Mirumoto Tokashi

Bushi klanu Smoka. Walczący dwoma mieczami inteligent.

Wygląd: 18-letni młodzieniec o bystrych oczach, przeciętnej budowy i wzrostu. Ogolony na łyso, poczernione zęby (szkielet to plugastwo), a na czaszce wytatuowany dziedziczny tatuaż mojej rodziny: wijący się smok dzierżący daisho.

Strój codzienny (kimono): szary, raczej obcisły i praktyczny. Mon rodziny na plecach oraz na obu rękawach (aby przodkowie prowadzili oba moje miecze). Strój wyjściowy: ciemnozielony ze złoty akcentami.

Zachowanie:
Ciekawski. i tajemniczy. Zafascynowany Shugenja i szukający zemsty. Dążący do doskonałości (Religia – Shintao) i chcący się uczyć. Często odpowiadający pytaniem na pytanie. Logiczne myślenie. Postawa naturalna, naturalne zachowanie. Walka dwoma rękami: Kataną i Wakizashi jednocześnie. Praktyka, nie elegancja (Mirumoto potrafił rąbnąć też łokciem z czółka itp.)

Ulubione powiedzenia Mirumoto Tokashi z Tao Shinsei:

Cierpliwy uczy się szybko, niecierpliwy nie uczy się wcale
Gdy odpoczywasz twój wróg ćwiczy
Jaka część czarki jest bardzie użyteczna ta, która jest, czy ta której nie ma?
Każda chwila jest lekcją, naucz się ich słuchać
Najbrzydsza z twarzy to ta wystawiona na pokaz
Pewność zabija możliwość
W gwóźdź , który wystaje uderza się najpierw
Spodziewaj się, że wszyscy ludzie kłamią i że jutro będzie padać
Strach boi się śmiechu
Zamiast uczyć innych ucz siebie – to wystarczająco trudne

———————————————-
Historia fabularyzowana, czyli dlaczego jestem taki jaki jestem
———————————————-

Urodziłem się 18 wiosen temu w zamku Shiro Mirumoto (Zamek Ostatniego Spojrzenia). Moja matka zmarła niestety przy porodzie, a moją matką zastępczą wkrótce stała się starsza o 8 lat siostra – Hogame. Dość wcześnie, jak każdy z mej rodziny, rozpocząłem trening Bushi.

W wieku 10 lat po raz pierwszy miałem możliwość opuszczenia gór Smoka. Mój ojciec Futoshi postanowił wydać Hogame za syna swojego dawnego przyjaciela – Shinjo Itakaki. Przyszły Pan młody Shinjo Nonaka – przyjechał wraz ze swym kuzynem i służbą do nas, aby zabrać Futome na ziemie Jednorożca i przedstawić ją swym rodzicom. Po około miesiącu mieliśmy powrócić na ziemie naszego klanu.

Droga nasza wiodła poprzez ziemię klanu Ważki i tu doszło do tragedii, która na zawsze odmieniła moje życie.

Należy wiedzieć, że tydzień przed naszą podróżą Ronin i Mistrz Miecza – Masuda Koso, zabił w pojedynku syna Pana Shimai Tonbo, Daimyo z Klanu Ważki. Pan Tonbo zakipiał gniewem i postanowił zgładzić owego Mistrza Miecza.

Kiedy na noc zatrzymaliśmy się w pewnej przydrożnej gospodzie, oprócz nas zatrzymało się także 3 roninów, w tym pewien shugenja, któremu moja siostra od razu wpadła w oko. Była bardzo piękna, a ów shugenja chyba wypił zbyt dużo sake. Pan Shinjo Nonaka dał mu uprzejmie do zrozumienia, że będzie lepiej dla wszystkich aby już udał się spać. Poprosił mnie też abym dyskretnie udał się do jego kuzyna, który medytował przed gospodą i poprosił go o przyjście.

Tak też zrobiłem. Przeczuwając niebezpieczeństwo w drodze powrotnej poszedłem do konia Hogame, który był w budynku obok. Wiedziałem, że siostra ma przy nim dodatkowy nóż. Miałem 10 lat ale nie chciałem pozostać bezbronnym gdyby miało do czegoś dojść.

W pobliżu szumiała rzeka, nie od razu więc usłyszałem odgłosy walki. Kiedy jednak to nastąpiło, pobiegłem z powrotem zobaczyć co się dzieje. Przez szczelinę w drzwiach zobaczyłem wnętrze gospody i zamarłem. Na nogach stał tylko Shugenja. W środku było pełno ciał i krwi. Przerażony i zagubiony nie wiedziałem co robić, szukałem wzrokiem martwego ciała Hogame. Rozwścieczony Shugenja akurat dobił swym wakizashi właściciela gospody kiedy mnie zauważył. Rzucił się w moim kierunku. W ręku miałem tylko mały nóż, a przed sobą przerażającego Shugenje, którego twarz zapamiętałem na zawsze. Zacząłem więc uciekać w stronę pobliskiego lasu. Kiedy już dopadałem pierwszych drzew poczułem jak powietrze wokół mnie zaczyna drgać i jakaś siła otępia mi umysł i rozsadza plecy. Resztką sił wpadłem głębiej w las, skręciłem w stronę rzeki i wskoczyłem w jej zimny nurt. Porwał mnie dalej i dalej.

