Nathaniel ‚Radar’ Leblanc

Pp-po-ocho-odzę z Pp-po-osteru-unku, ale się bbo-oję m-ma-aszyn Mmolo-o-ocha, więc m-mnie w-wysła-ali n-na Po-ołudnie, w w-w-wa-ażnej m-m-is-sji…

Resztę opowiem sam, bo zanim Radar by to opowiedział Moloch byłby już w Miami… Czasy są ciężkie i Matka Natura nie kocha już wszystkich swoich dzieci jak kiedyś. Tylko te najsilniejsze, najsprytniejsze, albo najfartowniejsze… Jak wśród tych naj- uchował się taki leszcz jak Radar nie wie nawet jego stary, który wiele razy żałował że nie spuścił się wtedy do klopa… Chłopak nie jest może głupi, ani zły, ale brakuje mu jaj. O tak, z pewnością mu ich brakuje, podobnie jak krzepy, charyzmy, sprytu, urody… Na Posterunku próbowali zrobić z niego wszystko co się dało: medyka, technika, zwiadowcę, snajpera, kierowcę czołgu… W końcu nawet oni dali za wygraną. Facet jest po prostu do niczego. No i co z takim zrobić? Pewnie, można było dać mu plecak z C4 i wysłać pod którąś z maszyn Molocha, ale… No tak, tego też próbowali. Dwa razy. Nie wyszło, gość zemdlał i to w takim miejscu, że wyszedł z pola skanu maszyny. Niby się nie da, a tu dwa razy, no popatrz… Może jednak Matka Natura kocha je wszystkie? W każdym razie w końcu goście z Posterunku wzięli Radara na stronę i mówią: „Nathanielu…”, tak facet naprawdę ma tak na imię, pasuje jak ulał, no nie? W każdym razie mówią: „Nathanielu… potrzebujemy człowieka do ważnej misji. Komputer spośród 300 kandydatów wytypował właśnie Ciebie…”. Tak, tak, stare, jeszcze z przedwojennej gazetki reklamowej. Ale zdaje się zadziałało. No cóż, zapomniałem dodać, że oprócz jaj, krzepy, charyzmy itp. Radarowi brakuje jeszcze samokrytyki…

 

Jak wygląda ten bohater Posterunku? Trudno go pomylić z kimś innym. Głowa jak wyciśnięta cytryna, uszy jak ruski radar, oczy prawie na szypułkach, włosy jakby piorun dupnął w szczypiorek, wzrost jak plecak dla dziewczynek… Teraz już takich nie robią, no może tylko Mutki wyglądają podobnie. W starożytnej Sparcie takie dzieci zrzucali ze skały, w Średniowieczu zostawał taki mnichem, a w wieku dwudziestym urzędnikiem… A do tego jeszcze facet się cholernie jąka. Jednego słowa nie potrafi normalnie powiedzieć. Przed wojną rodzice prowadzali by go po lekarzach do siedemdziesiątki, ale w dzisiejszych czasach trzeba sobie radzić samemu, albo zdychać. Więc stawiam moje dwie spluwy na tę flachę whisky, że frajer nie dociągnie do trzydziestki, co ja gadam, że nie przeżyje roku! To co, zakład?!

About Marek Meres

www.spinq.pl
Neuro - Pierwszy kontakt, Neuroshima ,

Comments are closed.