Kheben

Pochodzę ze wsi. Tam żech siem urodził. Mój dziad obrabiał pola, mój ojciec także. Mie jednak pisane było inaczej. Miałech trzech braci, co było dużo, jak na nasze możliwości. Ojciec własnej ziemi nie miał dużo i trza było chodzić za robotom do winkszych gospodorzy. Mimo, żech był najstarszy tom posturom, ni zdrowiem żadnemu z braci nie dorównywał. Tedy mie dawali raczej lekkiej roboty i przy domu cosik niźli za robotom do innych chodzić. Jednak tam, gdziem pracował przez sezon plony były lepsze. Ziemia mie ulubiła sobie i dawała mi obficiej niźli innym. Poza tym ja sie inaczej niż me braty zachowywałem. Normalnym było, że gdym do izby wchodził to rozmowa przycichała jakby i jakby ze szacunkiem sie do mnie odnoszono mimo, że młodym – podlotkiem ino byłem.

Później była Vangalowa Dziesięcina.

We wiosce żyło malo luda, chat 20 niespełna. Tyluż dzieci zachorowało. Ale czworo u nas. Kiedy zmarł najmłodszy z nas, ojciec niemal oszalał ze smutku. Kiedy jednak troje pozostałych zachorzało zmysły na zawsze odeszły. Jako żem wkroczył w wiek dojrzały mogłem opuścić to miejsce gdzie panowało jedynie szaleństwo. Mój dar, dar do ziemi ruszył ze mną.
Wszędzie, gdzie szedłem ludzie cenili sobie moje umiejętności i nie przeszkadzałoby im gdybym został.

Ożeniłem się i miałem dzieci. Miałem swoje poletko, gdzie dziennie spędzałem większość czasu. Denev jednak postanowiła że nie dla mnie życie rolnika. Gdym jesienią szedł ponownie siać, z lasu wyszedł borsuk i usiadł przede mną. Gdym go dotknął tom już wiedział. Bez słowa wyjaśnienia rodzinie podążyłem za nim do druidycznego gaju i tam pozostałem do czasu przybycia Posłańca z Zaproszeniem.

Kim jestem teraz??

Nie należę do wysokich. Posturą ustępuję wszystkim wyłączywszy Erlina, jednak aura jaka mnie otacza może być porównana jedynie z majestatem Kastora. Noszę grubą skórzaną kurtę pokrytą włosiem jelenia, moja nieogolona twarz wraz z przenikliwymi oczyma skryta jest czesto pod kapturem płaszcza. Na piersi widnieje wisior z wizerunkiem Denev jaki sam, z dębiny zrobiłem. Przy pasie wiszą srebrny sierp i buława błogosławiona przez Madriel. Chodząc po traktach, choć ostatnio robię to bardzo rzadko (chodzenie) wspieram się na lasce skrywającej potężne moce, których nie miałem okazji ukazać.

Denev, której wiernie służę jako Jej kapłan – druid – obdarza mnie coraz to nowymi mocami. Daje mi możliwość przemiany w zwierzęta, dała mi dostęp do potężnych czarów i wiąże mnie z sobą na coraz to nowe sposoby. Dokąd mnie poprowadzi?? Przeczytajcie streszczenia a poznacie nasz wspólny cel

Tomasz Wachla

About Tomasz Wachla

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
AD&D, AD&D - Scarred Lands ,

Comments are closed.