Gasnące Słońca – Wspomnienia z Sesji IV

Kontynuacja przygody trzeciej (druga jej część) na naszej 4 sesji w GS. Rozegraliśmy ją: 3.01.2003

Ranni BG wzywają jeszcze w nocy medyków. Dowiadują się od barmana, że w slamsach wieczorem zaczęły się rozruchy spowodowane obawami ludzi (iż księżyc wkrótce spadnie na Pandemonium). Kościół rekrutuje kogo się da aby uspokoić sytuację i obawy rozwiewać. Umęczeni idą na spoczynek. Nie śpią za dobrze –  W nocy budzą ich kilkukrotne trzęsienia ziemi oraz koszmarne sny o katakliźmie.

Jeszcze w nocy przybywa do miasta Anna Teodozja Komnena z rodu Decados. Po zrealizowanych badaniach opuściła w końcu Świątynie Płonącego Krzewu i dotarła do reszty BG. Święty Kielich zostawiła na przechowanie u mnichów. Podobnie uczyniła z wciąż nieprzytomnym w śpiączce Tanqenem.

Rankiem wizytują gospodę przerażający Avestianie (inni goście uciekają, sala na posiłki pustoszeje) – złotobrązowe szaty ognioodporne i miotacze, śmierdzą przypalonym ciałem i olejem Ka. Jednooki Brat Pietro chrapliwym głosem wypytuje co BG wiedzą o Endomarze (ponoć BG w tej sprawie zostali wezwani do Barona Kohl’a Von Heller’a). Avestianie szukają go bo zgrzeszył. W nerwowej atmosferze BG twierdzą, że nic nie wiedzą ale obiecują ew. pomoc w przyszłości.

Podczas śniadania mają następną wizytę dobrze ubranego jegomościa z emblematem sędziego (waga). „Pewni ludzie chcieliby wiedzieć o czym rozmawialiście z Baronem Kohl’em Von Heller’em na spotkaniu z nim. Ci ludzie byliby nawet skłonni zapłacić ze te informacje ….”. BG na żadne układy nie idą i propozycję odrzucają.

W mieście szerzy się panika i plotki. Wciąż trwają rozruchy w slamasach. Coraz więcej sklepów, kramów na bazarze i innych miejsc jest zamykana. Nerwowość widać wszędzie. W takiej atmosferze BG wyruszają ponownie do sektora Gildii. Na miejscu okazuje się, że z dwoma inżynierami, którzy cokolwiek wiedzieli na temat księżyców nie można się spotkać. Jeden zabił się spadając ze schodów, drugi spakował się i zniknął. Nawet reszta inżynierów nie bardzo wierzy w te „wypadki”. BG więc niewiele więcej dowiadują się o Endomarze i spadającym księżycu. Dowiadują się jednakże, że chyba wciąż są śledzeni …

Dochodzi do nich wieść, że Liga zaczęła blokować port kosmiczny (aby powstrzymać masy chcących uciec z planety ludzi i panikę). Decadosi za to wydają uspokajające ogłoszenie dla ludu – że nic złego się nie dzieje i sytuacja jest tylko przejściowa.

W końcu BG postanawiają wyruszyć do slamsów na poszukiwanie Endomara. Slamsy to zatłoczone wielopiętrowe rudery, ciasne przejścia, biedni uchodźcy z całej planety, brzdęk garów, woń podlego żarcia, higieniczny koszmar. Na to wszystko nałożyły się teraz rozruchy, spotkania modlitewne, samobójstwa, rekrutacja kościoła do uspokajania tłumów (w pewnym momencie nawet BG zostają do tego zaangażowani). Wchodząc w slamsy jeszcze głębiej BG ratują życie pewnemu Ur-Ukarowi, którego tłum chce ukamieniować („to przez takich odmieńców księżyc spadnie nam na głowy!”). Po ulicach można spotkać księży-medyków Amaltean z Sanktuarium Wieczności starających się pomóc biedakom. BG natykają się też na świeże (akurat plądrowane) trupy ludzi z Gwardii Modliszki. Kto to zrobił? Tego znów nie wiadomo, ale raczej nie Ci słabo uzbrojeni biedacy … W każdym razie szukanie w ogromnych i niebezpiecznych slamsach Endomara wydaje się BG zadaniem niemożliwym.

BG postanawiają więc udać się do misji Amaltean znajdującej się w środku slamsów. Jest to zatłoczona klinika i jadłodalnia dla biedaków. Przywódczynią jest powszechnie znana i szanowana siostra Elishea DeSalvo. Na początku mówi im, że nic nie wie i nie ma dla nich czasu. Jednakże jeśli zrobią parę dobrych uczynków to może ów czas znajdzie i może coś sobie przypomni. BG muszą się ukorzyć. Jest to szczególnie trudne dla szlachty. W końcu jednak każdy robi coś dla innych (nawet Baron Pernados zatrudnia sie do pomocy w kuchni). Siostra DeSalvo upewniwszy się najpierw, że mają dobre zamiary i chcą Endomarowi pomóc, mówi im gdzie na terenie slamsów jest pracownia inżyniera, choć jego samego ostatnio nie widziała (wcześniej pomagał Amalteonom).

Późnym popołudniem BG docierają do pracowni (ukryte i zamknięte, małe pomieszczenie). Udaje im się otworzyć zamek i przeszukać pokój. Pod łóżkiem znajdują ukryte notatki opisujące skrytkę ze sprzętem technicznym (piwnica z ukrytą klapą, znajdująca się pod normalnym magazynem na rudę w dzielnicy Gildii) który Endomar wycenił (jakiś wielki zbiór dużego sprzętu z czasów drugiej Republiki, wart tysiące Fenixów). Magazyn miał niebieskie drzwi, a frontowa sciana miala jakies 25 metrów. To jedyne wskazówki jakich doszukują się BG.

