Z notatek posterunkowego Włodzimierza Iwanowicza – Opis Sesji III

Jest rok 1980. W kopalni „Ziemowit” gdzieś na Śląsku podczas drążenia chodników odkryto na poziomie 600 podziemnie jaskinie oraz jakoby ślady ludzkiej działalności. W kopalni zdarzają się częste awarie – istnieje podejrzenie sabotażu. Poza tym w starych jaskiniach pojawia się Skarbnik i straszy górników. Na jego widok sam I Sekretarz PZPR podobno zlał się w gacie. Do kopalni zostaje wysłane kilka komisji ekspertów. Jedna z nich tworzą: Włodzimierz Iwanowicz, Tomasz Sosna, Witold Markiewicz i Andrzej Manc.


Z notatek sierżanta milicji Włodzimierza Iwanowicza


Dzień pierwszy

Wraz z zapisanymi wcześniej w notatkach: Tomaszem Sosną, Witoldem Markiewiczem i Andrzejem Mancem przyjeżdżamy do kopalni. W kopalni strajkują nieroby. Wszystkich wchodzących rewidują. Przyglądam się uważnie twarzom żeby móc ich rozpoznać, gdy będziemy robić aresztowania za nielegalny strajk. Tomasza Sosny nie chcą wpuścić, bo ten nożownik jak zwykle taszczy z sobą swoje „artystyczne” przyrządy. Aż dziwne, że jeszcze za to nie siedział. W końcu Tomasz wchodzi bez noży.
Zjeżdżamy na dół. Wraz z nami: Kopciński Antoni – przewodniczący samozwańczego komitetu strajkowego, towarzysz Tomczuk – sekretarz z komitetu Wojwódzkiego, Dudzik Paweł – pisarz wszędzie wpychający swój nos i cos notujący (przy okazji należy przejrzeć jego notatki). O Dudziku krążą legendy, że gdy był na studiach to odkrył nielegalny handel dżinsów.
Podczas zwiedzania jaskiń Witold znajduje na ścianie tajemny znak. Przerysowuję go do zeszytu. Gdy jesteśmy nad podziemnym jeziorem, wtedy nagle słyszymy syrenę, która alarmuje o zagrożeniu w kopalni. Zaczynamy uciekać do szybu. Tym samym czasie pojawia się nad jeziorem blada postać. Porusza się w nasza stronę i… rozmywa się w powietrzu. Wyjeżdżamy na górę. Okazuje się, że jeden z inżynierów odkrył wyginające się stemple. Odbywa się narada komisji eksperckich. Inspektor Bruździk ze Zjednoczenia przeprowadza głosowanie na temat: czy można rozpocząć wymianę stempli i potem wydobycie. Większość obecnych nie zgadza się, co oznacza że prace wciąż będą wstrzymane.
Po południu zjeżdżamy ponownie na dół. Decydujemy, ze należy sprowadzić ponton i butle z tlenem do zbadania podziemnego jeziora. Tomasz bada znak na ścianie. Zauważamy że ściana przypomina wyglądem bramę. Witek za pomocą licznika Gajgera (jakis znajomy Witka) stwierdza podwyższone promieniowanie ze znaku. Zachodzi podejrzenie, ze może tam być uran i to no może być źródłem halucynacji ze Skarbnikiem.
Wieczorem po powrocie na powierzchnię, naradzamy się we własnym gronie i pijemy wódeczkę. Tomasz odmawia. Wcześniej niby mimochodem wspomniał, że Skarbnik może chronić skarby, a za jeden diament z państwowych skarbów moglibyśmy sobie małego fiata kupić. Uran tez chciałby sprzedać i kupować za niego małe fiaty. Zważywszy również na fakt, ze wcześniej usiłował przemycić na teren kopalni swoje noże – Tomasz pomimo naszej dobrej znajomości staje się osoba bardzo podejrzaną.


