Orient Express – Opis Sesji I

Drogi Wuju,

W ostatnim liście, pisałem Ci o tajemnym stowarzyszeniu do którego przystąpiłem za namową mego nowego przyjaciela, Amerykanina Stanleya Robinsona. Wiele się zdarzyło od tego czasu.

Przede wszystkim, poznałem jeszcze dwóch członków stowarzyszenia – obaj to artyści, Vincent – malarz i David – muzyk. Znają Stanleya już od dawna, łączy ich jakaś tajemnicza historia z Montrealu, której wydarzenia pchnęły ich do założenia fundacji dla badaczy zjawisk niesamowitych.

Ale wróćmy do dnia dzisiejszego – stało się, że Stanley i my wszyscy zostaliśmy zaproszeni przez Terry’ego Gordona, takoż Amerykanina i dziennikarza, na jego odczyt w Królewskim Towarzystwie Archeologicznym. Odczyt miał na celu zapoznanie licznie zgromadzonych z teorią, według której na terenach Azji Mniejszej, jeszcze przed założeniem greckich miast, kwitła zupełnie nie znana nam kultura. Miał jakoby pozostać po niej ślad w postaci posągu z czarnego kamienia, na poszukiwanie którego fundusze zamierzał pozyskać p. Gordon. Cała akcja zakończyła się jednak nielichym skandalem, gdy odsłonięto obraz przedstawiający ową statuę – prócz posągu (niezwykłego zresztą) na obrazie artysta przedstawił najgorszą orgie jaka zdarzyła się w niesławnej z podobnych obyczajów osiemnastowiecznej Francji! Prelegenta i obraz wyniesiono na korytarz, a my, jako, że przez Stanleya, byliśmy znajomymi Gordona, podążyliśmy za nim, do jego mieszkania, gdzie, pozbawiony już złudzeń, że mógłby środki na podróż pozyskać od stetryczałych profesorów, zwrócił się o nie do naszego stowarzyszenia, równocześnie wyjawiając nam więcej szczegółów dotyczących posągu i jego historii.

Sama statua jest ponoć niezwykle stara, a ponownie odkryta została na przełomie XII i XIII wieku przez Setefkara, tureckiego gaziego na usługach Basileusa. Setefkar odkrył magiczne właściwości statuy przez przypadek, torturując w jej obecności sługę. Od tej pory, pragnąc zdobyć moce obiecywane przez zamieszkującego w posagu boga, moce nieśmiertelności i zmiany postaci, Stary Turek ofiarowywał idolowi coraz to nowe ofiary. Nieszczęsną dla niego stała się decyzja obdarcia ze skóry pewnego Rycerza Świątyni – Setefkara zabito, a statua zniknęła. Obraz, który mieliśmy okazję podziwiać, namalowano po nalocie wojska na majątek zdegenerowanego francuskiego wielmoży – po ujrzeniu straszliwej orgii, której patronował posąg, ci, którzy stali się jego właścicielami rozbili go na sześć części, które następnie zagubiono lub sprzedano. Trop wiedzie od Paryża, poprzez Wenecje, Bukareszt, aż do samego Konstantynopola (teraz Istambułu) miasta w którym Setefkar odnalazł swoje Simulacrum, tak bowiem nazwano statuę – Simulacrum Setefkara. Jej historia pozostała w zapiskach szalonego Turka, które to aktualnie znajdują się w muzeum. Zgodziliśmy się tu z Terrym, że cząstki posągu należy koniecznie odnaleźć i że stowarzyszenie nasze byłoby skłonne podjąć się tego przedsięwzięcia.

Arcyciekawą dysputę przerwało nam nagłe wtargnięcie oficera policji, który zabrał Terry’ego Gordona na przesłuchanie w związku z tajemniczym zgonem pewnego tureckiego antykwariusza. Dowiedzieliśmy się, że owego Turka znaleziono otrutego w pokoju hotelowym, niezwykłe zaś było to, że znajdował się tam w Trzech egzemplarzach! Tak jest, trzech Mustafów Makriatów, każdy taki sam, każdy z papierami na to samo nazwisko!