Na zewnątrz znajdują jeszcze dziwniejszą rzecz – kilka częściowo nadjedzonych ludzkich ciał (kilkudniowe). Ślady zębów na tych ciałach są niewątpliwie ludzkie … Czyżby to Endomar ich pożarł?

Nie dane jest im bliżej się przyjrzeć i zastanowić bo widzą nadchodzących ku pracowni Avestian! Czym prędzej znikają z tamtąd niosąc w głowach nowe informacje o Endomarze ale też i nowe wątpliwości i podjerzenia.

Wieczorem szlachcice przybywają do rezydencji Hawkwood’ów i dochodzi do umówionego pojedynku: Ricardo Hazata z piękną Elizą Hawkwood. Ku zdumieniu Ricarda znudzona Eliza uśmiechając się rozbiera się do naga, oczekując tego samego od Hazata (nago jest sprawiedliwiej, nie ma żadnych zbroi …). Dumny i honorowy Ricardo również rozbiera się jedakże jest tak rozkojarzony, że od początku walka mu nie idzie. Wkrótce zostaje tak poraniony, że Eliza (lekko ranna) postanawia pojedynek przerwać. Baron Pernados podekscytowany oglądaną walką obraża Elizę. Dochodzi do kolejnego, acz bardzo krótkiego starcia i Baron lezy ranny obok Ricarda. Ricardo jako honorowy przegrany zostaje ugoszczony, wyleczony i spędza miłe chwile z Elizą aż do rana nie mysląc wcale o katakliźmie i spadającyh księżycach. Baron Pernados wściekły jeszcze wieczorem opuszcza pałacyk Hawkwood’ów i udaje się z powrotem do gospody.

W nocy księżyc po raz kolejny wydaje się wszystkim jeszcze większy. Następuje też ponowna seria trzęsień ziemi, większych niż poprzedniej nocy. (Pewnie tak znaczna bliskość księżyca za to odpowiada …) Dochodzi do kompletnej paniki, szczególnie w slamasach. wszyscy toną w rozpaczy, Bazar świeci pustkami. Przy porcie kosmicznym dochodzi do starć z masami ludzi. Ludzie tracą ochotę na rozmowę i cały czas zerkają w górę. BG zauważają też po raz kolejny, że ktoś (całkiem dobrze wyszkolony) uśmierca oddziały pilnującej porządku w mieście Gwardii Modliszki i tym razem odbywa się to na skalę masową.

Pod drzwi ktoś wsuwa im anonim – ostrzeżenie aby przestali szukać inżyniera bo mogą nie dożyć następnych dni.

Rano ukazuje się rozporządzenie księcia Sharna, że nikt nie może opuścić planety dopóki nie będzie oficjalnego rozkazu. Znaczne siły Gwardii Modliszki, wkraczają do portu kosmiczego i zajmują pozycje niebezpecznie blisko blokującej spanikowane tłumy Gildii.

BG rano dostają zaproszenie na obiad do pałacu al-Malików. Propozycja wydaje się intrygująca. Rano jednak BG udają się na rekonesans w kierunku magazynów z rudą. Udaje im się znależć właściwy magazyn. Jednak jest on pilnowany przez Pośredników i garstkę rycerzy al-Malików. Dostanie się do środka będzie bardzo trudne. Wracając dowiadują się, że Inżynierowie – Terraformatorzy opuscili planetę udając się swoim statkiem w nieznanym kierunku! (pewnie uciekli) Wiadomość ta nikomu nie poprawia nastroju.

Wracając do gospody BG wynajmują powóz. W pewnej chwili podczas jazdy dostrzegają lecący na dach powozu obiekt. Nie zastanawiając się ani chwili wyskakują z powozu na ulicę (co ratuje im życie). Ogromny wybuch rozrywa powóz na kawałki, a ich samych lekko rani. Niestety z powodu wybuchu, dymu i ich własnego oszołomienia, nie udaje się zauważyć gdzie uciekł rzucający ową bombą zamachowiec. Najgorsze, że tak naprawdę nie wiedzą kto stał za owym zamachem na ich życie…

BG wymyślają plan aby to Avestianie przeszukali Magazyn. Oczywiście nie powiedzą im o piwnicy i ew. maszynach w niej. Chcą jednak sprawdzić co jest w magazynie i czy nie ma tam czasem Endomara Sordieka. (Może wywiąże się jakaś walka z Pośrednikami?) Odwiedzają więc Avestian. Niestety brata Pietro i jego drużyny akurat nie ma. Proszą więc o spotkanie w gospodzie jak tylko brat Pietro wróci.

W południe idą do pałacu al-Malików. Przyjmuje ich markiz Amil Saladyn al-Malik. Podczas obiadu niby rozmawiając o niczym dyskretnie wypytuje BG co wiedzą (BG jednak tają wiekszość informacji). Sam opowiada troche o nieudolności Decadosów w rządzeniu planetą i o Endomarze, który ciekawi BG. Twierdzi, że zakupił i zatrudnił Endomara przy źle działających hologramach. Niestety inżynier uciekł.

Wychodząc z pałacu BG są już zupełnie skołowaceni. Intryga, która się tu rozgrywa najwyrażniej zaczyna ich przerastać. Zaczynają zastanawiać się jak samemu uciec z planety i uniknąć kataklizmu i śmierci …

c.d.n.

Tomasz ‚Funky’ Kowalski, MG

About Funky

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Gasnące Słońca, GS Pandemonium ,

Comments are closed.