Opis Sesji III

Poprzednią sesję zakończyliśmy w minorowych nastrojach: Frank Martelli z próbkami naszej Krwi zniknął bez śladu, a potem każdy z nas otrzymał propozycję nie-do-odrzucenia od Wielkiej Nierządnicy. Nie mieliśmy specjalnie żadnego pomysłu co robić dalej, ale na szczęście Los zadecydował za nas.

Ja – Merkurio – miałem kolejną wizję: oczyma wyobraźni zobaczyłem Biblię należącą do nieboszczyka Hakima otwartą na Apokalipsie, a znaczki które bez ładu i składu porobił na niej stary Nosferatu zaczęły układać się w jakąś logiczną całość. Wizja minęła, ale znalazłem księgę, otwarłem ją i widzenie wróciło – fragmenty układanki zaczęły dopasowywać się do siebie i w końcu po kilku chwilach na kartach Biblii utworzyły Wir, jakby bramę prowadzącą w nieznane. Dotknąłem wirującej powierzchni, a ona zaczęła wssysać mnie do środka. W odruchu paniki chwyciłem Xaviera i Benjamina, ale Wir porwał nas wszystkich i wciągnął w otchłań.

Wylądowaliśmy w nieznanej okolicy. Był dzień ! Słońce chyliło się już ku Zachodowi, ale jego promienie wciąż padały na nas, nie czyniąc nam krzywdy ! Oddychaliśmy, nasze serca biły, a krew krążyła w żyłach – byliśmy ludźmi ! Po pierwszym szoku zaczęliśmy się rozglądać po okolicy – poznałem stroje ludzi i krajobraz z wizji którą miałem wcześniej – to tu po raz drugi ujrzałem Nierządnicę. Benjamin dzięki swej historycznej wiedzy potwierdził moje przypuszczenia – byliśmy w Rzymie, w roku 64 n.e. jak się rychło okazało ! Stolica Cezarów – obecnie Nerona – leżała przed nami, lecz wkrótce już miała spłonąć na rozkaz swego szalonego władcy, a za jej spalenie setki niewinnych chrześcijan miało zginąć na arenach rzymskich cyrków.

Nas jednak bardziej interesowało jak siła rzuciła nas w to miejsce i czas i dlaczego to uczyniła. Czy była to szansa czy podstęp ? Co w swej obecnej, mizernej ludzkiej kondycji, pozbawieni swych mocy mogliśmy uczynić ? A może to kolejny sen, lub przebudzenie, w końcu wiemy tylko to co objawią nam nasze zmysły ? Ja byłem już bliski radosnego rzucenia się w wir smakowania nowej rzeczywistości, ale Xavier i Benjamin byli bardziej pragmatyczni. Przekonali mnie, że musimy dojść prawdy.

Pojawiło się jednak od razu kilka problemów. Przede wszystkim z nas trzech tylko Benjamin potrafił się jakoś porozumieć z miejscowymi, Xavier coś tam od czasu do czasu załapał, a ja w ogóle nie rozumiałem ani słowa. Poza tym oprócz „stylowych” tunik i sandałów nie mieliśmy przy sobie nic, w szczególności pieniędzy. Zastanawialiśmy się, kim może być widziana przeze mnie w wizji właśnie tutaj Nierządnica. Nasze ślepe podejrzenia padły na Augustę Poppeę Sabinę, drugą żonę Cezara, choć dlaczego akurat na nią – nie pomnę.

Tymczasem jednak Benjamin przypomniał sobie że w 64 n.e. w Rzymie był późniejszy Św. Jan Ewangelista, autor Apokalipsy, na kartach której Hakim zapisał zaklęcie otwierające bramę czasoprzestrzenną. To nie mógł być przypadek ! Postanowiliśmy szukać chrześcijan i Jana (ja miałem też pomysł żeby znaleźć miejscowe wampiry i dać się Przemienić powtórnie, ale towarzysze mnie przekonali że to niezbyt mądre).

