Kobieta w Łanię przemieniona

Dwaj rycerze i dama (dalibóg, chybam grzeczności uchybił – oczywiście DAMA i dwaj rycerze) spotykają się przypadkiem w rycerskim kasztelu pana Gumreta of Wigmore, ponad miarę obwieszonym skórami i truchłami wilków i rękami wieśniaków przyłapanych na polowaniu na jelenie. Nie dane im jest jednak spędzić u niego nocy gdyż gospodarz prosi damę (lady Engered) o opuszczenie jego domostwa z niewiadomych przyczyn, a rycerze (sir Brion O’Rannon i sir Cedric zwany Rychliwym) ofiarowują jej oczywiście swe miecze ku obronie. W drodze dochodzą ich wieści o tym jakoby siostra sir Gumreta została zamieniona w łanię – stąd owe skóry wilcze i nienawiść gospodarza do polujących na jelenie…

Bohaterska trójka postanawia skorzystać z okazji i wyjaśnić tajemnicę – wyrusza do druidów aby zapytać mędrców o radę. Ale, ale – nie tak szybko – na drodze staje im gościnny sir Perekom of King’s Bait, pragnący zażyć w towarzystwie obu sirów rycerskiej rozrywki (pojedynki na kopie) i jego żona Mary, znająca tajemnice zamiany najlepszego mięsiwa w mocno zużyte podeszwy. Sir Brion śmiało zwala sir Perekoma na glebę, ale Cedric wymaga pomocy wprawnych dłoni Bryzeidy użyczonej na te okazje przez lady Engered. Po wieczerzy (wszyscy z wyjątkiem sir Perekoma poszczą nie mogąc przełknąć tzw. jadła, ale i tak nie obywa się bez niezawodnych ziółek lady Engered) trzeba było jeszcze nakłamać ze smakowało, a na domiar złego sir Cedric próbujący nocą wymknąć się wraz  z giermkiem do wsi zostaje przechwycony przez wielce ognistą i spragnioną jego zwierzęcej chuci lady Mary… Na czynie lubieżnym omal nie przyłapuje ich giermek sir Perekoma, który jednakże w swej pysze i głupocie wyzywa sir Cedrica na ostre. Rankiem zostaje za to przykładnie ukarany (śmiercią oczywiście), jednakże tu wkracza sam sir Perekom, do pierwszej krwi z sir Cedricem pragnąc się potykać. I tego śmiałka powala Cedricowy miecz, konającym zajmuje się jego otrzeźwiała już małżonka.

I tak to pokonawszy trudności w postaci sir Perekoma i jego żony bohaterska drużyna wyrusza w końcu do druidów Po dwóch dniach dociera na miejsce, sir Cedric zmaga się z dzikiem (ale się bestia stawiała, i ja taką świnię mam w herbie !), a druid odprawia tajemny rytuał wróżenia z głów. W ukrytej pieczarze Vahti – siedemnaście obciętych własnoręcznie przez siwowłosego dziadka głów budzi się z letargu posmakowawszy krwi i rytualnie odpowiada na wykrzyczane gardłowym głosem pytania druida  „…To zawiść niewieścia wygnała lady Engered z domu sir Gumreta, zaś o łanię pytać trzeba tych co za wilkami gonią…”. Nieco oszołomieni przeżytym rytuałem dama i towarzyszący śmiałkowie opuszczają druida i udają się na poszukiwanie ‚tych co za wilkami gonią’ (wilkołak, myśliwi, sir Gumret ???) tudzież zawistnej damy (Gumretowa żona broniąca męża przed konkurencja ???).

‚Wnikliwe śledztwo’ ujawnia obecność sąsiada sir Gumreta – ubogiego rycerza sir Defiego żyjącego w skromnej chałupie z pochodząca z ludu konkubina niezwykłej piękności – pomawiana o czary przez wiejskie baby z zazdrości o uwiedzionych chłopów. Jednak ową zawistną o lady Engered kobietą wydaje się być żona sir Gumreta – Ondyna. Jest to jego druga żona, która wniosła w posagu spory majątek, ale nie dała Gumretowi dzieci (ma jednego syna z pierwszego małżeństwa, z którego jest bardzo dumny). Lady Engered zdaje się jednak nie być przekonaną, jako ze lud lubi lady Ondyne – także i sam sir Gumret pozostaje jej wiernym – a może owa nieznajoma piękna konkubina sir Defiego macza w całej sprawie palce – tylko jak i po co ? (Tu robi się trochę mętliku w mojej ciasnej rycerskiej mózgownicy bo sir Gumret pojął Ondyne za żonę po śmierci ojca (plotki o jego wilkołactwie), później jego siostra została rzekomo zamieniona w łanię (ale nie wszyscy to potwierdzają – a może to ta wieśniaczka towarzysząca Defiemu), dołączył do tego jeszcze jakiś mityczny czarownik – słowem zgubiłem się, ale może to z przepracowania :-)).

