Chwała Miernikowi!

Tym razem Nowe Spodnie opowie, jak razem z Dannym i Bratem Jeremiaszem zostali bohaterami wioski Dunlap, odnaleźli zaginione dziecko i przynieśli Tosterowi Nadajnik Molocha, a na koniec pokonali Anioły Piekieł. Nowe Spodnie prawie zabił w tej przygodzie Człowieka-Nietoperza, o mało co nie trafił ognistą wodą Anioły Piekieł i osobiście oberwał kamieniem w głowę w bitwie o Olivię. Na koniec Nowe Spodnie postanowił też nauczyć się mówić językiem bladych twarzy i strzelać z grzmiącego kija, nazywanego karabinem.

Po ucieczce z Malvern David Winter opowiedział swoim wybawcom wszystko co chcieli wiedzieć o Molochu i AVMedach ukrytych w ruinach wioski Lincoln, a potem rozstał się z nimi i wrócił do Malvern po swoje rzeczy. Obiecał jednak, że jak już je odzyska, wróci i dogoni ich, idąc po śladach Wielkiej Stopy. Nowe Spodnie, Danny i Brat Jeremiasz poszli w kierunku Omaha, żeby oddać Tosterowi obiecane Maszyny Molocha. Stamtąd zamierzali wrócić się do małej chatki, żeby spotkać się ze Skorpionem i opowiedzieć mu o pułkowniku Danie Spencerze i jego rudej squaw.

Zanim jednak doszli do Węzła pod Autostradą zobaczyli z daleka tuman kurzu, z którego wyjechały cztery żelazne konie bladych twarzy, nazywane terenówkami, ze znakami spłaszczonego koła, nazywanego elipsą, na bokach. Jechali w nich ludzie z Holton i chociaż Nowym Spodniom i towarzyszom wydawało się, że są z nimi w dobrych stosunkach, pamiętali o pułkowniku Danie Spencerze, którego widzieli w magicznym pudełku Tostera i dlatego postanowili na razie się przed nimi schować i podsłuchać o czym będą mówić, a dopiero potem wyjść i się przywitać.

Okazało się że zrobili bardzo mądrze. Kiedy cztery terenówki zatrzymały się i ludzie wysiedli z nich, żeby rozbić obóz, z daleka pojawił się drugi tuman kurzu, z którego wyjechało tym razem pięć mniejszych żelaznych koni, nazywanych motorami, na których jechali inni ludzie, też z Holton. Jedni i drudzy spotkali się, rozbili razem obóz i posiadali przy ogniskach, żeby się wymienić wiadomościami. Nowe Spodnie, Danny i Anton podkradli się blisko, każdy osobno i podsłuchiwali o czym tamci mówili. I tu się okazało, że zrobili bardzo mądrze, nie pokazując się ludziom z Holton na oczy.

Tamci na motorach przyjechali właśnie z małej chatki, w której została Jessika McQuinn i do której poszedł Skorpion. Chcieli zabić tych dwoje, ale na szczęście chatka była pusta i nikogo nie zabili. Ale nie tylko Skorpiona i Jessikę chcieli zabić, ale też Nowe Spodnie, Antona, Danny’ego i Rocka, o których pułkownik Spencer rozpuścił wiadomość, że ukradli zaliczkę i nie wykonali zadania, czyli nie ukradli Czarnemu Tony’emu Viagry. Rozgłosił nawet, że okradli Kathy Wagner, bo wzięli od niej papierosy i mieli jej przywieźć Wapniaki, ale zniknęli i nic nie przywieźli. Nowe Spodnie był pewien, że pułkownik Dan Spencer specjalnie wysłał jego i jego przyjaciół, bo chciał żeby zabili Skorpiona, a o Viagrę dla Mr Puszki mu nie chodziło, bo przecież Mr Puszka nie żył. Dlatego wcale mu nie było spieszno, żeby oddawać jakąś tam zaliczkę, bo myślał że to była nagroda za przepędzenie Czerwonych Chust. Tak samo myślał Danny i tylko Silky Anton mówił, że pułkownik ma rację. Ale oczywiście nie wyszedł do ludzi z Holton, żeby im oddać zaliczkę i Wapniaki dla Kathy Wagner, bo tamci wspomnieli też, że będą strzelać do Nowych Spodni i jego towarzyszy z daleka, żeby się nie zarazić Czerwoną Zarazą.

