Scarred Lands – Opis Sesji VII

Po zejsciu z gor i jakims tygodniu przedzierania sie skrajem bagien rwaca rzeka zmusila nas do zaglebienia sie w nie neico bardziej. Niezadlugo zauwazylismy w oddali dziwna budowle – dziwna bo wygladala jak maly zamek a kto buduje zamek na bagnach („..i ten tez zatonal. Zbudowalem piaty i ten stoi !” :)) Okazalo sie ze jest to Dom Bogow – swiatynia poswiecona wszystkim bogom, bez faworyzowania zadnego. Ale nie bylo to jedynie miejsce kultu…

Podczas wojny Bogow z Tytanami tu wlasnie bogowie powalili Tytana Plag – Cherna – i uwiezili go w bagiennych glebinach. Na strazy tego wiezienia stalo dziewieciu kaplanow zgromadzonych w Domu Bogow. Dziewieciu, gdyz oprocz osmiu Wielkich Bogow swego kaplana mial takze tragicznie zmarly bog Urkhantus, ktory byl przeciwny wojnie z Tytanami i zostal zdradziecko zabity przez swych braci i siostre (Vangala, Belsameth i Charduna zdaje sie). (Biedak (kaplan, a nie zmarly bog oc :) byl zabawny: „…za to ogladamy boskie plany… to znaczy oni (kaplani zyjacych bogow) ogladaja…” :)) Tak wlasciwie to kazdy z kaplanow byl sluga wszystkich bogow, choc nosil imie jednego z nich (Vangal np. byl rudobrody, udzielil nam cennych wskazowek nt. bagien i w ogole byl dosc mily :).

Dobra, do rzeczy. Szybko okazalo sie ze kaplani mieli powazny problem: z bagniska wynurzyla sie czaszka Cherna, co wymagalo interwencji, a sludzy bogow nie za bardzo byli w stanie sobie z tym poradzic. Normalnie wzywali na pomoc Czujnych – cos w rodzaju komandosow w Veesh, ale tym razem Czujni byli daleko a czas naglil, bo zamieszkujacy bagniska Ludzie-Szczury (chyba Slithern, ale nie jestem pewien) mogli lada dzien znalezc czaszke i nie wiadomo co wtedy mogloby sie stac. No i oczywiscie padlo na nas :) Mielismy wziac Boska Ksiege stworzona przez wielkich kaplanow po wojnie z Tytanami i przedrzec sie przez bagno do czaszki gdzie mielismy sie spotkac z Czujnymi ktorych dowodca potrafil sie poslugiwac Ksiega. Dzieki naleganiom Erlina (?) wzielismy ze soba takze tego nadmiarowego kaplana, co okazalo sie bardzo dobrym posunieciem. Aha – Wy Khebenie i Baudinie zostaliscie z Jedem :)

Na bagnach szlo nam calkiem niezle, nikt sie nie utopil (choc niektorzy nurzali sie po pachy), Emon upolowal dwoch sledzacych nas Szczurakow (pozarzynal ich zanim ja zdazylem zdjac wlocznie, ladny mi archeolog :)) no i postrzelilismy (no dobra, ja postrzelilem :) dwoch Czujnych. Ale sami sobier byli winni, czaili sie jak zboje… Kiedy nieporozumienia sie wyjasnily w znacznie wzmocnionej kompanii wyruszylismy ku bliskiej juz Czaszce Cherna. Zastepca dowodcy Czujnych (zapomnialem imienia a kartki zostaly w domu), Emon i ja poszlismy przodem sprawdzic teren. Ten od Czujnych zwierzyl nam sie ze swoich planow – mial ochote wykorzystac Ksiege do teleportowania siebie i oddzialu komandowsow-samobojcow w samo serce terytorium Szczuroludzi , zeby zabic ich krola. Sadzil ze wtedy rywalizujace ze soba klany rzuciliby sie sobie do gardel. Sarkal na kaplanow z Domu Bogow i swego dowodce ze oszczedzaja artefakt zamiast go uzyc w dobrej sprawie (zapomnialem dodoc ze Ksiega byla trzykrotnego uzytku, ale raz juz zsotala wykorzystana wiec zostaly jeszcze dwa kamienie-ladunki). Nie pamietam jak Emon ale ja go zignorowalem, nie mialem ochoty ani mu pomagac (jeszcze mi zycie mile) ani przeszkadzac (co mi tam jakas ksiega).

No ale w koncu dotarlismy na miejsce. Czaszka wynurzala sie z bagniska, czarna i wielka jak dom, dookola panowala absolutna cisza, a wokol lezaly martwe zwierzeta. Ale niestety – Szczuraki juz sie dowiedzieli – znalezlismy ich swiezy trop, musilismy sie spieszyc. Dotarlismy do czaszki (tym razem juz wszyscy) przed nimi.