Zimna woda trochę mnie otrzeźwiła i udało mi się w końcu wyjść na brzeg. Po jakiś 15 minutach doszedłem do siebie na tyle, że postanowiłem wrócić. Noc była zimna, a ja przemoczony i zmarznięty. Strach o siostrę dodawał mi jednak sił. Kiedy podkradałem się bliżej gospody usłyszałem tętent konia. Zobaczyłem jak Shugenja oddala się w mrok nocy.

Wszedłem do gospody z pustką w sercu. Nikt poza mną i Shugenja nie przeżył. Moją siostrę odnalazłem w końcu kompletnie nagą w pokoju właściciela gospody. Miała na piersi ranę, taką jaką mógłby zadać wakizashi… Jej ręka jeszcze kurczowo drgała kiedy do niej dopadłem. Potem przestała. Zemdlałem.

Kiedy się obudziłem miałem wysoką gorączkę i wszystko widziałem jak przez mgłę. Jacyś obcy ludzie zajmowali się mną. Znów zemdlałem.

Parę dni później już doszedłem do siebie i byłem w domu jednego z samurajów Pana Shimai Shogo, Daimyo z Klanu Ważki. Oznajmiono mi, że Bandyta – Ronin Masuda Koso, został już zgładzony i śmierć mojej siostry oraz Jednorożców została pomszczona. W pierwszej chwili myślałem, że chodzi o tego Shugenja, jednak wraz ze szczegółami doszło do mnie, że wszytko zostało przekręcone.

Całość mordu zwalono na mistrza miecza Masuda Koso. Ponoć na miejscu znaleziono jego kapelusz i fragment ubrania z jego monem. Daimyo Shimai Tonbo wysłał więc kilka oddziałów aby go pojmały lub zabiły. Jeden z tych oddziałów dopadł Pana Masuda Koso i 15 łuczników pozbawiło go życia.

Próbowałem wytłumaczyć, że to wszystko nie tak było, że to Shugenja, ale nikt mnie nie słuchał. Mówili, że z powodu tej tragedii musiało pomieszać mi się w głowie. Po tygodniu kiedy byłem już w pełni zdrów odesłano mnie na ziemie Smoka.

Mój sensei Mirumoto Futome i mój ojciec Futoshi wysłuchali mnie ale zakazali mówić o tym komukolwiek. Pan Daimyo Shimai Tonbo był naszym przyjacielem. Moja rodzina wysłała mu oficjalne podziękowanie za uratowanie mojego życia i zdrowia oraz za pomszczenie śmierci Hogame. Sprawa była zamknięta.

Żyłem i uczyłem się dalej z chęcią zemsty głęboko na dnie serca. Tylko ja sam mogłem odnaleźć tego ronina Shugenja. Nie znałem jego nazwiska, a nikt inny nie widział jego twarzy. Uczyłem się więc więcej od innych o Shugenja, starałem się mieć chłonny i otwarty umysł, bo z pewnością nie znajdę go siłą mego miecza. Wyczekiwałem dnia mego gempuku. Oczywiście nauki moich nauczycieli traktowałem poważnie, chciałem się uczyć, doskonalić, miałem w sobie olbrzymią ciekawość świata. Bez tego przecież na pewno mi się nie uda. Rokugan jest duży, a ten Shugenja potężny. Zanim go znajdę muszę się wiele nauczyć.

Kiedy dwa lata temu zmarł Pan Shimai Tonbo, Daimyo z Klanu Ważki nie zasmuciło mnie to wcale. Zastanawiałem się już wtedy nad moim haiku patrząc na pradawny tekst mej rodziny: „Ja również nie”. Moje było takie:
szukam spokoju
duch zagubił drogę
nie poprzestanę na jednym

Z pozoru ten tekst mówi o szukaniu oświecenia mego niespokojnego ducha. Jednak ostatnie zdanie otwiera drugie dno. Zagubiłem drogę prawdziwego Mirumoto i muszę jej odzyskać. Oświecenia będę szukać kiedy dopełni się zemsta.

Poprosiłem mego Daimyo Hokkai o możliwość wyruszenia do Rokuganu w poszukiwaniu wiedzy, oświecenia i doskonałości. Na początek wybrałem ziemię Jednorożców, czując do nich sympatię.
Wstyd mi, że ukryłem przed Daimyo całą prawdę. Splamiłem tym swój honor. Jednak być może właśnie ma droga wiedzie poprzez poszukiwanie tego Ronina? Jak mówi mój sensei Futome Mirumoto – ważne by kroczyć i dojść, nieważne jak szybko. Ja rozpocząłem swoją drogę. Pewnie okaże się długa.
————————-

Mirumoto Tokashi zginął w sławnym pojedynku z panem Bayushi Tangen. Pojedynek rozgrywał się przed obliczem Namiestnika Cesarskiego Pana Akodo Yoshiro. Więcej można przeczytać w streszczeniu przygody nr 3 – „Honor Samuraja”.

Tomek ‚Funky’ Kowalski

About Funky

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
L5K Druga seria, Legenda Pięciu Kręgów ,

Comments are closed.