Nowe Spodnie i przyjaciele poleżeli jeszcze jakiś czas za kamieniami, dowiedzieli się, że tamci jadą do Omaha na handel, że Holton jest zamknięte bo ludzie boją się Czerwonej Zarazy i że cała wioska Falls City jest zarażona i ludzie tam umierają codziennie. Potem wycofali się i wrócili do wielkiej stopy, a rano poczekali zanim tamci nie znikną za horyzontem, zanim wstali i ruszyli w dalszą drogę. Niedługo dogonił ich David Winter, niosąc swoje rzeczy, którzy wynieśli mu z Malvern jego krewni i powiedział, że idzie z nimi do Tostera, bo ma dla niego jeszcze jedną Maszynę Molocha. Potem dogadali się wszyscy, że tę Maszynę Davida dają jako tę obiecaną Tosterowi za darmo, a tę lepszą, żelazną piłkę z grzmiącym kijem, sprzedają mu i podzielą się po równo nagrodą. David Winter najpierw nie chciał się podzielić po równo i nawet kazania Danny’ego o tym, że teraz są braćmi i nie powinni się kłócić o gamble do niego nie trafiały. Ale w końcu jednak zmiękł i zgodził się pod warunkiem, że Nowe Spodnie i reszta zafundują mu solidną „popijawę z dziwkami”.

David nie chciał iść przez Węzeł, bo mówił, że krzywi ludzie zabili już tam wielu wędrowców i obiecał pokazać Nowym Spodniom i przyjaciołom przejście przez Autostradę, znane tylko Winterom. Narysował im nawet mapę, zaznaczając na niej wszystkie okoliczne wioski, Autostradę, Węzły i ruiny wiosek. Przejście było przez pole minowe, rozbrojone dawno temu przez jakiegoś Wintera i zostawione w spadku potomkom. Nowe Spodnie, Anton i Danny przeszli za Davidem bez przeszkód i chcieli nawet zabrać kilka min, żeby wysadzić hotel Czarnego Tony’ego, ale David zabronił, bo Anioły Piekieł mogłyby zauważyć brakujace miny i położyć nowe, a żaden żyjący Winter nie umiał ich już rozbrajać.

Omaha ominęli szerokim łukiem, bo ludzie z terenówek mówili, że Czarny Tony płaci po 100 gambli za ich głowy. Tylko David poszedł do miasta i kupił trochę leków dla wszystkich. Potem poszli do wysokiej wieży Tostera, ale okazało się, że czarownika nie ma, bo ludzie z Holton zaczęli się nim interersować, więc wybrał się do wioski Dunlap, żeby poczekać aż się trochę uspokoi. Tyle przynajmniej powiedział głos ze ściany, ale mówił to do Davida, którego głos nazywał „moim przyjacielem” i którego zapraszał do Dunlap, do Tostera. Do Nowych Spodni, Danny’ego i Antona głos powiedział, żeby zostawili Maszyny Molocha w windzie, czyli tym małym magicznym pokoju, który przenosił do Tostera i że „może się kiedyś zobaczą”. Głos mówił jakby był Tosterem, ale Nowe Spodnie i inni nie dali się zwieść i chociaż położyli dwie Maszyny Molocha w windzie, żeby nie taszczyć ich niepotrzebnie do Dunlap, postanowili iść razem z Davidem, tak jakby głos ich też zaprosił.

