Jim Grzmiący Lis

Wielu dziwnie patrzy na tego nie-indiania. Nosi pióra we włosach, nosi ozdoby z kości zajęczych i korali, jednak co u niego robi winchester, czy niska kabura o rewolwerze nie wspominając. Co skłoniło go do tego by nosić kapelusz? Czemu tyle pije, a tak niewiele przy tym o sobie mówi… Czemu tyle klnie?

Wiele tajemnic skrywa ten wasz Jim.

Gdy opowiada o swoim plemieniu plecie ewidentne bzdury. Gdy był mały szamani w wiosce zaprowadzili wszystkich na płaskowyż by rozmawiali z „Aniołami” – duchami z niebios, schodzącymi do, i wyłącznie, do plemienia Anasazi. My byliśmy Skarbnicą Wiedzy, my byliśmy Wierzącymi i Wiedzącymi. Jednak wymieraliśmy…

… tragedia stała się, gdy poszli na polowanie. Dwaj bracia. Nie wielu było w wiosce bliźniaków, a Ci wspaniale się uzupełniali. Jeden, już w tak młodym wieku, widział ślady, które przeoczali doswiadczeni zwiadowcy. Tropił kozice górskie na graniach. Strzały drugiego nigdy nie mijały celu. Pewnie dlatego, że mógł się podkraść pod wodza Comanche’ów, przymierzyć jego pióropusz, odłożyć na miejsce i nikt nawet się nie zorientował, że tam był. Strzelał zawsze z bliska.

Znaleźliśmy dużego jelenia, rodzina przeżyłaby miesiąc zimy bez kłopotu na jego mięsie. Ayashe, „Mój Mały” braciszek kpił ze mnie, że nie ustrzelę go, sam jednak nie przestawał się skradać. Szedł ku temu wspaniałemu zwierzęciu sam, z tomahawkiem. Ja zatrzymałem się. Widzę to jak dziś. Wstrzymałem oddech, wiatr uderzył mocniej by wyciszyć się. Czekam właśnie na ten moment…

Sam zrobiłem tą strzałę. Wiem, że jest cięższa od innych, lecz ugrzęźnie głębiej. Lotki przyciąłem z piór orła. Królewski ptak da mi królewską ucztę. Noszę łuk mego ojca. Wymaga więcej siły, lecz jego moc jest niezaprzeczalna.
Strzała mknie…

Coś spłoszyło jelenia. Moj braciszek zrywa się do biegu a strzała przeszywa złe gardło…

Mając 14 lat zabiłem pierwszego człowieka. To był mój brat.

Rada plemienia uznaje, że lepiej dla mnie i dla plemienia będzie, kiedy wyruszę na prerię by odnaleźć spokój i siebie samego. Tragedią jest gdy plemie traci wojowników, jednak 1000 krotnie większą tragedią jest, gdy traci ich z ręki jednego ze swoich. Gdy wrócę będę bogatszy w wiedzę i lata. Bogatszy w doświadczenie. Nie jestem już „Anevay”, nie jestem „Najlepszy/Najwspanialszy” – wasz język nigdy nie odda głebii, ni poetyki naszego. Jestem bezimienny. Zabieram ze sobą tylko to co wiem, że Ayashe chciałby bym miał, coś co sprawi, że nigdy go nie zapomnę. Jego wisior.

Nigdy niedorównam swemu bratu w sztuce odnajdywania śladów, jednak, gdy przybrałem niewolnicze imię Jim zauważyłem, że preria nie jest dla mnie tak straszna. Że mogę tu żyć. Zapomnienie odnalazłem w darze pana Jima Bearhuggera i jego „podłej whisky”. Czas nadchodzi by znaleźć nową ścieżkę. Czas nadchodzi by odnaleźć siebie i wrócić do plemienia by stanąć na jego czele. Nadchodzi czas by znów ujrzeć anioły…

Tomasz Wachla

About Tomasz Wachla

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Deadlands, DL po raz piąty ,

Comments are closed.