Pierwsza próba wypytania o chrześcijan Żydów zakończyła się fiaskiem – stary Rabin prawie się nas wystraszył. Xavier (a może Benjamin ?) wpadł więc na pomysł by wypisać jakiś werset z Apokalipsy na murach domów w mieście i podać miejsce spotkania. Co prawda Jan napisze Apokalipsę za jakieś 20 lat, ale może wizje zaczęły go już nachodzić ? Tak też zrobiliśmy, po czym błaznowaniem na Forum Romanum zarobiliśmy parę srebrników na obiado-kolację (parusetletnie eks-wampiry, książęta USA, dające sobie po ryjach dla uciechy rzymskiego plebsu – niezły cyrk, no nie :).

Noc przepędziliśmy w liściach w parku, a rankiem (jak to brzmi – rankiem !) musieliśmy znów nieco popracować na chleb. Na spotkanie anonsowane wersetem z Apokalipsy nie zgłosił się żaden chrześcijanin, ale za to muskularna postawa Xaviera wzbudziła zainteresowanie trenera z cyrku. Cyrrus, tak się bowiem zwał ów człowiek, zaproponował naszemu Justycariuszowi  próby i wynagrodzenie w przypadku wystawienia do walk na arenie, a że robienie z siebie idiotów na oczach tłumu nie szło nam najlepiej Xavier się zgodził. Rychło okazało się że mimo utraty wampirycznych mocy nic utracił nic ze swej krzepy i zyskał  szczery podziw Cyrrusa. Podczas rozmowy trenerowi wymknęło się słówko czy dwa na temat dostojnej Augusty Poppei, słówko mało dostojne. Ale kiedy próbowaliśmy kontynuować temat, zaczął się tłumaczyć i ze sposobu w jaki unikał powiedzenia czegokolwiek niepochlebnego na jej temat wysnuliśmy wniosek, że coś może tu być rzeczywiście nie w porządku. Nasza Nierządnica rzeczywiście mogła być żoną Cezara.

Zaprosiliśmy Cyrrusa na popijawę i w miarę jak pił, wyciągaliśmy  z niego więcej o Poppei (konkretnie Benjamin wyciągał, bo my nie mogliśmy się z poczciwcem dogadać). Otóż ta zdzira miała niezwykły apetyt, nieraz po występach w cyrku przysyłała po co silniejszych chłopów, kilkunastu naraz, których zabierano do leżącego nieopodal cyrku domu. Ludzie ci już potem nie wracali, a co się z nimi działo nie wiadomo, ale wielu słyszało krzyki dochodzące z przeklętego domu. Poza tym Poppea rzadko pojawiała się w dzień, bardzo dbałą o cerę, czasem tylko można ją było zobaczyć w ocienionej lektyce, do cyrku zaś nie przychodziła nigdy. Wszędzie towarzyszyło jej dwu pretorian, zawsze tych samych.

No to mamy ją ! Postanowiliśmy załatwić Augustę w jej domu rozpusty, choć Cyrrus nawet w alkoholowym zamroczeniu nie chciał się tam zbliżać. Pomysł Xaviera żeby spędzić tam wieczór z dziwkami wprawił go niemal w przerażenie. Ostatecznie zgodził się wynająć nam lokum w cyrku z widokiem na ów interesujący nas dom, uważając nas pewnie za zboczeńców, podnieconych bliskością cesarskich orgii. Benjamin zaczął już przemyśliwać na temat mieszaniny zdolnej wybuchnąć pod wpływem ciężaru siadającej Nierządnicy, ale że wciąż byliśmy bez pieniędzy, były to póki co rozważania teoretyczne. Widok na grubszą kasę pojawił się jednak, gdyż skolegowany już z nami na dobre Cyrrus postanowił sprawdzić możliwości Xaviera w walce ze swym faworytem, a jeśli zwycięży postawić na niego cały swój majątek. 10 % procent od wygranej miał przypaść naszemu Egzekutorowi.