Po dwóch dniach doszli do wioski Dunlap, ukrytej w skalistym wąwozie, do którego wstępu broniła solidna drewniana brama, z lufą ognistego kija na trzech nogach, wystającą z dziury. Ludzie z wioski byli przyjaźni, choć biedni i chętnie wpuścili do środka Nowe Spodnie i przyjaciół. Pozwolili nawet Wielkiej Stopie napić się do pełna, za co wszyscyz wioski mogli pozjeżdżać sobie z jego garbu. Wioska była zbudowana wokół poidła dla żelaznych koni bladych twarzy, nazywanego Stacją Benzynową. W Stacji mieszkał wódz wioski, Burmistrz Scott Baker z żoną, córką i synem. Potem się okazało, że ma jeszcze drugiego syna, który poszedł kiedyś na wojnę z Molochem, a jak wrócił miał coś poprzestawiane w głowie. Doktor z Omaha, znany wszystkim fałszywy przyjaciel Skorpiona, George Barry, powiedział, że to mała Maszyna Molocha, która nim steruje. Więc wódz wezwał Tostera z Omaha, żeby coś zrobił z tą Maszyną, bo był bardzo dumny z tego syna, a z drugiego już nie tak bardzo. Okazało się, że Toster przyleciał do Dunlap żelaznym ptakiem na trzech kołach, który miał nad głową wiatrak, który kręcił się płasko, a nie na sztorc, jak normalne wiatraki. Teraz ten żelazny ptak z wiatrakiem stał na dachu największej chaty w środku wioski.

Toster pracował właśnie z głową tego chorego syna wodza, nazywanego Dan, tak jak pułkownik Dan Spencer, kiedy Nowe Spodnie i inni powiedzieli mu, że przynieśli dla niego całą dużą Maszynę Molocha z grzmiącym kijem. Toster bardzo się ucieszył, zostawił Dana i pobiegł zobaczyć nową zabawkę i obiecał zapłacić za nią po 100 gambli na głowę. Potem jednak wrócił do pracy z głową Dana, bo Burmistrz prosił, a Nowe Spodnie i inni nie chcieli go złościć i też się przyłączyli do próśb.

Czekając na Tostera i jego gamble Nowe Spodnie i przyjaciele rozglądali się po Dunlap i rozmawiali z ludźmi. Spotkali Ojca Roya Mendesa, który był lekarzem i kaznodzieją i opiekował się dziećmi, które nie miały rodziców. Nowe Spodnie dał mu placek i wszyscy obiecali mu pomóc szukać małej Olivii, która zniknęła z domu Ojca w nocy, pięć dni temu. Nowe Spodnie myślał, że to jakiś drapieżnik zszedł po stromych skałach otaczających wioskę, albo po rumowisku, zagradzającym drogę po trzęsieniu ziemi, które zamieniło kiedyś dawny wąwóz w otwartą tylko z jednej strony kotlinę. Poszedł razem z Antonem poszukać śladów, ale niczego nie znaleźli. W międzyczasie dowiedzieli się też, że wcześniej z wioski zniknęła mała koza, a jeszcze wcześniej latarka, ale Nowe Spodnie pomyślał, że tą latarkę to musiał ktoś ukraść, bo drapieżniki nie jedzą latarek.

Oprócz ludzi z Dunlap, w wiosce byli też przyjezdni. Jeden od razu podpadł Nowym Spodniom, bo nosił czerwoną chustę, jak Czerwone Chusty, które zakopały Uszatego Teddy’ego w piachu i znęcały się nad nim i które potem zostały postrzelane przez Danny’ego, Antona i Nowe Spodnie, kiedy napadli na ludzi z Holton. Czerwona Chusta z Dunlap nazywała się Bruce Brown i miała małego, kudłatego psa Lessie, który szczekał na Wielką Stopę, ale nie robił nikomu krzywdy. Nowe Spodnie, Danny i Anton patrzyli na niego podejrzliwie także dlatego, że parę dni wcześniej do Dunlap przyjechali Anioły Piekieł na swoich hałaśliwych żelaznych koniach i chcieli jedzenia i wody dla swoich koni, czyli motorów. A że nic im nie dano, ludzie z wioski bali się, że Anioły wrócą. Wtedy taki Czerwona Chusta mógłby być z nimi w zmowie i na przykład otworzyć im bramę. Oprócz niego w wiosce była jeszcze przejazdem rodzina Hooper, czyli stary Andy Hooper i dwójka jego dzieci w wieku Nowych Spodni. Wszyscy mieli grzmiące kije, Czerwona Chusta przyjechał na motorze z przyczepką na Lessie’go, a tamci terenówką.

