Gruby Jonasz

Kiedy wielebny Grimm zaczął rządzić się na Dziwnym Zachodzie i rozsyłać swoich misjonarzy, urzędujący na Starym Kontynencie papież Piusowi IX postanowił coś w tej sprawie zrobić. Najchętniej dla równowagi wysłałby na Dziwny Zachód swoich przedstawicieli, żeby wspierali jakoś osadników nie tylko duchowo, ale też siłami bardziej fizycznymi. Wybór padł na jezuitów. Niestety tak jakoś się złożyło, że wszyscy najbardziej kompetentni, których miał do dyspozycji, byli bardzo zajęcia misjami w innych częściach naszego świata. Trzeba było więc sięgnąć po rezerwy.

I tym sposobem świat przypomniał sobie o bracie Jonaszu, który nie martwiąc się zbytnio o losy doczesnego świata, żył sobie jak pączek w maśle w jakimś zapomnianym klasztorze, gdzie jego codzienność polegała na naprzemiennym odwiedzaniu kaplicy, kuchni, biblioteki, kuchni, … i tak od nowa z przerwami na spanie. Nie od początku jednak tak było. W młodości, w celu nabycia umiejętności prawienia kazań i rozwiązywania codziennych problemów zwykłych, prostych ludzi, wysyłano go na wieś. Wyprawy te jednak (po wypełnieniu obowiązków przeprowadzani mszy i udzielania sakramentów) kończyły się często na degustowaniu lokalnych wypieków bądź pomaganiu na roli oraz w wypasie bydła i owiec. Jonasz zamiast trenowania sztuki wypowiedzi nauczył się przeganiania drapieżników i polnych szkodników kamieniami oraz siłowego rozstrzygania wiejskich sprzeczek, gdy brakło mu argumentów słownych. Kościelni zwierzchnicy uznali więc, że z Jonasza jest raczej kiepski materiał na eksperta od szerzenia wiary i na długie lata o nim zapomnieli. Niestety – do czasu.

Z kilkoma innymi „rezerwistami” wysłano Jonasza na Dziwny Zachód z misją duchowego i fizycznego wspierania chrześcijan w walce ze złem. Podejrzewając, że być może posyłają owieczki w paszcze wilków, wyposażono wysłańców w poświęcone przedmioty, które mogą okazać się im pomocne w ratowaniu skóry. Jonasz otrzymał wielki żelazny krzyż do noszenia na szyi, który po rozłożeniu okazuje się być całkiem pokaźnym sztyletem z pochwą. Jonasz musiał jednak obiecać, że będzie go używał tylko w ostateczności przeciwko złu, a nie do krojenia chleba i wędzonki..

Po postawieniu stopy na amerykańskiej ziemi, Jonasz nie nawykły do umiejętnego gospodarowania finansami, dość szybko rozpuścił pieniądze, które otrzymał na wyprawę. Podróżuje ubrany byle jak, wyposażony w muła i podręczne klamoty konieczne do przeżycia. Nie ślubował ubóstwa, ale pieniądze jakoś się go nie imają – nie przykłada tez do nich wielkiej wagi. Co do wyglądu… jest po prostu duży i zwalisty. Lubi dobrze zjeść i wypić. Szczerze wyznaje wiarę chrześcijańską i stara się przestrzegać przykazań. Nie jest krwiożerczy, ale nie jest tez pacyfistą. Uważa, że ludzi, którzy zabijają dla przyjemności bądź chęci zysku trzeba usuwać dla dobra bożej trzódki i robi tak, gdy tylko pozwala mu na to sumienie. Ma zresztą przyzwolenie samego papieża. Pałęta się wiec po Dziwnym Zachodzie i gdy słyszy, że jacyś dobrzy ludzie są w potrzebie, to po prostu kieruje się w tamtą stronę. A że nie lubi się spieszyć, to zazwyczaj zajmuje mu to sporo czasu.

Krzysztof Dobosz

About Krzysztof Dobosz

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Deadlands, DL po raz piąty ,

Comments are closed.