu bardzo głodni na pewno wycięli by co lepsze kawałki nożami i zjedli, a resztę podzielili na później. Oprócz tego leżały tu gdzieniegdzie pogniecione i pokrzywione przez Coś grzmiące kije, leczące pudełka, a nawet cały plecak pełny świecących pudełek z ludzikami w środku, takie jakie miał Toster z Pułkownikiem Danem Spencerem i czerwonowłosą squaw. Wszystko było zmiażdżone, albo poskręcane, jakby Coś bardzo lubiło niszczyć te wszystkie rzeczy.

Kiedy Nowe Spodnie i przyjaciele zagłębili się w labirynt korytarzy poziomu drugiego, usłyszeli nagle odgłos kroków, a potem zza załomu wyszło na nich dwóch ludzi. Byli to silni mężczyźni, ubrani w podróżne stroje, z kaburami na ogniste kije, teraz pustymi i nożami w rękach. Z ust leciała im piana, oczy mieli szalone i kiedy tylko zobaczyli Nowe Spodnie i innych, rzucili się ku nim z dzikim wyciem. Ale zanim zdążyli dobiec przemówiły grzmiące kije i obaj padli na ziemię, tocząc z ust pianę i krew.

Odgłos strzałów rozległ się echem w pustych korytarzach i salach poziomu drugiego i nagle z oddali odpowiedział mu inny odgłos, jakby zgrzyt i pisk przesuwanego po kamiennej posadzce poskręcanego i pogniecionego Żelaznego Konia. Nowe Spodnie i inni domyślili się, że to Coś, Co Mieszka We Wnętrzu Góry odsuwa drugą Terenówkę, żeby wyjść ze swego leża, zaniepokojone głosami grzmiących kijów. Ruszyli najciszej i najszybciej jak mogli w inną stronę, ale w krętych korytarzach musieli zmylić drogę, bo nagle, za którymś z kolei zakrętem, stanęli oko w oko z Bestią.

Potwór był wyższy o połowę od rosłego mężczyzny, szeroki w barach jak Terenówka i szary jak kamienne ściany podziemnej bazy. Chociaż był wielki i ciężki, biegł na swoich masywnych nogach szybko jak Żelazny Koń bladych twarzy. Nowe Spodnie i towarzysze nie daliby rady mu uciec, pozostawało tylko bronić się. Przemówiły grzmiące kije. Potwór biegł dalej. Znowu grzmiące kije i znowu nic. Bestia dopadła do grupki ludzi. Danny dobył katany, Anton noża, a Nowe Spodnie tomahawka. Bruce cofnął się i jeszcze raz dał ognia, znowu bez skutku. Potwór zamachnął się swoją wielką łapą, zamierzając skosić naraz wszystkich trzech przeciwników. Trafił tylko Danny’ego, bo Anton uchylił się, a Nowe Spodnie padł plackiem na ziemię. Bestia przygniotła Danny’ego do ziemi i pochyliła się nad nim, by go ugryźć.

Leżąc na ziemi i szarpiąc się z tomahawkiem, Nowe Spodnie zauważył, że mimo swej ogromnej siły, zdolnej miażdżyć Żelazne Konie, Potwór obchodzi się ze swą ofiarą bardzo delikatnie, wręcz czule. Ugryzienie potężnych szczęk, zamiast oderwać Danny’emu ramię zostawiło na nim ledwo widoczne ranki. Natomiast żadnej litości nie okazał stwór grzmiącym kijom i innym wytworom bladych twarzy, w jednej chwili zmieniając je uściskiem mocarnej łapy w kupki złomu. Nie przejmując się skaczącym wokół niego z nożem Antonem i jego zabójczymi dla normalnych stworzeń ciosami, Potwór obrał Danny’ego z wszystkich grzmiących kijów, leczących pudełek, oraz białej karty władającej Windą, zamienił to wszystko w rupiecie, po czym spokojnie puścił Danny’ego i zajął się Antonem, który w osłupieniu sam podał mu swoją broń do zmielenia. Nowe Spodnie, znając zwyczaje wielu błąkających się po Pustyni bestii, pomyślał, że może ta Bestia została wyhodowana przez Posterunek do walki z maszynami Molocha i stąd ta nienawiść do wszystkiego co było podobne do Maszyn. Może kiedy już zniszczy wszystkie te rzeczy, zabierze ich ze sobą na trzeci poziom, do Profesora Bishopa, swego twórcy? Ale wtedy właśnie Potwór, zmieliwszy broń Antona, złapał go i ugryzł.

