Raport eskortujacego Sir Briona o’ Ronana z Leinster

„Roku 5?? wyruszylem ze swa druzyna do Dover towarzyszac pani Mogar, ktora to miala uleczyc dziwna przypadlosc (Sir Tatala???). Po drodze napotkalismy malego cherubinka, ktory zwal sie Sir Christian i byl rycerzem. Przylaczyl sie do nas.

Podrozowac wypadlo nam przez lesne pustkowia i w dodatku zaczela sie burza. Na szczescie droge przecial nam Sas Penda, ktory zaoferowal goscine. Wszyscy byli przemoczeni i chetnie skorzystalismy, acz nie obylo sie bez drobnej niecheci ze strony Sir Christiana, ktory nie lubil Sasow. W obozie Sasow poznalismy jeszcze Bese, ktory okazal sie byc rycerzem, gdy po trudzie znalazlszy tarcze z herbem pokazal ja nam. Besa mocno poranion leczyl sie mocnym trunkiem na miodzie, ktorego nam rowniez nie poskompil i zaczal snuc opowiesc. Opowiadal o swoim bracie Kutbercie, ktory konmi byl rozerwan z rozkazu tutejszego biskupa Pawla.
Kutbert swego czasu narazil sie wielce biskupowi najezdzajac wespol z jego oponentem baronem jego wsie. Za to biskup mial go konmi rozerwac. A stalo sie jeszcze tak, ze Sasi porwali corke biskupa. Majac taki atut w reku,brata pozszywanego chcieli z rak biskupa odzyskac, zeby go godnie pochowac. Z ta prosba do nas sie zwrocili, a zebysmy jako neutralni w tym sporze w roli mediatorow wystapili i owa zamiana brata za corke do skutku doprowadzili.

Przyznam, ze zrazu niechetny bylem temu, gdyz od glownego zadania nas to odwodzilo. Ale ze reszta kompaniji zgodnie wyrazila checi, a i biskup mial znajdowac sie pono niedaleko, wiec zgodzilismy sie nieco zboczyc ze szlaku na rzecz tej przygody.

Przybywszy do obozu biskupa natknelismy sie na rycerza, ktory skory do walki wyzwal nas na tepe. Powalilem go bez zmruzenia okiem tak, ze pardonem sie musial wykrecic. Nastepny w kolejce byl Sir Christian. Troche sie o Niego obawialem, gdyz rycerz ktory nas wyzywal byl dosyc potezny, a przy Sir Christianie, co dziwne, wydal mi sie jeszcze wiekszy. Walka powinna byla miec przebieg jednostronny, ale tak sie nie stalo, gdyz Bog poskompiwszy Sir Christianowi ciala zwinnoscia wydatna go ubogacil. Zwijal sie On ci jak plotka w sieci unikajac ciosow. Sam nawet zadal piekne i trudne ciecie. Niestety olbrzym powalil go mocnymi ciosami. Olbrzym ow okazal sie byc biskupem we wlasnej osobie czym nas wielce zadziwil.

Powiedzielismy mu o porwanej corce i o zamianie jej na cialo Kutberta. Jakez zdziwienie nas ogarnelo, gdy dowiedzielismy sie, ze Kutber zyje i ze dzis ma byc rozerwan. Prosilismy by biskup darowal mu zycie, bo gdy brat jego dowie sie, ze mogl byc oszczedzon baczac na corke w mocy Sasow to pewnikiem zgladzi ja w zlosci, wprzody mocno ja wychedozywszy.
Biskup nieprzejednan sie okazal i okrutnym, gdy rzekl iz nikt przecie nie doniesie Sasom o tym co tu sie stanie. Od razu jasnym sie wydalo, ze biskup bardzo cietym na Sasow, ale wykazal sie laska w swej okrutnosci, gdy kazal jedynie oslepic Kutberta.

W czasie egzekucji, gdy wypalano jedno z oczu Kutberta jastrzab splynal z gory i ugodzil oprawca „oko za oko” wydziobajac. Znak to byl wielki, iz nawet nie strzelano do onego ptaka i zaprzestano dalszej egzekucji.
Ruszylismy w droge powrotna juz z jednookim Kutbertem. Wczesniej ustaliwszy miejsce spotkania z Besa poszukiwalismy onej wyspy, na ktorej to mial nas wypatrywac.

Wyspy nie znalazlszy na wioske Kumbrow sie natknelim. Oni to wskazali nam jedyna wyspe w okolicy, ale ze pono straszna byla tedy nie chcieli nam towarzyszyc w lodz nas jedynie wyposazywszy. Wtedy to przyjechal niejaki Sir Roderyk, ktory dziwne rzeczy opowiadal o bestyji, ktora konia mu w paszczy poniosla.

Zostawiwszy go w wiosce ruszylismy z lodzia w strone wyspy. Wtedym to musial pomniec sobie jak to dziadowie uczyli mnie zeglowania i sterowania lodziami. Nie moglo mi pojsc najgorzej, gdyz po chwili dobilismy do wyspy. Ledwo z lodki zesmy sie wygramolili a na szczatki Pendy sie natknelim. Idac dalej innych Sasow naszlim rowniez porozrywanych jaby kto odrywal kawaly ciasta. Wielkom musiala to byc bestia by tak Sasow urzadzic, ktorzy ulomkami przecie nie byli. Na koniec znalezlismy Bese, ktorego glowa lezala zdziebko dalej od niego. Przed smiercia corke biskupa musial oslaniac, gdyz teraz kulila sie pod jego cialem. Dychala jeszcze.

Z Sir Christianem przeczesalismy wyspe w poszukiwaniu onej bestii i w koncu wyszla na nas. Rozdzieliwszy sie, z dwoch bokow na nia ruszylim i po krotkiej acz ciezkiej walce zmusilim raniona bestie do ucieczki. Wrocilsmy do lodki, gdzie corke biskupa zlozylim sami radzac na brzegu co czynic. Wtedy to wskoczyla ona do wody poza nasza uwaga.

Ruszylem do wody jak stalem w kolczudze, by dojsc po dnie do topielicy.
Niestety nierozwazne to bylo, gdyz dno zdradliwe uwiezilo ma noge co latwo moglem zyciem przyplacic. Sir Christian mnie wyratowal, a ja postanowilem juz zawsze zrzucac kolczuge przed wejsciem do wody. Wroclismy wreszcie do wioski, gdzie zostawilismy Roderyka i jemu to corke powierzywszy z nakazem oddania ja biskupowi, ruszylismy w koncu do Dover.”

Za wszelkie bledy i przekrety w tekscie prosze o wybaczenie. Skryba, ktoremu dyktowalem ow list slepawym byl i nie nazbyt rozgarnietym. Alem nie mogl ci ja znalezc innego pisatego w tej gluszy na polnoc od Dover.

Sir Brion O’ Ronan

Jarek Goworek

About Jarosław Goworek

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
Pendragon, Pendragon - Kampania druga ,

Comments are closed.