Następnego dnia wstępnie obejrzeliśmy sobie dom schadzek Nierządnicy. Dwupiętrowa kamienica, od sąsiednich, podobnych kamienic oddzielona wąską uliczką, o solidnych drzwiach i drewnianych okiennicach, wyglądała na opuszczoną. Dwa sąsiednie domy także wyglądały na niezamieszkane, ale wokół kręciło się wielu ludzi, więc włamanie w biały dzień odpadało.

Tymczasem za namową Benjamina postanowiliśmy jeszcze raz dać szansę chrześcijanom i poszliśmy na wypisane na murach wraz z Apokalipsą miejsce spotkania. Tym razem podszedł do nas jakiś młody człowiek, jak się okazało chrześcijanin o imieniu Epafrodyt. Wyłożyliśmy mu, że walczymy z Nierządnicą, która jest w Rzymie i poszukujemy Jana, by nam pomógł. Epafrodyt przyjął nasze słowa ochoczo i bez wahania wręczył nam znak, który miał nam umożliwić wejście na spotkanie chrześcijan na peryferiach Rzymu, które ma się odbyć wieczorem.

Tymczasem walka Xaviera z Negrem wystawionym przez Cyrrusa przekonała trenera gladiatorów że nasz Gangrel to champion na którego warto postawić cały majątek. 10% od wygranej miało wynieść trzy bojowe konie – majątek wystarczający by kupić duży dom z ogrodem i niewolnikami i dobrze żyć do końca swoich dni (ludzkich dni :). Następnego dnia wieczorem miała się odbyć walka na arenie.

Wieczorem tego dnia udaliśmy się na spotkanie chrześcijan. W skalnej kotlinie zebrał się tłum wyznawców, do których przemówił stary Szymon Piotr, uczeń Chrystusa. Towarzyszyli mu Paweł z Tarsu i – poszukiwany przez nas – Jan – późniejszy Ewangelista. Wielka szkoda, że ani w ząb nie rozumiałem języka w którym mówili, bo byłem pod wpływem tych – bądź co bądź – legendarnych osobistości i chętnie bym sobie popytał np. Piotra o nauki Chrystusa, które dla mnie (jako Merkuria) były raczej mało znane.

No ale przyszliśmy w konkretnej sprawie i przede wszystkim dopadliśmy Jana. Okazało się że wie on o Nierządnicy, że spotkał się już z nią wcześniej w Efezie, że był tam świadkiem jej okrucieństw i stawił jej czoło. Jego wiara pokonała ją, żałował tylko że jej nie zniszczył, dzięki czemu mogła uciec i rozpanoszyć się w Rzymie. Jan wiedział że Poppea to Nierządnica, że dwóch towarzyszących jej pretorian to Bestie (w końcu to on pisał Apokalipsę, mógł napisać co chciał :), że boją się oni Wiary i że nienawidzą sług Chrystusa. Z radością przyjął nasz zamiar zniszczenia tej trójki i obiecał pomoc swoją i wiernych.

Skleciliśmy naprędce plan: kiedy po jutrzejszych walkach zapaśniczych Poppea przyśle po zapaśników, szturmowy oddział chrześcijan z Janem i nami zaatakuje jej dom. Część wejdzie przez dach po linach z sąsiednich opuszczonych domów, a część przez drzwi. Wiara chrześcijan obezwładni Nierządnicę i jej bestie, a  wymyślone przez Benjamina ogniste granaty dokonają reszty. Proste i jak sądziliśmy skuteczne. Ostrzegliśmy Jana, że wampirzyca potrafi zmieniać postać, znikać, latać etc, ale był przekonany że Wiara obezwładni ją i zneutralizuje każdą moc którą spróbuje wykorzystać.

Po rozstaniu z chrześcijanami, jeszcze tej samej nocy spróbowaliśmy opanować domy sąsiednie do nawiedzanego przez Nierządnicę. Niestety, obydwa okazały się być zamieszkane ! Sam zresztą dom schadzek też krył jakiegoś lokatora, zapewne ghoula Poppei. Nie przejęliśmy się jednak i zmieniliśmy plan – zaatakujemy frontalnie, taranem wybijemy drzwi, obstawimy dom wyznawcami Chrystusa, których niezłomna wiara uwięzi Zło wewnątrz budynku, a dach zarzucimy ognistymi granatami, nad którymi Benjamin, dzięki greckim chrześcijańskim magom zaczął już pracować. I w takich optymistycznych nastrojach położyliśmy się spać.