Pod wieczór Toster wyszedł ze Stacji Benzynowej i oznajmił, że znalazł przyczynę szaleństwa Dana Bakera i że ta mała Maszyna, którą ma w głowie dostaje rozkazy od jakiejś innej, nazywanej Nadajnikiem, która musi być gdzieś niedaleko wioski. Nowe Spodnie, Danny i Silky Anton zgłosili się zaraz, że pójdą poszukać tej drugiej maszyny, za którą Toster obiecał dać im wiele gambli, a i wódz Burmistrz Baker obiecał dorzucić swoje, jeśli to uratuje jego syna Dana. Toster dał Danny’emu piszczące pudełko, które nazwał Miernikiem i powiedział, że im głośniejszy pisk tym bliżej będzie ten Nadajnik Molocha. Jednak Danny nie chciał iść z takim piszczącym Miernikiem i poprosił Tostera, żeby zamienił piszczenie na świecące lampki. Toster obiecał zrobić to na rano. Burmistrz Baker zaś obiecał dostarczyć linę i latarkę. Tak więc Danny, Anton i Nowe Spodnie mieli iść rano z Miernikiem poszukać Nadajnika Molocha dającej rozkazy głowie Dana Bakera.

Noc postanowili spędzić na dachu Stacji Benzynowej, żeby pilnować wioski, w razie gdyby nieznany drapieżnik przyszedł znowu porwać jakieś dziecko Ojca Mendesa. W międzyczasie dowiedzieli się też, że Dan Baker jakiś miesiąc temu wpadł w szał i zabił kilkoro ludzi z osady. Dlatego Nowe Spodnie i inni postanowili mieć też na niego oko, bo może to on porwał Olivię i zabił, albo zjadł, kto wie? Trochę było dziwne, że ludzie z miasteczka nie zabili Dana po tym szale, ale widać wódz Burmistrz Baker był bardzo poważany i jego słowo było silniejsze niż słuszny gniew ludzi.

David Winter nie dołączył do Nowych Spodni i reszty na dachu, bo był pijany po uczcie którą mu wyprawił Anton, a właściwie Brat Jeremiasz, bo zaraz po przyjściu do Dunlap Anton zrobił się znowu dobrotliwy i głosił wszystkim chwałę USAFa. Jego opowieści podobały się bardzo ludziom z Dunlap, którzy stawiali jemu i Davidowi drinki, a dwie białe squaw, córki właściciela zajazdu, oddały im swe ciała za darmo. W ten sposób Brat Jeremiasz spłacił Davida, który najpierw nie chciał się podzielić po równo gamblami za Maszynę Molocha oddaną Tosterowi, ale potem zmiękł i zgodził się pod warunkiem, że Nowe Spodnie i reszta zafundują mu solidną „popijawę z dziwkami”.

Do warty na dachu zgłosił się za to Czerwona Chusta Bruce Brown ze swoim psem. Po bliższym poznaniu okazał się miłym człowiekiem, który też chciał zrobić coś dobrego dla Ojca Mendesa i całej wioski w zamian za gościnę. Nowe Spodnie pomyślał nawet, że Bruce Brown jednak chyba nie jest z tych Czerwonych Chust, które napadły na Uszatego Teddy’ego i trochę go polubił. Noc minęła jednak spokojnie i nie było okazji sprawdzić Bruce’a Browna w akcji.

Rano Toster przyniósł nowy Miernik, który nie piszczał, ale miał dużo lampek, z których jedna świeciła, a reszta nie. Nowe Spodnie i przyjaciele mieli szukać Nadajnika Molocha tak długo, aż wszystkie lampki się zapalą. Zaraz też wzięli miernik, linę i latarkę od Burmistrza i poszli w góry. Pół dnia chodzili po skałach otaczających Dunlap posłuszni światełkom Miernika, aż w końcu po południu, po przeprawieniu się nad głęboką przepaścią, zobaczyli w oddali strome urwisko, nad którym latały jakieś duże ptaki.

