Orient Express – Opis Sesji III

Drogi wujku,

Siedzę właśnie w pokoju hotelowym w Lozannie i mam chwilę czasu, żeby skreślić do ciebie parę słów. Piszę z mieszanymi uczuciami. Miejsca, które ostatnio odwiedziliśmy i to, że jestem w Szwajcarii, tak niedaleko domu i tak niedaleko od ciebie (gdyby nie ten bezsensowny zakaz sądu, wybrałbym się do Genewy, by się z tobą zobaczyć) wpędziły mnie w lekką melancholię. No ale, zapewne czekasz niecierpliwie na kolejny opis przygód, które przeżyliśmy podczas tej niesamowitej wyprawy.

Zacznijmy od początku, to jest od Paryża. Kiedy udało nam się wrócić z Ręką do stolicy, długo dyskutowaliśmy na temat strategii, jaką powinniśmy obrać w dalszych poszukiwaniach. Wreszcie stanęło na tym, że Madame Budzienskaja zabierze nasze nowe znalezisko do Szwajcarii, gdzie zdeponuje je na hasło, w jednym z banków. Ma to nas uchronić przed utratą cennego artefaktu. Aby zmylić ewentualnych rabusiów, będziemy odtąd nosić przy sobie rekwizyt mający udawać Rękę. Na odważniejsze kroki się nie zdecydowaliśmy, choć padały pomysły rodem z powieści szpiegowskich. Zanim Ręka Simulacrum nas opuściła, postanowiliśmy trochę z nią poeksperymentować. Najpierw, doszliśmy do wniosku, że wiadomości Makryata, który twierdził, że statua jest niezniszczalna, są cokolwiek nieścisłe, bo bez trudu zadrapaliśmy materiał z którego zbudowano Rękę. Jakież było nasze przerażenie, kiedy okazało się, że uszkodzenia, które poczyniamy na tym kawałku ceramiki, odbijają się na naszych, żywych kończynach! Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć tego niesamowitego zjawiska, ale jest ono faktem. Terry Gordon, dostał nawet wysypki na lewym ramieniu.

Na drugi dzień złożyliśmy wizytę w Charenton. Nie będę rozpisywał się o jej szczegółowym przebiegu, powiem tylko, że dzięki łapówce wręczonej przez Stanleya dyrektorowi przybytku, mieliśmy okazję zwiedzić najstarsze lochy zakładu (to obrzydliwe, że trzymano w nich kiedyś żywych ludzi, w dodatku ludzi chorych) i dowiedzieć się kilku arcyciekawych drobiazgów o historii wampira z Charenton, która to historia wstrząsnęła Paryżem. Na własne oczy widzieliśmy celę, w której zakończył życie Fenalich, zakończył, albo i nie zakończył, bo wszystko wskazuje na to, że to on jest słynnym wampirem, który powrócił po 130 letnim zamknięciu, sycić się krwią Paryżan… Wiem, brzmi to jak ostatnie brednie, ale wszystko co widzieliśmy, w sposób oczywisty prowadzi to tego wniosku. W ogóle, Fenalich od początku wydaje się podejrzany, bo od chwili gdy przybył do Francji, do chwili jego osadzenia w zakładzie, minęło 86 lat, a mamy podstawy by przypuszczać, że zachował przez te lata młodzieńczy wigor. Pojawiły się podejrzenia, że Fenalich jest obdarzonym przez Simulacrum skrzywioną wersją nieśmiertelności Sedefkarem, ale ja osobiście, sądzę raczej, że oryginalny właściciel statuy to ów stary Turek, odpowiedzialny za potrójne morderstwo w Londynie. A propos, ciała “składaków” skradziono z kostnicy, tak jak się tego spodziewali moi towarzysze. W to, że Sedefkar zginął na murach Konstantynopola, nikt z nas już nie wierzy.

Wizyta w Charenton przygnębiła mnie mocno. Od razy stanęły mi przed oczyma mury zakładu w którym uwięziono ciebie i zacząłem się zastanawiać, jak cię tam traktują?

Po tych dusznych odwiedzinach, postanowiliśmy czym prędzej opuścić Paryż. Jeszcze przed wyjazdem, choć nie dotarła wiadomość od Makryata o której wspominał Terry, to przez kochankę Gordona dowiedzieliśmy się, że mister Wellington, dżentelmen, o którym wspominałem ostatnio, chciałby spotkać się i ewentualnie odstąpić jeden ze zwojów Sedefkara, jak się później dowiedzieliśmy, konkretnie zwój poświęcony Głowie Simulacrum. Tak więc, wygląda na to, że zanim dotrzemy do Mediolanu, w którym spodziewamy się trafić na ślad Torsu, a w którym już działają przezornie przez Stanleya wynajęci detektywi, zatrzymamy się jednak w Szwajcarii.

Podróż do Lozanny zeszła mi na czytaniu. Poznałem jedynie pewnego Anglika, który w dość podejrzany sposób wyrażał swoje zaciekawienie atrapą Ręki. Natomiast innym udało się wyśledzić obserwujących nas Turków, spotkać Charlesa, starego znajomego z Montrealu, nawiązać znajomość z włoską divą operową i zabłysnąć w towarzystwie dawnymi przygodami. Stanley wrócił nad ranem porządnie wymęczony gorącym spotkaniem z jakąś pisarką, której nazwiska nie pomnę – takie czasy, że są wyemancypowane kobiety, które szukają przygód i opisują je potem w pikantnych książeczkach, o których zapomina się na dzień po przeczytaniu.

W Lozannie, Stan postanowił odespać burzliwą znajomość, a my wybraliśmy się odwiedzić Edgara Wellingtona. Co mogę o nim powiedzieć po spotkaniu – zajmuje się wypychaniem zwierząt, cierpi z powodu wojennych wspomnień, ma brata, który ranny we francuskich okopach utracił mowę, interesuje się Simulacrum od kilku lat i jest co najmniej mocno podejrzany. Ma kłopoty finansowe, chce wrócić z bratem do Anglii i chce odstąpić nam zwój, jego tłumaczenie i zebrane ślady za okrągłą i astronomiczną sumę 500 funtów szterlingów! Kontrkandydatem do tego zakupu jest jego przyjaciel, Książe, typ arogancki i nieprzyjemny, którego Wellington w sposób aż nadto widoczny się boi. Niezbyt dobrze rozegrałem targi o zwój, ale dzięki odpowiedniej postawie Dave’a i Vinca na razie mamy przewagę w negocjacjach. Będziemy je kontynuować w klubie “siódma trzydzieści”, Książe byłby też zainteresowany odkupieniem zwoju od nas, za odpowiednio wyższą cenę, ale chyba nam się ten pomysł nie podoba. Jeszcze przed spotkaniem obejrzymy zwój, jeśli okaże się autentyczny, kto wie, może wyłożymy za niego pieniądze Stowarzyszenia…

Natomiast nie ulega wątpliwości, że ktoś nas śledzi. Podejrzewamy turecki kult statuy i chcielibyśmy uniknąć konfrontacji ze sfanatyzowanymi spadkobiercami Sedefkara. Niestety, może się to okazać niemożliwe – Stanley twierdzi, że w czasie gdy odwiedzaliśmy Wellingtona, ktoś usiłował włamać się do jego pokoju.

Nie wiem, jak dalej potoczy się nasza podróż i co się jeszcze stanie, ale nie przestanę pisać listów, mając nadzieję, że kiedyś je przeczytasz.


Felix


Tomasz F. Misiorek

About Tomasz F Misiorek

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
ZC Orient Express, Zew Cthulhu ,

Comments are closed.