Scarred Lands – Opis Sesji VI

Galaretowaty stwór rozpuścił się w cuchnący szlam, pozostawiając zesztywniałe ciało Człowieka w Czerni, który dla towarzyszy zdążył się już stać Baudinem, dobrym kompanem i cennym sprzymierzeńcem. Szczególnie Kheben i Mobric rozpaczali nad śmiercią Baudina i poprzysięgli zrobić wszystko, by do nich powrócił. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, Kheben zatoczył się na ścianę, po jego szatach zaczęły przeskakiwać iskry i stracił przytomność. Próby ocucenia go, przyniosły jedynie połowiczny skutek – był w stanie iść, ale sprawiał wrazenie, jakby był zamknięty we własnej wizji, nie miał kontaktu ze światem wewnętrznym. Marmotał coś o wielkiej Bestii, boskim gniewie i niebezpieczeństwie. Uradzono, żeby ciało Baudina oraz na poły nieprzytomnego Khebena pozostawić w krasnoludzkiej strażnicy i dalej w szóstkę przeszukiwać lochy.

Podziemia nie były szczególnie rozległe i wygladały na opuszczone, ale poszukiwaczom udało się znaleźć znaki pozostawione najprawdopodobniej przez grupę Solona Asurasa. Idąc ich tropem odnaleźli tajne przejście, które pozornie bez potrzeby pozwalało ominąć drzwi zabezpieczone krasnoludzkim runicznym zamkiem. Kawałek dalej, w korytarzu grupa natknęła się na wyrzutnię strzałek, która jednak, nie wiadomo dlaczego nie została aktywowana. Do czasu. Grzebiąc grotem w mechaniźmie, Narya uruchomił pułapkę i los drużyny zawisł na włosku – szczęściem bohaterowie osłonięci tarczami zdołali zejść z drogi pocisków. Doszli też do wniosku, że pułapka był zastawiona na tych, którzy otworzą krasnoludzkie drzwi, zaś korytarz którym się posłużyli, był skrótem wybudowanym przez Drendali. A to oznaczało, że byli już najprawdopodobniej na terenach wroga.

Prędko przekonali się, że tak jest w istocie. W wielkie komnacie do której trafili po kilku rozwidleniach korytarza, usłyszeli chrzęst opadajacej za nimi podłogi i władczy głos nakazujący im rzucić broń. Z ciemności wyłoniła się ósemka srebrnowłosych wojowników.

Zapewne doszłoby do negocjacji z ciemnymi elfami, gdyby nie obecność Mobrica. Rycząc zawołanie bojowe klanu Karathule, krasnolud rzucił się w kierunku znienawidzonych wrogów jego rasy, a reszcie drużyny nie pozostało zrobić nic innego.

Walka trwała długo i była zacięta, drendali korzystali z wrodzonych mocy stwarzania iluzji i wiele krwi popłynęło zanim przywódca elfów padł na ziemię, a ostatni jego żyjący podwładni złożyli broń.

Mobric zgładził jednego z jeńców, a drugiego wraz z nieprzytomnym przywódcą planował oddać krasnoludom, ale to musiało poczekać – w tej chwili należało załatwić sprawę Solona. Zastraszony drandali powiedział, że ludzie, którzy weszli do tuneli kilka dni temu zostali zabici i choć on może zaprowadzić drużynę do miejsca, w którym leżą zwłoki, nic im to nie da – bo już zbliżają się kolejni wojownicy Ciemnych Elfów. Podjęto decyzję – wraz z jeńcem po ciało wyruszyło trzech członków drużyny, pozostali czekali. Drendali mrucząc pod nosem pieśń w swoim mrocznym języku aż trząsł się z podniecenia, bo słychać już było kroki straszliwego Nathality, odbijające się tysięcznym echem w pustych korytarzach. Gdy elf wprowadził już bohaterów w plątaninę tuneli, oświadczył, że jeśli go wypuszczą, wskaże miejsce złożenia ciał – jeśli nie, zginie z satysfakcją, że jego zabójcy nie osiągną swego celu, a najpewniej też dadzą gardło.