Kiedy podeszli bliżej, okazało się, że to nie ptaki, tylko jakby Ludzie-Nietoperze. Byli mali, wzrostu kilkuletnich dzieci, mieli duże skrzydła, takie jakie mają nietoperze, ale ludzkie głowy, ręce i nogi. Było ich więcej niż dziesięć, ale mniej niż dwadzieścia. Urwisko, które było ich domem, miało w połowie półkę, na której przez szklane oczy Nowe Spodnie zobaczył małą dziewczynkę z jasnymi, długimi włosami, którą Ludzie-Nietoperze głaskami swoimi szponiastymi rękami i chcieli karmić jakimś surowym mięsem, ale dziewczynka nie jadła, tylko płakała. Nowe Spodnie od razu się domyślił, że to była Olivia i że to nie żaden drapieżnik ją porwał, tylko właśnie Ludzie-Nietoperze.

Na szczycie urwiska była druga półka, na której coś błyszczało. Szklane oczy powiedziały Nowym Spodniom, że to była żelazna kula na trzech nogach z czułkami i od razu pomyślał, że to ten Nadajnik Molocha, który dawał rozkazy Danowi Bakerowi. Ludzie-Nietoperze modlili się do tego Nadajnika i naznosili mu wiele darów, w tym latarkę ukradzioną z Dunlap.

Ludzie-Nietoperze zauważyli Nowe Spodnie i kompanów i kilku z nich poleciało zaraz po kamienie, które wzięli w ręce i zaczęli krążyć nad intruzami. A jeden z nich, chyba wódz, zaskrzeczał ludzkim głosem, że mają odejść. Zaczęło się rozmawianie, Danny i Anton chcieli, żeby Ludzie-Nietoperze oddali dziewczynkę, na co tamci chcieli dużo jedzenia, na co znowu Danny zaczął grozić, że ich wystrzela. Nowe Spodnie nieopatrznie dodał też, że Ludzie-Nietoperze muszą oddać też Nadajnik Molocha z górnej półki, na to podniósł się wielki wrzask i w końcu musiały przemówić grzmiące kije Antona i Danny’ego. Dwaj Ludzie-Nietoperze zlecieli z nieba i rozstrzaskali się o skały, a trzeci, trafiony strzałą Nowych Spodni zaskrzeczał tylko boleśnie i odleciał. Z góry poleciały kamienie, ale tylko jeden trafił Nowe Spodnie w głowę i rozbił ją, tak że zaraz popłynęła z niej krew.

Pozostali Ludzie-Nietoperze wznieśli się wyżej bojąc się grzmiących kijów i tylko skrzeczeli żałośnie w bezsilnej złości. Danny chciał wspiąć się wyżej na półkę z małą Olivią, ale nie było wiadomo, czy lęk przed grzmiącymi kijami okaże się dość silny, żeby utrzymać Ludzi-Nietoperze z daleka. I wtedy przemówił Anton, który na czas przemowy zmienił się znowu w Brate Jeremiasza. Opowiadał, że przebył daleką drogę z sanktuarium wielkiego USAFa, żeby przynieść Ludziom-Nietoperzom jego Słowo, a został obrzucony kamieniami. Pokazał też Ludziom-Nietoperzom Miernik, nazywając go Prorokiem USAFa i kazał im odrzucić fałszywego Kulistego Bożka, do którego się modlili, a który ściągnął na nich gniew USAFa, w postaci grzmiących kijów jego i Danny’ego. Nowe Spodnie, słuchając słów Jeremiasza, sam nabrał nabożnej czci do Miernika i jął wychwalać wielkiego USAFa i jego proroka Miernika.

I Ludzie-Nietoperze posłuchali Słowa. Nie tylko zgodzili się oddać Olivię, którą Danny zaraz spuścił na linie na dół, ale i z radością wymienili swego niemego i głuchego Kulistego Bożka na błyskającego teraz wszystkimi dziesięcioma światełkami Miernika, którego zaraz zabrali do świątyni na szczycie urwiska. Trochę tylko jęczeli, że gdyby Jeremiasz od razu powiedział, że przynosi im Miernik, nie doszłoby do śmierci dwóch z nich, ale zostali skarceni, że byli głusi i ślepi i dopiero grzmiące kije otwarły ich uszy i byli już cicho.