Następnego dnia Xavier przygotowywał się do walki, którą miał stoczyć wieczorem, Benjamin robił granaty a ja obserwowałem dom i strugałem taran. Cyrrus powiedział nam że Poppea nigdy osobiście nie pojawia się po „wybranych”, przysyła tylko pretorian, więc wniosek przechwycenia jej na ulicy zamiast w domu upadł. Nadchodził wieczór. Do cyrku zaczęli ściągać żądni wrażeń Rzymianie, w tłumie przybyło też około stu chrześcijan z Janem, nieoczekiwanie uzbrojonych w granaty ogniste konstrukcji Benjamina, które zmyślni Grecy wyprodukowali niejako za jego plecami. Nadeszła walka, Xavier pokonał w niej przeciwnika, ale zamiast zainkasować trzy konie w nagrodę przekonał Cyrrusa, by włączył go do grupy wybranych przez Poppeę…

Dwunastoosobowa grupka zapaśników weszła do domu Nierządnicy, a Jan stwierdził że jest ona już w środku, ale także – ku naszemu zaskoczeniu – że w obu sąsiednich domach, do których zamierzaliśmy przeniknąć wcześniej, są podległe jej Bestie ! Zaczęliśmy obawiać się o nasze plany, ale było już za późno na wycofanie się – w środku był Xavier, ponadto wypadki zaczęły się toczyć bez naszej woli.

Chrześcijanie otoczyli wszystkie trzy domy i obrzucili je ognistymi granatami Benjamina, które okazały się nieoczekiwanie nadzwyczaj skuteczne – domy stanęły w płomieniach ! Rozbiwszy taranem drzwi wpadliśmy do domu Nierządnicy, gdy tymczasem Xavier zabiwszy pretorian odnalazł pokój Poppei i krzykiem wzywał nas do siebie. Dobiegliśmy do niego w mgnieniu oka i wpadliśmy razem do pokoju Nierządnicy. W środku zamiast oczekiwanej wampirzycy i jej strażników było tylko wejście prowadzące w dół. Ale daliśmy pleców ! Czując już gorycz porażki zbiegliśmy tunelem poniżej poziomu gruntu – spotykały się tu tunele prowadzące zapewne z sąsiednich domów i jeszcze jeden, prowadzący pod ulicą. Tym tunelem pobiegli dwaj pretorianie, strzegący cesarzowej. My za nimi. Po kilku minutach znaleźliśmy jednak ich ciała, a Xavier rozpoznał że tu Nierządnica wniknęła w ziemię. Uciekła nam.

Drogę powrotną mieliśmy odciętą, bo przez płonące domy nie dałoby się przejść, pobiegliśmy więc naprzód. Tunel doprowadził nas do ogrodów Cezara. Jan, który cały czas biegł z nami wyszeptał: „Ona jest tu”. Jednak od ukrytej w pałacu wampirzycy oddzielali nas pretorianie, słudzy, labirynty korytarzy i komnat… Od strony miasta wiatr niósł swąd spalenizny, krzyki ludzi i huk pożaru. Rzym płonął. Przed moimi oczyma zaczął pojawiać się wir, rozszerzał się i w jednej chwili siedziałem znów w bunkrze z Biblią Hakima w rękach. Xavier i Benjamin też wrócili, spoglądaliśmy na siebie z niedowierzaniem, które szybko jednak ustąpiło miejsca zrozumieniu. Wszyscy trzej pamiętamy co się nam przydarzyło, kim była naprawdę Augusta Poppea Sabina i kto tak naprawdę spalił Rzym w 64 r.n.e.

 

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
VtM: Seria III, Wampir: Maskarada ,

Comments are closed.