Nowe Spodnie przypomniał sobie nagle szalonych ludzi z nożami i pianą kapiącą z ust i pomyślał, że to przez ugryzienie Bestii stali się tacy. Błyskawicznie wyskoczył z ziemi na równe nogi, kopnął swój grzmiący kij w kierunku stwora i zaczął uciekać w kierunku Windy. Potwór zmiażdżył grzmiący kij i ruszył za Nowymi Spodniami. Nowe Spodnie przebiegł przez otwarty na obie strony pokój windy, zdjął z szyi swoje Długie Oczy i pchnął je mocno wgłąb ciemnej sali po drugiej stronie, a sam skoczył w bok i zwiesił się na rękach wgłąb studni z wyrwaną drabinką na dole. Tak jak się Nowe Spodnie spodziewał, potwór przebiegł za nim przez windę i pogonił za sunącymi po podłodze Długimi Oczami, gubiąc swą niedoszłą ofiarę. Po jakimś czasie wrócił, ale na szczęście nie zajrzał do studni, tylko pobiegł za uzbrojonym jeszcze w grzmiący kij Bruce’m, którego dopadł i potraktował tak jak wcześniej Danny’ego i Antona. Potem, nie widząc już nic do zniszczenia podreptał spokojnie wgłąb korytarza i po jakimś czasie Nowe Spodnie i pozostali usłyszeli stamtąd zgrzyt zasuwanej na miejsce Terenówki.

Nowe Spodnie wyszedł ze studni i wrócił do pogryzionych towarzyszy, którym opatrzył rany, a potem wszyscy poszli śladem potwora. Danny, Anton i Bruce zostali pogryzieni i bali się, że zamienią się w jedzących ludzkie mięso szaleńców, karta władająca Windą była zniszczona, a wspięcie się z powrotem studnią bez drabinki wydawało się niemożliwe. Jedyna droga prowadziła wgłąb bazy, na poziom trzeci, gdzie może żył jeszcze Profesor Bishop i Doktor Kazminski, a nawet jeśli nie, to może było jakieś lekarstwo na ugryzienia Bestii i jakiś sposób na wydostanie się z pułapki. Ale kiedy doszli do Windy na poziom trzeci wpadli w jeszcze gorszy humor.

Tu też jedne drzwi zostały wcześniej wysadzone, a teraz zamknięte wgniecioną w dziurę Terenówką. Obok leżały dwa ciała, spalone na węgiel i walało się trochę zmasakrowanego sprzętu, którym pewnie bawiła się Bestia. Drugie drzwi były nieruszone, ale nawet gdyby mieli jeszcze władającą Windami kartę, ta Winda słuchała tylko Profesora Bishopa i Doktora Kazminskiego. Nowe Spodnie i inni pomyśleli, że tak jak wcześniej w wieży Tostera, tu też jest jakieś Szklane Oko, które ich obserwuje i Ucho w ściane, więc zaczęli krzyczeć, że przychodzą od Tostera, pokazywać żelazną blaszkę od niego i opowiadać co im się zdarzyło, ale Głos ze Ściany się nie odezwał i drzwi pozostały zamknięte.

Nowe Spodnie chwycił za łom i zaczął odginać bok Terenówki, żeby wejść na trzeci poziom tą samą drogą co Potwór, ale zanim zdążył zrobić jakąś większą dziurę, z tyłu dobiegł wszystkich przyciszony głos chudej i przestraszonej squaw. Machała do nich ręką i kładła palec na ustach, żeby byli cicho, rozglądała się też strachliwie dookoła, jakby w ścianach czaiły się inne Bestie. Kiedy Nowe Spodnie i pozostali podeszli do niej, powiedziała, że nazywa się Karen, jest zbiegłą niewolnicą i zaprowadziła ich do kryjówki pozostałych niewolników. Tu Nowe Spodnie i przyjaciele dowiedzieli się całej historii, której wcześniej co najwyżej się domyślali.

