Stanley T. Robinson


To moja druga postać w OE. Pierwszą był David Brin (pisarz sf, ale rozegrałem nim tylko kilka wczesnych sesji w ZC i postać odeszła w zapomnienie).
Stanley zaczął od dwóch przygód na terenie Stanów, a potem przyszedł właśnie Montreal i „Serce Grozy”. Jako jeden z nieliczych przeżył całą kampanię, a potem wyjechał do Europy aby uczestniczyć w Orient Expressie … (do poczytania na naszych stronach).

Do dziś Montreal wspaniale wspominam. Miał taką tajemniczą, mroczną, nocną i „wodną” atmosferę. Kultyści, biestie – wodne (takie Słonie), dochodzenie,  trupy, ciągłe zagrożenie życia, Turcy, atak słoników na miasto, wspaniały finał. Mniam. :-)
Dla mnie była to najlepsza kampania w ZC jaką grałem lepsza, niż OE (Orient Express).

Opis poniżej pochodzi z czasów stworzenia postaci Stanley’a.

—————–
Stanley T. (Tom) Robinson – dziennikarz, korespondent zagraniczny. Podpisane stałe umowy z amerykanską agencją Associated Press oraz z europejską agencją Reuter’a.

Wygląd.
Szczupły brunet, 175 cm wzrostu, orli nos, w miarę przystojny. Zwykle w porządnym garniturze, szwajcarski zegarek, cygara. Zawsze ma przy sobie notatnik i ołówek, a często też pistolet Louger – 9 mm, półautomat, 8 naboi.

Ramy postaci:
Ciekawski pismak.
Jeźdżę po świecie w poszukiwaniu sensacji, ciekawostek, wydarzeń politycznych. Mieszczą się w tym takie sprawy jak np: wojna, morderstwo lokalnego dyktatora, nowy wynalazek czy urodzenie pięcioraczków.
Odwiedziłem całkiem sporą liczbę różnych krajów. Oprócz angielskiego znam świetnie niemiecki (pisałem nawet przez prawie rok dla Berliner Zaitung), radzę sobie we francuskim i potrafię dogadać się po hiszpańsku.

Z moich zamiłowań:
– poszukiwanie ciekawych przedmiotów w miejscach (krajach) w których jestem. Przy okazji interesuje mnie więc kultura itp. z danego kraju. Lubię mieć jakieś very ciekawe pamiątki (antyki)
– polowania na grubego zwierza ( o ile jestem w kraju, który na to pozwala). W sumie rzadko mogę tej przyjemności zażywać.
– kobiety (choć bez przesady, nie jestem ani Casanova ani kobieciarzem)

Jestem kawalerem. Mam małe mieszkanko w Nowym Jorku ale rzadko z niego korzystam.

——————

Urodzony 1885 w Londynie.
Ojciec – James Robinson – amerykanin (dyplomata)
Matka – Susan Vinge – angielka (nauczycielka angielskiego i historii)
Studia dziennikarskie na uniwersytecie Bostońskim.

Ciekawostki z historii postaci związane z „zielonym snem”:

1913 – Indie – Delhi – Natrafiam na ślad starożytnej statuetki „Qion-Guand”. Ma ona jakoby jakieś magiczne właściwości i dość niesamowitą historie. Bardzo chciałbym ja zdobyć i wydaje się to możliwe… Po miesięcznych badaniach i rozmowach trafiam do niedużej wioski w głębi dżungli. W malej świątyni w istocie znajduję statuetkę. Z początku wieśniacy nie chcą nawet myśleć o sprzedaży jej, jednakże ku mojemu zdumieniu przekonuje ich, ich własny kapłan. Musze sporo zapłacić, ale wydaje się być tego warta (dla wieśniaków to pewnie istna fortuna). Jest piękna i na pewno bardzo stara – ma około 30 cm wysokości, przedstawia nagą kobietę o czterech ramionach i wielkich czerwonych oczach (to zapewne rubiny). Z początku wydaje mi się to tylko stara, cenna rzeźba jednakże w jakiś sposób mnie przyciąga, lubię na nią patrzeć.