Mając małą Olivię, której dali jeść i pić, oraz Nadajnik Molocha dla Tostera i Burmistrza, wrócili najszybciej jak się dało do Dunlap. Toster bardzo się ucieszył z Nadajnika i wziął się ochoczo do pracy nad głową Dana Bakera, Burmistrz z wdzięczności darował Danny’emu, Jeremiaszowi i Nowym Spodniom piękny grzmiący kij, nazywany XM-8, pełen kul. Cała wioska, a szczególnie Ojciec Mendes ucieszyła się z powrotu małej Olivii i cała trójka przyjaciół poczuła się jak prawdziwi bohaterowie. Ludzie poznosili jedzenie i picie i świętowali zwycięską wyprawę Nowych Spodni, Danny’ego i Brata Jeremiasza, tak że wytrzeźwiały już nieco David Winter żałował, że nie poszedł z nimi.

Ale radość w Dunlap i świętowanie nie trwała długo. Pod wieczór tego samego dnia od strony drogi rozległ się ryk żelaznych motorów i pod bramę zjechało całe stado Aniołów Piekieł. Zażądali wpuszczenia do wioski, jedzenia, wody dla siebie i dla swoich hałaśliwych rumaków. Było ich więcej niż dwudziestu, ale Dunlap było dobrze bronione grubą bramą i grzmiącym kijem na trzech nogach, więc chociaż wódz Burmistrz Baker chciał rozmawiać, Danny i Anton wycelowali swe grzmiące kije w Anioła z tubą i zastrzelili go z dwustu kroków. Na to bracia Morganowie, którzy obsługiwali wielki grzmiący kij przy bramie, nazywany karabinem maszynowym, zaczęli z niego strzelać i położyli na ziemię dwa motory Aniołów zanim pozostali odjechali na czterysta kroków, poza zasięg kul z grzmiących kijów, gdzie rozbili obóz.

Dunlap było na razie bezpieczne, ale droga była zablokowana przez wściekłych Aniołów Piekieł, którzy zamierzali chyba wziąć wioskę głodem. Toster, jak tylko zobaczył, że zbiera się na walkę wsiadł na swojego żelaznego ptaka i odleciał, obiecując wrócić kiedyś po Maszynę Molocha, którą musiał zostawić, bo była za ciężka dla żelaznego ptaka. Natomiast Nowe Spodnie, Danny i Anton postanowili nocą wyprawić się pod obozowisko Aniołów Piekieł i zabić tylu ilu się da, licząc że może reszta się wystraszy i odjedzie. Do pomocy zgłosił się Bruce Brown, Czerwona Chusta, który widać był całkiem porządnym gościem, a nie jak się na początku zdawało, gangsterem. Za to rodzina Hooperów trzymała się z boku i Danny kazał Davidowi Winterowi, który zostawał w wiosce, mieć na nich oko i zabić bez pytania, gdyby chcieli otworzyć bramę Aniołom, albo zaatakować obrońców od środka. Koniec końców Bruce miał jednak też zostać w wiosce, ale kiedy zacznie się strzelanina, wyjechać na swoim motorze i zrobić trochę zamieszania, a może wciągnąć kilka motorów Aniołów pod ogień karabinu maszynowego z bramy. Po czym Nowe Spodnie ze swoim łukiem i butelką wody dla żelaznych koni, nazywanej benzyną, oraz Danny i Anton, ze swoimi grzmiącymi kijami, wyszli z wioski tajną drogą po skałach i ruszyli dookoła, żeby wyjść z boku obozowiska Aniołów Piekieł.

Najpierw Nowe Spodnie i Anton chcieli się podkraść blisko obozu i podpalić motory Aniołów, albo zabić kilku z łuków po cichu, ale okazało się, że musieliby przejść więcej niż sto kroków po płaskim terenie, gdzie Anioły na motorach bez trudu by ich doścignęli, gdy zacznie się walka. Dlatego w końcu Anton i Danny postanowili strzelać z daleka do strażników, którzy chodzili wokół ognisk, a kiedy Anioły wsiądą na motory i ruszą na nich, Nowe Spodnie miał w nich rzucić butelką benzyny i zrobić wielkie ognisko.