Z obawą oczekiwaliśmy powrotu gospodarza, a gdy już się zjawił, przekonaliśmy go, że należy ruszać jak najszybciej, a jeśli popełniono morderstwo, to lepiej będzie, żebyśmy wszyscy (wraz z Terrym) zamieszkali do chwili wyjazdu w jednym hotelu. Obraz zabraliśmy ze sobą.

Na drugi dzień, Terry poszedł załatwić przed podróżą konieczne sprawy, a my postanowiliśmy powęszyć trochę w sprawie Makriata. Dave i Stanley poszli przeprowadzić śledztwo w hotelu, w którym dokonano zabójstwa, a ja z Vincentem obejrzeć sobie okolicę mieszkania denata.

Zacznę od dokonań moich i Vincenta, bo okazały się dość mizerne. Przebraliśmy się, jak umieliśmy, moje przebranie było chyba szczególnie udane, bo na wstępie, wyrzucono mnie z hotelu w którym zamieszkiwałem. Pokręciliśmy się trochę koło sklepu Makriata, znajdując jedynie zakluczone drzwi, nieprzychylnych przechodniów i budząc zainteresowanie małych włóczęgów. Potem, w tureckiej herbaciarni próbowaliśmy, udając, że mamy do sprzedania coś z branży antykwarycznej, złapać kontakt ze znajomymi Makriata lub ludźmi odpowiedzialnymi za zamach na niego. Trafiliśmy do handlarza imieniem Jusuf, ale okazało się, że ów zacny kupiec nie tylko niczego nie wiedział, ale nawet dowiedzieć się nie chciał. Pozostawiając sobie otwartą furtkę u właściciela kawiarni, zrezygnowaliśmy z dalszych poszukiwań.

O wiele bardziej udana była wyprawa Stanleya i Dave’a. W hotelu, od wystraszonej pokojówki dowiedzieli się, że morderstwo przygotował i dokonał jakiś starszy turecki gentleman, który po otruciu trzech Mustafów Makriatów, dziwacznie wyglądającym nożem wypreparował z nich kawałki ciała. Co więcej, Stanley przekupił pracownika kostnicy i podczas nocnych odwiedzin w tym chłodnym miejscu, Vincent sfotografował wszystkie trzy egzemplarze denata. Okazało się, że nie są identyczne, a do tego, choć wydaje się to niemożliwe, są poskładane z kawałków innych ludzi, zręcznie zszytych przez diabelskiego chirurga. Nazwaliśmy owe istoty “składakami”.

W międzyczasie wrócił Gordon, o którego niepokoiliśmy się już na tyle, że poszliśmy szukać go w jego mieszkaniu, gdzie spotkaliśmy się z kochanką Gordona, uroczą osóbką, której wdzięk wyraźnie zapadł Dave’owi w sercu. Terry Gordon wyjawił na przyczyny swojego zniknięcia – po pierwsze, znowu zatrzymała go policja, podejrzewając o udział w sprawie Makriata, pod drugie, zatrzymał go sam Makriat, żywy i ukrywający się przed prześladowcami! Turek dał Terry’emy nieocenione wskazówki dotyczące Simulacrum i polecił jego odszukanie i zniszczenie. Sprawa zaczęła nabierać tempa. Dzięki podstawionemu agentowi, dowiedzieliśmy się, że policja wpadła na podobny pomysł co my i załapał się na haczyk jaki w tureckiej herbaciarni zarzuciliśmy na potencjalnych zabójców Mustafów Makriatów. Przekonalismy Gordon, żeby nie przejmował się policją i na drugi dzień, byliśmy już w Dover, skąd odpłynęliśmy ku Francji. Następny list wyślę już z Paryża.


Twój kochający siostrzeniec –

Felix

Tomasz F. Misiorek

About Tomasz F Misiorek

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
ZC Orient Express, Zew Cthulhu ,

Comments are closed.