Drużyna trafia ostatecznie do chałupy ubogiego rycerza Defiego, który zdaje się być przyjaźnie nastawiony do tych którym jego sąsiad odmówił gościny (tak pewnie mówił ze prawie mnie przekonał ze żadnej łani nie ma…). W chałupie ‚gości’ tez młody rycerz w bogatym rynsztunku – złożony na łożu ledwie zipie, sir Defi myśli wziąć za niego bogaty okup – ponoć młody rycerz targnął się na cześć jego konkubiny. Zresztą Defi zdaje się być bardzo wrażliwy na punkcie jej czci i honoru (choć to wieśniaczka…) – za napomkniecie przez sir Cedrica o posądzeniu o czary chce się pojedynkować na ostre…

Ale oto przybywa tajemnicza kobieta – z łukiem i w myśliwskim stroju: „prawie ze ją dopadła”, „ale nie łanię tylko wilczycę”… sir Brion pada od razu ofiarą Amora, ale na szczęście lady Engered czuwa i nie pozwala domniemanej czarownicy zostać sam na sam z naszym dzielnym Irem. Nocleg drużyna przyjmuje w chacie sir Defiego, ale warty wystawia własne (i znów lady Engered udaremnia próbę oczarowania sir Briona).

Ranek zastaje trójkę bohaterów jeno w towarzystwie giermka sir Defiego. Oto jednak sam sir Gumret nadjeżdża z sierżantami – zamierza zabić Defiego i jego dziewkę za kłusownictwo na łanie… (i tu oto inicjatywa przechodzi zdecydowanie w ręce MG który zyskuje tym samym prawo do przejęcia przydomka ‚Rychliwy’ na który sir Cedric najwyraźniej nie zasłużył). Kiedy odjeżdża niespodzianie giermek sir Defiego przełamuje nieśmiałość prosząc o ratowanie Leri zamienionej w łanie. Chłopak okazuje się być paziem towarzyszącym Leri w wyprawie do lasu w dniu kiedy została zamieniona w łanie po wypiciu ze źródełka – Gumret istotnie przerąbał go niemal mieczem i wyrzucił na gnój, a Defi przygarnął – i za to mu służy, ale niefortunny pazik kocha Leri  i boi się o jej życie na które nastają Defi i jego pani (żeby dopiec Gumretowi). Niemal ciągnięci przez przerażonego pazia bohaterowie docierają na polankę gdzie płochliwa łania podchodzi lękliwie do pazia…

Ale oto z tylu zbliża się tajemniczy rycerz z zasłoniętym herbem – czary czy rzeczywistość ? Bieżąc za nim drużyna odkrywa iż jest to lady Ondyna – żona sir Gumreta ! I oto zbici z tropu bohaterowie stają w obliczu następnego szoku – oto sir Gumret wieziony miedzy końmi przez swoich sierżantów – strzała wystaje z jego szyi. Ponaglani przez zrozpaczoną lady Ondyne  pędza do chałupy sir Defiego. Rycerz staje w obronie swej ‚damy’ – sir Brion staje z nim do śmiertelnego pojedynku, sir Cedric stoi bezczynnie czekając na – być może – swoja kolej.

Nagle z boku wylatuje strzała śmigając o włos od głowy lady Engered – ku skrytej za chałupą czarownicy rzucają się giermkowie, sir Cedric nadal stoi jak słup soli przyglądając się pojedynkowi (dalibóg – wybacz Pani te otępienie – ani chybi zostałem zaczarowany przez ta przeklęta wiedźmę) – i tu właśnie dochodzimy do momentu kiedy sir Cedric zmienia przydomek na ‚Rozlazły’… Sir Brion zwala sir Defiego z konia i powoli rozmienia go na drobne, krzyk ranionego Madoga (mój giermek) wyrywa nareszcie sir Cedrica z otumanienia – co koń wyskoczy rusza ku czarownicy. Niestety za późno (i to ma być Rychliwy – łajza jak rzadko…) – Madog z przebitym policzkiem pada na ziemie – cóż z tego ze ‚bohaterski’ rycerz rozłupuje czarownice na dwoje ?! Sir Brion w tym czasie dobija Defiego, pani Engered wraz z Bryzeida opatrują Madoga, ale rana jest poważna…

Po wszystkim syci Chwały śmiałkowie (dama to oczywiście także śmiałek – bez urazy o Pani) zażywają wypoczynku w domu pana Gumreta, który zdradza nareszcie powód odmowy gościny lady Engered – ponoć lady Ondyna wyczula czary, lecz teraz jasnym jest iż są to czary dobre i jasne… I tak upływa parę dni (niestety Madog skapiał mimo opieki lady Ondyny) po których wydobrzały już młody sir Foraval of Wellham wyzwolony z niewoli sir Defiego zaprasza dzielna i piękna damę wraz z towarzyszącymi rycerzami do zamku Tintagiel na wielki turniej………………

Sir Cedric zwany (tymczasowo) Rozlazłym

Marek Meres

About Marek Meres

www.spinq.pl
Pendragon, Pendragon - Kampania pierwsza ,

Comments are closed.