Pewnej nocy wracając do Delhi przydarza mi się cos bardzo  niesamowitego. We śnie nagle staje się kimś innym, w innym miejscu i czasie. Świat jest jakby mgliście zielony, obok mnie przemykają jakieś zamazane istoty o dziwnych kształtach, wydając z siebie niesamowite dźwięki. W dali dostrzegam jakieś budynki o zaokrąglonych brzegach i różnokolorowych barwach. Jednakże pomimo, że to sen, wiem, że to dzieje się naprawdę i jest realne. Nagle jedna z postaci (wygląda jak człowiek ale ma zielona skórę i jest cała owłosiona) podchodzi do mnie i mówi: „Khad kre nudos chowan” a potem zmienionym głosem: „gral’the la kradqe w’ma storaz frez mitrgh?”. Wtedy też dostrzegam, że mam piersi i czworo rąk. Budzę się z wrzaskiem.

Przez tydzień boję się spojrzeć na statuetkę. Fascynuje mnie ale i przeraża zarazem. Po przyjeździe do Delhi jeszcze bardziej próbuję zgłębić jej historię, dalej jej jednak nie dotykam. Tak upływają kolejne 2 tygodnie.

Pewnej nocy zostaję napadnięty we własnym mieszkaniu przez 6 zamaskowanych mężczyzn i zostaję pobity. Z mieszkania jednak rabują tylko jedna rzecz – statuetkę. Próbuję o całej sprawie zapomnieć jednakże od tamtej pory średnio raz w miesiącu śnię sen, w którym jestem w tym zielonym świecie …. Zawsze też budzę się z trwoga w sercu.

Oczywiście, próbowałem dowiedzieć się co znaczą słowa, które usłyszałem we śnie. Bez powodzenia. Jednakże ku mojemu zdumieniu w 1917 w Meksyku pewien Indianin przetłumaczył mi pierwszą cześć wypowiedzi istoty.
Tłumaczenie brzmi: „On przyjdzie po każdego”. Indianin twierdził, ze to w języku staroż. Majów. Nie potrafił jednak przetłumaczyć drugiej części – stwierdził, ze to pewnie inny język.

Tak wiec obecnie raz w miesiącu śnię, a w pozostałe dni myślę, jakim cudem statuetka z Indii mogła znać język Majów? …. Historia jest strasznie nieprawdopodobna, wiec rzadko kiedy komukolwiek o niej opowiadam.

1917 – Nowy Jork – Podczas nocy z kobieta, budzę się i widzę jakiś czerwony blask. Z pod powiek mojej partnerki dostrzegam czerwone światło! Wybiegam nagi z mieszkania i wymiotuję na ulicę. Boję się wrócić do niej, noc spędzam u sąsiada. Kiedy się rano budzę wszystko to wydaje mi się złym snem. Na cale szczęście kobieta już sobie poszła …

1919 – Wlk. Brytania – Niedaleko posiadłości moich rodziców jest jeziorko, poszedłem tam na spacer. Nagle kiedy wpatrywałem się w wodę dostrzegłem kształt żywcem przeniesiony z mojego „zielonego” snu! Jakaś istota o dziwnie-znajomym kształcie płynęła pod woda! Uciekłem.

————–

Motywacja zawodowa: ciekawość i pogoń za sensacja. Ambitny.
Motywacja prywatna: rozwikłanie sprawy” zielonego” snu. Interesują mnie nieprawdopodobne rzeczy i magia – mam nadzieję, że to wszystko (nawet na świecie) jest powiązane i w końcu trafię na jakąś wskazówkę. Oczywiście boję się tego czegoś ale z drugiej strony wiem, że muszę poznać prawdę. Moje zainteresowanie historią i antykami jeszcze przybrało na sile.
Słabość: kobiety (czy to słabość?!)


————–

Po nadprzyrodzonej historii, którą przeżył w Montrealu, Stanley zmienił się. Ze zwykłego dziennikarza stał się wytrawnym badaczem rzeczy nadnaturalnych. Potem, jak wpomniałem, pojechał do Europy, do Londynu gdzie zaczęła sie jego kolejna wielka przygoda – Orient Express (do poczytania na naszych stronach).

Geneza nazwiska jest lekko śmieszna: Otóż zastanawiając się, jak by się miał nazywać mój nowy bohater, odwróciłem się i zobaczyłem dość grubą książkę SF za moimi plecami: Kim Stanley Robinson – „Czerwony Mars”. Książka słaba ale Stanley Robinson został zapamietany. Ponadto dodałem T. od mojego imienia. :-)

Tomasz Funky Kowalski

About Funky

www.spinqfotografia.pl www.tomaszwachla.pl
ZC Serce Grozy, Zew Cthulhu ,

Comments are closed.