Plan się prawie udał. Anton i Danny zastrzelili dwóch wartowników przy ogniskach, a potem jeszcze kilku Aniołów, kiedy wsiadali na swe żelazne konie i kiedy jechali ku nim. W końcu jednak musieli uciekać ku skałkom, bo motory zbliżały się szybko, świecąc w ciemnościach światłami i siedzące na nich Anioły zaczęli strzelać. Anton dostał w plecy śrutem, padł na ziemię i odstrzeliwał się leżąc, Danny położył jeszcze kilku jeźdźców i ich rumaki, zanim zbliżyli się na tyle, że Nowe Spodnie mógł rzucić swoją butelką z benzyną. Niestety rzucił bardzo źle i wielkie ognisko tylko oświetliło motory, zamiast je podpalić.

Na szczęście Bruce wyjechał z wioski na swoim motorze tak jak obiecał i ściągnął na siebie cztery motory Aniołów, które popędziły za nim prosto pod lufę karabinu maszynowego Morganów. Rodzina Hooperów okazała się zdrajcami, tak jak się tego obawiali Nowe Spodnie i przyjaciele i zabiła dwóch Morganów przy bramie i raniła Davida Wintera, który miał na nich oko. Ale dzięki Davidowi ludzie z wioski nie dali się zaskoczyć i wybili fałszywych Hooperów do nogi, zanim dali radę dotrzeć do bramy. W tym czasie Danny i Anton położyli trupem albo poranili większość atakujących ich Aniołów, a reszta straciła odwagę i zawróciła, uciekając ile sił w żelaznych koniach. Danny oberwał jeszcze na koniec postrzał w głowę, ale na szczęście kula tylko otarła się o kość i stracił tylko sporo krwi i miał zawroty głowy.

Po wygranej bitwie, gdy ryk ocalałych motorów ucichł już w oddali, Nowe Spodnie, Anton i zataczający się jeszcze Danny pozbierali co cenniejsze rzeczy po zabitych i podobijali rannych i wrócili do Dunlap tą samą drogą, którą przyszli, bo nie wiedzieli przecież jak się skończyła rozprawa z Hooperami w wiosce. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło i wioska wzbogaciła się o kilka żelaznych koni po zabitych Aniołach, a wszyscy mogli wrócić do świętowania, chociaż było też trochę smutno, z racji zabitych dwóch braci Morganów. Nowe Spodnie, widząc potęgę grzmiących kijów bladych twarzy postanowił w końcu przemóc lęk przed nimi i nauczyć się samemu z nich strzelać. Dlatego wziął sobie najdłuższy grzmiący kij jaki udało mu się znaleźć przy pozabijanych Aniołach Piekieł i poprosił Brata Jeremiasza, żeby go uczył z niego strzelać.

Pijąc potem ognistą wodę w zajeździe Nowe Spodnie wygadał Bruce’owi Brownowi o tych innych Czerwonych Chustach i okazało się, że tamci byli jednak jego kompanami. To byli wędrowni handlarze z Południa, a nie bandyci, jak Nowe Spodnie myślał przedtem. Bruce mówił, że może Uszaty Teddy okradł jego kompanów i dlatego został zakopany, a atak na karawanę z Holton to też była jakaś zemsta. Może w takim razie oni wiedzieli coś o pułkowniku Danie Spencerze i Hegemonie, chociaż Bruce nigdy o nim nie słyszał. Zaprosił Nowe Spodnie i przyjaciół do odwiedzenia jego wioski na Południu, żeby sami mogli zapytać i obiecał, że nic złego ich nie spotka za postrzelanie jego kompanów podczas obrony karawany z Holton. A ponieważ Nowe Spodnie, Danny i Anton byli ścigani w Omaha i w Holton, postanowili skorzystać z zaproszenia i ruszyć na Południe z Bruce’m Brownem i jego psem Lessie’m.

 

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Neuro - Puszka z niespodzianką, Neuroshima ,

Comments are closed.