Porucznik Ned Sanders

Porucznik (Major) Ned ‘Rum Jacka (Jack’Rum)’ Sanders

Jowialny i dojrzały, o ogorzałej twarzy. Pijacki nos, co dziwne raczej częstuje, a nie pije. Życie musiał mieć stosunkowo bogate, ze względu, że nawet na zachodzie w upale prerii zdołał zachować pokaźny rozmiar brzucha. Ubiera się po wojskowemu i nie skrywa swoich korzeni. Jest zwykle bardzo przyjazny i często mówi – Jesteście moimi chłopcami i zadbam o was! Kto was wytargać będzie chciał przeze mnie przejść będzie musiał. Nosi ładny rewolwer – colt army, winchestera 77 – Matyldę, i szabelkę Isabelle. Cała jednak ta fasada umyka w tło gdy staje naprzeciwko wroga. Słyszeliście, że są ludzie, którzy mogą zmrozić człowieka samym spojrzeniem. Jackrum Sanders właśnie do takich osób należy.

Pewnego wieczoru przy ognisku Ned z pewnością opowie wam historię swej młodości, gdy jako świeżo awansowany oficer ożenił się z piękną Matyldą, córką pułkownika Williamsa. Chodziły słuchy, że dziewoję zbałamucił, że omamił ją i uwiódł. Prawda jednak była taka, że oboje się kochali i chcieli być razem. Nie potrzebowali zgody pułkownika by być szczęśliwymi. Wiedzieli, że Ned poradzi sobie z jego gniewem, szczególnie, że pracował w sztabie, i że zapewni ich rodzinie dobry, ciepły dom.

Nastał dzień, gdy nie dało się ukryć błogosławionego stanu Matyldy. Był to dzień, kiedy pułkownik Williams poraz pierwszy odwiedził ich dom. Zobaczył ich miłość i przywiązanie, obdarzył młodą parę swoim błogosławieństwem. Zostali zaproszeni na kolację rodzinną. Przestali być pariasami.

Matylda zmarła wydając na świat martwą dziewczynkę.

Obwiniając Neda, pułkownik Williams załatwił mu transfer na tereny sporne. Widać było potrzebę zemsty w jego oczach. Stracił jedyną córkę. Został tylko zięć, który przecież „porwał to dobre dziewcze i sprowadził na manowce”. Sam Ned też lekko tego nie przeżył. Jeden z jego ludzi – Jack Bimbrownik, pędził rum.

Jak na przekór wszystkiemu Ned wykazał się odwagą i umiejętnością taktycznego rozplanowania zadań oraz umiejętnością pozyskiwania lojalności ludzi, którymi dowodził. Odznaczono go Orderem Konfederatów za Odwagę i drugim za zasługi. Powoli zaczął wychodzić z nałogu. Williams nie mógł tego ścierpieć, gdy oddelegowano go, by samodzielnie wręczył medal młodemu, już kapitanowi. Sandersa miał spotkać też awans na Majora. Kłopot polegał na tym, że Williams nie mógł wystąpić przeciw niemu wprost. Nie po tym gdy cała armia słyszała o tym jak Sanders pokonał wodza Siuksów w walce na tomahawki (fartem, ale jednak), przeciwdziałając wzajemnej masakrze na terenach spornych. Polecił mu zatem rutynowy patrol z młodymi żołnierzami, by podnieść ich umiejętności i morale. Pojechało ich tylko 20. Zasadzka czekała. Zginęło 14. Wróg jednakże poniósł bardzo dotkliwe straty. Największą było to, że Ned dorwał 1 żywcem.

Odebrano mu rangę majora. Błędna ocena sytuacji, złe dowodzenie. Ned postanowił czekać. Jeden z tych, którzy znali prawdę, tych którzy przeżyli zamówił dla wszystkich srebrne emblematy z butelką rumu. Małe znaczki. Nosili je w klapach. Ludzie pod dowództwem Sandersa, sami zaczęli je nosić, gdy inni mówili im prawdę. Jego armia rosła.

Williams spróbował ponownie. Ponownie Ned przeżył. Tym razem czekanie dobiegło końca.

Sanders pobił Williamsa. Zdegradowano go do porucznika i wydalono. Gdy jednak wezwano żandarmerię by doprowadzić go do karceru, w oczekiwaniu na sąd wojenny, nikt się nie ruszył. Mieli odznaki Jackruma, byli „Jego Chłopcami”. Ned jednak odszedł. Sam. By nie rozpoczynać kolejnej wojny i to wewnątrz konfederacji armia zostawiła mu rentę i jego ekwipunek. Wrócił do domu, jaki zostawił za sobą. Wrócił na grób Matyldy i Isabelle.

Grabarz nie mógł go skierować do właściwego grobu, bo grobu już dawno nie było. Tydzień po pogrzebie, ktoś rozkopał grób, zniszczył trumnę, wyłamał bramę i uciekł. Dziwne było jednak to, że bramę wyłamano od wewnątrz. W resztkach trumny grabarz znalazł też obrączkę i pierścionek. Zatrzymał je jako souveniry. Przecież szeryf nie musi wszystkiego wiedzieć. Lokalny myśliwy powiedział, ze znalazł 2 tropy odchodzące na prerię. Drobne stopy, damskie, w dobrych butach i gołe stopy dziecka. Dzień później doszła telegrafem wiadomość, że Williams nie żyje. Powiesił się i podciął sobie gardło jak to mówią.

Sumienie musiało tak go gryźć, że chciał mieć pewność, że ze sobą skończy. Komuś jednak Ned przeszkadza. Ktoś chce jego śmierci. Do tej pory dał radę dowiedzieć się tylko tyle, że jest to dziwnie wyglądająca brunetka z dzieckiem. Tyle zdążyli powiedzieć niedoszli rewolwerowcy, nim wyzionęli ducha po jego kulach.

Od tej pory Ned jeździ po południu w poszukiwaniu ludzi, którym przydała by się jego pomoc za niewielką opłatą i ludzi, którzy wiedzieli by więcej o jego nieuchwytnej Nemezis. Teraz dotarł tutaj.

Tomasz Wachla

About Tomasz Wachla

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Deadlands, DL po raz piąty ,

Comments are closed.