Dobito targu i obie strony wywiązały się z umowy. Z ciałem awanturniczego Asurasa bohaterowie powrócili do swych towarzyszy, a następnie pędem do krasnoludzkiej strażnicy, ostrzegając brodaczy przed zbliżającym się Nathalitą, którego zimny oddech niemal już czuli na karku. W strażnicy czekała na nich eskorta i nieco zdziwieni obrotem sprawy, zostali poprowadzeni do generała Talabeka.

Mijany po drodze Płonący Pierścień odmienił się w czasie ich nieobecności – wszędzie widać było uzbrojonych krasnoludzkich żołnierzy, wyglądało to jakby krasnoludowie wprowadizli stan wojenny.

Generał Forar Talabek wypytał bohaterów o wszystko, zwłaszcza o związki z Fremmą Agammą, która została przyłapana na szpiegostwie na rzecz Kalastii. Znaleziono też przy niej nie wysłany list, z którego wynikało, że póki co, Kalastianie nie zorientowali się co do prawdziwej tożsamości Jeda a.k.a. Teeween. Generał, po wyjaśnieniach udzielonych przez drużynę i krótkiej naradzie z innymi krasnoludami zezwolił bohaterom jechać dalej i nawet zaoferował skromną pomoc. Mobric poprosił o skierowanie go bezpośrednio do walki i prośba ta została spełniona – nie tracąc czasu na ckliwe pożegnanie z towarzyszami, krasnodud wyruszył po śmierć lub chwałę.

Bohaterowie załatwili resztę sprawunków – dopełnili umowy z Natilae Asuras i odzyskali naszyjnik, a także Baudina, który pod pełnym księżycem został wskrzeszony przez mroczną kapłankę Belsameth. Khebena uzdrowili krasnoludcy kapłani, ale druid wciąż nie czuł się najlepiej i cierpiał od ponurych wizji zaciemniających mu umysł. Po krótkiej dyskusji bohaterowie wybrali dalszą trasę wędrówki i poczyniwszy stosowne przygotowania, w dwa dni po powrocie z tuneli wyruszyli w kierunku Mokradeł Lamentu. Do ich uszu zdążyła jeszcze dojść wiadomość, że Mobric został ciężko ranny podczas odpierania ataku, ale znajduje się już w rękach kapłanów Gorana i najpewniej wyżyje.

W Kelderach panowała już zima i nawet dobre zaopatrzenie nie dawało pewności, że góry nie zbiorą krwawej daniny. Gdy trzy dni po wyjściu z Burok Torn bohaterów zastała burza, schronili się w małej górskiej chatce, w której juz niebawem mieli przeżyć prawdziwy koszmar.

W akompaniamencie bijących piorunów, Kheben znowu stracił świadomość i zaczął marmotać o Bestii, która zrodziła się z błyskawicy. Wkrótce bestia ukazała bohaterom swe oblicze.

A raczej wiele obliczy, bo potwór był wcielonym chaosem – ze znajdującego sie w ciągłej fluktuacji ciała wyrastały kolejne macki, pojawiały się oczy i paszczeki. Bestia była zaiste groźna i niewątpliwie ohydna. I zabójczo skuteczna.

W krótkim czasie wojownicy leżeli na ziemi, wstrząsani spazmami pustoszącego ich ciała czystego Chaosu. Wydawało się już, że wszystko stracone, że podczas śnieżnej burzy w wysokich górach zakończy się ostatecznie historia drużyny – ale w chwili, gdy jako ostatni stojący na własnych nogach Emon gotów był do beznadziejnej ucieczki, rozpaczliwy cios ostatniej szansy powalił odrażającego stwora i powoli wszystko wróciło do normy. Przebudzony Kheben oświadczył, że pojawienie się Bestii było aktem gniewu Enkili i przynajmniej jak na razie, bóg Chaosu jest nasycony zemstą – bohaterowie przeszli ciężką próbę.

Czy mogą spoglądać w przyszłość z nadzieją? Przed nimi trudna wędrówka, za nimi słychać tętent kopyt wierzchowców niosących sługi Vangala. Czy zdołają schronić się w majestacie Mithrylowego Golema?

Tomasz F Misiorek

About Tomasz F Misiorek

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
AD&D, AD&D - Scarred Lands ,

Comments are closed.