Stary, dobry wujaszek Abe

Tworząc pierwszą postać do ‚Deadlands’ nie bardzo wiedziałem czego chce. Nic mi się specjalnie nie nasuwało, a i klimat czułem tak w połowie. Więc zrobiłem sobie taką próbną, ciut śmieszną postać. Abe był wielki, z lekka gamoniowaty i do tego wskutek słabego wzroku nie za bardzo był w stanie trafić coś mniejszego niż stodoła… Jego sekretnym atutem uczyniłem znajomość materiałów wybuchowych, z którymi jako były górnik mój wujaszek był w dość dobrej komitywie.
No i cóż… Zaraz na pierwszej sesji Abe’owi laska dynamitu wybuchła w ręcę ! Ale kości Mistrzowi poszły wyjątkowo pechowo, no i miałem jeszcze parę sztonów, więc… sam Bóg ocalił Abe’ową rękę, która potem wiele razy jeszcze z mocą relikwii gromiła złe moce :) Ten cudowny przypadek sprawił przypływ głębokiej wiary w moim eks-górniku, aż w końcu doczekał się nawet cudownej ochrony, która jednak nie pomogła mu w finałowym starciu z Ephraimem Witcliffem. A jak skończył Abe (i inni) dowiedzieć się możesz łaskawy czytelniku ze streszczonka sesji 4…

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Deadlands, DL po raz pierwszy ,

Comments are closed.