Dowodca Czujnych otworzyl Ksiege i … zlapal sie za gardlo. Po chwili zamieszania okazalo sie ze zlapal go skurcz, ktory nie pusci jeszcze przez jakis czas i ze ktos go prawdopodobnie otrul ! Moje podejrzenia (innych chyba tez) od razu padly na zastepce, ale nie bylo czasu na dochodzenie… Z bagniska otaczajacego Czaszke zaczely wydobywac sie z bulgotem banki gazu, wszystkim zrobilo sie slabo i nagle juz nie bylismy soba, ale Chernem, walczylismy z krasnoludami i ciemnymi elfami, widzielismy zdrade Gorana i zadawalismy straszliwa rane bogowi Drendali, potem pedzilismy fala szczurow i insektow ku jakiejsc twierdzy ktora spustoszylismy, ale oto z nieba splynela Madriel, droge zagrodzil nam Corean i musielismy sie cofnac. W koncu na bagnach otoczyly nas Elfy, zabilismy ich boga, ale powalili nas i zatopili w blocie…

Nagle znowu bylismy soba… ale dookola nas jarzyly sie czerwone slepka i rozlegaly sie dzikie piski Szczuroludzi ! Petajacy sie dotad pod nogami kaplan 9 boga dostal Ksiege i zadanie opanowania jej obslugi w przyspieszonym tempie, a reszta stanela do walki. Opadl na nas roj strzal a potem do boju ruszyla pierwsza linia atakujacych – Pozeracze Zwlok, ludzie porwani przez Slithern i zmienieni w odrazajace monstra. Padali masowo od strzal naszych i swoich szczurzych panow, ale czesci udalo sie przedrzec i zwiazac walka Ferre i czesc Czujnych. W tym czasie Kastor i drugi paladyn, ktory przyszedl z Czujnymi chronili tarczami czytajacego Ksiege kaplana.

Druga fala Pozeraczy runela na nas i padla tak jak pierwsza, choc szeregi Czujnych mocno sie juz przerzedzily. I wtedy z tylu szeregow Slithern blysnela wzniesiona wysoko kosa, rozlegl sie wysoki swidrujacy pisk, ktoremu zaraz zawtorowaly inne piski. Slychac bylo w nich radosc i podniecenie.Uslyszelismy ciezkie cmokanie bagna i basowe pomruki, a potem w cieniu zamajaczyl cien monstrualnej bestii. Potwor kolysal sie na krotkich nogach ciagnac niemal po ziemi dlugie lapy zakonczone pazurami wielkosci mieczy. Dookola niego biegli Zarazeni – wojownicy Slithern.

Kastor zostawil kaplana pod opieka drugiego paladyna i ruszyl do przodu razem z Ferra. Wygladali jednak niepozornie przy ogromnym Harataczu i jakze krucho… Ale w tym momencie Erlin pokazal co potrafi ! Blysnelo swiatlo i potwor stanal na moment oslepiony. Zaraz jednak ruszyl znowu do przodu, co prawda slepy ale wsciekly i zadny krwi. Zaczela sie walka, Kastor co prawda poteznym cieciem wyharatal pokazna szrame w brzuchu Haratacza, ale zaraz potem omal nie zostal poszatkowany jego dlugimi na  lokiec pazurami. Wojownicy padali i wstawali ozywiani uzdrawiajacymi miskturami, Emon skakal dookola monstrum ale tez w koncu oberwal potezna lapa i omal nie zginal, ja musialem sie wziac do wloczni i opedzac od Szczurakow… Erlin ktory tak celnie ugodzil Haratacza wpadl na inny pomysl, ktorego jednak omal nie przyplacil zyciem. Otoz postanowil ocalic Ksiege przed napierajacymi Szczurakami (nie bylo jeszcze tak zle), wiec wyrwal ja z rak slamazarnemu klerykowi i rzuciwszy na siebie niewidzialnosc zniknal. Chroniacy kaplana paladyn najpierw oniemial a potem machnal na oslep mieczem, chybiajac jednak Erlina (na jego szczescie). Sytuacja byla dosc niewesola, Czujni w wiekszosci lezeli juz na ziemi, ale w krytycznym momencie Kastor
(chyba) postawiony na nogi juz po raz chyba trzeci, poteznym zamachem rozcial brzuch Haratacza i potwor zwalil sie na ziemie !

Szczuraki rzucily sie do ucieczki i wkrotce zostalismy na placu boju sami. Emon o malo co po raz drugi nie zginal bo chcac wyciac sobie na pamiatke zab potwora pochylil sie nad nim i wtedy Haratacz niespodziewanie otworzyl oczy i machnal pazurami tuz przed nosem zbielalego ze strachu Emona ! Okazalo sie ze potwor regeneruje powoli rany, ale zdradzil sie z tym za wczesnie i Kastor pozbawil go lba, kladac trupem ponownie, tym razem juz ostatecznie. Teraz kaplan powrocil do czytania Ksiegi i po dluzszej chwili ponura Czaszka pograzyla sie z bulgotem w bagnie. Niebezpieczenstwo zostalo zazegnane ! Potem nastapila dosc ostra klotnia miedzy zwolennikami i przeciwnikami teleportowania komandosow prosto na leb Szczuzego krola, w koncu jednak Erlin uspil zastepce dowodcy Czujnych i tak wrocilismy do Domu Bogow z ostatnim kamieniem w Ksiedze wykonawszy zadanie.

Tu nas uleczono, podziekowano, a kaplani zapytawszy bogow wyjasnili nam pewne niewyjasnione sprawy. Zdrajca ktory pozbawil glosu dowodce Czujnych czym nas omal nie zgubil wbrew moim oczekiwaniom okazal sie byc mlody chlopak z Czujnych ktory ulegl szantazowi Szczurakow ktore zarazily jakas plaga cala jego wioske. Zastepca dowodcy Betham Khur palal zadza zemsty za zamordowana rodzine ale nie posunal sie do zdrady, probujac jedynie sklonic nas do wykorzystania trzeciego kamienia z Ksiegi. A co dalej to juz sie przekonamy nastepnym razem !

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
AD&D, AD&D - Scarred Lands ,

Comments are closed.