Łowcy wieźli w Busie dwudziestu niewolników, żeby sprzedać ich ludziom z Holton, po co tego Karen i inni niewolnicy nie wiedzieli. Jednak burza piaskowa zagoniła ich do wąwozu, gdzie odkryli wejście do tajnej bazy. Wysadzili wejście i wjechali do środka. Dwóch zostało pilnować niewolników, a siedmiu pozostałych poszło wgłąb bazy, szukając skarbów. Po jakimś czasie czterech z tych siedmiu wróciło, ale byli już inni. Napadli z zaskoczenia na swoich dwóch kompanów i zadźgali nożami, a potem pogryźli. Potem chcieli to samo zrobić z niewolnikami, ale w szamotaninie tym udało się uciec i dopadli tylko jedną kobietę. Pozostali zeszli po drabince na poziom drugi i schowali się przed szaleńcami. Potem pojawiła się Bestia. Wyczuwała jakoś ludzi, bo chociaż niewolnicy zmieniali kryjówki, Potwór zawsze ich znajdował i zabierał po jednym co jakiś czas, a ci, których zabrał nigdy już nie wracali. Niewolnicy myśleli, że Bestia pożera swoje ofiary w swoim legowisku na dole, na trzecim poziomie, ale nigdy nie widzieli, żeby kogoś zabiła na miejscu. Za to kilku silnych mężczyzn pogryzła, tak jak Antona, Danny’ego i Bruce’a, zabrała też ciało George’a, który chciał się wspiąć po ścianie studni z powrotem na górę i spadł, zabijając się. To było już po tym, jak Bestia wyrwała drabinkę i zablokowała wejścia Terenówkami.

Po kilku dniach z dziewiętnastu niewolników zostało tylko dziewięcioro. Z dziewięciu łowców sześciu zginęło: dwóch przy Busie, dwóch zastrzelonych przez Antona i Danny’ego i dwóch spalonych przy Windzie na poziom trzeci. Zostało co najwyżej trzech. Dwóch z tych trzech było szalonych, ale trzeci – jak mówili niewolnicy – był sprytny, krył się przed Bestią i swoimi dawnymi kompanami. Bestia co jakiś czas otwierała drogę do swojej kryjówki i wychodziła, żeby złapać następnego człowieka. Wejście na najniższy poziom bazy zostawiała wtedy otwarte, dla wygody, albo z lenistwa. Nowe Spodnie i kompani postanowili zaczekać aż znowu to zrobi i zejść po linie na sam dół bazy, na poziom trzeci.

Ostatni łowca niewolników nazywał się O’Hara. Sam znalazł Nowe Spodnie i kompanów gdy czaili się nieopodal Windy, czekając aż Bestia wyjdzie ze swojej kryjówki. Nie został szalony tylko dlatego, że nie zszedł z kompanami na trzeci poziom, gdzie Profesor Bishop rzucał swoje czary, tylko został na straży przy Windzie. To właśnie te czary, a nie jad Bestii zamieniły czterech łowców w bezrozumne potwory. Tamci zabili co prawda Profesora, ale kiedy wyszli, zaczęli wariować, aż w końcu porzucili zdobyte na poziomie trzecim obfite łupy i zamienili się w toczących pianę z ust wariatów, biegających po pustych korytarzach z nożami i żrących trupy. O’Hara ukrywał się przed nimi, ale i jego znalazła Bestia i naznaczyła go swoimi zębami. Łowca panicznie bał się, że za którymś kolejnym razem przyjdzie po niego i zabierze na dół, do swego legowiska. Próbował wkupić się w łaski Nowych Spodni i przyjaciół, opowiadając im wszystko co wiedział, ale oni nie chcieli z nim wcale rozmawiać i zostawili go samego z jego lękami. Kiedy Bestia w końcu wyszła ze swego legowiska, żeby zabrać kolejną ofiarę, O’Hara umknął w puste korytarze próbując uniknąć swego losu, a Nowe Spodnie i kompani ostrożnie zeszli na sam dół bazy.

Znaleźli mnóstwo zniszczonych dzieł bladych twarzy: rozbitych świecących pudełek, połamanych żelaznych rąk, potrzaskanych szklanych oczu i rozlanych magicznych napojów. Było też trochę śladów krwi, a wszędzie walało się gnijące jedzenie, powyciągane przez plądrujących to miejsce łowców niewolników z lodowych szaf. W jednym z pokojów Nowe Spodnie znalazł porozsypywane pod połamanymi stołkami lekarstwa, a wśród nich tak poszukiwane przez niego i kompanów AV-Medy! To bardzo wszystkich ucieszyło i każdy, nawet Czerwona Chusta Bruce Brown, zażył po jednej, żeby pozbyć się Czerwonej Zarazy. Zdrowsi i pełni dobrych myśli ruszyli szukać dalej. I znaleźli Lab 2.

