Tajemnica pana Akodo Murakamo

Na granicy ziem klanu Jednorożca z woli Błogosławionego Potomka Amaterasu (czyli cesarza) miała powstać stanica. Budowniczowie byli jednak niepokojeni przez tajemniczego tygrysa-albinosa, zginęło kilku drwali i cieśla. Pan Shinjo Kusagi, Twój daimyo, na którego włościach miała powstać stanica, urządził polowanie na bestię i zawiesił pręgowaną biało-czarną skórę nad swoim posłaniem. Ale wkrótce pojawił się kolejny tygrys-ludojad, także albinos i tym razem jego ofiarą padł cesarski namiestnik nadzorujący budowę – pan Bayushi z klanu Skorpiona.

Pan Kusagi za radą swego karo wyznaczył Ci misję wyjaśnienia tajemniczej plagi tygrysów-albinosów. Wraz z zebraną grupa samurajów wyruszyliście w las, aby sprawę zbadać na miejscu. Po śladach tygrysa dotarliście do jego legowiska, wymoszczonego w zarosłych zielskiem ruinach spalonej chaty. Ty i Moto Gota rozmówiwszy się z kami zamieszkującymi głazy, drzewa i źródełko odtworzyliście tragiczną historię, która miała tu miejsce dwadzieścia lat temu. Nocą przyszło trzech samurajów, jeden przyzwał moc Ognia. Z płonącej chaty wybiegł im na spotkanie inny samuraj i zabił jednego z napastników. Ale w środku rozległy się krzyki i obrońca wbiegł na powrót w płomienie skąd już nie wrócił.

Wtedy napadł na Was tygrys i poranił pana Kakita Akira, ale zabiliście go (chyba ostatni cios należał do Mirumoto Yobutake). Zauważyliście że umierające zwierzę wydało jakieś dziwne westchnienie, które popłynęło w las unosząc liście na swojej drodze. Przeszukaliście ruiny i odkryliście ułamek pordzewiałej katany, oraz wybebeszoną niedawno kamienną skrytkę (były takie w japońskich domach, dla ochrony cennych rzeczy przed ogniem właśnie). Kolejna rozmowa z kami ukazała wieśniaka w szerokim kapeluszu, który kopał w ruinach i coś stamtąd zabrał. Wyruszyliście do najbliższej wioski – Mori Kage Mura (wioska leśnych cieni).

U jednego z wieśniaków znaleźliście rzeczy nie pasujące do chłopskiej chaty – jakaś porcelanowa laleczka, grzebień z fiszbinu, złote kolczyki… Dowiadujecie się, że przez wieś przechodził ostatnio tylko jakiś ronin, później któryś z chłopów widział go w lesie.

Nie pamiętam od kogo dowiedzieliście się (i czy w ogóle), że samotna chatka w lesie, ruiny której stały się legowiskiem tygrysa, zamieszkiwana była kiedyś przez piękną wieśniaczkę i jej małego synka, którego ojcem był jakiś samuraj. Skądś także wiedzieliście, że był to samuraj z klanu Lwa (duchy ?).

Tu następuje w mej głowie mętlik – pamiętam, że Ty wróciłeś do pana Kusagi zdać mu relację, spotkałeś (a może wszyscy spotkaliście) po drodze jednorękiego shugenja z klanu Lwa, pana Akodo Murakamo, zdążającego do zamku twego daimyo z niezapowiedzianą wizytą (był kiedyś towarzyszem polowań dla zmarłego niedawno ojca Twego pana, Shinjo No-soto). W zamku pana Kusagi był już namiestnik cesarski – Bayushi Furutaka, który wziął Cię na spytki, ale mu chyba zełgałeś, w każdym razie nie powiedziałeś wszystkiego.

Końcówka była niezbyt udanie zaimprowizowana – pan Murakamo polował na swego brata w tygrysiej postaci, Wy mu przeszkadzaliście, Bayushi skrycie wyruszył za Tobą. Stary Lew przygotował się do rytuału mającego odkupić jego winę i dać szansę odnalezienia swego samurajskiego przeznaczenia zagubionej duszy brata, Wy pojawiliście się na polance, enigmatyczna wymiana zdań (iście po rokugańsku – nikt nie zdradził że wie o co chodzi, choć wszyscy wiedzieli że inni wiedzą :-), ustąpiliście Murakamo i wtedy schodząc ze wzgórza natknęliście się na pana Bayushi z kilkoma samurajami. Postawiliście się ostro, Lew dokończył swego rytuału, Bayushi niczego się nie dowiedział (a może on wiedział o wszystkim od początku ?), napady na budowniczych ustały, a Ty zyskałeś zaprzysięgłego wroga.

No i może jeszcze background: Akodo Tomotada niefortunnie zauroczył się w pięknej wieśniaczce, co groziło ściągnięciem hańby na niego, jego żonę, dzieci i pośrednio na resztę rodziny. Jego brat Murakamo, nawiedzany przez baardzo honorowego przodka uległ w końcu jego nakazom i postanowił usunąć potencjalną przyczynę hańby. Ale pechowo w chatce owej feralnej nocy był także Tomotada, więc Murakamo podpaliwszy chatę zhańbił się bratobójstwem, a duch zabitego brata spętany miłością spadł w łańcuchu wcieleń ogniwo niżej i powrócił jako zwierz, do tego strażnik grobu swej kochanki i dziecka. Przez niemal 20 lat shugenja samotnie (w obawie przed odkryciem tajemnicy i publicznym okryciem się hańbą) szukał sposobu odkupienia winy i zarazem uwolnienia brata od zwierzęcej karmy. W końcu znalazł, ale braciszek zdążył tymczasem narozrabiać. Być może tajemniczy wieśniak który ukradł tygrysie pamiątki nie był zwykłym wieśniakiem, ale chcącym usidlić Murakamo szantażystą, w każdym razie dzięki Waszej wyrozumiałości stary shugenja miał możliwość zamknięcia koła, bez narażania się na publiczne przesłuchanie przed cesarskim namiestnikiem.

W oryginale planowałem jakąś konfrontację między Wami a Murakamo, ale wyszło inaczej, mniej dramatycznie, sorry :-)

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
L5K Pierwsza seria, Legenda Pięciu Kręgów ,

Comments are closed.