O uchu

Po „Karawanie pozorów” i podaniu sobie rąk na zgodę graliśmy nadal w Warhamera tymi samymi postaciami. Przybywszy na miejsce grasowania smoka, przyłączyliśmy się do zakrojonego na szeroką skalę polowania. Dowodzący akcją książe jakiśtam (ten który miał paść ofiarą zamachu) przydzielił nam naszą strefę patrolową i wyprawił w drogę. Patrolem dowodził – jako kapitan najemników – Ruthger, a w jego skład wchodziło oprócz naszej czwórki jeszcze kilka postaci. Trójka z nich okazała się jednak być zdrajcami, wynajętymi przez Manfreda Wentera i jego wywłokę aby nas pojmać i oddać w ręce żądnego zemsty nekromanty. Spośród nich wyróżnił się krasnolud Tor, który zasikał naszego zacnego kapitana, a mojemu Armandowi obciął ucho. Ostatecznie dzięki sprytowi Schrenckta udało nam się ujść z życiem, choć niestety bez całych naszych z takim trudem zgromadzonych skarbów.


Oto fragment maila, który dość dobrze oddaje nasze humory po sesji, zwłaszcza mój:

> Co tak cicho?
> Zadnych przemyslen,

No spieprzylem to fakt – trzeba bylo sie przylaczyc do pomyslu Schrenckta i posunac cos o rodowej szkatule ktora rzekomo Mayer ma wydac – moze by sie chlop kapnal ze cos nie gra… Ale w czasie sesji to myslalem ze nas pozabijaja – jakos taki mialem kiepski dzien.

> streszczen sesji,

Lezmy sobie w trawie, przychodzi Tor i odcina mi ucho. Wyrzucam ucho w trawe, ale sie rozmyslam wiec je odszukuje i zabieram – moze sie jeszcze przydac. Meyer chce mi opatrzyc odciete ucho ale nie potrzeba. Gerhardta nie
interesuja odciete uszy.
Jednak medyk przydalby sie zeby opatrzyc ucho – mozna bedzie spac na bezuchym boku nie brudzac koca. Mistrza Aledesa tez nie bardzo interesuja odciete uszy. Kaplan nie przyszywa uszu, ale moze je
zasuszyc lub zamarynowac. Powierzam ucho w marynacie Meyerowi (czasowo).
Podobno ludzie o niesymetrzycznych twarzach odznaczaja sie wybitna inteligencja – czy w zwiazku z tym wzrasta mi INT (i o ile).

Jesli o czyms zapomnialem to mnie poprawcie… ;))

Aha – jak zlapiemy Tora to bede orginalny i zamiast uszu wybije mu oczy (zycie daruje oczywiscie ;))

> pomyslow …..
> Tez jestem spiacy ale raczki sa na chodzie ;-))

To luskaj slonecznik 😉

>
> Mozna pomyslec, ze sesji w ogole niebylo. :-(

Sa swiadkowie (dzieki Schrencktowi nawet zywi…)

>
>
>     MG
>

Armand

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Warhammer, Warhammer I ,

Comments are closed.