W dużym pokoju stały wielkie żelazne skrzynie. Pięć było otwartych, jedna całkiem pusta, w trzech ciała wielkich Bestii, zupełnie martwych i jedna pusta, ale ze śladami krwi i włosów. To pewnie z tej skrzyni wyszła szara Bestia. Ostatnia skrzynia była zamknięta, nie było żadnej dziurki na klucz, ani uchwytu, a wieko z żelaza wyglądało jakby mogło wytrzymać Ogień z Nieba. Ale przyglądając się uważnie, Nowe Spodnie zauważył z boku jakby szklane, podłużne oko. Przyłożył do niego najpierw dłoń, a potem blaszkę od Tostera i wtedy ze ściany rozległ się głos: „Identyfikacja pozytywna. Richard Woods. Czy rozpocząć proces wybudzania?”. Nowe Spodnie najpierw w panice krzyknął „Nie!” i głos zamilkł, ale potem przyszła mu do głowy pewna myśl. Znał się przecież na zwyczajach przemierzających Pustynię Bestii, zdarzało mu się je oswajać i pomyślał, że gdyby udało mu się oswoić Wielką Szarą Bestię, mógłby jej kazać zabić tę drugą, złą Bestię, a potem odetkać dziurę w ścianie zatkaną Terenówką i wspiąć się w górę studni z liną, po której inni mogliby wydostać się z pułapki, jaką stała się tajna baza Posterunku.

Wyciągnął jeszcze raz dłoń z blaszką Tostera i kiedy głos znów zapytał czy rozpocząć wybudzanie, pewnie odpowiedział „Tak”. Wyciągnął z plecaka placek, zabrany jeszcze z Malvern, zrobiony z mleka podziemnej Bogini, przełamał na pół i z zapartym tchem czekał na otwarcie się żelaznej skrzyni. Niech pierwszą rzeczą, którą pozna Bestia po wybudzeniu, będzie smak placka z ręki Nowych Spodni, jej opiekuna i pana. Rozległ się syk, wieko drgnęło, ukazała się mała szpara, a potem z cichym buczeniem skrzynia otwarła się.

Wewnątrz leżał chudy człowiek o rzadkich, czerwonawych włosach, w białym kitlu i ze szklanymi oczami na nosie. Nowe Spodnie jak zaczarowany wyciągnął do niego placek, przemawiając łagodnie, ale stanowczo, jak to zawsze robił, kiedy oswajał młode, albo wyczerpane zwierzęta spotkane na Pustyni. Człowiek spojrzał na niego głupio, przetarł z niedowierzania oczy, a potem odezwał się ludzkim głosem. Był to Doktor Kazminski, który ukrył się w ostatniej, pancernej skrzyni przed plądrującymi poziom trzeci łowcami niewolników. Kiedy Profesor zginął, próbując powstrzymać bandytów, Kazminski rzucił na napastników jakieś swoje czary, które nazywał Wirusem, a sam ukrył się w skrzyni, której żaden z bandytów nie potrafił otworzyć i chciał przespać w niej do czasu, aż z innej bazy Posterunku przybędzie pomoc.

Doktor najpierw wypytał Nowe Spodnie, Danny’ego, Antona i Bruce’a o wszystko, co wiedzieli o Bestii i co się zdarzyło w bazie, a potem sam opowiedział im to co wiedział. Bestia była tajną bronią, wymyśloną jeszcze przed Wielką Wojną i zmienioną przez Posterunek do walki z Molochem, ale atak bandytów spowodował jej przedwczesne obudzenie i „zmiany w planowanych funkcjach”. Potwór znosił żywych, ale pokąsanych ludzi do swej kryjówki nie po to, żeby ich zjeść, ale żeby wyhodować inne, podobne sobie Bestie, które mogłyby potem utworzyć stado i pomagać sobie nawzajem po wyjściu na powierzchnię. Karmił swoje „młode” własnym mięsem i mięsem innych ludzi, tych niepokąsanych. Po wygryzieniu sobie kawałka ciała Potwór zasypiał, żeby zaleczyć rany i wtedy był bezbronny, ale Kazminski bał się, że niektóre z jego „młodych” mogły już być na tyle duże, że będą czuwać przy śpiącej „mamie” i bronić jej przed każdym napastnikiem do ostatniej kropli krwi.

