Porwanie Ayanomi

Tu się zaczęła trój-przygodowa mikro-kampania. Mirumoto Yobutake dostał rozkaz eskortowania panny Shinjo Ayanomi, kuzynki Twego daimyo Shinjo Kusagi, do zamku jego z kolei daimyo – pana Mirumoto Ijiro, gdzie miała zostać poślubiona przez jego syna Koremitsu (właśnie – nie ‘poślubić’, a ‘zostać poślubiona’ :-). Wcześniej Ayanomi nabierała dworskiego obycia na zamku Kakita, gdzie poznała pana Kakita Omi. Omi poprosił pana Kusagi o jej rękę, ale odmówiono mu przez wzgląd na jakieś zobowiązania ojca Twego daimyo wobec daimyo pana Yobutake, więc wyjechał obrażony.

Ślubny orszak wyruszył w kierunku zamku Smoków, ale po drodze zatrzymał się w Toshi sano Kanemochi Kaeru – Mieście Bogatej Żaby, aby świętować kwitnienie wiśni. Są turnieje, imprezy kulturalne, konkursy poezji haiku (zwyciężył pan Kakita Omi, który też był obecny na Festiwalu i snuł się za Ayanomi, żaden z ‘naszych’ nie startował) itp. Samuraje pilnują każdego kroku panny Shinjo, grając rolę przyzwoitek. Podczas niewinnego słuchania opowieści Ayanomi nagle wpada w jakiś trans i zaczyna bredzić, czym wzbudza zrozumiałą sensację wśród zebranych i niepokój ochroniarzy. Z pomocą spieszy dwoje shugenja – starsza kobieta bez monów i Skorpion z rodziny Yogo. Oboje podejrzewają nawiedzenie przez ducha (w 4 na 5 moich przygód były duchy :-). Pan Yobutake przyjmuje pomoc roninki (? wyzwanie dla polszczyzny :-) Mariko, ale prosi Skorpiona o amulet ochronny. Yogo obiecuje zwrócić się o pomoc do swego klanu i umawiają się z Yobutake na spotkanie nazajutrz.

Tymczasem Mariko odwiedza Ayanomi i towarzyszących jej samurajów w gospodzie, w której się zatrzymali. Dzieli się z nimi swoim niepokojem o los dziewczyny, przewiduje że czeka ją tragiczny los, bo zły, mściwy duch nawiedza jej sny i sączy jad w jej serce. Ale przeznaczenie można odwrócić, zmieniając przyszłość dziewczyny, wcale nie tą odległą, ale bliską, pozwolić jej pójść za głosem serca i tak odpędzić ducha. Podczas rozmowy roninka upija się sake, jest miejscami nieuprzejma, a jej złowieszcze krakanie zaczynają złościć samurajów, więc przy pierwszej okazji żegnają ją stanowczo. Nadchodzi wieczór.

W międzyczasie był chyba jakiś wyskok w wykonaniu Ayanomi, prawie schadzka z Omi, ale koniec końców na noc dziewczyna została zamknięta w swoim, dobrze strzeżonym pokoju.

W nocy na gospodę napadła grupa roninów bez monów. Ale jakość broni, stosowane techniki i białe włosy jednego z nich wskazywały, że przynajmniej ten jeden pobierał kiedyś nauki w szkole Żurawia. Atak został niemal odparty przez dzielnych obrońców, ale kiedy niedobitki napastników umykali w popłochu od drzwi uderzył potężny podmuch wiatru, który porywa poturbowanych już mocno obrońców i ciska nimi o ściany, pozbawiając przytomności. Kiedy przychodzą do siebie panny Shinjo nie ma w jej pokoju, zostaje tylko wycięta w papierowej ścianie dziura.

Pan Mirumoto nie mogąc ukryć gniewu czym prędzej dał sygnał do pościgu. Muszę się tu jednak przyznać do małego spisku – korzystając z obecności w drużynie Żurawi (Kakita i Daidoji) zleciłem im ustami Kakita Hatame – jakiegoś wysoko postawionego oficjela z ich klanu spowalnianie pościgu, aby nie doszło do spotkania między Omi i Yobutake. Żurawie zamierzali sami załatwić sprawę, aby haniebny uczynek Omi-san nie wyszedł poza klan.

Dowiedziawszy się, że grupa Żurawi opuściła konno miasto drogą na Wschód samuraje pognali w tamtą stronę. Ścigając domniemanych porywaczy, natknęli się na zdążających do miasta samurajów Lwa. Doszło do jakiejś obrazy i pan Daidoji Kudawa musiał bronić swego Honoru w starciu z dziką panią Matsu. Było blisko, ale koniec końców Daidoji zabił swą przeciwniczkę i drużyna w komplecie mogła kontynuować pościg. Kiedy jednak w końcu dogonili jadącą dość szybko grupę Żurawi, okazało się że nie mają oni z Omi-san nic wspólnego (no nie do końca, Hatame celowo wysłał ich jako zmyłkę, a Daidoji Kudawa sprytnie „dowiedział się” o nich J). Załamany Yobutake, nie chcąc się jednak przyznać do porażki zawrócił i w drodze powrotnej od kogoś jadącego z miasta dowiedział się że Omi-san z grupą samurajów wyjechał pospiesznie na południe. Grupa pościgowa zmieniła więc kierunek i pognała na przełaj na Równinę Białego Brzegu, ku Rzece Snu.


Jeszcze background: Mirumoto Ijiro, daimyo Yobutake-san w młodości był gorącogłowym awanturnikiem, który uważał siebie za niezrównanego szermierza. Podczas jednej z podróży stoczył pojedynek z napotkanym młodym Kakitą i zabił go, nie przerwawszy walki po otrzymaniu pierwszego ciosu, czyli formalnie po przegraniu pojedynku. Towarzyszący młodemu Żurawiowi ojciec – Kakita Saburo – wyzwał Ijiro na pojedynek na śmierć, ale Fortuny mu nie sprzyjały i też zginął, nie dokonawszy zemsty. Ayanomi była jego wnuczką, wówczas jeszcze nie narodzoną.

Zgodnie z buddyjską teorią karmy Ijiro ma teraz zebrać żniwo z posianego w młodości ziarna nienawiści i bólu. Duch mściwego dziadka nawiedza Ayanomi i namawia ją do dokonania zemsty za zabitego niegodnie ojca. Jeśli dziewczyna poślubi syna Ijiro, a jej serce pozostanie puste, któregoś dnia zimnym świtem wyjmie tanto i wbije w gardło swego śpiącego małżonka, a potem popełni seppuku.

Ronin-shugenja Mariko trafnie wyczuła intencje Saburo i chciała pomóc dziewczynie i odwrócić przeznaczenie. Zakochany Omi mógł w oczach skłóconej z samurajskim światem kobiety odmienić los i dlatego postanowiła mu pomóc. No i pomogła.


Aha – jeszcze jedno – Mirumoto Yobutake przed wyruszeniem w drogę po narzeczoną dla syna swego daimyo był świadkiem dziwnego nawiedzenia swego suwerena – przez ducha Saburo. Szerzej o tym w przygodzie V, związanej tematycznie.

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
L5K Pierwsza seria, Legenda Pięciu Kręgów ,

Comments are closed.