Gasnące Słońca – Wspomnienia z Sesji II

Przygoda druga opierała się na oryginalnym scenariuszu „Leczniczy eleksir” z dodatku „Przewodnik po Pandemonium”. Aby połączyć logicznie przygodę pierwszą z drugą dodałem trochę swoich elementów. Rozegraliśmy tą sesję: 29.11.2002

Po zdarzeniach z nocy (zamachowiec zabija księcia Hazatów ochranianego przez Bohaterów Graczy) mnożą się wypytywania bohaterów, podejrzenia, spekulacje. Dochodzi nawet do audiencji u Księcia Sharna Decados (władca planety). Dla dobra sprawy oraz własnego bezpieczeństwa BG zostają poproszeni przez Decadosów (w osobie barona Kohl’a von Heller’a) o potajemne wyjechanie z miasta i ukrycie się przynajmniej na tydzień. Decadosi obiecują niezbędny sprzęt, pojazd kołowy, prowiant, paliwo, które mają na nich czekać za miastem. Pod zbrojną eskortą odprowadzają drużynę za mury miejskie.      Za murami BG wkraczają w inny świat. Stolica planety czyli Węzeł był zatłoczony, niebezpieczny i nieprzyjemny ale przynajmniej były w nim jakieś cywilizacja, władza i prawo. Obszar za murami to inny świat: niesamowicie zatłoczone pole namiotów, szałasów, lepianek i Wszechstwórca wie czego jeszcze. Smród, bród, ubóstwo, choroby, nędza, rabunki, bezprawie i trupy leżące w rowach. Do tego dochodzi straszny upał, powodujący odwodnienie i ciągłe błagania żebraków o wodę, jedzenie i jałomużnę.
W czasie pieszej wędrówki BG muszą odpędzać się od żebraków oraz pomagają zabiedzonemu księdzu Hezychatowi, którego napadło kilku rzezimieszków (z syndykatu Sirocco, jak się potem okaże). Hezychat dziękuje za pomoc i wypytuje czy BG też mieli proroczą wizję (rycerz w lśniącej zbroi z przepełnionym kielichem – leczniczym eliksirem). Następnie prosi ich o jedzenie, pomoc i ochronę. BG nie są zbyt skorzy do pomocy bo Hezychat (Von Effman) nawija jak natchniony o cnotach proroka, wizjach i wędrówce, którą trzeba odbyć. W końcu jednak BG odprowadzają go do pojazdu, który na nich czeka pod strażą żołnierzy Decadosów. Tam jednak i BG mają wizję, pod wpływem której dochodzi nawet do grzmotów i ulewy, na skutek czego zgadzają się w pełni pomóc Księdzu.
Już 8 kołowym, terenowym pojazdem wyruszają w kierunku wskazanym przez Hezychata. Krajobraz zmienia się w coraz większe pustkowie. Wraz z oddaleniem od miasta znikają też tłumy ludzkie. W nocy obozowują na wzgórzu i  wystawiają warty co okazuje się wspaniałym pomysłem, jako, że zostają zaatakowani. Napada  ich osmiu bandytów z Syndykatu Sirocco. Od momentu pobicia ich ludzi przy okazji ratowania Hezychata żądni zemsty obserwowali drużynę i cały czas szli jej śladem aby ograbić ich ze wszystkiego. Nocna walka jest krótka i krwawa. BG nie dali się zaskoczyć, mają lepszą broń i większe umiejętności. Na dodatek używają swojego pojazdu w charakterze broni. Wszyscy bandyci giną (choć nie wszyscy w walce, niektórzy zaszlachtowani póżniej w ciemnościach przez Barona Pernadosa Decados).
W ciągu następnych dni krajobraz robi się coraz bardziej pustynny, roślinności i zwierząt jest coraz mniej, za to upał doskwiera coraz bardziej. Coraz częściej zdarzają się trzęsienia ziemi i efekty ich działania w postaci rozpadlin i przepaści. W czasie jednego z takich trzęsień BG tracą pojazd, o mało co nie tracąc również życia, kiedy wpadają do rozpadliny, a z wnętrza ziemi zaczyna wydobywać się trujący gaz.