Nowe Spodnie i kompani obiecali pomóc Kazminskiemu złapać śpiącą Bestię i włożyć z powrotem do skrzyni, w której by sobie spała, a Posterunek mógłby ją naprawić, tak żeby kiedyś mogła walczyć z maszynami Molocha i nie krzywdziła więcej ludzi. Doktor obiecał wyleczyć wszystkich pokąsanych przez Potwora, przynajmniej tych, którzy jeszcze nie zaczęli się zmieniać. Miał też kartę władającą Windami, dzięki której wszyscy mogli wyjechać na powierzchnię, kiedy już Bestia zostanie złapana, a dwaj pozostali szaleni łowcy niewolników złapani i zabici. Kiedy z góry doszedł zgrzyt zasuwanej Terenówki plan był gotów.

Bestia zręcznie zeskoczyła z drabinki na ziemię, dźwigając pod pachą nieprzytomnego O’Harę. Nowe Spodnie i reszta czaili się w jednym z pokoi, obserwując Potwora przez szparkę. Cicho i powoli ruszyli jego śladem. Odczekali trochę, zanim Bestia zaniosła O’Harę do swej kryjówki, nakarmiła go swoim mięsem i ułożyła się do snu, żeby zregenerować ranę i siły. Wtedy wskoczyli do środka. Legowisko Bestii było w przeciwległym rogu, ale drogę do niego zagradzały trzy stwory, które kiedyś były ludźmi, ale teraz już przypominały Bestię, chociać były mniejsze i jeszcze nie całkiem szare. Anton, Danny i Bruce ruszyli wprost na nie, a Nowe Spodnie zaczął biec dookoła pokoju z bukłakiem magicznej mikstury Doktora Kazminskiego, którą trzeba było wlać do pyska Bestii, aby ją uśpić na tak długo, żeby dało się ją przenieść do wielkiej skrzyni.

Na środku pokoju rozgorzała walka, Danny i Anton walczyli dzielnie i z poświęceniem, zadając rany i otrzymując je, ale wciąż stojąc na nogach. Bruce miał mniej szczęścia. Potężny cios pazurów rozorał mu szyję i Czerwona Chusta zabarwiła się głębokim szkarłatem buchającej z przeciętych tętnic krwi. Nowe Spodnie dobiegł do śpiącej Bestii i zaczął wlewać jej do otwartego pyska miksturę z bukłaka, ale inne, mniejsze i bardziej ludzkie potwory, śpiące dotąd wokół, zaczęły się budzić. Danny zabił atakującego go stwora, chwilę później Anton dobił swojego, razem powalili trzeciego, który zabił Bruce’a. Nowe Spodnie wlał całą miksturę w gardziel Bestii i wyciągnął tomahawk. Budzące się pozostałe potwory były niemrawe i szybko padły pod ciosami trójki przyjaciół. Bitwa była wygrana.

Bruce Brown Czerwona Chusta zginął na miejscu i nie dało się go uratować. Nowe Spodnie opatrzył jak mógł rany Danny’ego i Antona, a potem próbował jeszcze pomóc nieprzytomnej squaw, której Bestia odgryzła nogi, żeby nakarmić swoje „młode”, ale nie dał rady i squaw zmarła nie budząc się. Nieprzytomny O’Hara miał w ustach wielki kawał mięsa Bestii, ale jeszcze nie zaczął się zmieniać. Można było go uratować, ale wszyscy razem postanowili, że za to co zrobił powinien pozostać na zawsze w wielkiej skrzyni, jako jedna z Bestii szykowanych przez Posterunek na Molocha. Może w ten sposób spłaci swój dług wobec innych ludzi. Wcześniej ocucili go jednak i wypytywali po co wieźli niewolników do Holton, ale O’Hara nie wiedział, albo nie chciał powiedzieć nic ponadto, że ludzie z Holton dobrze płacili, więc w końcu uśpili go z powrotem i wsadzili do żelaznej skrzyni.

Pozostali zarażeni jadem Bestii, w tym oczywiście Danny i Anton zostali wyleczeni przez Doktora, dwaj szaleńcy osaczeni i zabici, baza jako tako posprzątana, a wszyscy wyposażeni na drogę w trochę żywności i lekarstw. Potem Nowe Spodnie, Danny i Anton pożegnali Doktora Kazminskiego, zabrali ze sobą ocalałych niewolników i opuścili tajną bazę Posterunku, kierując się z powrotem do Dunlap. Obiecali Kazminskiemu opowiedzieć wszystko Tosterowi, który zawiadomi Posterunek, aby jak najszybciej wysłali pomoc samotnemu Doktorowi, który do tego czasu dla pewności zamknął się w swojej pancernej skrzyni. I taki był koniec tej historii, choć nie koniec przygód Nowych Spodni i kompanów.

 

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Neuro - Puszka z niespodzianką, Neuroshima ,

Comments are closed.