Kawa Nemui (Rzeka Snu)

Ta sesja miała być poświęcona pościgowi za umykającymi kochankami. Jak napisałem przy okazji sesji III miało być spiskowanie Żurawi i różne okazje dla obydwu stron do przyspieszenia lub opóźnienia pościgu. Niestety na tej akurat sesji zabrakło w drużynie bezpośrednio zaangażowanych, tj. Mirumoto Yobutake i Ciebie, drogi Iuchi Hyobe-san, a pozostali nie-Żurawie (Hida-san i Shib-san) nie byli raczej zainteresowani mszczeniem zniewagi i dochodzeniem sprawiedliwości, więc taka rozgrywka stałaby się grą do jednej bramki. Dlatego zmieniłem formułę i zamiast pościgu zafundowałem samurajom długą drzemkę nad Kawa Nemui – Rzeką Snu.

Najpierw jednak przeszukując brzegi rzeki usłyszeli kobiecy głos wołający pomocy z szuwarów. Shiba-san zaoferował pomoc i wpadł z zasadzkę Kappa, ale że dobrze znał zwyczaje tych stworzeń, sprawa skończyła się tylko upapraniem w szlamie. Na noc drużyna zatrzymała się w gospodzie przy promie, by rano przekroczyć rzekę.

Świt wstał mglisty i dżdżysty i taka pogoda towarzyszyła samurajom przez cały dzień. Podczas podróży przez Shiroi Kishi Heigen – Równinę Białego Brzegu samuraje napotykali postacie z ich przeszłych i przyszłych przygód, przekazujące ostrzeżenia i ucieleśniające lęki, stawiające wyzwania  i znikające za kurtyną deszczu. Pamiętam kilka z nich – Omi-sana szukającego pana Yobutake, który uprowadził jego narzeczoną, ktoś się z nim chyba pojedynkował i go zabił, potem ludzie Omiego w porcelanowych maskach zombie, Yobutake z głową Omi wiezioną jako trofeum do zamku jego pana, jakieś Skorpiony idące tropem demona w skórze dziewczyny, Mikuma Isoroku (postać z przeszłości Shib-san, jego wyrzut sumienia), jakiś Żuraw szukający Omi-san, usidlonego złymi czarami Ayanomi, wskazujący krwawy trop wśród traw, chyba Mariko i jeszcze ktoś, już nie pamiętam, część miałem przygotowaną, ale nie wszystko wykorzystałem, część improwizowałem, ale pewno nie wszystko zapamiętałem.

W końcu, samuraje doszli do przekonania, że ścigają demona przebranego w skórę dziewczyny, który dybie na duszę Omi-sana (tak wyszło, choć w zasadzie dobrze, bo zgadzało się z faktyczną rolą Ayanomi w przygodzie, tyle że ofiarą miał być Mirumoto Koremitsu, którego gracze jeszcze wtedy nie znali, więc im się nie pojawił). W tym przekonaniu dotarli do Kawaranoin, starej posiadłości z opowieści, którą poznali na Festiwalu Kwiatu Wiśni (*). Tak jak w opowieści znaleźli skórę dziewczyny w skrzyni i demona w ciemnym pokoju, walczyli z nim, podpalili cały dom (chyba pomógł im pan Akodo Murakamo, ten od tygrysa, choć nie jestem pewien, w każdym razie w notatkach przedsesyjnych jest), w końcu zabili demona i uciekli. No i wtedy się obudzili.

Było już dobrze po południu, zaspali okrutnie, ale mimo wszystko wyruszyli w pościg, dla zachowania pozorów. Niezadługo napotkali Kakita Hatame, który prowadził niezależny pościg Żurawi i rzekomo odbił pannę Shinjo Ayanomi z rąk bandy roninów. Wg słów Hatame, Kakita Omi także brał udział w bitwie i odniósłszy ranę odjechał już do ziem Żurawia. Tak więc narzeczona na pana Mirumoto została odzyskana i w następnej przygodzie miała nareszcie dotrzeć do swego nowego domu, wysoko w Górach Środka Świata.


Przygoda była w większości improwizowana, do tego dość nietypowa i miała różny odbiór. Pan Shiba wyraził swoje zadowolenie (‘szczerość’ na 5 ? :-), a pan Daidoji się nieco pogubił, próbując połączyć wszystkie senne mary w logiczną całość. Ale kilka razy podczas ostatniej, finałowej sesji gracze dopatrywali się wskazówek we fragmentach snu znad Kawa Nemui, więc chyba przygoda się przydała.


(*) Opowieść o demonie z Kawaranoin zaczerpnąłem z legend o Heian-Kyo, stolicy Cesarstwa z epoki Heian. Pewien skąpy kupiec przybył z żoną do stolicy, ale że był skąpy nie zatrzymał się w gospodzie, jak inni, ale w jednej z opuszczonych posiadłości w zachodniej części miasta, która miała złą sławę. Kiedy w nocy układali się wraz z żoną do snu, odsunęły się shoji prowadzące do ciemnej, zrujnowanej części domu i wychynęłą stamtąd potworna demoniczna łapa, która porwała żonę kupca i wciągnęła w ciemność, po czym drzwi się zatrzasnęły. Zza nich dobiegały strwożonego kupca straszne krzyki żony, ale shoji nie można było odsunąć. Pobiegł po pomoc i dopiero z kilkoma innymi ludźmi udało im się otworzyć przejście do zrujnowanych pomieszczeń. W środku nie znaleźli jednak już żony skąpego kupca, choć przeszukali wszystkie kąty. Została tylko jej skóra, wisząca na haku pod sufitem.

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
L5K Pierwsza seria, Legenda Pięciu Kręgów ,

Comments are closed.