W czasie podróży, trzeciego dnia spotykają grupę zabiedzonych i prawie umierających z pragnienia wieśniaków, których wieś napadli koczownicy pustynni – gang piwowarów. Na dodatek część wieśniaków została porwana w niewolę. BG zabierają wieśniaków ze sobą chcąc jakoś im pomóc.
Traf chce, że następnego dnia zauważają gang z daleka (po kurzawie czynionej przez olbrzymie pojazdy Piwowarów). Postanawiają odbić zakładników i dokonać zemsty. Idą za łowcami niewolników aż do nocy. W nocy pod osłoną ciemności podchodzą do niczego nie spodziewających się koczowników (i w znacznej części już upitych produkowanym przez siebie samogonem, dzięki któremu poruszają się też ich pojazdy). Walka jest krótka i obfita w wybuchające pojemniki z samogonem oraz pojazdy piwowarów. Ten fakt znacznie osłabia morale koczowników, którzy przegrywają z kretesem. BG zdobywają dwa sprawne pojazdy piwowarów (co prawda napędzane bimbrem), zabijają wielu koczowników oraz uwalniają wieśniaków, którzy rano idą dalej własną drogą.
Następnego dnia wędrówki Hezychat Von Effman pewnym momencie pada na kolana i zaczyna się modlić. Odnależli właściwe miejsce! Na skutek dziwnych rytuałów jakby oszalałego księdza (chyba nie mającyh nic wspólnego z Wszechstwórcą) ziemia zaczyna się trząść, otwiera się rozpadlina, a w niej jaskinia. W jaskini znajduje się święta relikwia oraz zbroja, która w niesamowity sposób napełnia się ziemią i rozkładającym się ciałem. Wstaje z mieczem w dłoni! Von Effman jest jakby w transie. Powtarza tylko „leczniczy eliksir, leczniczy eliksr…”. Następnie klęka przed ożywionym rycerzem, który ofiarowuje mu kielich. Hezychat upija z namaszczeniem jego zawartość i pada martwy!
BG są w rozterce. Wiedzą, zę muszą dostarczyć kielich do klasztoru zwanego Świątynią Płonącego Krzewu. Jednak Hezychat własnie oddał życie i kielicha nie zdobył. Następnych odważnym okazuje się Eskatonik Tanqen. W czasie gdy pije życie przebiega mu przed oczami. Okazuje się też jak ważne były uczynki z ostatnich dni: grzechy (duma, chciwość, zazdrość, żądza, lenistwo, gniew, kłamstwo), a jak ważne cnoty (pokora, dyscyplina, współczucie, sprawiedliwość, lojalność, dawanie ochrony, poszukiwanie i mądrość). Jednak i on nie zdaje egzaminu. Pada i zapada w śpiączkę! Wrzechstwórca ukarał go, jednakowoż dając mu szansę w przyszłości.
Pomimo dwóch ciał leżących w jaskini znajduje się kolejny śmiałek. To Anna Teodozja Komnena Decados. Ona wypia tym razem z kielicha! I znów wielkie znaczenie mają ostatnie uczynki. Jednak tym razem Anna przechodzi próbę. Ta chwila zmieni ją już na zawsze. Jej wiara wzrasta, a ona sama wydaje się jakby mocniejsza.
Z kielichem i ciałem Tanquena wychodzą z jaskini. Na próbę wylewają zawartość na wyjałowioną i pustynną glebę. Jakież jest ich zdumienie kiedy w oka mgnieniu w najbliższej okolicy zaczynają wyrastać rośliny. Oaza zieleni w sercu pustynni! Patrzą na kielich z niedowierzaniem i zastanawiają się coż można czymś takim uczynić.
Wsiadają do pojazdu z zamiarem odszukania Świątyni Płonącego Krzewu. Od Hezychata mają elektroniczny kompas, który cały czas pokazuje im właściwy kierunek. Co dalej ich spotka i co zrobią z kielichem zobaczymy w następnej przygodzie.

Tomasz ‚Funky’ Kowalski, MG

About Funky

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Gasnące Słońca, GS Pandemonium ,

Comments are closed.