Dzień drugi

Przyjeżdża z Moskwy znany parapsycholog, jeden z utalentowanych jasnowidzów: towarzysz Riazański Oleg. Twierdzi, ze miał wizję i widział coś pod wodą w naszej kopalni. Coś jakby ruiny miasta. Ruszamy do kopalni z pontonem i akwalungiem. Jezioro ma około 20m szerokości i 40 metrów długości. Przepływamy je i badamy dwa wylotowe korytarze w drugiej części jaskini. W obu znajdujemy na ścianach tajemne znaki identyczne z tym znalezionym poprzedniego dnia. Jeden z korytarzy jest zasypany, a drugi ciągnie się dalej. Wracamy nad jezioro. Zakładam akwalung, mocuję do siebie linę zabezpieczającą, zabieram lampę i podwodny aparat fotograficzny. Opuszczam się na jakieś 40 metrów. Dookoła zauważam wielką przestrzeń, a daleko pode mną dziwne iglice, przypominają one czubki rakiet międzykontynentalnych (!). Robi się zimno i musze wracać na powierzchnię. Robię zdjęcia i wynurzam się. Gdy ruszamy pontonem do brzegu, to znów pojawia się Skarbnik, ale widzi go tylko Andrzej. Ja widzę tylko słabą poświatę. Robię zdjęcie w kierunku gdzie Andrzej patrzy, choć pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie. Od brzegu dobiegają nas głosy, że mamy szybko wracać, że w lewym chodniku (tam gdzie wyginały się stemple) pojawiły się pęknięcia plomby i grozi zalanie kopalni. Wyjeżdżamy na powierzchnię.
Po południu odbywa się narada. Koledzy radzą zasypać prawy korytarz, za którym znajduje się podziemne jezioro, aby stwarzało zagrożenia i Skarbnik nie straszył górników. Towarzysz Dudzik przyznaje się, ze sam łaził w lewym chodniku – może być więc sabotażystą, choć nie wygląda. Gosami większości decydujemy uruchomić normalne wydobycie w lewym korytarzu, a sami będziemy badać prawy. Wieczorem przywożą odbitki zdjęć. Na podwodnych zdjęciach widać iglice, ale dokładnie nie widać czego to są czubki, choć można zauważyć jakieś symetryczne linie. Na zdjęciu wykonanym na powierzchni nie widać nic.


Dzień trzeci

Rankiem zjeżdżamy pod ziemię. Dyskutując zwiedzamy odnogi prawego korytarza i w pewnym momencie znajdujemy peta (zabezpieczam go). Od tego momentu zaczynamy uważnie się rozglądać, aż znajdujemy schowek ze sprzętem. Jest tam dynamit do wysadzania ścian, świdry do wiercenia, konserwy, woda, papierosy – zapasy na miesiąc dla jednego człowieka. Na podstawie peta Oleg stwierdza, ze zgromadził to wszystko szpakowaty (bądź ciemny blondyn), młody człowiek w okularach. Ten rysopis pasuje do czterech osób: Kopcińskiego, Dudzika, dziennikarza z trybuny Ludu i inżyniera Kowalczyka. Na naradzie wspominamy o konieczności dokładnego przeszukania korytarzy. Chcemy tym sprowokować sabotażystę, aby zjechał pod ziemie próbując zlikwidować schowaek. Kopciński i Dudzik palą papierosy tej samej marki co znaleziony pet.
W nocy czatujemy przy windzie. Pojawia się Kopciński i staje się głównym podejrzanym. Płoszymy go nie pozwalając mu zjechać na dół.


Dzień czwarty

Wykonuję telefon do moich nieoficjalnych zwierzchników. Okazuje się ze trzech z czterech podejrzanych osobników to „nasi” (!!!). Postanawiam skontaktować się z Kopcińskim na osobności z samego rana.

Krzysztof ‚Ozzy’ Dobosz

About Krzysztof Dobosz

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
ZC PRL lat 70-tych, Zew Cthulhu ,

Comments are closed.